
Demonic Confidence
Są to misje socjalne w zwiększającym się poziomie trudności, ustawione pod względem eliminowania wymówek w głowie, budowania coraz większej pewności siebie.
O co dokładnie w tym chodzi znajdziecie w tym blogu:
http://www.podrywaj.org/demonic_...
Ostatnio rozpiera mnie energia i czuję się trochę jak beczka z prochem. Przekopywałem portal i znalazłem w blogach "Przema" to oto cudo. Pomyślałem "po co mi misje socjalne?"
A no po to by się rozwinąć, by DZIAŁAĆ i zbierać doświadczenie z działania. Wciąż rozmawiać z jak największą ilością ludzi. Zanim poszedłem na pierwszą misję ustaliłem powody i cele:
Powody dla których chcę iść: Poznać siebie, jak reaguje na sytuacje i ludzi, jakie emocje we mnie się uwalniają, traktuję to przede wszystkim jako samorozwój. Jako że otwieram wciąż tak samo to pod oko biorę REAKCJĘ KOBIET i REAKCJE SWOJE.
Cele: Poznać wymówki i je łamać, poszerzyć strefę komfortu, zbudować pewność siebie.
A OTO RAPORT:
MISJA NUMER 1!
Przez 30 minut podchodzimy do kobiet (PRZYNAJMNIEJ 1 NA
MINUTE), bez zegarka, bez komórki, pytamy się o to, jaka jest godzina. Pytamy się łącznie przynajmniej 30 kobiet. Dla tych, którzy boją się podejść do kobiet, albo w ogóle boją się podejść nawet w takim celu: podchodźcie do każdego. (robimy to przez 30 min, godzinę, półtora, dwie - ALE NIE WIĘCEJ)
Po zrobieniu pierwszej misji, mamy napisać wszystkie bariery, które nam towarzyszyły podczas robienia misji (listę tą należy aktualizować). Lista ta będzie potrzebna później - będziemy się starali wyeliminować każdy z wymienionych tam excusów. "
Na DC trafiłem dzień przed pierwszym podejściem do wykonania misji. W tygodniu pracuję w Berlinie, po pracy zrobiłem szybki obiad a po nim wyszedłem w miasto, plan był prosty, ludzi jest tutaj od chuja, więc celuję tylko w ładniejsze panienki - zaraz po wyjściu z mieszkania trafiłem na pierwsze panny:
-Dwie laski 20 metrów od wyjścia z mojej kamienicy - spytałem o godzinę po angielsku - odpowiedziały 18.30, podziękowałem i poszedłem dalej w stronę centrum handlowego.
Dwie laski ominąłem
-excusy: za brzydka... ; idzie za szybko...
następna była murzynka, tej spytałem z serdecznym nastawieniem po polsku "Przepraszam
Która jest godzina?" wskazując na lewą rękę gdzie powinien być zegarek. Pokazała mi godzinę na swoim zegarku. Podziękowałem wspomagając się gestem kciuka w górę, na co odpowiedziała tak samo dwoma rękoma z uśmiechem - poszedłem dalej.
50m dalej wchodzę do NewYorkera, dwie niezłe turczynki na dwunastej idą w moją stronę a w głowie myśl "nie podejdziesz... - PODEJDZIESZ!"
-Entschuldigung. Wie viel uhr ist es?
odpowiedziały, podziękowałem i poszedłem dalej uśmiechnięty w duszy, nawet tak prosta interakcja z dziewczynami wywołała we mnie pozytywne emocje.
Wszystkiego nie będę opowiadał bo za dużo zajmie. Wypisze najciekawsze podejścia, wnioski i excusy.
Wychodzę z centrum handlowego z licznikiem nabitym do 11.
Od razu przy wyjściu stało kilka dziewczyn, podchodzę do najładniejszej i pytam po niemiecku - ta mimiką zdradza emocje "czego ty kurwa szukasz?", nie zrażam się i czekam bez wzruszenia - po 2-3 sekundach odwraca się i wskazuje metr za nią półmetrowy zegar na dwumetrowym słupie. Dziękuję jej i idę dalej.
-Widzę blondynkę stojącą obok gościa z gitarą na plecach, podchodzę i pytam jej o godzinę po niemiecku, odpowiada z uśmiechem "what?"
-What time is it? -aaaaa
Mówi godzinę twardym akcentem więc pytam ją czy jest z holandii ponieważ ma twardy akcent. Pochodziła jednak ze Szwecji, podziękowałem i poszedłem dalej. Zdałem sobie sprawę, że mogłem tą rozmowę ciągnąć dalej tak po prostu z dupy bez żadnego przygotowania. Doszło do mnie również że chodzi w tych podejściach by załapać takie stany:
-TU i TERAZ (nie ważna przeszłość i przyszłość)
-Otwartość na ludzi
Kolejne dwie odpuściłem
-excusy: za daleko... ' nieee, bo za ładna z "sukotarczą"
Kolejna niezła szła kilka kroków przede mną, podgoniłem ją, zatrzymałem za ramię (ta wystraszona jak chuj) i pytam o godzinę po angielsku a ta odpowiedziała - "I don't have time :o" i poszła.
nr18 siedziała na barierce ulicznej, spytałem się z serdecznym uśmiechem po polsku. Uśmiechnęła się od ucha do ucha (ładna 30-stka była, wywnioskowałem że wie, że to nie jest zwykłe pytanie o godzinę) Podała godzinę, podziękowałem z odwzajemnionym uśmiechem i poszedłem dalej. Kolejna siedziała na schodkach ratusza, szybka wymiana słów i odchodzę z uśmiechem zostawiając go również u niej.
Misje skończyłem około 19:15. 3 laski bardzo dziwnie się śpieszyły z pokazaniem mi godziny, jedna zrzuciła tornister, zaczęła w nim grzebać strachliwie, po 10 sekundach wyciągnęła telefon pokazując mi czas.
Oprócz panien spytałem również o godzinę 3 pary, jednego gościa, jeden murzyn sam mi powiedział gdy przechodził obok gdy pytałem jednej panienki.
Escusy: za daleko... (później do dalekiej podszedłem) ; zaaaraz to zrobię (nie zrobiłem - potem poprawiłem) ; nieee, bo to kasjerka (następnej już spytałem) ; za daleko... (do następnej podbiegłem) ; za brzydka... ; bo NIE!
, za ładna... (później do ładniejszej podszedłem).
