Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zwykły dzień w pracy? Nie koniecznie....

Portret użytkownika E3

Z racji tego , że nie mam super extra talentu "pisarskiego" pokrótce opowiem wam pewną historyjkę która wydarzyła się parę dni temu.

Zwykły dzień w pracy , siedzę sobie w biurze i robię projekty i wchodzi moja przełożona (siedzimy razem w pokoju) , z miną jak zbity pies. Już od samego rana była nieciekawa atmosfera , bo to wizytacja była z ministerstwa , szef chodził wściekły od rana itd.
Pytam się co się stało , patrzy na mnie , oczy szklane jak by miała zaraz płakać.
Z racji tego , że czuję się niezręcznie jak dziewczyna/kobieta płaczę - mówię , żeby nie płakała , bo będzie zarówno dla mnie jak i dla niej sytuacja niezręczna.Ona lekki uśmiech na twarzy i zaczęła swój monolog , zaczęła mi się "żalić", opowiadać o swoich problemach - słuchałem ją z uwagą , przytakując , zadając pytania (żeby nie wyszło , że słucham jej z przymusu). Nie będę pisał na forum publicznym jakich rzeczy się dowiedziałem (bo jak wpadnie na tą stronkę , albo w pracy będzie wykaz - to mnie po prostu zwolnią)
Prowadziłem z nią dialog , jak równy z równym. Trochę żartowałem (mam bardzo specyficzne poczucie humoru) , trochę dogryzałem jej (oczywiście w formie żartów! na temat wieku). Chciałem wprowadzić luźną atmosferę - bo było na prawdę nie ciekawie. Rozmawialiśmy na wszystkie tematy , o delegacjach , o relacjach damsko-męskich , o wszystkim. (dodam , że nie pracuję akurat w tym miejscu długo)
W pewnym momencie zrobiłem jej (nieświadomie ]:->) taką psychoanalizę , oczywiście wiedziałem jaka jest (mogłem się domyślać!  gdyż czytałem kiedyś książkę dot. mowy ciała).
Najbardziej pamiętam moment w którym powiedziała mi fajną rzecz.
- Zawsze byłam za dobra dla ludzi.
- Wiem.

Nagle przez 5 sekund patrzyliśmy sobie w oczy...czułem się trochę skrępowany nie ukrywam.

Ja: Mogę postawić jeszcze jedną tezę?
Ona : Tak
Ja : I pewnie masz niską samoocenę.

Wmurowało ją , była trochę zakłopotana a ja się cały czas uśmiechałem. Zauważyłem parę pikantnych detali (to zostawię dla siebie) , ale nagle wszedł do środka szef i poprosił mnie do siebie.

W wyżej opisanym momencie czułem , że mogę wszystko. Wszystkie kompleksy , przeszłość - jakby nie było jej w głowie. Czułem , że skoro dziewczyna gada ze mną , zwierza mi się - to mogę mieć każdą (bez dwuznacznych sytuacji! - Preferuję tylko stałe  związki!).
Wiadomo , popełniłem parę błędów - czasami zabrakło mi słów , nie umiałem sklecić zdania , i krzesło mi też przeszkadzało. Ale zawszę będą jakieś błędy. Cieszę się też z faktu , że mimo mojej nieśmiałości (nie to nie jest paradoks , jestem nieśmiały) , rozmawiałem z nią na luzie , nie stresowałem się (może czułem przed nią respekt - w końcu ona mi płaci pieniążki). W końcu taka jest też koncepcja tej strony.
Po za tym cieszę się , że robię postępy - i kto by pomyślał , że jakiś czas temu nie spojrzałbym na dziewczynę. Z zagadaniem też bym nie miał problemu - tylko , że mam już moją Panią na oku a po za tym rozstałem się nie dawno więc wolałbym odpocząć też.
Wydaję mi się , że dobrze spełniłem swoją rolę - bo na drugi dzień , zagadywała do mnie co chwilę , pytała się czy czegoś nie potrzebuje , a nawet chciała ze mną wyjechać...na koniec świata.

Pozdrawiam

Odpowiedzi

Portret użytkownika Dan

I pewnie masz niską

I pewnie masz niską samoocenę. - kopanie leżącego nie jest sposobem na zbliżenie się o kobiety. Laska i tak już doła zaliczyła w tym dniu, a ty ją jeszcze dobijasz.

Portret użytkownika glinx11

wiesz co, watpie czy to

wiesz co, watpie czy to naprawde jest kopanie lezacego. sam mam duze kompleksy na punkcie mojej samotnosci i zdarzaja mi sie chwile w ktorych po prostu lzy same wpadaja mi do oczu, odnosze wtedy wrazenie ze jestem jakis przeklety czy cos, ze wszystkich denerwuje itp. i powiem szczerze, ze bardzo bym chcial, zeby ktos powiedzial, ze mam niska samoocene - bo potraktowalbym to zapewne jak stwierdzenie ze w rzeczywistosci ten ktos uwaza mnie za kogos bardziej wartosciowego niz ja o sobie mysle. i naprawde ulzyloby mi to w tych trudnych chwilach ;/ zwlaszcza dzis mialem taka sytuacje, w ktorej usmiecham sie (tak serdecznie, nie dwuznacznie, zreszta wcale nie mialem na nia ochoty) do pewnej dziewczyny, ktora juz mnie wczesniej mijala. przechodze a z tylu slysze jak mowi "ten chlopak mnie denerwuje". oczywiscie nie moge miec pewnosci ze chodzilo akurat o mnie... ale zawsze pozostaje to ziarno watpliwosci.

Portret użytkownika E3

To też był jeden z moich

To też był jeden z moich błędów.
Po za tym nie chciałem się do niej zbliżyć , jakoś ją pocieszyć.Potem zresztą ją przeprosiłem.

Po za tym nie chciałem się do

Po za tym nie chciałem się do niej zbliżyć , jakoś ją pocieszyć.Potem zresztą ją przeprosiłem.

A moim zdaniem dobrze to rozegrałeś, z każdym tekstem który tu opisałeś. Więc nie kumam po co te przeprosiny. Natomiast fakt, że ktoś znajomy Ci sie zwierza to komplement, chociaż z drugiej strony co oczywiste jest i tak, że czasem łatwiej jest się otworzyć przed kimś obcym, kto nie odgrywa dla Ciebie dużej roli Tongue Tak czy siak z twojego opisu wynika, że każdy z tej rozmowy odniósł korzyści, więc spoko.