Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O tym jak poprawić pozycję (status) w grupie i dlaczego nie jest to takie proste.

Portret użytkownika Pierrot

Doświadczyłem w życiu czegoś co można nazwać zmianą statusu. Były to wahania zarówno w górę, jak i w dół. Czyli byłem troszkę wyżej na drabince społecznej i troszkę niżej. Nie ryłem jednak po dnie, a szczyt jaki osiągnąłem (obecnie) to powiedzmy klasa średnia. Magister, na etacie, zmotoryzowany, w miarę zorientowany w rzeczywistości.

Czy zmiana statusu ma znaczenie w relacjach z kobietami ?

Moim zdaniem tak. Nie zawsze jest to bezpośrednie przełożenie, bo dojrzała emocjonalnie kobieta nie będzie się umawiała z Twoim samochodem, ani tytułem naukowym, ani stanowiskiem jakie wykonujesz tylko z Tobą i w zasadzie nie ma tu znaczenia, czy jesteś policjantem, nauczycielem, żołnierzem, kierowcą ciężarówki, operatorem koparki, rolnikiem, strażakiem, energetykiem, operatorem wózka widłowego, czy brygadzistą w firmie x. Znaczenie będzie miało to jakim jesteś mężczyzną dla niej i co ona do Ciebie i przy Tobie czuje oraz jak Ty ogarniasz rzeczywistość wokół siebie. Większość z nas pracuje przecież też nie dlatego, że od małego marzyło by być policjantem, nauczycielem, żołnierzem, kierowcą ciężarówki, operatorem koparki, rolnikiem, strażakiem, energetykiem, operatorem wózka widłowego, czy brygadzistą w firmie x, ale dla tego, że "kto nie ma miedzi na dupie siedzi" i nie ma co tu dyskutować.

Co do statusu. Mając 18 lat i mniej zazwyczaj jest się na utrzymaniu rodziców. Właściwie pracę na umowę o pracę można podjąć dopiero po ukończeniu 18 roku życia (poprawcie mnie jeśli się mylę). Czyli do tego czasu to jak jesteś ubrany, czy masz gówniarskie gadżety - to zależy od tego jakich masz rodziców. To jak się zachowujesz też w dużej mierze zależy od tego jak jesteś wychowywany, jak jesteś prowadzony przez rodziców i czy w ogóle jesteś prowadzony. Bardzo wiele zachowań, postaw, poglądów wynosi się z domu - choć nie jestem zwolennikiem stwierdzenia "jaki ojciec taki syn", bo syn widząc chujw*go ojca może postanowić, że w dorosłym życiu nigdy nie będzie taki jak poje*any tatuś.

Mimo wszystko uważam, że to jakie ma się powodzenie, czy jaki ma się szacunek w grupie rówieśników zależy od tego jak mądrze prowadzonym jest się przez rodziców. Pomijam tu młodą patologię, która stosuje przemoc, kradnie, ćpa i upija się do porzygu permanentnie. Zresztą trudno mówić tu o statusie jako takim, gówniarskie czasy są pokręcone i męczę się tworząc tu jakieś teorie.
Jednego natomiast jestem pewien dzieciaki tak jak i dorośli ludzie lubią się klasyfikować, ten który zostanie zakwalifikowany jako największy słabeusz w klasie ten zazwyczaj ma przesrane. Pod tym względem dzieciaki zawsze były BARDZO BEZWZGLĘDNE. Praktycznie prawie wszyscy będą wyładowywać na takiej osobie swoje frustracje. W podobny sposób przesrane mają dziewczyn ze znaczną nadwagą. Doskonale pamiętam jak w gimnazjum oczywiście chłopcy do ładnych dziewczyn się puszyli, zgrywali dżentelmenów, natomiast, co bardziej prostolinijni potrafili powiedzieć do dziewczynki z nadwagą "ty świnio, ty macioro ... ". Jeżeli czyta ten tekst jakakolwiek kobieta, która była niezadbana, albo miała duże problemy z wagą i ta nadwaga nie dodawała jej kobiecości to pewnie zgodzi się ze mną, że stosunek mężczyzn do niej DIAMETRALNIE się zmienił, gdy zgubiła tuszę (oczywiście nie popadając w skrajność - anoreksję), czy po prostu zadbała o siebie i swoją prezencje.

