Cześć! 
Przyszła odwilż i świat od razu stał się piękniejszy. Temperatura na plus, lekki wiaterek... aż strach pomyśleć, że rok temu o tej porze roku było śnieżnie i grubo ponad -10.
Nareszcie pokazało się słońce, a szare, ciężkie, ołowiane niebo zostało zastąpione przez stado chmur gnanych wiatrem daleko, za horyzont...
Kur*a, kończąc tę pseudopoetycką wstawkę: co zrobiły mi te chmury, że postanowiłem o nich napisać?
'Nauczyciele Zhen(inaczej Zen, jeden z nurtów buddyzmu i jednocześnie filozofia. Jego wyznawcy są szczęśliwi, bo mają czas na medytację i szukanie nirwany
- przyp. Falubaziak ) proponują traktować myśli jak chmury. Chmury, które pchane naturalnymi wirami i pędem powietrza pojawiają sie na pewien czas na horyzoncie, zmieniają kształt i barwę i odpływają pędzone wiatrem. Chmura w swej budowie jest substancją podlegającą automatycznemu przekształceniu. Podobnie jak myśli - gdyby nie przeszkadzać swoją wolą w procesie ich naturalnej transformacji.
Aby osiągnąć spokój wewnętrzny, dobrze jest zaakceptować istnienie natrętnej myśli, pozwolić jej się wypowiedzieć, pozwolić, by przepłynęła jak chmura przez świadomość i uleciała, i zniknęła z horyzontu. Wówczas pojawi się czyste niebo dla następnej myśli, tym razem - myśli Twojego wyboru.' (Katarzyna Gozdek-Michaelis, Supermożliwości Twojego umysłu).
Te słowa mają w sobie tak dużą dawkę zajebistości, że w tym momencie powinienem zakończyć ten tekst. Co jednak mówi mi i Tobie ten mądry cytat? Jakie ma przełożenie na codzienne życie?
To proste.
Zastanów się, czy nie masz czasem problemu z natłokiem myśli. Wydaje Ci się wtedy, że w Twojej głowie toczy się wewnętrzny dialog. Zastanawiasz się nad problemami, nie możesz przestać myśleć o ładnej pannie, zastanawiasz się, co zrobić... Jakby w Twoim umyśle jakiś kłębek włóczki zapierdzielał jak szalony.
Próbujesz walczyć. Chcesz natychmiast zastąpić te złe myśli dobrymi. Chcesz spokoju już teraz. Czegoś w stylu wzięcia wątpliwości za szmaty, dania im w pysk, wykopania za drzwi i zabarykadowania się.
Po pewnym czasie jednak te cwaniaki wyłamują zamek w drzwiach i znowu zaśmiecają głowę. Ty znowu strzelasz im w mordę, wywalasz za próg, ale to krótkotrwałe rozwiązanie. Błędne koło, prawda?
Przyznam, że swego czasu był to dla mnie bardzo duży problem. Przejmowałem się wszystkim. Dopuszczałem do siebie te myśli, które mnie zamulały i dołowały. Kiedy byłem na imprezie, wszyscy wokół świetnie sie bawili, ja potrafiłem siedzieć smutny i pogrążać się w jakiejś paranoi. Kiedy widziałem fajną dziewczynę, a pierwszym skojarzeniem było podejdź, zagadaj... w tym momencie dopuszczałem do siebie wiele wymówek i zamykałem się w swoim świecie. A każde podejście było okupione niesamowitą wewnętrzną walką(nawet, jeśli później okazywało się być udane).
Kiedy nabrałem trochę doświadczenia zauważyłem, że największy sukces osiągam, mając 'pustą głowę'. Kiedy czuję w sobie 'powera' i energię. A nawet, jeśli coś podpowiada mi:
-Nie rób tego.
-Nie warto.
-Będziesz miał inne okazje.
-Ona i tak Cię oleje.
-Tylko debile zaczepiają nieznajomych ludzi.
-Po co masz czytać książkę/grać na gitarze/uprawiać sport/iść z kumplami na miasto, jeśli możesz siedzieć przed telewizorem/komputerem i mieć święty spokój.