Wnioski:
Nie ważne co ludzie pomyślą, mam swój cel, to moje misje i wykonam je.
Być bardziej TU i TERAZ, nic innego nie istnieje.
Nie ważne o co pytasz, ludzie są otwarci.
Po zakończeniu misji BAAAARDZO chciałem się tym pochwalić na podrywaj.org - ale coś mi tu nie grało. "KURWA! dla nich to robisz czy dla siebie? MASZ TO ROBIĆ TYLKO I WYŁĄCZNIE DLA SIEBIE a nie po to by się innym pochwalić." To bardzo mądre zdanie z mojej głowy. (z resztą i tak nakierował mnie na tą myśl RSD Tyler). Więc robię to dla siebie i nikomu nie staram się o tym mówić. Robienie czegoś dla innych odbiera energie. Robienie dla siebie wzmaga motywację. Pod koniec wyniki przedstawię na forum - jestem wam coś winien koledzy z podrywaj.org za czerpanie od was wiedzy .
5 panien nie miały "godziny"
I jeden ważny wniosek z obserwowania własnej osoby:
Gdy spytałem pannę w media-markt o godzinę, po 5 sekundach zjawił się jej chłopak patrząc na mnie dziwnie. Podziękowałem za info o godzinie i zacząłem podświadomie kierować nogi w najdalszą część sklepu "uciekając" (przyłapałem siebie na tym - Dlaczego uciekasz? Co Ciebie on obchodzi? Boisz się? - Bałem się jego reakcji. )
DZIEŃ 2
„Pytamy kobiety o czas z widocznym zegarkiem w ręku, albo komórką w ręku. Tak samo jak wczoraj, co najmniej 30, intensywnie, pół godziny, godzinę, półtora, dwie, nie więcej!”
Będąc jeszcze w pracy i pamiętając pozytywne wrażenie z poprzedniej misji - nie mogłem się doczekać rozpoczęcia następnej.
Programowanie w głowie przed wyjściem:
Otwierać, wyłapywać IOI, jak będzie zielone światło to rozwijać rozmowę, pytać tylko podobające mi się dziewczyny i kobiety - mieszkam w ruchliwej dzielnicy, ludzi jest jak mrówek - dupeczek nie brakuje.
Nie zabrałem zegarka do Berlina więc na misję pozostał mi telefon w łapce + połowę pytań zadałem tuż przy ratuszu z zajebiście wielkim zegarem na każdej stronie wieży.
Wyjście z kamienicy i od razu pojawia się pierwszy dwuosobowy set. Podchodzę, pytam - zero zainteresowania moją osobą, dziękuję i odchodzę.
nr3. szedł jakoś tak bojaźliwie, gdy się jej spytałem o godzinę to przestraszyła się mnie jakbym na nią z piłą motorową wyskoczył, oczy jak pięciozłotówy nagle jej się zrobiły, pisnęła ze strachu dosyć głośno i odeszła przyśpieszając kroku - pomyślałem "Ta to musi mieć przejebane..., ciekawe czy coś brała?"
Następnej się pytam tuż przy zegarze, ładnie się uśmiecha na otwarcie, spogląda na półmetrowy zegar stojący 5 metrów ode mnie i odpowiada mi godzinę z mimiką twarzy zachęcającą do dalszej rozmowy - zrezygnowałem (niepotrzebnie - doszło do mnie po czasie), miło podziękowałem za odpowiedź i pozostawiwszy szeroki uśmiech u niej i u mnie odszedłem. Kolejny target to panienka w sklepie ze szminkami (stała blisko jego wejścia) "Wie viele Urh ist es?" - Ich habe keine zeit... i odeszła. W NewYorkerze tym razem spytałem się sklepowej, do kasowej już nie podszedłem bo "miała za ciekawą rozmowę z kasjerem obok".
Wychodzę ze sklepu do korytarzy centrum handlowego i szukam wzrokiem kolejnej dupeczki podobającej mi się na "oko". JEST - nawet nie muszę już liczyć do trzech, WIDZĘ ładną = podchodzę (intuicyjnie) z telefonem w ręku i pytaniem o godzinę. Uśmiecha się i szuka telefonu, do mnie dochodzi fakt, że trzyma oprócz zakupów w ręku karton z napisem Zaalando więc się jej pytam w między czasie czy nowe buty kupiła - tak kupiłam
, powiedziała godzinę, podziękowałem i odszedłem dalej. Dwóch typiar się spytałem w Media martkt o godzinę, potraktowały mnie jak powietrze, zastanowiłem się czy to przez to że mi się nie podobały i wysyłałem złą energię. Do kolejnej szedłem chyba z 50 kroków (siedziała przy stoliku grzebiąc w portfelu), odpowiedziała, podziękowałem + odwzajemniony uśmiech i odszedłem. Idę do wind (trzeba wyjść na parking na ostatnim już piętrze by się do nich dostać) i widzę lalunie (SHB) wysiadającą z Mesia AMG, pytam po niemiecku "Wie viele Uhr ist es?" odpowiada "What? :o" - What time is it? się pytam, odpowiada, że nie ma zegarka i idzie dalej. W Kauflandzie podchodząc do 2 osobowego seta spotkałem się z bardzo pozytywną reakcją i miłą aparycją bijącą z oczu u obydwóch. Podały zły czas na co nie zwróciłem uwagi i poszedłem dalej, jedna się po chwili wróciła i krzyknęła z końca regału "Im' sorry ! It's Eight! not Seven
:)" odpowiadam " Ooookej, Thanks!
" Czekając z piwkiem przy kasie w kolejce zadałem sobie pytanie "Czego kurwa nie podejdziesz i nie pogadasz?, masz zielone światło jak chuj i pozytywną reakcje" (NO TO TRZEBA PODEJŚĆ) Czekały w kolejce 3 kasy obok, ja już zapłaciłem wcześniej więc czekałem, te już pakowały zakupy więc poczekałem aż zaczną iść. Przypalam głupa że się rozglądam (zaczynają iść), więc idę do nich a w myślach ("kurwa śledzisz ludzi..." -(i odpowiadam sobie) "ciekawią mnie, odpierdol się").
-((Ja)) You are a tourists?
-((Target)) No 
-So you are from here?
-Yes, from berlin 
-Oh.. i Thought you're from england or other country because you answer to me in english.
-Hah
Because you asked us in english
-Really?
I Thought that i'm asking in deutsch 
-No, you asked in english

-That's funny
, All right , have a nice day!