Od 18 roku życia różnie toczą się losy. Jedni wyjeżdżają za granicę do pracy, bądź podejmują pierwsze prace w Polsce, inni idą na studia, jeśli mają w miarę zamożnych rodziców, to studia przeżyją na w miarę znośnym poziomie korzystając ze źródełka jakim jest portfel mamy i taty, jeśli nie mają takiej możliwości no to niestety będą musieli na własne utrzymanie zarobić, jest jeszcze grupa studentów zaocznych i pracujących. Oczywiście upraszczam znacznie, bo tu sposoby na życie mogą się zmieniać diametralne, ludzie zmieniają pracę, studia, miasta, kraje, wracają, nie mogą zamknąć jakiegoś etapu, zaczynają inny. Dla mnie to był okres bardzo nieustabilizowany, permanentnie miałem problemy z kasą (choć dorabiałem), studiowałem dziennie i to wszystko było takie sobie i ogólnie słabe. Nie wspominam tego czasu zbyt dobrze. Wyleciało się z ciepłego, bezpiecznego gniazdka rodzinnego i swoje ideały człowiek musiał zestawić z rzeczywistością - okazało się, że rzeczywistość ma te ideały w du*ie i ni jak nie da się do nich nagiąć.

Co do statusu. Takie spostrzeżenia. Nie licząc bliskich osób, które Cię kochają i życzą Ci szczerze jak najlepiej, to ludzie wokół Ciebie nie za bardzo lubią, gdy dostajesz skrzydeł. W pracach fizycznych, było wiele osób które miało problem z tym, że studiuje. Nie żebym się przechwalał, czy coś. I jest prawdą, że lepiej, gdy idziesz do prostej pracy fizycznej i będziesz się obracał wśród ludzi o wąskim horyzoncie, do środowiska ludzi, którzy są pozbawieni jakiś większych ambicji, dla których klapki i skarpety są o.k. to faktycznie w takim środowisku fakt, że studiujesz może być dla niektórych "samców alfa" problemem. Szczególnie jak Twoim brygadzistą będzie jakiś tępy jełop, który ma traumę związaną z nauką, szkołą.

Status zawsze budzi emocje. To, że Ci się polepszy może powodować, że niektórzy Twoi koledzy będą chcieli Cię zgasić. Dotyczy to także podrywania tych najfajniejszych dziewczyn. Każdy kto to robi w praktyce wie, że takie rzeczy trzeba robić samemu, bez wsparcia w postaci grupy koleżeńskiej spod bloku. Psy ogrodnika spieprzą Ci podryw na bank. Bardziej będziesz zajęty walką o swój status w grupie pseudo kolegów, czy odbijaniem "niby to żartów, niby to rzut", niż miłym spędzaniem czasu z dziewczyną która Ci się podoba.

Nie da się też tak łatwo poprawić status w grupie, gdy jesteś już sklasyfikowany. Można odejść od grupy, ale na zmianę swojego życia potrzeba czasu i nie jest powiedziane, że samce alfa starej grupy przyjmą Cię, nie jako beta, ale kolejnego alfa. Podobnie jest z klasyfikowaniem mężczyzn przez kobiety. Jeśli ona sklasyfikuje Cię jako frajera, koleżankę z fiutkiem, seksualnego frustrata to nie da się tego obrazu z jej głowy od tak wywalić. Łatwiej jest poszukać inną i nie robić z nią tych samych błędów. Pamiętam na studiach miałem kolegów, którzy lubili się żalić kobietom, a koleżanki wysłuchiwały tych żali, jaka mama zła, jakie studia bezsensu, jak ciężko z pracą - heh ja też miałem takie motywy - za każdym razem, gdy jechałem taki schemat, czyli pokazywałem, że jestem gościem, którego życie dyma, za każdym razem moje szanse u tej kobiety równały się zeru. Można szczerze pogadać, nie każdemu wychodzi wszystko, każdy ma doły i można pogadać o tym z kobietą, ale nie można dołować zupełnie i permanentnie. Podobnie jest, gdy pójdziesz do kobiety i zaczniesz się żalić, że żadna Cie nie chce i zaczniesz opowiadać jak to kolejne Cię robiły w ch*j, taaaa ... pewne z nudów nie jedna Cię wysłucha, pocieszy, powie "nie martw się", ale na 110 % nie zrobi się na Twój widok wilgotna. Dalej nawet jeśli za dwa lata pokażesz się jako inny facet, czy nowa wersja siebie, to nie przykryje to Twojego obrazu sprzed lat. Pięknie to opisał TYAB w historii, gdy klęknął przed jakimś facetem na popijawie, i jego dziewczyna to widziała i nagle "coś się zaczęło psuć" - po takim numerze, żadne techniki, żadna przemiana nie pomoże. Temat jest spalony. To też jest ważna lekcja, że status to nie jest coś stałego i danego raz na zawsze to jest sprawa nad którą trzeba pracować do usranej śmierci i nie chodzi tu nawet o kobiety, ale o to żeby czuć się dobrze samym z sobą i nie być ostatnim, bo - i to sto procent prawda - ostatnich gryzą psy.

