
"W każdej był rycerz..."
Fragment z bloga o Stalkerze z Wrocławia.
No właśnie. Rycerz.
I taki sobie rycerz zdobywał księżniczkę, zabijał smoki i tak dalej.
W dawnych czasach, kiedy żyli rycerze, mieli się oni całkiem nieźle. Taki rycerz zaciężny dostawał niezłą kasiorę za udział w bitwie. Miał giermków, niejednokrotnie kilku (każdy odpowiedzialny za swój wycinek: jeden dbał o zbroję, inny o konie etc...). Miał patronów - w osobie króla, lub jakiegoś możnowładcy.
Gdy rycerz przeżył bitwę, a przeżywali w zasadzie wszyscy (bitwa pod Grunwaldem - zginęło kilkunastu rycerzy ze strony sprzymierzonych), najgorsze co go mogło spotkać, to wzięcie do niewoli, z której bez problemów rycerz mógł się wykupić. To byli bardzo majętni ludzie, otrzymywali w zamian za swoje usługi (na polu bitwy) całe wioski. Zresztą musieli mieć pieniądze, bo koszt pełnej zbroi był horrendalny ze względu na ograniczony dostęp do żelaza.
Nie mówiąc o koniach, które były zajeżdżane w trakcie bitwy i czasem nawet szóstkę tych pięknych zwierząt rycerz "załatwił" w jej trakcie, a raczej jego przeciwnicy. (Gdy się zrzuciło z konia takiego rycerza - istniała spora szansa dorwać się do szyi delikwenta i poderżnąć mu gardziołko). Więc koszty... Ogromne koszty, ogromne pieniądze.
Silny być musiał i postawny, i zdrowy jak tur, bo zbroja ważyła nawet i 45kg. Sama kolczuga to jakieś 12kg rdzy
Pal licho, że ciężka, ale jaka cieplutka? Pod zbroję zakładali gruby waciak, jak nasza kołdra letnia, pod hełm czapkę - grubą, wszystko grube i ciepłe.
Bywały bitwy, które rozgrywały się bez walki, bo panowie rycerze po prostu się ugotowali na miękko (cali, z jajami włącznie). A osprzęt? Miecz potrafi sporo ważyć, a jeszcze trzeba nim machać. A sterydów w tamtych czasach nie było.
I bystry musiał być, na sztuce wojennej się znać, na planowaniu, logistyce i milionie innych rzeczy, topografii terenu i Bóg wie czym.
I honorowy, prawdomówny, odpowiedzialny.
Więc to naprawdę był crème de la crème męskiego kwiatu.
To nie jakiś tam chudopachołek - przydupas rycerza - startował z awansami do księżniczek, tylko rycerz. A gdy chciał sobie niezobowiązująco i bez problemów pobzykać w stogu siana, brał ze swojej wioski pięć ładnych dziewek i już.
I jak to się niby ma do stalkingu i DG?
Ano tak, że IMO (podkreślam), w dzisiejszych czasach też są rycerze i pachołki. I rycerz nie potrzebuje biegać po mieście i zdobywać numery telefonów od dziewek, bo bez problemów znajdzie elegancką damę serca, która pozwoli mu się adorować (oczywiście dla picu, żeby choć trochę zabawy było), a potem z majestatem wpuści do łożnicy. A jak ma taki pan ochotę na przaśną dziewkę, w tych może przebierać.
Elegancka dama/księżniczka (czyli współczesna atrakcyjna kobieta - zarówno pod względem wizualnym, intelektualnym, jak i innymi) - rozgląda się za rycerzami, nie giermkami. I tego się nie zmieni. Czasami może dla kaprysu zajść do oberży (klub), zwłaszcza gdy chwilowo nie ma rycerza, ale i tam nie będzie rozglądała się za giermkiem, a za jakimś równym jej statusem - rycerzem.
Niech mi ktoś wytłumaczy jaki jest sens DG?
Widzę dwie opcje:
a) przełamywanie własnych barier, lęków, nieśmiałości w stosunku do kobiety, ale... czy nie prościej robić to w stosunku do księżniczek, które znudzone przybyły do oberży?
b) zdobycie klucza do komnaty księżniczki, w celu przybycia i wychędożenia tejże, ale... jaka mądra, wartościowa, cenna, ładna księżniczka rozdaje wszystkim ten kluczyk?
