Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

"Nieporadni Podrywacze" vs Fanggotten - oceniam film

Portret użytkownika Admin

Dziś oceniam Fanggottena i jego film "Nieporadni Podrywacze", który pojawił się kilka dni temu. Fangotten śmieje się z ziomków z "Akademii Podrywu". Pokażę wam z czym się zgadzam, a z czym nie. A co wy myslicie?

Odpowiedzi

Powiem wprost, nienawidzę

Powiem wprost, nienawidzę takich "szkółek jeszcze bardziej niż tych youtuberów którzy celowo postrzegają podryw w mainstreamowy sposób i robią sobie z niego bekę - dla wyświetleń od mas. A to z prostej przyczyny: to właśnie takie szkółki dają pożywkę i youtuberom i wszystkim tym palantom którzy wkręcili sobie "podryw", "pua" = zło, manipulacja i atakowanie na ulicach.

A to położy się cieniem na wszytkich pua, którzy będą chcieli coś więcej niż pobieżne liźnięcie tej wiedzy i tłuczenie samemu na tym kasy, bo właśnie oni będą postrzegani przez pryzmat filmów fangotena czy tego zjeba pandora gate, gdyż niestety to oni mają większe zasięgi niż Ty. I podchodzenie do dziewczyn będzie ogółem trudniejsze. W ogóle widziałeś stronę tego cwaniaczka w hawajskiej koszuli? sprzedaje jakieś szemrane kursy nawet po 2000 zł.

Na insta są jakieś komentarze "zgłaszam oszustwo". Może się dostanie naciągaczowi i temu zapatrzonemu w niego szczylowi bez koszulki.

Jeden jedyny punkt jaki można

Jeden jedyny punkt jaki można im przyznać to z podrywaniem zajętych bab.
Jak związek jest nowy, albo generalnie jest w bardzo dobrym momencie, to "dopóki śmierć nas nie rozłączy" jest czymś realnym, a nie tylko utopijnym wierszykiem.

Ja to tak sobie wizualizuje, że startując do wolnej baby, rywalizować musisz z całym tuzinem kandydatów. Ale przy zajętej, konkurenta masz tylko jednego. I to najczęściej takiego, który nie wzbudza już aż takich emocji, bo się zdążył lekko znudzić.
Pojawiasz się nagle, jako ciekawa opcja, oferująca fajne perspektywy. Na początek niewinnie, jako "dobry kolega", ale oferujący emocje których jej w obecnym związku brakuje. To jest ważne, żeby nie alarmować jej moralnych receptorów, i podrywać w "niewinny" sposób, dostarczając emocji, sprawiając, żeby zaczęła o Tobie myśleć. Wtedy nie będzie mogła Ciebie winić, bo Ty przecież nic nie robisz, tylko jesteś miły i fajny. Mówisz o pasjach, planach, Twoje poczucie humoru jest dla niej czymś nowym, świeżym, czymś co jej się jeszcze nie zdążyło znudzić.
Nie naciskasz, wzbudzasz tylko pozytywne emocje i pozostawiasz otwarte drzwi. Trochę cierpliwości, i jeżeli jej związek nie jest aktualnie w szczęśliwym momencie, to tyle wystarczy. Dać możliwość.

No ale to znowu to samo co mówiłeś. Temat szeroki jak rzeka, i żadnym bzdurnym komplementem o koszulce nie pozbędziesz się jej faceta. Opowiadanie o 100% skuteczności to idiotyzm, a cały proces wymaga wielu tygodni, może miesięcy. Pochłania mnóstwo energii, i moralnie jest w najlepszym wypadku wątpliwy.

No ale ostatecznie się z tym zdaniem zgadzam, że tak ogólnie to łatwiej zawrócić w głowie zajętej babie, niż wolnej.

Z jednej strony to tak

Z jednej strony to tak działa, że fizycznie konkurujesz z jednym. A z drugiej - to on kiedyś musiał pokonać ten "tuzin" kandydatów. Więc Ty musisz pokonać zarówno ten tuzin (nie fizycznie, raczej mieć coś czego on nie miał i przez brak czego przegrał), którego już nie ma, ale któremu czegoś brakowało, jak i gościa który ten tuzin jakoś pokonał.

Inna sprawa to kim byli ci których pokonał. Bo zarówno to mógł być podstawowy skład barcelony jak i podopieczni domu pomocy społecznej, więc tu nic nie jest stałe. Ale tak czy inaczej może nie być tak łatwo jak mówisz.

No to zależy od typa, i od

No to zależy od typa, i od tego jak zareaguje na Twoje pojawienie się ich życiu.
Jak się wku*wi i włączy mu się coś w stylu "jesteś moja i co Ty w ogóle odwalasz" to wygrałeś z automatu.
Ale jak się opanuje, i zamiast się irytować, szarpnie się na jakiś wspólny wyjazd, albo odkurzy dawne emocje które ich połączyły, to może być różnie. Może być tak, że po tym wspólnym wyjeździe wróci na warsztat "dopóki śmierć nas nie rozłączy" i wtedy Twoje nowe i świeże poczucie humoru przestanie być takie ciekawe.
Dlatego skuteczność nie jest gwarantowana, jak to tamte chłystki próbowały nam wmówić.