Oczywiście kwestia statusu to o wiele bardziej pogmatwana sprawa. Sam najlepiej czujesz gdzie masz niedobory i nad czym należy popracować. Popracujesz. Zmienisz rzeczy i zobaczysz sam czy efekt Cię zadowala. A status to też kwestia odpowiedzialności, podejmowania decyzji, brania na klatę konsekwencji, dojrzałości, milczenia ... temat rzeka.
Co do mnie udało mi się parę rzeczy zmienić i osiągnąć małe sukcesy, heh czasami było tak, że nikt tego nie zauważył, a czasami tak, że co niektórzy nie chcieli zauważyć, sporadycznie zdarzyło się, że ktoś przybił piątkę, czy powiedział komplement. Ale to nie chodzi o to - choć jest to miłe. Jest cholera to uczucie - człowiek budzi się rano i sobie myśli - ja pierd*lę udało mi się !!! I to uczucie zawsze pojawia się, gdy w głowie człowieka pojawi się jakaś idea, myśl, wizja, a na końcu ona się urzeczywistnia. Życzę od serca każdemu jak najwięcej takich chwil.

Odpowiedzi

Portret użytkownika baudelaire

Wszystko super, tylko wydaje

Wszystko super, tylko wydaje mi sie ze za duza wage przykladacie do tego czyscie alfa, delta, beta, sreta czy omega. A najlepiej caly alfabet.
Z tym statusem to tez nie do konca prawda. Normalnie chlopie doroslejesz a za tym idzie kasa, no bo musi jak Ci rosna obowiazki oraz potrzeby.

Portret użytkownika Pierrot

Trudno podać konkretne

Trudno podać konkretne odpowiedzi, bo to zależy od tego na jakim etapie jesteś, jakie masz potrzeby, jakie masz braki, jaki masz charakter, wokół jakich osób się obracasz i czy są to Twoi znajomi z wyboru, czy po prostu połączył was wspólny etap w życiu, szkoła / studia, czy wykonywany zawód, czy pasja ... . Masz siedemnaście lat ... może teraz więcej - jedno co mogę powiedzieć, to to, że najlepsze lata masz przed sobą. Mówi się, że młodość jest taka fajna. Czy ja wiem ? Jesteś zależny od rodziców, musisz słuchać mądrości nauczycieli, do pewnego stopnia jesteś ubezwłasnowolniony, musisz się uczyć różnych głupot z których 90 % nie przyda Ci się w życiu, do tego próbuje się różnych rzeczy i robi się głupie rzeczy, żeby poczuć na własnej skórze, że są głupie, albo podlega się presji otoczenia, albo się zostaje wyalienowanym ... .

Portret użytkownika Pierrot

Co do pierwszej części

Co do pierwszej części zgadzam się, że dobrze by było gdyby tak było.