-Thank you - you too !
Dlaczego nie prowadziłem dalej tej rozmowy? Bo wbiłem sobie do głowy, że podejście, -> gadka -> odejście. Zamiast działać dalej jak już się ładnie sytuacja rozwija. NASTĘPNYM razem zdziałam lepiej, pogadam dłużej i postaram się domknąć (czymkolwiek
)
W TK-maxie spytałem się ładnej mamusi z dzieckiem u boku o godzinę, ładnie się uśmiechnęła, znalazła telefonik i odpowiedziała -> dziękuję i odchodzę.
Jak dobiłem do 30 podejścia to chciałem jeszcze więcej. Jak upatrzyłem 33-cią, zauważyłem że biję z niej wkurwienie, ale chuj tam - podszedłem i pytam z telefonem w ręku
-What time is it?
-You have cell phone! >:-| (z miną kryjącą wysiłek spowodowany powstrzymaniem słowa dodatkowej obelgi).
Totalnie mi to już zwisało, pomyślałem że ma chujowy moment w dzisiejszym dniu i wyładowała złe emocje na zewnątrz.
Wymówki podczas misji.
-Co ja kurwa robię? Ludzie pomyślą, że jakimś debilem jestem. Podchodzę i zaczepiam ludzi... -"a co mnie to? Robię to co chcę, co mnie obchodzi zdanie innych?"
-Zaraz się mną ochrona zainteresuje (byłem już w CH)..., myśl w głowie "trzeba stąd uciekać!" "Zagadywanie ludzi jest przestępstwem? -NIE
" Więc zostałem i dobiłem do około 20 podejść.
-(Set czteroosobowy, łączą się żywą i miłą rozmową.) -Nie podejdeeee... - "Czemu nie?" (nie znalazłem na to odpowiedzi więc podszedłem, zapytałem, zdobyłem odpowiedź i dodatkowo wymieniłem się ładnymi uśmiechami z targetem tudzież pozytywną energią)
-Za miło rozmawia jej się z tym chłopakiem...
-O niee... ona idzie z chłopakiem! (no i chuj - podszedłem do niej i do jeszcze jednej pary)
Wnioski wychodzące podczas misji i po niej.
-Przy każdym podejściu najważniejsze jest by zapomnieć o czasie przeszłym i przyszłym, skupić się na czasie teraźniejszym.
-Odnalazłem zadowolenie nawet z tak prostej interakcji jak pytanie o godzinę. Ustawiłem głowę na skupienie się na PROCESIE prowadzonej interakcji z kobietami. Takie skupienie pozwala wygnać wszystkie zbędne myśli z głowy ale to wymaga kilku szybkich początkowych podejść by zaprogramować umysł na PROCES interakcji z pannami.
-przy szóstym podejściu zauważyłem że po pytaniu lekko cofam jedną nogę do tyłu (BŁĄD - jest to sygnał strachu wewnętrznego, od następnej laski już się nie cofałem a nawet przybliżałem)
-pytanie tak naprawdę nie ma znaczenia, liczy się nastawienie moje i kobiety. Jak kobieta nie ma pozytywnej energii to i nawet z zajebistego otwieracza nic z tego nie wyjdzie (jebać to - NEEEEEXT). Jak laska otwarta na nowych ludzi to w zupełności nie ważne jaki otwieracz. (Ja uważam że bajerkę jakąś tam już mam, więc reszta zależy od nastawienia kobiety).
-Ponad trzecia część z nich była pozytywnie zaskoczona. U kilku "wyczułem" że sądziły, że po prostu zagaduje ( a nie - "pytam o godzinę") i się zazwyczaj cieszyły z faktu, że się komuś spodobały i ktoś ten podszedł. Dwie zgasiły mnie wzrokiem, z trzy nie miało zegarka.
-Zlewki są normą, niektóre chcą, nie które nie chcą dodatkowego towarzystwa - nie warto się zrażać. Nie wychodzi? NEEEEEEXT.
-Misję zakończyłem z ponadprogramową ilością podejść w niecałą godzinę.
-Nie wiem jaka będzie kolejna (NIE CZYTAM WCZEŚNIEJ!) a ją już rozpocznę w rodzinnym mieście w polsce, tuż po tym jak na czas w dniu można nazwać wieczorem.
Dzień 3.
Podchodzimy do przynajmniej 30 kobiet z zegarkiem/komórką w ręku, które są w parze z jakimś facetem, i pytamy o godzinę, pół godziny, godzinę, półtora, dwie, nie więcej!”
Przed rozpoczęciem miałem straszne opory. Trochę strachu się po mnie bujało. Bałem się, że któryś z kolesi, może mieć do mnie o to spine. Obawy okazały się zupełnie bezpodstawne. Na cel obrałem tylko dziewczyny które mi się podobały z jednym wyjątkiem. Dojechałem do miasta około 20. Misję zakończyłem koło 21:30.
Tym razem zaopatrzyłem się w zegarek na ręku a czasami podchodziłem dodatkowo z komórką. Zegarek miałem wyciągnięty przed rękaw kurtki a podchodząc do ponad połowy z regulaminowych 30 drapałem się po nosie z wyciągniętym zegarkiem, równocześnie pytając o godzinę. Co ciekawe - tylko 3 laski zauważyły mój zegarek, większość patrzyła mi się prosto w ślepia i to był miły kontakt wzrokowy.
