Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

O DG mocno subiektywnie

Portret użytkownika Elba

"W każdej był rycerz..."

Fragment z bloga o Stalkerze z Wrocławia.

No właśnie. Rycerz.
I taki sobie rycerz zdobywał księżniczkę, zabijał smoki i tak dalej.
W dawnych czasach, kiedy żyli rycerze, mieli się oni całkiem nieźle. Taki rycerz zaciężny dostawał niezłą kasiorę za udział w bitwie. Miał giermków, niejednokrotnie kilku (każdy odpowiedzialny za swój wycinek: jeden dbał o zbroję, inny o konie etc...). Miał patronów - w osobie króla, lub jakiegoś możnowładcy.
Gdy rycerz przeżył bitwę, a przeżywali w zasadzie wszyscy (bitwa pod Grunwaldem - zginęło kilkunastu rycerzy ze strony sprzymierzonych), najgorsze co go mogło spotkać, to wzięcie do niewoli, z której bez problemów rycerz mógł się wykupić. To byli bardzo majętni ludzie, otrzymywali w zamian za swoje usługi (na polu bitwy) całe wioski. Zresztą musieli mieć pieniądze, bo koszt pełnej zbroi był horrendalny ze względu na ograniczony dostęp do żelaza.
Nie mówiąc o koniach, które były zajeżdżane w trakcie bitwy i czasem nawet szóstkę tych pięknych zwierząt rycerz "załatwił" w jej trakcie, a raczej jego przeciwnicy. (Gdy się zrzuciło z konia takiego rycerza - istniała spora szansa dorwać się do szyi delikwenta i poderżnąć mu gardziołko). Więc koszty... Ogromne koszty, ogromne pieniądze.

Silny być musiał i postawny, i zdrowy jak tur, bo zbroja ważyła nawet i 45kg. Sama kolczuga to jakieś 12kg rdzy Laughing out loud Pal licho, że ciężka, ale jaka cieplutka? Pod zbroję zakładali gruby waciak, jak nasza kołdra letnia, pod hełm czapkę - grubą, wszystko grube i ciepłe.
Bywały bitwy, które rozgrywały się bez walki, bo panowie rycerze po prostu się ugotowali na miękko (cali, z jajami włącznie). A osprzęt? Miecz potrafi sporo ważyć, a jeszcze trzeba nim machać. A sterydów w tamtych czasach nie było.

I bystry musiał być, na sztuce wojennej się znać, na planowaniu, logistyce i milionie innych rzeczy, topografii terenu i Bóg wie czym.
I honorowy, prawdomówny, odpowiedzialny.

Więc to naprawdę był crème de la crème męskiego kwiatu.

To nie jakiś tam chudopachołek - przydupas rycerza - startował z awansami do księżniczek, tylko rycerz. A gdy chciał sobie niezobowiązująco i bez problemów pobzykać w stogu siana, brał ze swojej wioski pięć ładnych dziewek i już.

I jak to się niby ma do stalkingu i DG?
Ano tak, że IMO (podkreślam), w dzisiejszych czasach też są rycerze i pachołki. I rycerz nie potrzebuje biegać po mieście i zdobywać numery telefonów od dziewek, bo bez problemów znajdzie elegancką damę serca, która pozwoli mu się adorować (oczywiście dla picu, żeby choć trochę zabawy było), a potem z majestatem wpuści do łożnicy. A jak ma taki pan ochotę na przaśną dziewkę, w tych może przebierać.

Elegancka dama/księżniczka (czyli współczesna atrakcyjna kobieta - zarówno pod względem wizualnym, intelektualnym, jak i innymi) - rozgląda się za rycerzami, nie giermkami. I tego się nie zmieni. Czasami może dla kaprysu zajść do oberży (klub), zwłaszcza gdy chwilowo nie ma rycerza, ale i tam nie będzie rozglądała się za giermkiem, a za jakimś równym jej statusem - rycerzem.

Niech mi ktoś wytłumaczy jaki jest sens DG?
Widzę dwie opcje:

a) przełamywanie własnych barier, lęków, nieśmiałości w stosunku do kobiety, ale... czy nie prościej robić to w stosunku do księżniczek, które znudzone przybyły do oberży?
b) zdobycie klucza do komnaty księżniczki, w celu przybycia i wychędożenia tejże, ale... jaka mądra, wartościowa, cenna, ładna księżniczka rozdaje wszystkim ten kluczyk?

Jeśli księżniczka będzie się chędożyć na lewo i prawo, z rycerzem, giermkami, chłopami, dziadami (to nazwa żebraków) etc... za chwilę przestanie być księżniczką, i stanie się dziewką, a mądra księżniczka nigdy do tego nie dopuści, bo wie że straci na wartości.
Nie mówiąc o tym, że to b.niebezpieczne, bo niech jakaś przechera skopiuje kluczyk i rozda gawiedzi z namiarami na rezydencję księżniczki?

No chyba, że królewna niewiele ładniejsza od Bazyliszka czy innej paskudy, wtedy owszem, skusi się i na chudopachołka, coby jej ogródek przeflancował, ale czy to taka frajda dla tego ostatniego?
No chyba, że wysoko zakasze jej spódnice i twarz zakryje.
Wink

A teraz na serio.
Niech ktoś mi wytłumaczy jaki jest cel DG, bo z moich obserwacji wynika, że w skrócie tak to ma wyglądać:
a) zagadać, zdobyć numer telefonu
b) umówić się na spotkanie
c) doprowadzić do seksu (jak najszybciej)

Pytanie: jaka kobieta daje swój numer telefonu nowo poznanemu na ulicy mężczyźnie, po czym się z nim umawia i uprawia seks, po czym się żegnają.
Proszę o profil takiej kobiety.
Z góry dziękuję Smile

Mam nadzieję, że nie uraziłam co wrażliwszych Wink
Miłego wieczoru.

ps. żeby nie było: rycerz nie musiał być piękny/przystojny - to było nieistotne (to tak zapobiegawczo, żeby mi tu z danielami nie wyskakiwać, bo na daniele to się wówczas owszem polowało, ale to nie księżniczki, a ogary i łowczy się za nimi uganiali, z zamiarem: ubić, wypatroszyć, zjeść).