Jeśli księżniczka będzie się chędożyć na lewo i prawo, z rycerzem, giermkami, chłopami, dziadami (to nazwa żebraków) etc... za chwilę przestanie być księżniczką, i stanie się dziewką, a mądra księżniczka nigdy do tego nie dopuści, bo wie że straci na wartości.
Nie mówiąc o tym, że to b.niebezpieczne, bo niech jakaś przechera skopiuje kluczyk i rozda gawiedzi z namiarami na rezydencję księżniczki?
No chyba, że królewna niewiele ładniejsza od Bazyliszka czy innej paskudy, wtedy owszem, skusi się i na chudopachołka, coby jej ogródek przeflancował, ale czy to taka frajda dla tego ostatniego?
No chyba, że wysoko zakasze jej spódnice i twarz zakryje.
A teraz na serio.
Niech ktoś mi wytłumaczy jaki jest cel DG, bo z moich obserwacji wynika, że w skrócie tak to ma wyglądać:
a) zagadać, zdobyć numer telefonu
b) umówić się na spotkanie
c) doprowadzić do seksu (jak najszybciej)
Pytanie: jaka kobieta daje swój numer telefonu nowo poznanemu na ulicy mężczyźnie, po czym się z nim umawia i uprawia seks, po czym się żegnają.
Proszę o profil takiej kobiety.
Z góry dziękuję
Mam nadzieję, że nie uraziłam co wrażliwszych 
Miłego wieczoru.
ps. żeby nie było: rycerz nie musiał być piękny/przystojny - to było nieistotne (to tak zapobiegawczo, żeby mi tu z danielami nie wyskakiwać, bo na daniele to się wówczas owszem polowało, ale to nie księżniczki, a ogary i łowczy się za nimi uganiali, z zamiarem: ubić, wypatroszyć, zjeść).
Odpowiedzi
Dziewki z DG i damy z
czw., 2016-03-17 05:37 — Łysiejący grubasDziewki z DG i damy z NG
Elegancka dama/księżniczka Czasami może dla kaprysu zajść do oberży (klub),
Z pamiętnika przaśnej dziewki
Z pamiętnika eleganckiej damy
hahahahaha;)
czw., 2016-03-17 08:18 — Guesthahahahaha;)
1) Zagadał do mnie na ulicy
czw., 2016-03-17 11:40 — Elba1) Zagadał do mnie na ulicy chłopak
2)Pogadalismy 5 minut, pośmialiśmy się
3) Wydawał się sympatyczny, dałam mu swój numer.
4) Zadzwonił po 3 dniach umówić spotkanie, zgodziłam się, poznam go lepiej, jak będzie przypałem, to się urwę
5) Na spotkaniu świetnie się bawiłam,
6) Czułam, że mogę mu zaufać i jestem z nim bezpieczna
po 2h wylądowalismy w łóżku
7) Obudziłam się nad ranem, obok mnie spało trzech kolesi
Okazało się, że ten sympatyczny chłopak podał mi tabletkę gwałtu
Może tak być?
Szansa że spotkasz psychopatę
czw., 2016-03-17 23:28 — KonstantySzansa że spotkasz psychopatę jest taka sama w klubie, pociągu, bibliotece, szkółce tenisa, lekcjach muzyki, czy malarstwa co na ulicy.
Elba, Okazało się, że ten
pt., 2016-03-18 06:15 — Łysiejący grubasElba,
Okazało się, że ten sympatyczny chłopak podał mi tabletkę gwałtu. Może tak być?
A masz pewność, że poznany w klubie facet NIE WRZUCI ci do drina pigułki gwałtu.
Sądzę wręcz, że na ulicy jesteś bezpieczniejsza. W klubie masz obniżony poziom ostrożności, bo alko, wesoła zabawa, nastawienie na bycie poderwaną.
Pisałem o dziewce i księżniczce, bo wciskasz iluzje, że dziewczyna dająca numer kolesiowi z ulicy jest mniej wartościowa od dziewczyny dającej numer gościowi z klubu.
"bo wciskasz iluzje, że
pt., 2016-03-18 18:29 — Elba"bo wciskasz iluzje, że dziewczyna dająca numer kolesiowi z ulicy jest mniej wartościowa od dziewczyny dającej numer gościowi z klubu."
A gdzie niby ja tak napisałam?
Nie kojarzę.