Opiszę najciekawsze podejścia. Raz podszedłem do bardzo ładnej kobiety siedzącej z gościem w ogródku przed klubem - spytałem się o godzinę, EC najpierw głębszy z kobietą, facet wyciągnął komórkę rzecząc "zaraz Ci powiem", co też zrobił i dodał "Ładna jest prawda? :)"
Na co odpowiedziałem "Pewnie!, dlatego podszedłem :)" Oddalając się dziewczyna posłała mi ładny uśmiech z podziękowaniem za komplement. Koleś się pozytywnie zaśmiał. W McDonaldzie siedziała ładna laska z facetem, jak ich już wypatrzyłem, zacząłem iść prosto w ich kierunku celując wzrokiem prosto w oczy kobiety, tym razem na jej faceta nie zwracałem żadnej uwagi, również podrapałem się po nosie ręką na której miałem zegarek. Po jej mimice czułem, że odbiera podejście jako komplement (że mi się spodobała) odpowiedziała godzinę z zadowoleniem i uśmiechem. Chwilę później zamówiłem frytki i cheesa, siadłem i wypatruję innych celów. Zdałem sobie jednocześnie sprawę, że wpadłem we FLOW w którym byłem absolutnie WŁASNYM panem (bez poczucia na karku schematów społecznych - skupiłem się na swoich). Dwa stoliki za mną siedziała ładna brunetka na oko 25 wiosen z facetem dość zbudowanym """IDŹ!""", no to idę. Koleś akurat wstaje po zamówienie a ja prosto do niej z uśmiechem pytanie o godzinę, kobieta się uśmiechnęła z wywiniętym kącikiem jednej z warg mówiącym (podobam Ci się i zagadujesz "OŁ JEA :)" ) podała mi godzinę, koleś poszedł na zamówienie, nawet na niego nie spojrzałem. Potem wszedł 4-osobowy set 2+2, nie podszedłem jednak, zesrałem się bo kolesiom ramiona koszulki rozrywały a moje FLOW w tym samym czasie spierdoliło bokiem. Raz tylko podszedłem do bardzo starszej pary (na oko 60+) "czemu nie?" EC z babcią
i pytanie o godzinkę, pokazała na-ręczny zegarek z uśmiechem mówiąc "proszę". -Dziękuję
i poszedłem. Około 10 par zapytałem się pod katedrą która miała zegary na każdej strony wieży, tylko z dwie mi pokazały "TAM MASZ :)". Reszta nie była tak kreatywna. Skończyłem na 28 podejściach, jako że podłączyłem się do 3 osobowego seta dziewcząt z którymi spędziłem potem 3 godziny + numer najładniejszej z nich wydobyłem bardzo gładko a na koniec baletów powiedziała, że bardzo chętnie się ze mną jeszcze spotka gdzieś się nachlać na baletach. Powiedziałem, że rzadko pije ale chętnie bym się spotkał face to face. Dużo IOI z jej strony + podoba mi się. Z dalszej części wieczoru zaraz po skończeniu misji mógłbym ciekawy raport napisać. Jedno KC z rudą panną, jedno z zajętą koleżanką przy sporej grupie jej znajomych (jej gacha nie było) i lizanko z kobietą z baletów (sama podbiegła i zaczęła się ze mną lizać jakieś 15 minut po tym jak z nią tańczyłem).
Excusy:
-Nie podszedłem do parki palącej fajeczki na parkingu w samochodzie (dlaczego? nie wiem)
-Nie - bo zobaczą mnie inni których już pytałem (do poprawy)
-Nie będę przecież biegł (za daleko) - poprawione
Problemy które w sobie zauważyłem:
-Odwracam wzrok jak gadam (poprawione)
-z początku patrzałem na faceta - a to do dupeczki przecież mam celować (by poszerzyć strefę komfortu i czuć się w zupełności normalnie celując jakimś tekstem do panienki przy jej facecie) - poprawione pod koniec.
Wnioski:
-Patrzysz na dziewczynę kierując kroki w jej stronę i ona już WIE, że coś od niej chcesz, to się nazywa kobieca intuicja (trzeba być bardzo pewnym tego czego się oczekuje od interakcji - jeżeli nie - WYJDZIE to z ciała, na szczęście tylko kilka razy miałem lekkie zwątpienie.
-Tu chodzi o otwarcia + sprawdzenie reakcji panny
-Nastawiałem się na ODWALENIE tekstu zamiast czerpania z interakcji (jakiejkolwiek) przyjemności = poprawiłem to pod koniec misji i podchodziłem dla saego fanu, mając gotowy otwieracz sprawdzający reakcje panny.
Dzień 4
„Pytamy się 30 kobiet o pocztę (jak zwykle nie więcej jak 2 godziny).”
O Demonic Confidence dowiedziałem się z bloga "Przema" - (pozdro
) . Przemo zmienił pocztę na klub GoGo, uznałem to za świetny pomysł. Bo po co pytać o pocztę dla samej rozmowy jak można przejść na ciekawsze tematy z marszu?
Reakcja w większości pozytywna + krótka wymiana słów zazwyczaj. Gimnazjalistki się peszyły więc darowałem sobie młodsze wiekiem. Zapytałem 2-seta kobiet, ok 30-40 wiosen.
-Klub Go Go? Zaraz koło katedry jest za mostem
-Niestety tam już nie ma
-(Druga wyciąga telefon), a ja się męża spytam, może on wie... albo syna, On też może wiedzieć
-A co pan szuka? Popatrzeć na panienki ? 
-Przyda mi się pocieszyć nieco oko.
-Pan inteligentny widzę... ale pan z książkami chyba tam nie wejdzie ? (dopiero wyszedłem z empika Z "Przebudzeniem" i "Lotem nad kukułczym gniazdem" w łapce.)
-Oczywiście, że nie, na czym innym będę się skupiał.
Rozmowa przeciągnęła się do około 5 minut, było przyjemnie, gadaliśmy na tematy związane ze striptizem + dowiedziałem się od syna jednej z nich gdzie znaleźć ekskluzywne drogie dziwki w mieście 
Następna ciekawa akcja to jak podszedłem do dwóch panien siedzących na bulwarze. Od słowa do słowa i jak z nimi siadłem to tak już zostałem z pół godziny gawędząc + mam numer ładniejszej z nich. Wyglądało to mniej więcej tak:
-Cześć
Wiecie gdzie znajdę klub GoGo w mieście?
-Nieee... raczej takich rzeczy nie wiemy, chociaż ostatnio widziałam, że koło katedry jest jeden.
-A no, tyle że już zamknięty, widzę, że relaksujecie się przy piwku:)
-A no spijamy powoli
... A ty czasem nie przyszedłem spytać o klub? Coś mi tu śmierdzi 
-Masz mnie
Jak patrzałem na was z tyłu to byłyście ładne więc podszedłem, a to pytanie jest tylko by zapoczątkować rozmowę
-Haha
BYŁYŚMY ładne? To już z przodu ładne nie jesteśmy? 
-Hah, z przodu też okej 
-Pytanie o klub GoGo na podryw?
... Jakoś wydaje mi się ten słaby tekst
-To tylko otwieracz do rozmowy. Otworzyłem nim dzisiaj 10 kobiet z czego miałem 3 pozytywne reakcje. W dodatku z wami już rozmawiam, więc działa 
-Hmmm... to nie tak źle
Faktycznie...