Odpowiedzi

Portret użytkownika Elba

"podchodzenie do obcych nie

"podchodzenie do obcych nie jest normalne"

To Ty powiedziałeś Laughing out loud

I nie grzeczne, tylko raczej mądre, znające swoją wartość, ostrożne, rozważne, rozsądne etc...

BTW - jak elegancko obnażyłeś swoje seksistowskie zapatrywania Laughing out loud (kobiecie nie wypada podchodzić do obcego mężczyzny, bo to nienormalne).

Ja tam jakąś nazi-feministką nie jestem i nie byłam, ale trochę to słabo mi zabrzmiało.

Ha! Liczyłem, że to powiesz,

Ha! Liczyłem, że to powiesz, bo chciałem odpowiedzieć "kto powiedział, że ja mam być normalny?" Laughing out loud

Jak podchodziłem, to nie protestowały... Wink

Seksistowskie? Niee Smile ale to już temat na inną dyskusję, bo moje zapatrywania nie są tematem Twojego wpisu Smile

Portret użytkownika Konstanty

1) żeby móc poznawać kobiety

1) żeby móc poznawać kobiety w codziennych sytuacjach i nie ograniczać się do grona znajomych, pracy, uczelni, losu itd. Dla mnie DG to bardziej coś w rodzaju treningu, taki zmasowany atak na własne strachy i fobie społeczne, które okazują się mało groźnym prześcieradłem. Celem według mnie jest wykształcenie umiejętności podrywu sytuacyjnego, gdzie idąc do pracy, spacer, zakupy, bez żadnego planowania, jestem w stanie podejść do intrygującej kobiety, która zwróciła moją uwagę, nawiązać kontakt i pociągnąć dalszą interakcję w celu wzajemnego poznania.

2) Ja kobiet staram się nie oceniać. Imho niczym się nie różni ta sytuacja gdyby w miejsce jej wstawić jego. Jeśli zrobiłaby to raz, czy dwa w życiu bo tak się wkręciła, nie jest w związku, nikogo nie oszukuje to nie widzę w tym nic złego. Faceci jak i kobiety, bez względu na płeć, mają takie fantazje. Jak daje numer telefonu każdemu i z większością idzie do łóżka na pierwszym spotkaniu to... nimfomanka? To się leczy.

Portret użytkownika Elba

Zacznę od końca Czyli jednak

Zacznę od końca Smile

Czyli jednak zaburzona?
(Nimfomania to zaburzenie seksualne).

A gdy facet idzie z większością nowo-poznanych (i chętnych) kobiet do łóżka/do WC/do hotelu etc. przy pierwszym spotkaniu - kim jest? I czy należy go leczyć?

"Jeśli zrobiłaby to raz, czy dwa w życiu bo tak się wkręciła, nie jest w związku, nikogo nie oszukuje to nie widzę w tym nic złego"

A jeśli 50 razy?
Przecież niektórzy podchodzą dziennie do 50 kobiet, a niech się tak złoży, że wszystkie 50 da numer telefonu, umówi się na randkę i prześpi z takim graczem DG. Co wówczas? Nic złego?

"Dla mnie DG to bardziej coś w rodzaju treningu, taki zmasowany atak na własne strachy i fobie społeczne, które okazują się mało groźnym prześcieradłem"

Fajnie. Ale...
Gdy idziesz ze swoimi problemami do terapeuty, raz że on wie kim jest dla Ciebie (on terapeuta - Ty pacjent), dwa - najczęściej płacą mu za swoją pracę (pozbawia Cię lęków, fobii itd.), trzy - zgadza się na to, bo jest świadomy w jakim celu do niego przychodzisz.
A czy fair jest być traktowanym (bez zgody) jak worek treningowy? Jak zwierzątko, na którym przeprowadza się doświadczenia? Nie myślisz o tym, że taka nagabywana kobieta mogła właśnie zakończyć leczenie jakichś swoich lęków (agorafobia, lęk przed tłumem, itd..) i taki kontakt odbierze jako frontalny atak? I całe jej leczenie bierze w łeb?
Wiadomo, przytoczyłam dosyć przejaskrawiony przypadek, ale tak czy owak DG - w mojej ocenie - jest bardzo nieprzyjemnym atakiem na autonomię kobiety, na jej strefę komfortu i nigdy tego nie zaakceptuję. Co innego NG - ok, w większości kobiety idące do klubu wiedzą, że mogą być zagadywane, proszone do tańca itd. i to jest ok.
Ale nie na ulicy.

Proszę o odpowiedzi na moje pytania Smile
Będę wdzięczna, gdy je wyrazisz.

Portret użytkownika marine_trooper

Dla kobiety znalezienie

Dla kobiety znalezienie partnera seksualnego jest trywialne jak otwarcie piwa albo zamówienie pizzy. Wystarczy pójść do klubu albo zarejestrować się na portalu randkowym, aby znaleźć tłum chętnych. Nic dziwnego, że kobieta,która nadużywa tych przywilejów spotyka się z dezaprobatą.