Za to kojarzę pytania, które zadałam i na które w zasadzie odpowiedziały mi chyba tylko trzy osoby. Co jest dziwne, bo na ponad 100 komentarzy, tylko 3?
"wesoła zabawa, nastawienie na bycie poderwaną."
No właśnie. Kobieta idzie do klubu z nastawieniem na zabawę i bycie podrywaną. A na zakupy z nastawieniem, że dokona transakcji kupna sprzedaży potrzebnej rzeczy.
Dlaczego nie podrywać jej wtedy, kiedy się na to nastawia?
"A gdzie niby ja tak
pt., 2016-03-18 22:21 — Mlody944"A gdzie niby ja tak napisałam?"
Uwaga, cytuję:
"jaka kobieta daje swój numer telefonu nowo poznanemu na ulicy mężczyźnie, po czym się z nim umawia i uprawia seks, po czym się żegnają.
Proszę o profil takiej kobiety."
"Dlaczego nie podrywać jej wtedy, kiedy się na to nastawia?"
A dlaczego nie podrywać jej wtedy, kiedy się na to nie nastawia? Bo Ty tak mówisz? Bo inni ludzie tak robią? Bo może nie być przez to zainteresowana? Trudno, wtedy się pożegnam i odejdę. Nikomu tym krzywdy nie robię. A to, że jakiś baran z Warszawy przekraczał granice, nie znaczy reszta też tak robi. To tak jak z nauką sztuk walki. Większość wykorzysta umiejętności do samoobrony, ale znajdzie się taki, który będzie atakował innych.
Elbo, piszesz takie głupoty, że aż głowa mała. Wymyślasz śmieszne argumenty, które nie mają pokrycia w rzeczywistości, a innym wmawiasz, że nie otrzymałaś wartościowej odpowiedzi, bo dana osoba nie raczyła odnieść się do Twoich pytań... No proszę Cię.. Ta dyskusja, to jak rozmowa ze ścianą, bo Ty widzisz tylko 1 stronę medalu, my widzimy 2. A wiesz dlaczego? Bo "nagabywaliśmy" na ulicy i wiemy dokładnie jak to wygląda. Negatywnych reakcji jest naprawdę mało, a ilekroć zapytam kobiety co sądzi o podchodzeniu na ulicy, tylekroć słyszę to samo. A co, to już sama sobie możesz odpowiedzieć. Te osoby, które udzieliły tak pożądanych przez Ciebie odpowiedzi, wyczerpały już chyba temat, ale Ty nadal myślisz tymi samymi kategoriami. Dla Ciebie wartościowe i prawdziwe komentarze to te, które trafiają w Twoje stanowisko w danej sprawie, co świadczy tylko o tym na jakim poziomie merytorycznym jest dyskusja z Tobą. A jakiegoś przeliczania efektywności nawet nie skomentuję. Dziecinada jakich mało.
"Jest mnóstwo nieśmiałych
czw., 2016-03-17 11:09 — Elba"Jest mnóstwo nieśmiałych facetów, którzy nie mają na celu w DG zdobyć nr i jak najszybciej zaliczyć, tylko przełamać pewne bariery. Trochę z wami, kobietami poobcować, chwilę porozmawiać, a nawet czasem się umówić na kawę. To powoduje, że taki chłopak nabywa pewności siebie. Naprawdę uważasz, że lepszy jest bohater w klubie bo się upił i tylko dlatego do Ciebie się odezwał?"
Gdybyś się pofatygował i przeczytał wpisy pod blogiem, dotarłbyś do tego, że to jeden z wymienionych przeze mnie powodów (przełamywanie barier, nabieranie pewności siebie). Ale...
Jak wspomniałam w komentarzu (przed chwilą) - skuteczność jakiegoś działania na poziomie 1,5% sukcesów/98,5% porażek - IMO nie wydaje mi się dobrym sposobem na poprawianie poczucia własnej wartości, raczej odwrotnie. Co słabszy psychicznie osobnik w obliczu tak niskiej skuteczności jeszcze mocniej w siebie zwątpi. Proste.
Kolejna wątpliwość: wszystko pięknie, ładnie ale co z kobietami? Czy to fair, żeby ćwiczyć na kimś łamanie swoich barier, jeśli ten ktoś (przypominam: ponad 90%) sobie tego wyraźnie nie życzy?