Później pogadaliśmy o facetach, o tym czym one się zajmują, o studiach, o byłym jednej z nich, o mojej byłej, o związkach, o seksie, o baletach, o zainteresowaniach, o filmie z trzema gościami którym winguje jedna laska. I tak zgadaliśmy się, że możemy kiedyś sobie wzajemnie poskrzydłować przy podrywie. Były bardzo kontent na tą propozycje i ta ładniejsza na której bardziej mi zależało sama wyskoczyła z tekstem "To daj mi swój numer
". Odszedłem zachowując szczerą kurtuazję + życzyły mi powodzenia przy kolejnych podejściach. Na nic od niej nie liczę oprócz kolejnej koleżanki (nowego towarzystwa). A jak będzie przyciąganie ciał niebieskich to samo pójdzie 
Dzień zakończyłem na kilkunastu podejściach, ludu nie ma w tym mieście totalnie, misję uważam za zaliczoną + jutro odrobię kilkanaście zaległych + 30 regulaminowych z następnej misji.
Wnioski:
-Tu nie chodzi o pytanie o GoGo. Tu chodzi o tylko i wyłącznie o rozpoczęcie rozmowy.
-Po otwieraczu można przejść do właściwego ZAINTERESOWANIA i zaciekawienia się otwieranych. Żadnych schematów, czysta rozmowa zapoznawczo-bajerująca. Bez takiego czegoś w głowie "WYRWAĆ WYRWAĆ WYRWAĆ JĄ !!!" bo to tylko mi przeszkadzało i rodziło niepotrzebne napięcie. Wcześniejsze oglądanie filmów z Zan Perrionem okazały się bardzo pomocne w prowadzeniu rozmowy.
-Jaka będzie reakcja TEJ kobiety? Nie poznasz, póki nie sprawdzisz (dobry łamacz wymówek).
-CODZIENNE wykonywanie misji wprowadza dobry nawyk w mózgu zwany SYSTEMATYCZNOŚCIĄ pracy.
Dzień 5.
„Podchodzimy do przynajmniej pierwszych 30 kobiet i mówimy jakiś "nieseksualny" komplement.”
Jako, że jestem bardzo szczery i już wcześniej bez problemu przychodziło mi komplementowanie kobiet to nie mam większych oporów - sprawdzę jak to się ma w praktykującym maratonie.
Kalendarz wskazuje niedzielę = mało osób na mieście + do tego Derby Stali Gorzów z Falubazem. Więc połowa Gorzowa będzie albo przede telewizorami, albo na stadionie. Wnioskując dalej - lasek na mieście nie będzie sporo.
Tuż po godzinie 17 zaparkowałem samochód na parkingu pod Centrum Handlowym i wszedłem do środka. Początkowo zagadałem do dwóch niezłych lasek mających mini stragan z kartami LycaMobile. A otwieracz był bardzo ambitny: "-Co tam?" Pogadaliśmy z dwie minuty, czułem, że rozmowa nie idzie jak burza, ale jakoś szła + jedna z nich była mnie ciekawa, lecz nie złączyła tej ciekawości z komunikacją werbalną. Życzyłem miłego dnia i poszedłem dalej. Koło jednej laski przechodziłem i rzuciłem "Fajna kurtka", popatrzyła jak na debila i poszła dalej nawet się nie zatrzymując. Lekko jedynie się zraziwszy wszedłem do Rossmana po pastę do zębów, ekspedientce powiedziałem, że ma ładne okulary. Ładnie się uśmiechnęła + "dziękuję". Któraś z kolei była całkiem ładna panna z 2-3 letnią córką. Przechodząc powiedziałem, że ma ładne spodnie. Podziękowała z przyjemnym uśmiechem a tuż obok wyrósł jej mąż patrząc na mnie jak na klauna + prychnął "pff". Starałem się mieć go w dupie i poszedłem dalej. Choć zauważyłem, że minimalnie straciłem regularność pierwszych kroków przy odchodzeniu. Chodziłem po tych korytarzach i mówię sobie "Kurwa, no nic tutaj nie ma tylko z za ladami siedzą jakieś znudzone dupy (choć, trzeba przyznać że niezłe). Ale chuj tam, podszedłem do jednej sklepowej w pustym sklepie przechodzą go najpierw całego. Podchodząc celuję do niej wzrokiem a ta rekompensuje mi tym samym jednak całkowicie wypranym z uczuć EC. -Cześć
Chciałem powiedzieć, że... (tutaj latam oczami po jej ciele szukając w jej ubiorze co mi się podoba) ma pani ładną bluzkę. Ta jakby ją ktoś do respiratora podłączył i z zamulonego wzroku nagle błysło życie i odpowiedziała z bardzo żywym uśmiechem na twarzy i oczach DZIĘKUJĘ
. - Proszę
i poszedłem dalej. Do następnego sklepu i następnej ekspedientki. Tak stanąłem przed wejściem do małego sklepiku, za ladą średniej urody blondyneczka i się kurwa zastanawiam... co ona ma fajnego? "W czarnym kolorze jej dobrze" - "hmmm,, może być". i Podchodzę - "Ładnie Pani w czarnym
" - Taak?
A dziękuję bardzo : ) (reakcja była bardzo pozytywna + EC bardzo miły) Dopowiedziała do tego, że to tylko służbowy strój bo normalnie to woli niebieskie kolory. Odpowiedziałem, że tak się składa, że niebieski to mój ulubiony kolor (co jest prawdą). i tak od słowa do słowa pogadaliśmy z 5 minut a w międzyczasie przeszło mi przez myśl by wziąść od niej numer i się nie umówić, ale odpuściłem. (NA CHUJ? - Zjebałem - następnym razem poprawię, jasne? - okej). Mówiła, że bardzo mało facetów rzuca komplementy (zastanowiłem się czy to przez to, że nie jest aniołem jeśli chodzi o maskę, czy naprawdę tak jest). I mówiła, że szkoda z tego powodu... 
Poszedłem dalej. Ogólnie w chuj było par panienek co robiły ankiety zdrowotne. Do każdej parki zagadałem komplementem + podałem w każdej ankiecie dane osobowe mniej lubianych przeze mnie kumpli + do nich numer telefonu. Do jednej całkiem ładnej podszedłem i rzuciłem - "Fajne buty ;)" - A dziękuję
. ... aaa.. Zechce Pan może wypełnić ankietę? - Oczywiście
.- Jest Pan aktywnie fizycznie? - A seks się liczy? - No pewnie
. - Je Pan zdrowo? - pewnie, marcheweczki i jabłuszka. [...] Po skończeniu ankiety:
"-Wiecie co? Wyobrażam sobie teraz cztery jabłuszka"
-Dlaczego cztery? 