Tymczasem gdy jest się facetem to znalezienie partnerki seksualnej wcale nie jest takim prostym zadaniem. Trzeba wykazać się sprytem, zaradnością i przebojowością. Nic dziwnego zatem, że facet mający wiele partnerek cieszy się respektem.

W tym konkretnym aspekcie równości płci nie ma i być jej nie może.

Portret użytkownika Elba

"Nic dziwnego, że

"Nic dziwnego, że kobieta,która nadużywa tych przywilejów spotyka się z dezaprobatą."

Wiesz, co oznacza słowo "przywilej"?
Chyba nie.
Przywilej to PRAWO dla określonej grupy, i nadane do określonych rzeczy.
Prawo. Czyli coś NADANEGO. Coś, co otrzymała uprzywilejowana grupa z jakichś bardzo istotnych powodów/zasług.

Nikt nam kobietom nie dał przywileju łatwego znajdywania seksualnego partnera.
Może raczej skup się na mężczyznach i zastanów, dlaczego dla Was znalezienie partnerki seksualnej nie jest tak łatwe, jak dla nas partnera.

"Nic dziwnego zatem, że facet mający wiele partnerek cieszy się respektem."

Zależy wśród kogo.
Nie sądzę, żeby każdemu mężczyźnie to imponowało.

Prawda przywilej z definicji

Prawda przywilej z definicji faktycznie to jest to o czym powiedziałaś, ale to jest łapanie za słówko, dokładnie wiesz o co chodzi Elba. Kobiecie jest znacznie łatwiej znaleźć partnera seksualnego i tego nie podważysz.

Może wygląd to nie jest aspekt którym głównie powinniśmy się kierować, ale na co dzień widzę naprawdę nieatrakcyjne dziewczyny do których nawet bym nie podszedł, a mają kogoś kto się do nich ewidentnie zbliża i chcę na pewno czegoś więcej niż tylko kawy czy naprawy jebanego zlewu bo jej kapie. Teraz spójrz na sytuację z drugiej strony, otóż jest facet taki z wyglądu nie najgorszy, ale nie wyróżniający się z tłumu, ale Ci się bardzo podoba, powiedz mi czy podeszłabyś do niego i zagadała 'tak o'? Wiem że kobieca natura by Ci zabroniła, bo 'to facet robi pierwszy krok', 'to wyjdę na łatwą', i tak dalej nie wiem co wam jeszcze w głowach może siedzieć.

Aczkolwiek cały ten temat faktycznie poruszył dosyć dużą burzę.

Z resztą idąc tokiem logiki takie sprzeczki nie mają sensu, ponieważ macie dwa różne modele i ta retoryka nie dojdzie ładu Tongue

Portret użytkownika Elba

"Prawda przywilej z definicji

"Prawda przywilej z definicji faktycznie to jest to o czym powiedziałaś, ale to jest łapanie za słówko, dokładnie wiesz o co chodzi Elba. Kobiecie jest znacznie łatwiej znaleźć partnera seksualnego i tego nie podważysz."

To nie kobietom jest łatwiej, tylko mężczyznom trudniej - znaleźć partnerkę do przygodnego seksu - przygodnego - podkreślam. Mój mąż nie ma z tym problemów, bo jest moim mężem, nie jednorazową przygodą w klubowym WC, więc przed nim nie nawykłam uciekać.

A wynika to z innego spojrzenia (uwarunkowanego w dużej mierze przez biologię - i tu ewentualne pretensje do Pana Boga, że macie taki a nie inny układ hormonalny) na kwestie seksu. Kobiety ryzykują więcej (przypadkowa ciąża, choroby weneryczne też - łatwiej nam się zarazić, niż Wam - polecam zerknąć chociażby na dane o HIV i o tzw.ekspozycji na wirusa).

To nie żaden przywilej. Ot, zwykła biologia.

"Teraz spójrz na sytuację z drugiej strony, otóż jest facet taki z wyglądu nie najgorszy, ale nie wyróżniający się z tłumu, ale Ci się bardzo podoba, powiedz mi czy podeszłabyś do niego i zagadała 'tak o'? Wiem że kobieca natura by Ci zabroniła, bo 'to facet robi pierwszy krok', 'to wyjdę na łatwą', i tak dalej nie wiem co wam jeszcze w głowach może siedzieć."

Podoba mi się wiele rzeczy. Ale jeśli chodzi o dobór partnera seksualnego (co jest jednak bardzo intymną czynnością) - na pewno nie kierowałabym się jedynie kryteriami: podoba mi się/nie podoba, bo na Boga, przecież nie znam tego człowieka! Nie wiem kim jest. Może jest psychopatą i załatwi mnie jak ten koleś, który zamarzył być polskim Hannibalem.
To kwestia rozsądku.
Statystyczny mężczyzna raczej dominuje fizycznie nad statystyczną kobietą.

Czy chciałbyś być osadzony w dwuosobowej celi z facetem o 20cm wyższym, 30kg cięższym i którego pierwszy raz widzisz w życiu na oczy? Czułbyś się pewnie?

Gdy jestem w grupie rówieśników i mam podejść do jakiegoś mężczyzny, przedstawić się i pogadać na neutralne tematy, nie widzę żadnych problemów. Gdy pan będzie chętny do rozmowy, mogę gadać. Ale na pewno nie będę wciskać mu kitu, że podeszłam, bo ma taki interesujący krawat, no a te niebieskie buty to już mnie powaliły na kolana i musi mi dać koniecznie numer do siebie, pojadę i zobaczę, jakież to jeszcze ciuchy ma w garderobie. A tak w ogóle, to mam na niego smaka. No sorry. I nie dlatego, że wyjdę na łatwą, tylko że wyjdę na idiotkę.