A co do ostatniego zdania, to już kompletnie nie zrozumiałeś o co mi chodzi. Gdy kobieta idzie do klubu, idzie tam ze świadomością, że będzie zagadywana/proszona do tańca (prawdopodobnie). Gdy idzie na zakupy - po prostu idzie na zakupy. I nic więcej.
Kolega napisał prawdę.
czw., 2016-03-17 11:38 — Victor ElganKolega napisał prawdę. Przecytałem bloga i jestem w stanie go zrozumieć. Ale twoje argumenty w komentarzach są trochę kiepskie. Uwodzenie nie było i nie będzie moralne.
Wiem że bronisz kobiet, ale właściwie argument o psychice kobiety z fobią społeczną pada gdy zagaduje do niej pierwszy żul na ulicy. Bo na takiego prędzej trafi niż na pua.
Nie sądzę również żebyś mogła się wypowiadać o odczuciach faceta w grze. Jesteś kobietą.
Właściwie widząc te odpowiedzi kojarzy mi się to z kimś kto na zjejździe religijny wchodzi podczas dyskuji o bibli i mówi że to nie prawda i nie należy tak postępować.
Czemu to Cię tak boli? Łapiesz się wszystkiego, ale w jakim celu?
"Kolejna wątpliwość: wszystko
czw., 2016-03-17 11:51 — skrzat"Kolejna wątpliwość: wszystko pięknie, ładnie ale co z kobietami? Czy to fair, żeby ćwiczyć na kimś łamanie swoich barier, jeśli ten ktoś (przypominam: ponad 90%) sobie tego wyraźnie nie życzy? "
W galerii podchodzą do mnie panie z ofertami jakiegoś produktu i też sobie mogę tego nie życzyc
Takie uroki galerii, że można trafić na hostessy lub PUAsów 
"Gdy idzie na zakupy - po prostu idzie na zakupy. I nic więcej."
Dlatego podejście jakiegoś faceta to zaskoczenie. Podobno lubicie być zaskakiwane?
"Podobno lubicie być
czw., 2016-03-17 14:23 — Elba"Podobno lubicie być zaskakiwane?"
Jest zaskoczenie typu: dziura w ostatniej parze rajstop. I nie lubimy tego. Nie generalizuj.
"W galerii podchodzą do mnie panie z ofertami jakiegoś produktu i też sobie mogę tego nie życzyc"
Dziesiątki razy podeszła do mnie dziewczyna z ulotkami. Wystarczy powiedzieć: dziękuję i panna odchodzi. Czy tak jest z PUA-sami?
Śmiem wątpić. Nie widziałam nigdy takie porady, żeby odstąpić od dziewczyny, która mówi "nie" (jeszcze bardziej wymowne i kategoryczne). Wręcz odwrotnie, wciska się kit: kobieta mówi nie, myśli tak etc...
Czy hostessa, której podziękowałeś za ulotkę, biegnie za Tobą z tekstem: "ale pan na pewno chce tę ulotkę, a mówi "nie" z przekory!"
Kiepski przykład z
czw., 2016-03-17 14:45 — skrzatKiepski przykład z ulotkarzem. Trzeba było dać za przykład jakiś produkt/usługę - tutaj owszem, czasami próbują i po odmowie idą za tobą i rzucają coś w stylu "ale na pewno pan nie chce? To świetna oferta" itd.
Ja tam jak podbijałem, a wiele tego nie było, to raczej widziałem kiedy "nie" to nie. Może Ty jesteś jak te moje koleżanki ze studiów, co to lajkowały jakieś demoty o słabym prowadzeniu się dzisiejszych kobiet. Faktycznie one się prowadziły dobrze, ale to akurat była zasługa ich aparycji
Zmierzam do tego, że wydaje mi się, że piszesz o tym DG , a tak na prawdę pewnie do Ciebie po prostu nikt nie podbijał, albo faktycznie jakieś osobniki, od których by się chciało spierdalać i stąd takie wnioski.
Elba z tymi 10% dziewczyn
czw., 2016-03-17 10:18 — Pablo_Elba z tymi 10% dziewczyn reagującymi pozytywnie to przeszacowalaś i to bardzo. Jeden z gości, który się tutaj udziela chwali się, że w zeszłym roku przespał się z 11 pannami. Podszedł do grubo ponad 800! Procent możecie sobie wyliczyć (czy raczej promil). A to jest facet, który siedzi w tym temacie kilka lat - jego słowa.