-Ponieważ cztery jabłka są teraz schowane pod pewnymi koszulkami (z sekundę zajęło im przemielenie informacji w mózgu i jebły śmiechem jednocześnie się rumieniąc na policzkach. "Miło się gadało, na razie" i wszedłem do C&A tuż obok. (Znowu zjebałem - laski były już dobrze otwarte, był komfort, kalibracja i odpowiedni temat narzucony... a w apogeum pozytywnych emocji odszedłem... no litość i trwoga normalnie
"Ty Cioto... domykaj!" )
Z pięć lasek popatrzało na mnie jak na debila gdy mówiłem im komplement. Kilka było niezłych sztuk na oko trzydziestek. Ale tym już przechodząc obok mówiłem, że ma ładne spodnie/buty/szalik lub ciekawy nietypowy ubiór - reakcje starszych kobiet (25-35?) bardzo pozytywne + Bardzo ładne dziękuję jako feedback.
Jak już chadzałem uliczkami to jedną niezłą blondyneczkę zauważyłem jak skręca za rogiem jakieś 100 metrów ode mnie.. Pomyślałem chuj tam, nie będę biegł. Przypomniało mi się jednak, że z dwa razy takie odpuściłem - broniąc się wymówkami, więc zacząłem biec tam gdzie skręciła, dogoniłem ją po na oko 200 metrowym truchcie, akurat wchodziła do Biedry. Jak już byłem blisko krzyknąłem -Hej! ... Odwróciła się zaciekawiona, ja chwilę odsapnąłem i wypalam - Chciałem Ci powiedzieć (wdech-wydech) Że bardzo ładnie Ci w czarnym
. - A dziękuję bardzo
. I poszedłem. Do jednej laski się odważyłem powiedzieć "seksownie Ci w tych spodniach" - pomyślała z 3 sekundy, mimika zdradzająca myśl "WTF"? I wypala tak sobie Dziękuję... - Proszę. i poszedłem
Dostałem jeszcze kilka zlewek i kilka reakcji pozytywnych, były z 3 co z ich oczu po komplemencie było widać "Pojebany jakiś" - Zrażało mnie to strasznie. Z Pięcioma pannami trochę pogadałem + widziałem zainteresowanie moją osobą lecz nie pociągnąłem tego dalej (DO POPRAWY). Ostatnie 5 to już na siłę podchodziłem byle by dobić 30 podejść. Skończyło się na 32. A co do odrobienia tego dnia wczorajszych zaległych 15 - odpuściłem. Spytałem z 3 o klub GoGo i jednej o pocztę. 3 osobowy set na pytanie o GoGo klub z od słowa do słowa stwierdziły, że jestem dziwny. (I miały rację
- spójnoćc emocjonalna wylazła mi bokiem jakieś 5-10 podejść temu). Zapaliłem sobie fajanka przed McDonaldem - jedna burknęła że tu nie wolno! - Ja do niej - to nie oddychaj. I Energi już miałem tyle, co nic więc zawinąłem się do domu. Co mi się przypomniało kiedy tak udawałem fajnego będąc znużonym? RSD Tyler - opowiadał o tym jak ważna jest spójność z tym co się myśli, czuje, mówi, i robi. Mówił o tym, że jak jesteś smutny to kurwa bądź! Laski chcą spójnych facetów, ze spójnością wewnętrzną będziesz miał więcej powodzenia niż w udawaniu fajnego. No cóż - mi spójność spierdoliła bokiem to i reakcje później były żałosne.
Wnioski:
-Znudzone laski zazwyczaj nagle ożywały gdy rzucałem komplementem.
-Szybciutka kalibracja emocjonalna jest ważna w takich podejściach
-Po 25 podejściach straciłem już chęć do dalszego działania. Strasznie się zmuszałem by dobić do regulaminowych 30 (miałem jeszcze wyrzuty za wczorajsze skromne 15). Dlaczego tak się działo? Bo nastawiłem się na "Odjebanie roboty" zamiast czerpać z tego fun, lub progres.
-Pod koniec również zauważyłem że jestem niespójny emocjonalnie a takie nieświadome udawanie konkretnie odbiera energię. W środku byłem już znużony tym podchodzeniem a na zewnątrz udawałem fajnego, szczęśliwego gościa - nie mogło się to udać. Laski to wyczuwały - i te ostatnie podejścia miały przez to słabe reakcje. Kobiety to mają intuicje...
To ostatnia misja w polsce - następne cztery wykonam w Berlinie. A później 3 w polsce. I tak aż do ostatniej
(w tygodniu pracuję i mieszkam w Berlinie, na weekendy zjeżdżam na chatę)
DZIEŃ 6
„Wkręcając sobie uczucie: „strach" pytamy się 30 kobiet o pocztę.”
Ciężko mi było wkręcić strach, więc wkręcałem sobie zawstydzenie lub niekomfortowe poczucie. Do tego, że by zaekperymentować i zrobić coś inaczej ubrałem robocze, ujebane łachy i wyszedłem do centrum Berlina około godziny 19:30. Wyglądałem jak śmieć + mam dobrą naturalną mowę ciała, mimikę, i otwartość. Cel prosty - zobaczyć jak wygląd zewnętrzny wpłynie na reakcje dupeczek. Otwieracze stosowałem różne, nie ograniczałem się do podanych przez "instrukcje".
Pierwsze dwie otworzyłem pierwszorzędnie z zajebiście pozytywną reakcją w stosunku do mojej osoby. Pierwsza szła przede mną jakieś 5 kroków, podgoniłem ją z 3 kroczki i :
-Excuse me (poczekałem aż się odwróci), May I ask You a question?
-Amm.. yes, sure
(Prawie zawsze łapię EC z kobietą, i kusząco łączę się z nią emocjonalnie wzrokiem.).
-Do You think, that's important to have expensive and good looking clothes, when men's approaching to the women, and when he's got attractive face, and nice eyes?
-hmmm... no, it isn't important 
(To była naprawdę ładna laska, naturalna, bez solary i tony tapety na fejsie. Po jej odpowiedzi jej mimika zdradzała (miło się gada - możesz mnie plażować dalej). Nastawiłem się jednak tylko na odpowiedź na to pytanie, więc poszedłem dalej dziękując jej serdecznie za odpowiedź.