Uwierz, gdy czytam te wszystkie wpisy z tekstami, jakimi zagadują niektórzy te kobiety, nie wiem, czy śmiać się, czy co? Płakać nie będę. Ale to naprawdę jest delikatnie mówiąc dziwne, nieskuteczne i pozbawione sensu.

Portret użytkownika marine_trooper

Nie masz racji, wiem dobrze

Nie masz racji, wiem dobrze co oznacza pojęcie przywileju. Smile Przywilej to swego rodzaju prawo do preferencji w określonym zakresie. Na tym kończy się objaśnienie pojęcia. Definicja przywileju nie zawiera żadnego elementu dotyczącego sposobu jego nabycia, chyba że mamy na myśli akt o charakterze uznaniowym dokonywany przez monarchę (np. przywilej cerekwicko-nieszawski). Ja jednak nie użyłem słowa w tym historycznym kontekście. To co napisałem może potwierdzić słownik języka polskiego PWN. Tak więc Twój zarzut był chybiony. Smile

"Może raczej skup się na mężczyznach i zastanów, dlaczego dla Was znalezienie partnerki seksualnej nie jest tak łatwe, jak dla nas partnera."

Naprawdę trzeba to tłumaczyć? Smile Temat był już omawiany dziesiątki razy.

"Nie sądzę, żeby każdemu mężczyźnie to imponowało."

Wielu jednak imponuje. Dlaczego Kalibabka był nieomal gwiazdą u schyłku PRL-u? Dlaczego Casanovę znają do dziś wszyscy, choć żył on w XVIII wieku? Dlaczego król August II znany jest dziś głównie z tego, że miał kilkaset dzieci? Dlaczego każdy przeciętnie wykształcony człowiek słyszał o tym, że Czyngis chan jest genetycznym przodkiem znacznego odsetka ludzkości?

Portret użytkownika Elba

"Dlaczego Kalibabka był

"Dlaczego Kalibabka był nieomal gwiazdą u schyłku PRL-u? Dlaczego Casanovę znają do dziś wszyscy, choć żył on w XVIII wieku? Dlaczego król August II znany jest dziś głównie z tego, że miał kilkaset dzieci? Dlaczego każdy przeciętnie wykształcony człowiek słyszał o tym, że Czyngis chan jest genetycznym przodkiem znacznego odsetka ludzkości?"

Demagogia.
Hitler, Stalin...
Znasz te nazwiska?
Znasz.
Wszyscy znają.
Wszyscy słyszeli.
Na pewno więcej ludzi słyszało o Hitlerze, niż o jakimś tam Kalibabce.
Przez to, że komuś imponowali? Nie sądzę.
Każde odstępstwo od normy jest popularniejsze, niż norma. Zawsze patologia bardziej frapuje, niż coś prawidłowego.
Pytanie, komu imponuje patologia?

Co do przywileju, pretensje proszę zgłaszać do Stwórcy, że tak Cię stworzył, a nie inaczej.
A może się wymienimy przywilejami? Niejedna kobieta oddałaby chociażby ten nasz wspaniały comiesięczny przywilej Wink
Jak już będziesz wnioskował - zawnioskuj o taką zmianę.

Portret użytkownika marine_trooper

Czyngis chan wymordował

Czyngis chan wymordował niemniej ludzi niż Hitler czy Stalin, ale bardziej znany jest z rozsiewania swego materiału genetycznego. Widać jedna patologia przysłoniła inną.

Ostatni akapit to chyba z kolei efekt frustracji związanej z tym, że taktyka łapania za słówka okazała się bezskuteczna. Wink

Portret użytkownika Konstanty

Ano, nimfomanka, seksoholik.

Ano, nimfomanka, seksoholik. Uzależnienie od seksu z grubsza, nie zgłębiałem tematu i dokładnych regułek. Nic fajnego, bez względu na płeć, choc facetom uchodzi bardziej na sucho.

Ja z góry bym nie zakładał, że idąc na DG każdy facet chce wyłowić tylko przypadkową żyletę, hb100 i wrzucić raport na stronę o tym jak to ją poobracał. Elba, patrzysz na to wszystko przez pryzmat tego co przeczytałaś na tej stronie, a siłą rzeczy musiałaś obserwować głównie twórczość i motywacje panów takich jak np. Anarky. Nie każdy pcha się na afisz. Jak panna poszła do łóżka z 50 facetami, od tak, bo podeszli na ulicy i na pytanie 'do mnie czy do Ciebie' byli w stanie z wrażenia pokiwać tylko twierdząco głową, to taka dziewczyna rysuje mi się jako ktoś nieszczęśliwy, z masą problemów w które nawet nie chce mi się zagłębiać.

Spłyciłaś troche ostatni akapit. Kto powiedział, że w trakcie takiego wyjścia nie można poznać kogoś ciekawego? No i wypraszam sobie taką dyskryminację. Że jak nie lubię głośnej muzyki, oparów alkoholu i masy nietrzeźwych ludzi drących ryja do ucha, żeby przebić się przez nagłośnienie to mam ograniczać się do portali randkowych bo tam ktoś wie, że jest podrywany? Nonsens. Jak ktoś jest upośledzony społecznie i nie wie kiedy nie, znaczy nie to może być tak samo upierdliwy, czy groźny i w klubie i na ulicy.

Portret użytkownika Elba

"Jak panna poszła do łóżka z

"Jak panna poszła do łóżka z 50 facetami, od tak, bo podeszli na ulicy i na pytanie 'do mnie czy do Ciebie' byli w stanie z wrażenia pokiwać tylko twierdząco głową, to taka dziewczyna rysuje mi się jako ktoś nieszczęśliwy, z masą problemów w które nawet nie chce mi się zagłębiać."