Widocznie nie jest Danielem
czw., 2016-03-17 10:28 — AleusWidocznie nie jest Danielem
Pablo, no przecież pisałam,
czw., 2016-03-17 10:48 — ElbaPablo, no przecież pisałam, że przeszacowałam. Jezu. Dlaczego nikt nie czyta całościowo:
"Przecież znacząca większość kobiet reaguje negatywnie (załóżmy 1 na 10 pozytywnie, a i tak pewnie przeszacowałam), więc można założyć, że jednak im to nie odpowiada."
No to uroczo: 11 trafień z sukcesem - na 800 prób. 1,4% misji zakończonych sukcesem?
No ja nie wiem, czy angażowanie czasu/wysiłków etc. w coś tak słabo rokujące - ma jakikolwiek sens, ale jak tam stryjenki uważają.
Ciekawe, czy go to nie frustruje?
Jeśli nie, może niech rozważy karierę poszukiwacza złota. Też trzeba cierpliwości.
Nie znam osoby, ale moim
czw., 2016-03-17 10:59 — AleusNie znam osoby, ale moim zdaniem to fajnie, gdyby jeszcze dodał do statystyki ile dostał numerów, odbył spotkań z tymi 800 kobietami. Może nagle cały ten pryzmat by się obrócił i nagle się okazało, że to nie on jest taki słaby tylko kobiety na które trafiał były konserwatywne i bardzo dbały o kolejność jaką im wpojono. Dodatkowo by się okazało, że odbył masę spotkań i jego zdolności interpersonalne są o lata świetlne niż przed tymi 800 kobietami.
Mierzenie DG do seksu moim zdaniem nie jest przystające. Dlaczego? Bo ten sam mężczyzna będzie miał w Holandii, USA wyniki wielokrotnie lepsze niż w Polsce i odwrotnie np. w ZEA wielokrotnie mniejsze, bo dochodzi aspekt kulturalny.
Kolejna kwestia. Jeśli postawimy mężczyznę 5/10 i osławionego Daniela 10/10 to będzie różnica ogromna w zaliczeniach.
Z resztą ktoś tu napisał świetnego bloga na ten temat odnośnie portali randkowych jak to wyglądało z różnymi mężczyznami. Przeprowadził rzetelne badania.
"Mierzenie DG do seksu moim
czw., 2016-03-17 11:21 — Elba"Mierzenie DG do seksu moim zdaniem nie jest przystające. Dlaczego? Bo ten sam mężczyzna będzie miał w Holandii, USA wyniki wielokrotnie lepsze niż w Polsce i odwrotnie np. w ZEA wielokrotnie mniejsze, bo dochodzi aspekt kulturalny.
Kolejna kwestia. Jeśli postawimy mężczyznę 5/10 i osławionego Daniela 10/10 to będzie różnica ogromna w zaliczeniach."
Może skupmy się jednakowoż na Polsce i na Polakach. Gdybanie co by było w Papui Nowej Gwinei IMO jest bez sensu, bo jak powszechnie wiadomy, gdyby wilk nie srał, byłby za górą
Jeśli mężczyzna szacuje siebie (swoją atrakcyjność) na poziomie 5/10 i odniesie 1,5% sukcesów przy podejściach, jak myślisz - poprawi to jego samoocenę? Jeśli tak, wytłumacz dlaczego (jeśli możesz). Jestem b.ciekawa.
http://www.podrywaj.org/blog/
czw., 2016-03-17 11:47 — Aleushttp://www.podrywaj.org/blog/e_u...
W końcu znalazłem tego bloga, przydałaby się jakaś szukajka do blogów, bo, gdybym nie zapisywał co ciekawszych na dysku, a mam ich z 60, co też łatwo nie mogę wyszukać, a google nawala jak dawałem frazy z pamięci to nie da rady znaleźć.