Następna stała przed wejściem do sklepu. Tak patrzę na nią z 10 kroków od niej i myślę... Kurwa, jakaś wpatrzona z lekko negatywną emocją w swój telefon. Obawiałem się chwilę reakcji...
Podszedłem jednak. Gadka podobna do poprzedniej. Zaraz po otwarciu EC + uśmiech i coraz większe rozpogodzenie witało na jej twarzy wraz z upływem każdej sekundy trwającej interakcji. Po rozmowie około minutowej i dowiedzeniu się, że na kogoś czeka odszedłem życząc jej miłego dnia na co odpowiedziała tym samym z serdecznym uśmiechem i zadowolonym głosem. Bym z nią jeszcze pogadał jednak w głowie po chwilowej rozmowie z nią zawiało mi totalną pustką, a między moimi uszami wiał tylko przeciąg z powodu nicości myśli.
Połowa podejść była z pozytywną reakcja a druga zupełnie odwrotnie w tym 5 kobiet bardzo się mnie bały (a raczej mojego wyglądu i ubioru) i mocniej chwytały swoją torebkę lub telefon, jakby się osrały się, że chcę im je ukraść. Zrobiłem tak ponieważ ostatnio ktoś wpisał na forum że WYGLĄD TO PODSTAWA - nie zgodziłem się z tym i spróbowałem jak to wygląda w realu. Tak więc konkluzja - wygląd ma znaczenie, lecz nie jest podstawą ponieważ istniała możliwość wyplażowania 3 kobiet z ubiorem ujebanym od farby, postrzępionymi kołnierzami i rękawami a również roboczymi butami.
Aha - i dodam jeszcze, że cztery laski otworzyłem na "Excuse me" - a następnie pytanie o priorytet dobrego ubioru przez faceta który chce poderwać dziewczynę. Wynik: 2 na TAK : 2 na NIE. Resztę otworzyłem na pytanie o godzinę.
Podejść wykonałem 22.Wszystkie wykonałem w 20 minut (rekord). Po czym odechciało mi się pytać dalej i wróciłem do domu. Celowałem tylko i wyłącznie w podobające mi się dziewczyny lub wyższe średniawki. Misję i tak uznaję za zaliczoną. Mimo nieregulaminowych podejść.
Wnioski:
-PLAŻOWAĆ, a nie pytać. Prawdopodobnie dlatego mi się odechciewa bo nie widzę sensu w pytaniach dla samego zapytania. Zapomniałem, że chcę poderwać a nie pierdolić jakieś kocopoły.
-Moja energia nie była aż tak wielka, zacząłem za to być bardziej spójny wewnętrznie i zewnętrznie.
-Dodatkowo, po 6 dniach ciągłego podchodzenia czuję się wyraźnie bardziej pewny siebie i niezależny od otoczenia w którym się znajduje.
-Już nie udaję super miłego, zauważyłem, że to mnie męczyło więc teraz jestem bardziej spokojny, stały emocjonalnie, z niską sinusoidą emocji. Czyli taki jaki chcę ogólnie być.
-EC zajebiste na start - ale muszę spróbować również bez. Zauważyłem, że cały czas łapię EC (kurwa, no lubię to robić. Następnym razem zrobię kilka podejść bez by sprawdzić reakcje).
-Już tylko minimalnie myślałem, co o mnie mogą sądzić inni ludzie. (Prócz targetów oczywiście).
DZIEŃ 7
Po podejściu do 3 dziewczyn najbardziej mi się podobających odechciało mi się już totalnie otwierać i na tym dniu zakańczam DC. Dwie pierwsze misje zrobiłem w Berlinie, trzy kolejne w Gorzowie, szóstą w Berlinie a siódmy dzień przypada dzisiaj.
Ogólnie jestem zadowolony z tego co zrobiłem. Zauważyłem bardzo widoczne efekty jak:
-Jeszcze mniej się przejmuje innymi
-Nie przejmuje się jak zostaną odebrane moje działania (czy ktoś je zaakceptuje czy nie)
-Potrafię się bardziej skupić na tym co robię.
-Kilka wymówek zdechło śmiercią naturalną - duuużo mniej boję się podchodzić.
-Zlewki już mnie aż tak nie tarmoszą. Zbieram się po nich dużo szybciej niż przed DC (około minuty). Wcześniej po dwóch zlewkach odbierało mi energię i miałem chęć podwinąć ogon i zwijać się do domu.
Jeszcze kilka ciekawszych misji z DC wykonam jednak już nie w takiej masówce. Na luzie wybiorę to co chcę jeszcze zrobić i najprawdopodobniej resztę oleję. Polecę bardziej na jakość. Polecam.
Odpowiedzi
Od siebie dodam, że DC to
wt., 2014-06-24 20:04 — TYABOd siebie dodam, że DC to może niektórym pomóc, a niektórym może całkiem zaszkodzić. Jeśli ktoś naprawdę ma bałagan w głowie czyli niską pewność siebie połączoną z niskim poczuciem własnej wartości i wiarą w swoje możliwości+nerwowość i zbytnia wrażliwość, to niestety DC może takiej osobie zaszkodzić, najpierw ta osoba powinna dotrzeć do źródła problemu jaki ma w głowie i go usunąć, a dopiero potem robić DC.
Tutaj zrobiłeś lajtowe rzeczy i każdemu to też polecam, natomiast jak ktoś ma naprawdę burdel pod kopułą i chce całego go przejść to znaczy są chyba tam misje z gadką do manekinów, albo inne hardcorowe rzeczy, to niestety może to zaszkodzić.
Do trenerów niektórych uwodzenia zgłaszają się naprawdę nieraz totalne ofiary losu można powiedzieć, że z fobią społeczną, a Ci każą im zamiast odwiedzić dobrego terapeutę, który usunie im z głowy ten burdel, to rzucają ich na naprawdę głębokie wody, które raczej działają negatywnie na psychikę i mimo, że ta osoba się przełamie i pod okiem trenera będzie chodzić po centrum handlowym z podniesioną ręką, to potem już po wielkim coachingu i gdy światła zgasną,a trener przeliczy czy hajs się zgadza, to potem ta osoba w kontaktach z nowymi osobami może odtworzyć te emocję z podwójną siłą jakie czuł chodząc z podniesioną ręką. To taki przykład, bo niestety niektórzy coache łapią się za ''pewność siebie'' i tworzą produkty typu ''wybuchowa pewność siebie'' lub inne krzykliwe nazwy, to są niekompetentnymi osobami nie znającymi ludzkiej psychiki.