Co do drugiej. Dla wielu kobiet jest ważne to na ile jesteś niezależny, samodzielny, autonomiczny, kim jesteś dla innych, jak Cię odbierają, czy Cię szanują, bo w końcu to Ty masz zapewnić byt potomstwu. A klękanie przed kimś - nawet dla zabawy - to pokazanie, że jest się niżej w hierarchii. Jest to stary rytuał, tak się zachowuje wasal, poddany, sługa, stąd też stwierdzenie: "na kolana chamy". Dawno temu w szczeniackich czasach (16, 17 lat) mój kolega zakochał się w dziewczynie, byli ze sobą, potem się rozstali, potem mu zaczęło zależeć i do dziś pamiętam, jak się poniżył i klęknął przed dziewczyną i prosił ją przy wszystkich, czy może z nim być. Bez skutku. Dziewczyna nie była specjalnie urodziwa, ale z charakteru sympatyczna dla wszystkich OPRÓCZ TEGO GOŚCIA CO KLĘKNĄŁ nie wiem, czy podświadomie to zadziałało, ale ona autentycznie nim gardziła i pomiatała nim. Potem on też się czuł jak szmata i pewnie gdy teraz to wspomina, to BARDZO, BARDZO ŻAŁUJE, ŻE KLĘKNĄŁ, że się tak poniżył i w efekcie gówno to dało.

Portret użytkownika Pierrot

off top.

off top.

Portret użytkownika Mendoza

Dobrze się czyta Twoje blogi.

Dobrze się czyta Twoje blogi. Ten i 'sylwestrowo' nie tylko coś uświadamiają ale i przypominają.

MaxDemage To nie tak, że koleżance coś się pomieszało. Widok własnego partnera który klęka przy innym, prosząc go by się z nim napił to nie jest przyjemny obraz. A złe sytuacje głębiej zapadają w pamięć więc i częściej się o nich przypomia.
No i dziewczyna TYABa zobaczyła różnicę pułapu dwóch gości. Powiedz mi która kobieta chce mieć faceta tak niskich lotów? Szczególnie taka która nie lubi nosić spodni w związku.

Jedynym sposobem na

Jedynym sposobem na poprawienie statusu w danym środowisku jest zmiana środowiska.

Portret użytkownika Kołboj

Nie status społeczny czyli

Nie status społeczny czyli tytuł naukowy, wysoka funkcja stanowi o statusie.

Status to poczucie własnej wartości, można być robolem a nawet zamiatać ulice ale jak się ma swój status prawidłowy czyt. poczucie własnej wartości to wtedy jest git. Smile

Portret użytkownika Yami

Oh, przestańcie sprzedawać

Oh, przestańcie sprzedawać ludziom cukierkową wizję, że wystarczy siedzieć na dupie i myśleć o sobie i zachowywać się jak krul śwjata i nagle kutas kosmosu zakręci się w dupie wszechświata i wygrasz życie. Bo tak się nie stanie.

Jasne, suma sumarum to, kim będziesz w życiu towarzyskim, zależy od tego, kim się czujesz. Będziesz silny, przywódczy, wygadany i ciekawy - będziesz liderem. Pytanie - na jak długo? Bo, jak myślisz, co się dzieje z człowiekiem, który czuje się krulem śwjata, a jest trzydziestolatkiem, co robi od lat jako cieć w dyskoncie za najniższą krajową na śmieciówce (albo, o zgrozo, ciśnie bezrobocie), żyje z matką i nie ma perspektyw? Ano, powiem Ci, co się dzieje. Takiemu człowiekowi inni ludzie regularnie podkładają świnię. Dostajesz szpilę za szpilą. Od najbliższych, od rodziny, od kolegów Wink I społeczeństwo szybko weryfikuje, że nieudacznik życiowy na piedestale stał nie będzie. Oni Cię zniszczą, stary Smile Nikt za tobą nie pójdzie, bo nikt Cię nie będzie traktował poważnie. Taki człowiek sobie może powładać - w lidze podwórkowej u podobnego rzędu kolegów. Ale jak wyjdzie do ludzi, to już go szybko ludzie poustawiają.

Jak z lepiej ułożonymi kolegami poznacie dziewczyny, dochodzi do etapu zalotów, to zgadnij, komu opierdala się dupę na boku Wink? No, prosta eliminacja konkurencji. Nawet, jak pannę dobrze zainteresujesz, to gdy usłyszy, że na żarcie Ci ledwo starcza, a nawet mieszkania nie masz, co by ją do niego zaprowadzić, to się kobieta zdrowo ostudzi Wink A już na słowo "bezrobotny" laski reagują jak na informację o zaraźliwej chorobie.