Dobrze, żeby ten wilk wiedział, że gdzieś tam może lepiej by się mógł wysrać, a gdzieś wolniej i gorzej. Jest gdzieś pośrodku na tym globie
Wyczuwam sugestię, że powinienem napisać, że pogorszy i się załamie i popadnie w kompleksy. Większość tak jeśli będzie miała obraz siebie wypatrzony. Jednak jeśli mężczyzna zdaje sobie, że jest z średniej półki jak ja, bo mogę na swoim przykładzie, kobiety mi dają 6-7/10 to taka ilość zlew go nie spali jeżeli ma odpowiednie podejście i jest elastyczny. Na początku leciałem po numer, sztampowo, po 10 zlewach uznałem, sorry coś tu nie działa, one to wyczuwają, tu czuć desperacją. Zmieniłem nastawienie: chcę poznać tę kobietę, pogadać, numer to będzie sprawa uboczna i nagle pyk,nie mam problemów z podejściem, bo ja nic od tej kobiety nie chcę i to podkreślam śmiejąc się czasem: spokojnie nie chowaj tego telefonu, nie jestem kolejnym napaleńcem na numer i kobieta sama potem dziękuję za rozmowę i mówi, że tu będzie, albo sama daje numer bez proszenia, bo fajnie się gadało. Podchodzę kiedy chcę i kiedy mam na to dobry humor i jest to wyróżnienie z mojej strony dla tej kobiety.
Wcześniej na sympatii dostałem 195 zlew czyli moje oczko lub jakieś napisanie i zlewa. Odpowiedziało 5. Czy ja się załamałem, poddałem? Spokojnie, przemyślałem strategię, poczytałem, wyciągnąłem wnioski, przeszedłem z trybu ofensywnego na defensywny i nagle kobiety same mnie zaczęły zauważać i pisać. Po czym skasowałem konto, bo zobaczyłem, co chciałem
Ja nigdy nie miałem oczekiwania, że jetem bożyszczem dla kobiet
Do Daniela mi daleko. Poza tym ja jestem centusiem krakowskim i działałem bez konta premium i nie lubię korporacji, 1 wiadomość na 1 dzień to można poszaleć fest .
Na takiej sympatii czy innym portalu randkowym to ja mogłem sobie zrobić styl defensywny, ale w życiu realnym mężczyzna musi być usposobiony ofensywnie. Wszystko zależy od jego siły charakteru, wiedzy, dbania o siebie jakie będzie miał wyniki. Ja nigdy nie płaczę, że taki Daniel poderwie każdą, a ja nie, bo to jest akceptowanie rzeczywistości taką jaką jest.
Edit: Jeśli się nie załamie zlewami i odniesie taki mikrosukces na poziomie 1,.5% to może powiedzieć, że ma bardzo mocny charakter i psychikę. Nie jest złamalny. Jest odporny na porażki, patrzy zawsze optymistycznie, więc ja uważam, że tak. Takie zahartowanie mu się przyda na innych poziomach, zwłaszcza zawodowym.
Sztuką jest coś robić jak nie idzie.
"Sztuką jest coś robić jak
czw., 2016-03-17 11:57 — Elba"Sztuką jest coś robić jak nie idzie."
Był taki jeden, który też hołdował tej zasadzie. Syzyf?
Ale jak wspominałam, każdy według siebie dobiera metody zabijania czasu. Jeden lubi wtaczać kamyk, inny biegać za kobietami. Szkoda tylko, że ten drugi nie pomyśli o tym, co czują te ostatnie.
"Takie zahartowanie mu się przyda na innych poziomach, zwłaszcza zawodowym."
Sorry, ale gdybym miała pracownika, który upierałby się przy jakiejś pracy/metodzie działania ze skutecznością 1,5% - najprawdopodobniej wyleciałby z roboty, ze względu na żałośnie niską efektywność. Zrozum, to żaden zaszczyt ani nic rozsądnego trwać przy metodzie, która nie przynosi prawie żadnych pozytywnych efektów. Każdy rozsądny człowiek znajdzie inną, skuteczniejszą, lepszą, szybszą etc...
Rosół jesz wykałaczką czy łyżką?
No przecież od biedy taką wykałaczką też byś go zjadł.
Ale po co?
Żeby sobie udowodnić, że się da?
Pewnie, że się da, ale 1000x wolniej i mniej efektywnie, niż łyżką.
Elba, Elba Fajne argumenty,
czw., 2016-03-17 12:04 — AleusElba, Elba
Fajne argumenty, na bogato, odniesienie do mitologii i kulą w płot
Po pierwsze Syzyf nie miał szansy nawet 1,5% na osiągnięcie celu w postaci postawienia tego kamienia raz na zawsze w uprganionym miejscu.
Po drugie odnośnie pracy, tam mierzymy do 100% efektywności. Jasne są zasady gry. Sprawiedliwe. Jeśli pracujesz, robisz to i to, osiągniesz to i to.