Ja miałem okres w życiu, gdzie sobie dla sportu wpieprzałem się w związki. Dawno temu i nie jestem z tego dumny. Na swoje (w pewnym sensie) usprawiedliwienie mam tyle, że temat był wtedy dla mnie nowy i zajebiście ciekawy. Chciałem wiedzieć gdzie są granice.
I moja obserwacja jest taka, że większość nieświadomych kolesi zareaguje irytacją i sami Ci babe wepchną na dzide.

Jako ciekawostkę dodam, że

Jako ciekawostkę dodam, że będąc zupełnie zielony w kwestii relacji byłem o krok od rozjebania dwóch narzeczeństw. Miałem wówczas zerową skuteczność w podrywie. Jeżeli trafisz moment kryzysu i wpierdolisz się z impetem z fajną ramą to z reguły obecny partner usłyszy, że potrzeba odpocząć od siebie czy tam potrzebuje więcej przestrzeni.

Portret użytkownika huka

Ja tu widzę pewną

Ja tu widzę pewną niekonsekwencje, bo kiedyś, Adept, pisał, ze każdą ładną laskę, ktoś posuwa, a na filmiku, mówi, ze jest masa wolnych lasek.

to że posuwa nie oznacza że

to że posuwa nie oznacza że jest z nią w związku

Portret użytkownika Admin

no właśnie, może być

no właśnie, może być singielką co nie znaczy, że żyje w celibacie

Portret użytkownika Admin

no wlasnie - każdą ŁADNĄ

no wlasnie - każdą ŁADNĄ (Choć pewnie znajdą się wyjątki), ale czy swat sklada się z samych ładnych, mega ładnych, trochę ładnych, top ładnych? no nie. jest cała masa wolnych, co nie znaczy że brzydkich

Nie chce mi się za bardzo

Nie chce mi się za bardzo rozpisywać, bo bym strzelił bloga na 2h czytania.
Problemem tego filmu jest to, że każdy chce go komentować, bo się z nim nie zgadza. Każdy musi wrzucić swoje 3 groszę, aby pokazać swoją wartość.
Tym samym "idioci" (bo nie wiem dlaczego nikt tego słowa nie użył) są na ustach dużej części ludzi i karawana jedzie dalej Smile
Czyli wg.zasady "Nie ważne co mówisz, ważne że mówisz i mówią o Tobie".
Takie oceny, ocenianego, ocenianych to karmienie troli i nabijanie wyświetleń.
Koniec końców, mógłbym teraz nagrać filmik i wrzucić swoje 3 grosze do filmu idiotów, tego fangotena czy jak mu tam jest i dodatkowo Adepta.

Adept, wyjaśnij mi jak "Trzymanie rąk w kieszeni to nie problem" jak to jest podstawa kultury osobistej w rozmowie z kimkolwiek?

Portret użytkownika Admin

"Adept, wyjaśnij mi jak

"Adept, wyjaśnij mi jak "Trzymanie rąk w kieszeni to nie problem" jak to jest podstawa kultury osobistej w rozmowie z kimkolwiek?"

Są dziesiątki różnych sytuacji, są i takie gdzie pasują ręce w kieszeniach. Ręce w kieszeniach albo jedna ręka w kieszeni, może ładnie się wpasowywać w swego rodzaju styl wyluzowania i być spójny w niektórych kontekstach.

Mówiąc "Trzymanie rąk w kieszeni to nie problem" mam na mysli, że jest masa WAŻNIEJSZYCH rzeczy w relacjach damsko męskich niż stricte uważanie na ręce w kieszeni. Nadierne przywuązywanie siędo takch detali, powoduje że nowicjusz traci z oczu rzeczy fundamentalne.

Portret użytkownika Admin

"Tym samym "idioci" (bo nie

"Tym samym "idioci" (bo nie wiem dlaczego nikt tego słowa nie użył) są na ustach dużej części ludzi i karawana jedzie dalej Smile
Czyli wg.zasady "Nie ważne co mówisz, ważne że mówisz i mówią o Tobie"

Wg mnie to tak nie działa. Bo kiedy budujesz markę ekspercką, to taki filmik Fangotena czy kiedyś Gargamela szkodzi (IU przybyło na kanale ZERO subów po dramie, mimio kilku milionów wyswietlen u Gargamela, i zgasiło ich na wiele miesięcy) w odróżnieniu od marek infuencerskich. Czyli takiich, w których zasięgi influencera (nieważne jakie) są jego "towarem" marketingowym, a nie jego konkretne usługi.