Mnie tak samo.
Dokładnie, kropka w kropkę: jako bardzo nieszczęśliwa kobieta, z jakimiś poważnymi problemami.
Mało tego: mężczyźni tak się zachowujący (kilkadziesiąt partnerek seksualnych w rok, krótkie relacje skupione wyłącznie na seksie, klienci prostytutek itd.) - tak samo.

Dlatego nie pojmuję tych prób DG, bo trafiacie na odmowę wszystkiego: rozmowy/kontaktu/spotkania (najczęściej), ewentualnie jedna na te 10-50 zaczepionych kobiet zareaguje pozytywnie (ale też nie na każdym etapie), i zawsze istnieje ryzyko, że jednak coś z nią nie tak, bo zachowała się INACZEJ niż znacząca większość.

Oprócz klubów jest jeszcze milion miejsc, gdzie można grzecznie zagadać do kobiety: biblioteki, sklepy (np.księgarnia, sklep zoologiczny, z ciuchami),kluby fitness, poczekalnie, środki komunikacji, kawiarnie, restauracje, etc... Czemu na ulicy? Czemu gdy kobieta gdzieś idzie, biegnie, zmierza, coś załatwia? Po co utrudniać sobie życie?
Przecież kiedyś nie było Internetu, nie było telefonów komórkowych, a ludzie się spotykali, poznawali, pobierali (i to znacznie szybciej i częściej, niż teraz gdy możliwości poznania się jest 100x więcej).
I nie było DG Laughing out loud

Portret użytkownika Konstanty

Cieszę się, że zgadzamy się

Cieszę się, że zgadzamy się co do kwestii osób uzależnionych od przypadkowego seksu.

Nie rozumiem tylko skąd to przekonanie, że facet podchodzący w ciągu dnia i rozpoczynający rozmowę jest napalonym na seks heheszką, a wstawiony koleś podbijających od tyłu na parkiecie ze sztywną parówą w nadziei na szybkie pukanko za klubem jest dla Ciebie znowuż bardziej akceptowalny.

Wszystkie miejsca które wymieniłaś podchodzą kwalifikują się pod DG właśnie i ja tak to widzę. Chodzi przecież o day game, a nie street game. Nie ma czegos takiego.

A kiedyś ludzie się dobierali, albo właściwie to byli dobierani. Przez rodziców bazujących na pochodzeniu społecznym i zasobności skarbca, dawniej spiżarni.

Portret użytkownika Elba

"Nie rozumiem tylko skąd to

"Nie rozumiem tylko skąd to przekonanie, że facet podchodzący w ciągu dnia i rozpoczynający rozmowę jest napalonym na seks heheszką, a wstawiony koleś podbijających od tyłu na parkiecie ze sztywną parówą w nadziei na szybkie pukanko za klubem jest dla Ciebie znowuż bardziej akceptowalny."

Zupełnie się nie rozumiemy.
Nie dyskutuję o tym, kto jest lepszy/gorszy, akceptowalny/nieakceptowalny, napalony/nienapalony etc...
Mówię wyłącznie o OKOLICZNOŚCIACH. Czyli o różnicach w efektywności DG i NG, i o tym, czy DG ma sens, jest etyczne, nikogo nie krzywdzi.

Weźmy jakiegoś pana, nazwijmy go Karol. Karol działa i DG i NG. Ma ściśle określony cel (przypadkowy seks/nawiązanie dłuższej relacji/cokolwiek). I Karol ma jakieś określone wyniki związane ze swoim celem (załóżmy "przypadkowy seks bez zobowiązań"). Skuteczność NG - załóżmy 1/10, DG - 1/100. Czy Karol dalej uparcie będzie wybierał DG? Czy wybierze efektywniejszy sposób, czyli NG?

A czytam tu, że ktoś ma efektywność na poziomie 1,5% (DG). Może warto zmienić metodę?

No i kwestia etyki, poczucia zagrożenia u nagabywanych kobiet etc... a niektórzy potrafią to interpretować jako zaszczyt Wink
Tia... jak jasna cholera.

Portret użytkownika Konstanty

Elba, ale chyba nikt Cie nie

Elba, ale chyba nikt Cie nie ciągnie na przystanku za bety jak śpieszysz się rano do pracy bo chce Twój numer, prawda?

Nagiego fiuta pod długim płaszczem, wieczorem w parku, raczej też musiałaś oglądać.

A chodząc do klubów na imprezy, nigdy nie miałaś, albo nie byłaś świadkiem sytuacji, w której w tańcu ktoś kogo zupełnie nie dasz obmacuje Cię, albo wykorzystuje sytuację i nachalnie wykorzystuje kontakt fizyczny?

Portret użytkownika Elba

"Elba, ale chyba nikt Cie nie

"Elba, ale chyba nikt Cie nie ciągnie na przystanku za bety jak śpieszysz się rano do pracy bo chce Twój numer, prawda?"

Nie jeżdżę do pracy (wolny zawód), ale gdy jeździłam, nie kojarzę takich przypadków. Za to w pociągu kilkanaście razy zdarzyło mi się być nagabywaną, dlatego z reguły siadałam tam, gdzie było dużo ludzi.

"Nagiego fiuta pod długim płaszczem, wieczorem w parku, raczej też musiałaś oglądać."