Ty chcesz zmierzyć faceta, który jest 5/10 i może mieć efektywność w zdobywaniu kobiet na poziomie max. 3% i uzyskuje 1,5% jako losera?
I chcesz mierzyć takiego Daniela, który jako 10/10 ma efektywność na poziomie 80%, bo nawet on nie podbije każdej. Jeśli wygląda normalnie to jak podejdzie do metalówy to mu powie sorry, nie masz długich włosów, skóry, nie jesteś w moim typie.
Nie ma takiego mężczyzny na świecie, który by miał efektywnośc z kobietami 100%. Nawet Johnny Deep byłby za niski dla wielu, bo ma 174 cm, choć jest uznawany za przystojnego mężczyznę na całym świecie.
Oj Elba, Elba
Mierzmy odpowiednią miarą
Edit: Czemu Ty wychodzisz z założenia, że kobiety czują się tylko napastowane i pokrzywdzone? Podkreślam wiele czuję się zaszczycona i jest im przyjemnie, że wzbudziły zainteresowanie. Łechta to ich kobiecość.
Oj, widzę, że nie rozumiesz
czw., 2016-03-17 12:15 — ElbaOj, widzę, że nie rozumiesz sensu mojej wypowiedzi. Może za 10 lat, gdy załóżmy przepracujesz gdzieś ten czas - pojmiesz o co chodzi z efektywnością działań.
Miłego dnia
(kończę dyskusję z Tobą ze względu na jej niską efektywność)
Niestety to Ty źle dobrałaś
czw., 2016-03-17 13:18 — AleusNiestety to Ty źle dobrałaś mierniki. W podrywie i w świecie osobistym nie można zastosować miar jak do pracy. Rozumiem, że to tak trudne, że pasujesz
Edit: Dziewczyna nie przychodzi na randkę - co robi facet - nic, bo nic może.
Dziewczyna nie przychodzi do pracy - co robi -szef - nagana, po premii.
Efektywność w pracy - miara 100%
Efektywność w podrywie - to zależy od wielu czynników jaki masz max., bo kobiety są zagmatwane i nie ma sprawiedliwych, jasnych kryteriów.
W pracy masz regulamin, kodeks pracy,umowę o pracę, zlecenie itp., jasne kryteria.
W podrywie i życiu osobistym też tak masz?
Nie można porównywać efektywności w pracy do efektywności w szczęściu osobistym. Tam masz jasno, określone zasady, a w życiu osobistym ich nie ma. Każdy się kieruje innym system wartości i dążymy do osób nam z podobnym.
Doskonale rozumiem Twoją prostą myśl. Jeżeli ma się niską efektywność w pracy to, albo należy zmienić pracę, albo się wziąć ostro za siebie. 2 drogi. Jednak Ty masz tam jasno określone odnośniki. W życiu osobistym tak nie jest. Możesz być najlepszym mężczyzną, robić wszystko wg podrywaja, Straussa, być człowiekiem sukcesu i nie mieć szczęścia w miłości.
Nie znasz ludzi, którzy odnieśli sukces zawodowy, a nie mają szczęścia w życiu osobistym?
Chcesz przekazać czysto ekonomiczną myśl do podrywu statuując ją następująco: nie podrywaj jeśli masz taką niską efektywność, bo się do tego nie nadajesz. Nie wszystko się robi po pierwsze dla profitów. Jest coś takiego jak czynienie czegoś dla przyjemności. I dlaczego on nie ma efektywności? To jest zależne tylko od niego? W pracy masz względną sprawiedliwość, w życiu osobistym jest wolna amerykanka.
W pracy za zdradę tajemnicy zawodowej możesz odpowiadać nie tylko dyscyplinarnie, karnie i finansowo, a czy w życiu osobistym za wyjawienie sekretu połówki tak odpowiadasz?
Przykro mi, że obaliłem Twój główny argument.To porównanie jest błędne na logicznym poziomie, bo inne przesłanki występują do badania efektywności odnośnie pracy, a inne do podrywu. Różne zależności i korelacje.
Nie doszukuj się analogii, bo jest to błędne, dwie różne materię i twierdzenie per analogiam zawodzi w takich wypadkach. Stosujemy myślenie analogiczne do sytuacji podobnych, gdzie występują zbliżone przesłanki i uwarunkowania prowadzące do tych samych efektów.