Pieniądze SĄ WAŻNE. Spoko, ciuchy możesz brać z lumpa, jak masz czas pochodzić. Dobry garnitur (bądźmy szczerzy, jako osoba dorosła MUSISZ mieć chociaż jeden) załóżmy raz zainwestujesz i będziesz miał. Ale zdrowie, higiena - tutaj nie ma półśrodku. Tutaj musisz mieć hajs. I jak będziesz ciułał za najniższą krajową, to sobie antyperspirant i mydło kupisz co najwyżej Wink No, może jeszcze perfumy z biedronki za pięć złotych, które pachną jak gówno ze spirytusem Wink Bez hajsu na zdrowie, na lekarza, regularnego leczenia, tabletek na różne schorzenia, konkretnych środków na skórę, dobrego szamponu, to będziesz wyglądał jak gówno i czuł się jak gówno. Jak zacznie Ci się skóra przetłuszczać na pysku, to będziesz łaził z przetłuszczoną. Jak stanu podgrzybiczego stóp dostaniesz, to będziesz próbował jakiś domowych, tanich metod z posoloną wodą, zamiast iść do lekarza. I to gówno da i będziesz chodził z jebiącymi nogami Smile A jak kurzajkę złapiesz, to będziesz popierdalał z tym rok, dwa albo pięć, bo przecież dermatolog i terapie taki drogie Smile Wybacz, przy 60-cio dniowej kolejce do dermatologa publicznego, to prędzej sobie palca odetniesz, niż powstrzymasz plagę kurzajek Smile A ludzie to widzą. Jeśli jesteś fleją, będziesz traktowany przez pryzmat brudasa.

Poczucie własnej wartości to oczywiście grunt. Ale nie róbmy już tak bardzo ludzi w chuja, że z tymi 1100 zł. (czy ile tam wynosi teraz najniższa krajowa) zawojujesz świat i ktokolwiek potraktuje Cię jako niezależnego, silnego faceta Wink To są pieniądze, za które można PRZEŻYĆ, nie ŻYĆ. Z takim funduszem masz w swoim życiu ostry burdel, bo taka suma nigdy nie pozwoli Ci normalnie funkcjonować Smile

Portret użytkownika Kołboj

Ale ja nie poruszam tematu

Ale ja nie poruszam tematu forsy. Dżentelmeni o tym nie rozmawiają Smile

Twierdze, że poczucie własnej wartości czyli wysoki status dla siebie samego. Co za tym idzie, jeśli ktoś ma taki status to nie bez powodu. Bo by tak się czuć trzeba na to zapierdalać dla ... siebie.

Rozwijasz się non stop na różnych płaszczyznach a skoro siebie cenisz to nie doprowadzisz do sytuacji gdzie będziesz tak mało zarabiał. Natomiast gdy stracisz kasę, zbankrutujesz to co? Poczucie wartości, statusu spadnie? Hehe! Nie, nie kolego! Będziesz dalej twardym pewnym swojej wartości facetem znającym swój status i będziesz dalej szedł do przodu!

Portret użytkownika Yami

Widzisz, tu jest zawiła

Widzisz, tu jest zawiła kwestia i naiwnie postrzegać ją zero-jedynkowo. Poczucie własnej wartości i ambicje to dwie różne kwestie. Często występują w parze, ale nie zawsze. W swoim życiu poznałem ludzi ambitnych, z dobrą pracą, mocnymi finansami, a zarazem zakompleksionych, bez poczucia wartości, przemykających korytarzami z opuszczoną głową i strachem w oczach. Poznałem też takich, którzy w wieku 24 lat od szkoły średniej nie robili nic - nie studiowali, nie pracowali. Nic. Żyli na garnuszku mamusi, pili za jej pieniążki i czuli się jak bogowie Smile

Mówiąc, że możesz zamiatać ulice i czuć się wartościowym, mówisz oczywiście prawdę. Bo to, kim jesteśmy, dzieje się w głowie. Ale prawda jest taka, że jeśli nie będziesz miał dobrej pracy, a co za tym idzie pieniędzy, które pozwolą ci normalnie i samodzielnie żyć, to będzie ci bardzo trudno Smile Bo ludzie na każdym kroku będą Ci udowadniać, że nie zasługujesz, aby czuć się dobrze Smile Będą ci podcinać skrzydła, słać szpile i podkładać świnie, opierdalać dupę i psuć relacje z kobietami. A tak się niestety w naszym kraju dzieje, że aby normalnie żyć, to trochę tych pieniędzy mieć musisz.

