Idę sobie w czasie pracy (w stroju służbowym) po napój do Carrefoura. Podchodzę do kasy i widzę całkiem sympatyczną szatynkę, lekko przy kości- miała wszystko na miejscu, HB7.
No to ona dzień dobry, ble ble ble... kasuje mi ten napój
Ja: pragnienie mnie dopadło pod sam koniec pracy i musiałem skoczyć po jakąś wodę...
Ona: (uśmiech) a do której pracujesz?
Ja: do 21.00 a ty?