Rozumiem Twoje uniesienie. Nie obrażam się
"Doskonale rozumiem Twoją
czw., 2016-03-17 14:07 — Elba"Doskonale rozumiem Twoją prostą myśl. Jeżeli ma się niską efektywność w pracy to, albo należy zmienić pracę, albo się wziąć ostro za siebie. 2 drogi"
Pierwszym sposobem jest zmiana metodyki pracy/działania na efektywniejszą. (efektywniejsza = ten sam wysiłek + lepszy efekt).
"nie podrywaj jeśli masz taką niską efektywność, bo się do tego nie nadajesz."
Podrywaj, ale sposobem najbardziej efektywnym.
I to tyle
Miłego dnia.
Może wzrosnąć, ale wystarczy
czw., 2016-03-17 12:31 — ElbaMoże wzrosnąć, ale wystarczy że pogada z mniej chuderlawym i zastraszonym (BTW - przez kogo?) dajmy na to Mariuszem, którego skuteczność wynosi 10/1000 i się załamie.
I jak z matematycznego punktu widzenia z 0 zrobiło Ci się 3?
Liczba podejść zakończonych sukcesem w roku pierwszym = 0
300% zera, to nadal zero.
o 300 punktów procentowych
czw., 2016-03-17 12:34 — Guesto 300 punktów procentowych
"Wiedziałem, po prostu
czw., 2016-03-17 14:32 — Elba"Wiedziałem, po prostu wiedziałem, że przyczepisz się do tych 300%, ale już nie chciało mi się tego edytować."
Skoro wiedziałeś, że się "przyczepię", dlaczego od razu nie napisałeś tak, żeby nie dało się przyczepić? Efektywność
"Powiedz mi, kto się rodzi super sprzedawcą? Ja takiego nie znam, a mam naprawdę doświadczenie w tym temacie. Jedni rodzą się z pewnymi predyspozycjami i mają łatwiej"
Sam sobie zaprzeczasz. Jest dokładnie tak, jak w drugim zdaniu: rodzimy się z pewnymi predyspozycjami (talentami) do określonych czynności. Jeden ma żyłkę handlowca, drugi nie. Oczywiście możemy ją "podrasować", np. na szkoleniach dla sprzedawców, gdzie uczą najbardziej efektywnych metod sprzedaży. I właśnie o to mi chodzi - o wybór najbardziej efektywnej metody działania, a nie szukaniu tej najmniej efektywnej. Bo i po co?
"zacisnąć zęby i realizować swój cel"
Ktoś z innych tu komentujących stwierdził, że DG to przyjemność.
Moglibyście się jakoś porozumieć, czy przyjemność, czy zaciskanie zębów, bo zaczynam się gubić.
"Ciekawe, czy go to nie
czw., 2016-03-17 11:53 — skrzat"Ciekawe, czy go to nie frustruje?
Jeśli nie, może niech rozważy karierę poszukiwacza złota. Też trzeba cierpliwości. Wink"
Ciekawe czy byłby bardziej sfrustrowany nie podchodząc wcale i nie zaliczając nic niż teraz, gdy zaliczył 11 przy 800 podejściach
Skrzat tym razem będziemy
czw., 2016-03-17 11:58 — AleusSkrzat tym razem będziemy mówili chyba podobnym głosem. Jak wytnie tekst, a po co ma mówić, że aż 800 kobiet musiał zapoznać to wynik 11 kobiet w ciągu roku to bardzo zacny
Wiesz ile czasu musiało mu to
czw., 2016-03-17 12:04 — ElbaWiesz ile czasu musiało mu to zająć?
Wiesz dlaczego nikt nie chce być akwizytorem?
Wiesz dlaczego nikt nie chce pracować jako telemarketer?
Wiesz dlaczego ludzie wystrzegają się tych zajęć?
Właśnie ze względu na niską efektywność (rodzącą frustrację).
Rozsądny (mądry) człowiek szuka takiego sposobu, aby jego działania były jak najbardziej efektywne. Dlatego zupę je łyżką, nie widelcem. Dlatego do pracy zmierza autobusem, a nie drepcze tip-topami. Etc...
Dlatego zmieniłem podejście
czw., 2016-03-17 12:08 — AleusDlatego zmieniłem podejście do podrywu w realu i na sympatii i miałem lepsze wyniki, bo wygląda na to, że jestem rozsądny przez co szukam wzmożonej efektywności, na możliwie najwyższym poziomie