Tak chciałem napomknąć, apropo DC:)
I bardzo dobrze to napisałeś.
wt., 2014-06-24 20:17 — MendozaI bardzo dobrze to napisałeś. Myślałem, nad tym, że DC może niektóre osoby całkiem zrazić do ludzi a więc efekt będzie odwrotny od zamierzonego -> taki gość wyjdzie jeszcze mniej pewny siebie i zagubiony.
Ja byłem taką osobą, lecz
wt., 2014-06-24 22:16 — Fresh_ManJa byłem taką osobą, lecz udało mi się wyjść z tego bagna samemu, było ciężko i bardzo długo to trwało abo aż 3 lata zanim postanowiłem działać. Lecz chyba i ja zrobię sobie DC, nie będę oczywiści pisał nowego bloga bo już nie jeden powstał
podzielę się jednak opinią na jego temat. Zacznę tylko jak będę na studiach bo wykonywać takie rzeczy w mieście gdzie każdy cię zna to lekka przesada, spotkasz tą samą osobę z 5 razy stojąc godzinę na mieście 
Ja zrobiłem w swoim mieście 3
śr., 2014-06-25 16:22 — MendozaJa zrobiłem w swoim mieście 3 misje - i szczerze mówiąc, zwisa mi to co kto o mnie pomyśli. Robiłem swoje. A DC jeszcze bardziej pogłębiło dystans w stosunku do opinii innych.
To jest fajna opcja, ale ja w
śr., 2014-06-25 16:28 — brudneskarpetyTo jest fajna opcja, ale ja w Łodzi gdzie mieszkam bym tego nie próbował. Mimo tego że duże miasto to i tak ciągle spotykam laski które mnie rozpoznają, a co by było po wykonaniu tych wszystkich misji ;] Ale! Uważam, że to może pomóc nieśmiałym facetom, ja też często lubię wykonać rozgrzewkowe podejście przed podbiciem do targetu więc może i mi by się przydało ;p
Dobre pytanko - wyślę mu
wt., 2014-06-24 20:18 — MendozaDobre pytanko - wyślę mu priva - żeby nie przeoczył.
Też chętnie poznam jego zdanie.
a jak ktos jest pewnym
śr., 2014-06-25 16:43 — Anarkya jak ktos jest pewnym facetem i ogolnie radzi sobie z kobietami to chodzenie po miescie i pytanie lasek o godzine jest glupota jak dla mnie? strata czasu
co mi to da? nic..
No też mi się wydaje, że to
śr., 2014-06-25 16:56 — brudneskarpetyNo też mi się wydaje, że to jest taka terapia typowo dla takich nieśmiałych chłopaczków, a jak ktoś już jest pewny siebie to nie wiem czy wykonanie tych misji zwiększy jego pewność siebie. Mi największą trudność sprawiłby dzień 13
Koniec z masturbacją i filmami erotycznymi. Idziemy zjeść najbardziej obrzydliwe danie, jakie na oczy widzieliśmy
Nie do wykonania
oooo - właśnie to zrobię na
śr., 2014-06-25 19:07 — Mendozaoooo - właśnie to zrobię na weekend.
Tylko czego ja nie lubię? Galaretek mięsnych... Aż mnie mdli.. (choć nie próbowałem, ale samo patrzenie na nie mnie przeraża)
Też tak myślałem... a jednak.
śr., 2014-06-25 19:07 — MendozaTeż tak myślałem... a jednak. Działanie = konsekwencje.
Mendoza podsunę ci pewną
czw., 2014-06-26 08:44 — Black HawkMendoza podsunę ci pewną lepszą misję, którą obmyśliłem.
Znudziło mi się zaczepianie lasek dla gadki. Postanowiłem że zapytam ,,czy mogę cię pocałować?,,
heh! ale reakcje lasek prawie same pozytywne. Pocałowałem w ten sposób dwie fajne dziewczyny. Podchodzę tylko i wyłącznie do podobających mi się kobiet.
Niektóre z miejsca nabierają zawiasa, nie wiedzą co zrobić.
W tym DC liczy się dominacja. Musisz być kimś ważniejszym w swojej głowie. Wprowadziłem się w stan , w którym wiem że jestem lepszy, mądrzejszy, piękniejszy od ,,niej,, ale udaję na początek zagubionego. Kiedy laska zaczyna się zastanawiać, pokazuję autorytet i siłę charakteru.
Do tej pory testuję tą metodę, ale już w tej fazie przewiduję pozytywne skutki tego założenia.
Fajny blog. Daję na główną. Pozdrawiam
Powoli się do tego zbieram w
czw., 2014-06-26 16:41 — MendozaPowoli się do tego zbieram w głowie.
Jak zdziałam, to wpiszę pod tym blogiem.
oooo coś takiego spróbuję.
https://www.youtube.com/watch?v=...
Edit1#
Bo dlaczego nie?
Nie znajduję na to odpowiedzi więc sprawdzę
Otóż to. Też to widziałem i
pt., 2014-06-27 19:32 — Black HawkOtóż to. Też to widziałem i powiem szczerze , ten gość ma jaja. Zobacz jak potrafi dominować nad kobietą, prawdopodobnie są to tylko akcje udane, zakończone KC, ale jest z czego brać przykład.
Sama jego obecność, nie daje kobiecie szans na negatywne reakcje , ponieważ one już wiedzą że nie mają mocy nad tym gosciem. Mimo to nie jest on też gburem straszącym laski. Fakt jest atrakcyjny i one to wiedzą ale bez tego stanu umysłu jaki on ma , nic by się z powyższych wyczynów nie udało.
Umysł jest początkiem, środkiem i końcem.
Wszystko inne jest wypadkową działania umysłu.
Veni Vidi Vici Zrobiłem to co
pon., 2014-08-11 19:14 — MendozaVeni Vidi Vici
Zrobiłem to co Vitaly - 3 podejścia na mieście i jakieś 30 na woodstocku.
Na mieście nie udało mi się, dziewczyny się wykręcały ale nie były obrażone.
Na woodstocku, z takim podejściem jak Vitaly zebrałem 3 naprawdę porządne francuskie dłuższe pocałunki. I jakieś 10 zwykłych buziaczków usta-usta. 30% w policzek i 30% niepowodzeń.