Portret użytkownika Pierrot

"Bo ludzie na każdym kroku

"Bo ludzie na każdym kroku będą Ci udowadniać, że nie zasługujesz, aby czuć się dobrze. Będą ci podcinać skrzydła, słać szpile i podkładać świnie, opierdalać dupę i psuć relacje z kobietami".

Dziękuje Yami. Trafiłeś w sedno, dziesiątkę, dotknąłeś rzeczy igłą ... . Tak faceci będą negować, a otwarcie przy innych będą atakować najsłabszego, na każdym kroku będą udowadniać, że NIE ZASŁUGUJESZ na tą kobietę. Po prostu zostaniesz ZWERYFIKOWANY - to też napisałeś - przez społeczeństwo, a mówiąc społeczeństwo mam nam myśli oby dwie płcie, także tą piękniejszą, "wrażliwszą" i podobno mniej skalkulowaną Smile.

Portret użytkownika Kołboj

Kwestie pieniędzy pomijam,

Kwestie pieniędzy pomijam, tak jak wspomniałem wcześniej dżentelmeni nie rozmawiają o pieniądzach. Wiesz są też tematy takie jak sztuka, literatura, poezja, teatr, muzyka.

Poznałem masę facetów biednych, bez grosza ale zadbanych w miarę, o niesamowitych pasjach i inteligencji. Facetów, którzy o dziwo mieli piękne, mądre kobiety i tylko burak ''weryfikował'' to kim są w życiu i nadawał im status według swojego płytkiego spojrzenia na świat.

Mnie ciekawią ludzie inteligentni z pasjami, ciekawi świata. Nie klasyfikuje ich po tym kim są albo ile zarabiają.
To zwykłe prostactwo.

Także gdybanie teraz co sobie pomyślą i jak mnie zweryfikują ludzie po tym ile zarabiam hehe nie, nie sorki ale tacy ludzie właśnie sobie samym wystawiają status... prostaków. Smile

Nie wiem po co wogle o kimś takim dyskusje prowadzić.

Ceńcie się ludzie i rozwijajcie a kasę miejcie dla siebie i na siebie a nie by teraz wszystkim pokazywać bo inaczej mnie ocenią nie tak albo nadadzą status biedaka, bądź nie daj boże nie spojrzy na mnie Mariola z fryzjera.

Portret użytkownika Yami

Brzmisz jak błędny idealista,

Brzmisz jak błędny idealista, który o społeczeństwie wie tyle, ile przeczytał na ulotce z pizzerii. Jeśli jesteś studentem i dokłada Ci się rodzina (albo sponsoruje, bo nie dorabiasz), to - wybacz prawdę - ale nie jesteś jeszcze prawdziwie dorosły i niewiele wiesz, jaką rolę hajs odgrywa w relacjach międzyludzkich. Bo w kręgach studenciaków to faktycznie człowiekowi trzeba absolutnego minimum. Jeśli jesteś dorosłym, pracującym człowiekiem, to masz najzwyczajniej klapki na oczach albo zarabiasz wystarczająco dużo, aby się utrzymać i odrzucasz od siebie myśl, że są tacy, którzy mają pieniędzy mniej.

Nigdzie nie napisałem, że pieniądze trzeba zarabiać, aby coś komuś udowodnić Wink Ciągle podkreślam, że pieniądze trzeba mieć, aby normalnie żyć. Mieszkania na ładne oczy opłacić nie można. Szynki i chleba nie zrywamy z drzew. Jest mnóstwo możliwości, których miał nie będziesz, gdy będziesz robił za gówniane pieniądze Wink

Gdy wszyscy znajomi wyfruną z gniazdka, a ty będziesz gnił któryś rok w mieszkanku 22m2 z mamusią, to Ci ludzie zaczną to wytykać. Gdy wszyscy będą jeździć na wspólne wakacje nad jakiś Bałtyk, do Czech, a tobie się pieniążki nie będą zgadzać, to będą mówić "ten kołboj, to nigdy pieniędzy na nic nie ma". Wink Zasadnie z resztą. Ludzie pojadą na wczasy, a ty "nie nie, sorry chłopaki, w tym miesiącu mam wielkie wydatki, muszę masło kupić" hahahaha Laughing out loud I możesz mieć tą swoją ciekawość świata, którą tak wychwalasz, ale nigdy jej nie zaspokoisz, no bo biedny będziesz Wink

I będziesz PRZEŻYWAŁ swoje życie, zamiast je ŻYĆ.

