Od 3 dni baczam straszliwie nad swoim BLem, kombinuje jakby to się ułózyć, to w biurze, to w aucie, to w autobusie. Co chwile zauważam że trzymam nogi jak frajej do siebie i się poprawiam. Ale co najważniejsze to zauważyłem jakie postawa ma znaczenie, jestem dość wysokim facetem, mam 188 cm wzrostu, generalnie długie "członki" hehe, i można mnie nazwać po prostu smykłym. Zawszę byłem przekonany że chodze prawidłowo, nie powłuczę, nie garbie się, jest OK. Ale postanowiłem trochę się wypreżyć, chodzić wolniej, pewnej, ręce do tyłu trochę, głowa do góry i co? I dzisiaj stoje sobie w autobusie jak facet (spory tłok), dzwoni znajomy z pracy, krótka gadka o czymś tam i czuje że coś się za mną kręci w przejsciu i przeciska, nie zwróciłem nawet uwagi, tylko się powoli i delikatnie przesunałem. Powiedziałem do znajomego że jestem w autobusie i nie mogę zbytnio gadać- stanowczko.