Chyba zabrakło słówka "nie". I słusznie, bo w ciągu całego życia, miałam wątpliwą przyjemność co najmniej 5 razy spotkać ekshibicjonistę (pierwszy raz jako dziecko - 6l. - drenuje psychikę, skoro zapamiętałam), raz uciekałam przed jakimś dewiantem (właśnie w parku, wieczorem, miałam 16l.), na szczęście nic się nie stało, bo ktoś go spłoszył, a raz wyskoczyłam z samochodu (bo facet, który wziął mnie na stopa postanowił nagle jechać na wycieczkę do lasu, miałam 24l.). To tak z grubsza. Pomniejszych zaczepek nie wymienię, bo miejsca by brakło. W tych dwóch ostatnich przypadkach uwierz, prawie umarłam ze strachu Sad Nic fajnego wyskakiwać z jadącego samochodu, po "bijatyce" w aucie. Zerknij na statystyki, ile razy przeciętna Polka jest narażona na zaczepki ze strony mężczyzn.

"A chodząc do klubów na imprezy, nigdy nie miałaś, albo nie byłaś świadkiem sytuacji, w której w tańcu ktoś kogo zupełnie nie dasz obmacuje Cię, albo wykorzystuje sytuację i nachalnie wykorzystuje kontakt fizyczny?"

W 100% przypadków do klubu szłam z kimś. Najczęściej z partnerem, b.rzadko z koleżankami. Nigdy nie zdarzyło mi się nic złego w klubie (może dlatego, że nie byłam sama, a może dlatego, że nie mieszkam w dużej miejscowości).

Myślę, że nie potraficie tego zrozumieć, bo nigdy nie byliście molestowani seksualnie (mniej, lub bardziej ordynarnie, nachalnie, aż do poczucia lęku). I to jest przykre. Ile procent mężczyzn było molestowanych seksualnie przez kobiety? Wiesz? Chętnie zobaczę takie statystyki.

Portret użytkownika Konstanty

Aleś zazdrosny. Pogratulować

Aleś zazdrosny. Pogratulować koledze urody. Smile

Mam kumpla za którym panny autentycznie oglądają się na ulicy. Jest bardzo, bardzo przystojny i trafia w gusta wielu lasek. Na jego nieszczęście ma duszę romantyka i miękkie serce, przez co wszystkie swoje relacje koncertowo pierdoli.

No masz Ci los, taki niefart. Smile

Portret użytkownika Konstanty

Staaary, ale na chuj Ty się

Staaary, ale na chuj Ty się tym tak przejmujesz? Od zawsze byli tacy goście i panny łase na nich. Nie ma co tego roztrząsać i zatruwać sobie tym życie.

Portret użytkownika Aleus

Na blogu Cooli miałaś bardzo

Na blogu Cooli miałaś bardzo mądry wpis. Tutaj niby jest barwnie, ale jakoś tak to wszystko zostało przegadane, zwłaszcza początkowa pierwsza część o rycerzach i księżniczkach. To mi się nie podoba wcale. Bajkowo, ale tu już faceci, nie dzieci, choć mężczyźni zawsze są chłopcami, ale chyba bez przesady.

Zgadzam się z Heathem, jest niedobór takich pozytywnych księżniczek.

Cel Daygame w tych trzech punktach to jak najszybsze poznanie osoby tak mentalne jak i fizyczno-emocjonalne. Trzeba wybrać najlepszą kobietę na żonę, więc trzeba przeczesywać te księżniczki i bazyliszki by zdobyć pasującą, w miarę normalną z dobrym współczynnikiem "crazy" to "look".

Guest, John D źle to ujął, za ostro, ale do mnie też średnio trafia humor Elby stąd mój odbiór pierwszej części jest słaby. No nie bawi, miało bawić chyba, ale nie bawi.

Portret użytkownika Elba

"Cel Daygame w tych trzech

"Cel Daygame w tych trzech punktach to jak najszybsze poznanie osoby tak mentalne jak i fizyczno-emocjonalne. Trzeba wybrać najlepszą kobietę na żonę, więc trzeba przeczesywać te księżniczki i bazyliszki by zdobyć pasującą, w miarę normalną z dobrym współczynnikiem "crazy" to "look"."

Jeśli dobrze zrozumiałam:
punkt pierwszy (z trzech): najszybsze poznanie osoby (mentalno-emocjonalno-fizyczne?)
punkt drugi?
punkt trzeci?

Czy:
1) poznanie mentalne
2) poznanie emocjonalne
3) poznanie fizyczne?

Czy inna kolejność?

Cel DG: znaleźć żonę?

=============
Nie bajkowo, raczej historycznie. Oprócz smoków, przedstawiłam fakty. Wystarczy znać tę epokę. (np.z lektury).

Portret użytkownika Aleus

Druga opcja Elba, 1)

Druga opcja Elba,

1) poznanie mentalne
2) poznanie emocjonalne
3) poznanie fizyczne

1-2 możemy spiąć jako socjalne przeżycie.

DG: cel poznanie jak najwięcej kobiet, jedni pójdą na ilość i wszystko im jedno, będzie liczył się seks, a inni wraz z wiekiem i poczuciem, że jakość przeważa nad ilością będą przesiewać kandydatki by zostać z tą jedną. Po DG nie musi być tylko sex i out. Po tym seksie jeśli wszystko zagrało w 3 punktach to ten facet dla zasady ma ją wyoutować i dalej przesiewać? No chyba, że młody i chce się wyszaleć, to jakoś wtedy logikę ma, ale ogólnie facet już zostanie z tą kobietą w związku, a jeśli związek wypali na 3-5 lat to będzie jego żoną.

Elba ja znam epokę, wierz mi, mam na to papiery np. finalista konkursu historycznego z czasów gimnazjum, gdy czytałem książki ze studiów na historii, akurat średniowiecze to mój konik:) Zawiszę Czarnego miałem przed oczyma to czytając, ale jakoś miało to takie zabarwienie lekkim językiem pisane, że dla mnie za lekkim na taką tematykę. No sorka, no nie. Po prostu nie.