I sobie będziesz mógł nazywać takich ludzi prostakami, ale to oni będą jeździć na wakacje, sprowadzać dziewczyny do wynajmowanych mieszkań, a ty w "grubszym miesiącu" sobie będziesz mógł pozwolić na perfumy z Rossmana i smalec Wink

I co? Myślisz, że jak taki prostak opierdoli Ci dupę u panienki, to ta panienka pomyśli o nim jak o buraku Wink? No owszem, pewnie straci w jej oczach, ale ty stracisz dużo bardziej. Laughing out loud

Nie będę dłużej się na ten temat rozpisywał, bo to temat rzeka. Życzę Ci natomiast, aby nigdy Ci na nic nie brakło i aby owe prostaki nigdy nie okazały się twoimi przyjaciółmi. Bo tak przy konfrontacji z rzeczywistością bywa niestety bardzo często.

Portret użytkownika Kołboj

No dobrze ale co to do

No dobrze ale co to do cholery ma wspólnego ze statusem? Smile Czemu ty chłopie ciągle biadolisz o pieniądzach? Masz jakiś kompleks związany z brakiem pieniędzy?

Z powyższym twoim bełkotem się zgodzić nie da. Bo każdy człowiek z klasą doskonale wie, że nie pieniądz świadczy o wartości człowieka i dalej tego tematu ciągnąć nie ma sensu. Bo jest to najzwyczajniej żałosne.

A to, że pieniądze trzeba mieć by normalnie żyć to jest chyba oczywiste. Ale po co podciągać pod to status i co sobie ktoś tam o mnie pomyśli? Są tacy ludzie ale ja takich unikam.

Nie zarabiam wiele ani mało ale przerabiałem różnych ludzi i tych z kasą i bez kasy. Dziś otaczam się ludźmi z pasją życiową, którzy są oczytani, inteligentni i mają coś do powiedzenia w świecie. Zawartość ich portfela mnie nie interesuje a widać, że jest ona różna.

Ale przede wszystkim otaczam się ludźmi lojalnymi wobec mnie. Nawet przez chwilę nie zastanawiałem się ile zarabiają, nie interesuje mnie to.

Twierdzisz, że prostak, który ocenił mnie nie tak bo mam mniej kasy nagle stanie się moim przyjacielem bo mi pomoże finansowo?

Myślisz, że przyjaźń też da się kupić za kasę?

Chłopie, dorośnij potem pogadamy.

Portret użytkownika Dominikkow

A jak ludzie odbierają bycie

A jak ludzie odbierają bycie zabawnym? Nie mówię tu o głupkowatym śmianiu się. Czy można wtedy "awansować"?

Portret użytkownika Dominikkow

Nie no bez jaj... Klękanie

Nie no bez jaj... Klękanie przed kimś jest naprawdę poniżaniem samego siebie. Pokazywaniem tego, że jest się niżej od kogoś.
Sypnięcie jakimś żartem (nie ośmieszanie kogokolwiek), jakimś sarkazmem, ironią, żarcikiem sytuacyjnym wydaje mi się ok. Ludzie będą wtedy postrzegali Cię jako osobę, która rozładowuje napięcie, daje pozytywne emocje grupie (!). Tylko nie błaznowanie, chcąc desperacko atencji.

Zacząłem czytać Twój temat,

Zacząłem czytać Twój temat, bo bardzo mnie zaciekawił, a tu nagle koniec. Temat ma potencjał, można by o tym napisać grubą książkę, jednak w swoim blogu nie poruszyłeś nawet zarysu metod na poprawe statusu tylko tak jak wyżej, powiedziałeś że to trudne. Zapewne status społeczny nie jest w 100% losową kwestią, nie wpadasz do gigantycznego wiru i nie czekasz gdzie Cie wyrzuci, jeśli wiesz co robić, albo szybko się uczysz od osób które to wiedzą, możesz zajść daleko.