...to nie przejmuję się, tylko zaczynam DZIAŁAĆ. A kiedy już coś robię, wszystkie myśli ulatują a mnie wypełnia uczucie ogromnego luzu i szczęścia. Aż chce mi się głośno śmiać i cieszyć jak debil
Chciałem kiedyś poderwać pewną dziewczynę. Przez kilka dni widywałem ją, ale nic nie robiłem żeby do niej zagadać. Tylko myślałem. Po powrocie do domu cały czas myślałem, jak to zrobić, co się wydarzy, czy mnie oleje... W końcu podszedłem do niej, ale już na początku dostałem zlewkę. Czułem tylko złość, wkur*ienie i smutek. Czułem się źle.
Kilka tyogdni później wychodzę na miasto z zamiarem poznania fajnej dziewczyny. Chodzę, chodzę, cały czas myślę o tym jak taką poderwać, kalkuluję co się wydarzy... Okazuje się, że nie spotykam nikogo godnego uwagi a nawet jeśli jest okazja, to nie robię nic! Masakra 
Był maj, cieplutko, świeże liście na drzewach... Idę sobie przez park, rozglądam się i zobaczyłem dziewczynę siedzącą na ławce. Co zrobiłem? Podszedłem. Bez żadnego motywowania siebie. Wmawiania sobie 'pierdolę, idę'. Bez liczenia do trzech. Po prostu, odważnie. Tak, jak podchodzisz to kumpeli, którą znasz bardzo dobrze. Miła rozmowa, dużo śmiechu, numer zgarnięty. Panna okazała się później być bardzo zainteresowana moją osobą. Sama proponowała spotkania 
Siedzę z inną na ławce. Koniec lipca, gorące lato. Czuję się z Nią dobrze, fajna atmosfera, rozmowa w stylu 'cocky and funny'... I nagle... Jebs! Patrzę głęboko w jej oczy i całuję ją. Laska ogromnie pozytywnie zaskoczona(już wcześniej było widać, że na mnie leci). Jak to zrobiłem? Bo nie przejmowałem się myślami. Nieważne, że obok nas przechodziło wielu ludzi, że to środek miasta. Wygrałem, bo zamiast dać się zamulić zrobiłem coś.
Później miałem jeszcze wiele sukcesów i porażek. Doszedłem do wniosku, że kiedy działam, w 90% odnoszę sukces. Akcje kończą się pozytywnie. Ale kiedy zamykam się w 'swoim świecie' i nie podejmuję żadnego działania, przegrywam ZAWSZE.
Teraz wiem, że excusy, strach, porażki są spowodowane brakiem odwagi, pewności siebie a przede wszystkim przejmowaniem się kłębkiem myśli rozbijającym się gdzieś w głowie. Jak sobie z nim radzić?
Na pewno masz swój sposób na rozładowanie napięcia, stresu i zmotywowanie się do działania. Ja osobiście ćwiczę w sobie dobry nawyk: chcę przeczytać książkę - sięgam na półkę i czytam. Mam chwilę wolnego czasu i chcę pograć na gitarze - robię to. Widzę dziewczynę, którą chcę poznać - poznaję ją. I przekładam to na wszystkie dziedziny życia.
Okazuje się, że tak naprawdę wszystko jest proste jeśli robię to, co lubię i nie nudzę się. A myśli? One są jak chmury gnane wiatrem. Przychodzą, są i... odpływają. Znikają. Te pozytywne, śmieszne, błyskotliwe - są warte zapamiętania, nawet zapisania. Na te negatywne przeważnie nie zwracam uwagi. Jestem człowiekiem i zdarzają mi się chwile słabości. Robię jednak wszystko, żeby było ich jak najmniej. I to się udaje! 
Pozdrawiam i życzę udanego dnia 
Odpowiedzi
Pozytywnie!
pt., 2013-02-01 14:36 — M4rassPozytywnie!
Mądrze napisane .
pt., 2013-02-01 18:27 — PenetratorMądrze napisane .