Polecam historię Władysława Wygnańca i jego palatyna Piotra Włostowica i jakie wtedy były te Twoje księżniczki... Jak sobie gadali o swoich żonach.

Portret użytkownika Elba

"Po tym seksie jeśli wszystko

"Po tym seksie jeśli wszystko zagrało w 3 punktach to ten facet dla zasady ma ją wyoutować i dalej przesiewać? No chyba, że młody i chce się wyszaleć, to jakoś wtedy logikę ma, ale ogólnie facet już zostanie z tą kobietą w związku, a jeśli związek wypali na 3-5 lat to będzie jego żoną."

Aha.
Czyli są dwie ścieżki (skupiam się na tym, co jest po seksie):

a)facet zalicza i porzuca, szuka dalej okazji do łatwego i szybkiego seksu
b) facet zalicza i nie porzuca (wchodzi w związek)

Pyt.do punktu a)
Jaka kobieta na to pójdzie (określ jej typ psychologiczny, jeśli jesteś taki uprzejmy)?

Pyt.do punktu b)
Jak oceniasz prawdopodobieństwo, że trafisz na przyszłą żonę, zaczepiając kobietę, o której wiesz jedynie, jak wygląda.
Czy wg Ciebie nie istnieją lepsze sposoby na poznanie właściwej kandydatki na żonę, niż zaczepianie kogoś na ulicy, tylko dlatego, że ta kobieta odpowiada Ci wizualnie?

Portret użytkownika Aleus

Chętnie Ci odpowiem, czekałem

Chętnie Ci odpowiem, czekałem na ten beef, choć tutaj pewnie spór będzie miałki, bo ja jestem konserwatywnym liberałem, a Ty mi się wydajesz konserwatystką, jak coś to mnie popraw.

Tak są dwie ścieżki. Jestem orędownikiem drogi do związku następującej sex-> związek, a nie związek-> sex.

a) Czemu ja czuję podprogowo, że oceniasz ją negatywnie i chcesz wymusić byśmy ją tak nazwali? Takie mam przeczucie, może mylne.

Jakbym ją określił. Pozytywnie. Dziewczyna jest młoda, też chce przesiewać szybko i sprawdzac kandydatów, jeśli załapał się na łóżko to znaczy, że w notowaniach jest wysoko. W przeciwieństwie do mężczyzn kobiety ukrywają, że szybko podbito ich zmysły. Mężczyzna by się chwalił. Kobieta to powie po związku,że miała przeczucie co do niego, tak to dyskrecja.

b) Miłość przychodzi niezauważona. Wszędzie można się na nią natchnąć. Jest taki piękny filmik na youtube jak facet podchodzi, może znajdę to wkleję, niestety może ktoś kojarzy i są pokazane ujęcia jak podszedł i jak się zmieniło jego życie i jak nie podszedł, bo to była miłość jego życia.

Zawsze patrzymy po wyglądzie, w 30 sekund oceniamy kogoś przez jego zewnętrzność. Pijąc do mnie uważam,że są fajniejsze miejsca niż ulica np. pub, biblioteka, sklep z ciuchami, który lubię, bo będzie łatwiej, bo będzie jakaś płaszczyzna porozumienia, lubienia czegoś wspólnego. Jednak podchodzenie do ulicy jest wymagające najbardziej, musisz zagadać, zainteresować z sufitu, nie masz podparcia, czy często tu bywasz, lubisz tą markę, smakuje Ci piwo itd.

Portret użytkownika Elba

"Czemu ja czuję podprogowo,

"Czemu ja czuję podprogowo, że oceniasz ją negatywnie i chcesz wymusić byśmy ją tak nazwali? Takie mam przeczucie, może mylne."

Ciężko mieć do kogoś pretensje, oceniać go negatywnie - tylko dlatego, że nie jest rozsądny, ostrożny, przewidujący zagrożenia, bo...
a) może po prostu ten ktoś taki jest (mam koleżankę, którą niezliczoną ilość razy okradano, a tylko dlatego, że gdy wchodzi do sklepu dostaje "małpiego rozumu", przerzuca torebkę na plecy i przypomina sobie o niej, gdy trzeba płacić, a nie ma czym).
b) może rodzice nie wpoili zasad, którymi należy się kierować w życiu
c) może ten ktoś jest mało inteligentny, łatwowierny i naiwny - też tak bywa
d) może rodzice nie pokazali takiej dziewczynie/nie wytłumaczyli - że należy być ostrożną, może nie zna żadnej koleżanki, której numer telefonu i nagie fotki krążą w sieci, bo była taka "mądra" i tak przesiewała kandydatów, że co drugiemu wysyłała takie zdjęcia, a któryś z nich nie omieszkał się pochwalić w necie (tu też były takie przypadki - wstawianie zdjęć trofeów).

itd...

Raczej o takie zagadnienia mi chodzi.
Skoro uznajesz, że to wszystko, to pozytywne zjawiska, chciałabym, żebyś jakoś uzasadnił swoją opinię.

I jeszcze jeden interesujący fragment:"Jednak podchodzenie do ulicy jest wymagające najbardziej, musisz zagadać, zainteresować z sufitu, nie masz podparcia"

Chodzi o adrenalinę? Udowadnianie sobie, że potrafisz sprostać wyzwaniu (wybierając trudniejszy sposób). Jeśli tak, dlaczego kosztem innych osób? Przecież znacząca większość kobiet reaguje negatywnie (załóżmy 1 na 10 pozytywnie, a i tak pewnie przeszacowałam), więc można założyć, że jednak im to nie odpowiada. Więc po co? Żeby zaspokoić/podbudować swoje ego?

Portret użytkownika Aleus

Ty podałaś Elbo kilka

Ty podałaś Elbo kilka podpunktów na nie, patrząc na taką kobietę w negatywnych barwach, a ja w ciepłych. Dla mnie dziewczyna jest otwarta, odważna, wyróżniająca się, znająca swoje atuty i akceptująca je.

Często podchodziłem do kobiet i było widać, że jest im miło, są zadowolone z mojej atencji. Zazwyczaj peszyłem odwagą, ale odbierały to pozytywnie. Jako wyróżnienie. Tak też do nich podchodziłem, z nastawieniem, że jest ciekawa, bo przez rysy twarzy dopisujesz sobie cechy charakterologiczne i podchodząc upewniasz się czy masz rację. Jeśli widzę ładną kobietę i ma łagodne rysy twarzy to myślę,że jest miła i podchodzę, bo pasują takie kobiety do mnie. Mam kumpla, który podchodzi tylko do tych ostrych, bo to jego typ i on im się bardzo podoba, bo czują, że są w jego klasyfikacji osobowości.

Zatem nie chodzi o żadne ego, adrenalinę, a o zwykłe przekonanie się czy cechy, które przypisuję na podstawie wyglądu się sprawdzą czy nie. Bywa różnie. Różni są ludzie Smile

Nie zauważyłem by znacząca większość kobiet patrzyła na mnie negatywnie. Mam odmienne doświadczenia, ale ja mam taką aparycję, że wzbudzam zaufanie Smile

Skoro już tak zaciekle

Skoro już tak zaciekle bronisz swojego zdania, że żadne argumenty do Ciebie nie docierają, to przynajmniej formuj swoją opinię, opierając ją na doświadczeniach, bo w innym przypadku jesteś mało wiarygodna, a paradoksalnie tracą wtedy na wartości wszystkie Twoje wpisy.
Jak możesz stwierdzić ile kobiet zareaguje pozytywnie, a ile negatywnie, skoro nigdy czegoś takiego nie robiłaś?
Z całym szacunkiem, ale nie poruszaj tematu, w którym nie masz wiedzy lub doświadczenia, bo jest to słabe, bardzo słabe Smile

EDIT: Kurna, nie tu kliknąłem odpowiedz. Miało być do wpisu powyżej.

Portret użytkownika E3

"W każdej był

"W każdej był rycerz..."

Fragment z bloga o Stalkerze z Wrocławia.

No właśnie. Rycerz."

Podniośle i patetycznie, dalej nie czytam.

Yoyoy!!! Właściwie

Yoyoy!!!

Właściwie wszystkie powody które podałaś ku uczestnictwu w DG są dobre. Sam praktykuję nieczęsto. Ale napiszę swoje spostrzeżenia.
Skuteczność w DG jaką można osiągnąć w braniu numerów to max 30% podchodząc do ładnych młodych dziewczyn. Przyczyń niepowodzeń jest wiele od braku czasu po chłopaka. Nie biorąc pod uwagę że podchodzący coś spierdolił, bo wtedy skuteczność maleje drastycznie.
Wystawianie się na presję podchodzenia w dziań jest jak najbardziej wskazane. Na pewno efekty by były lepsze jeśli nasze społeczeństwo nie było by tak zamknięte. Ale wyższy poziom to większe wyzwania. Laughing out loud Laski pod trzydziestke często są w związkach i skuteczność maleje.
Gra jest w dużej mierze losowa. I kalibracjja jest kluczem, ale ilość lasek które da się ściągnąć odrazu na mieszkanie jest zdecydowanie mniejsza niż na NG. W sumie też miałem taką konkluzję że podchodzenie na DG jest needy. Bo wtedy widać że facet szuka wadżajny. Otwieracz sytuacyjny na pewno będzie lepszy niż direct, zazwyczaj.

Jaka książniczka pójdzie odrazu do łóżka:
-czująca się bezpiecznie
-spragniona seksu
-uwiedziona
-pijana
-oczarowana
-pragnąca nowych przgód
-zmęczona
-chętna na cherbatę, kawę

Nie sądzę by takie rozpatrywanie miało sens, bo stawia bariery. Jakieś pojebane sytuacje wychodzą bo chłopaki chcą wymiatać a odwalają patolę. Widziałem często laski przestraszne, które naprawdę się bały "uwodziciela". Wielkim problemem uwodzicieli, przed którym też stanąłem jest to że odcinają się od normalnych ludzi i mają kontak tylko ze społecznością. Większość, ba prawie wszyscy początkujący są strasznie męczący i mają zryte móżgi. Co nie znaczy że nie mogą stać się zajebistymi ludźmi. Uwodzenie pierze banie. Mentorzy piorą banie. Trzeba samemu decydować co ma sens a co nie.
Tak czy siak, warto chodzić na DG, chodźby po to żeby się przełamać. Ale jest to bardzo spokojna gra, dla mnie czasami za spokojna.

Pozdrawiam,

Nie siedźcie tyle na kompie tylko działajcie! ;]

Portret użytkownika Elba

No to się kolega odważył

No to się kolega odważył postawić kawę na ławę.
Fajnie.

"Większość, ba prawie wszyscy początkujący są strasznie męczący i mają zryte móżgi."

Może nie byłabym aż tak radykalna w ocenie, ale faktycznie coś w tym musi być (zrycie mózgów i nachalne/natrętne/uparte próbowanie przekonania mnie/kogoś do swoich argumentów).

Faktem jest, że ciężko powiedzieć sobie: to co robię/robiłem nie miało sensu, bo przyznać się do błędu - nic fajnego. Pewnie stąd ta desperacka próba obrony Częstochowy... Wink

Dzięki za komentarz.