Dlaczego tak jest ze w niektore dni twoja komorka niemal wybucha od smsow, na nk co rusz jakas kolezanka mowi ze chce sie spotkac, nie wiesz gdzie tych ludzi poupychac a za tydzien pies z kulawą nogą nie ma dla ciebie czasu? Czy mial ktos cos takiego?
bilans musi wyjśc na zero
Cokolwiek myślisz na mój temat - mylisz sie...
Frozen - krótko, na temat. konkret.
a nie tylko kobiety i kobiety ci w głowie 
Życie ziomek
bo wiesz, życie to taka parabola, a raczej ... wykres funkcji sinus. Jest czas, że wszystko idzie do góry, do przodu. Ale po jakimś czasie, wszystko musi iść do dołu, by potem ponownie mogło iść w górę. Taka kolej rzeczy. Nawet przysłowie mogę ci przypomnieć. Raz na wozie, raz pod wozem. Proste?
Tak jak nieznajoma napisała również, musisz mieć czas na inne rzeczy, na przemyślenia, na naukę, na pasję, na przeglądanie podrywaj.org dajmy na to
Nie, tylko jestem realista, nie wierze w cuda, widze ze robie to samo a efekty inne. Moze to pieprzona pogoda lub faza ksiezyca. Nie no, jednak bym nie chcial zeby jakies osoby spotykaly sei ze mna bo "jest faza" tylko zeby to potem im zostalo, a potem, to jakos zdaje sie ze tym laskom wszystko przechodzi tak jak przechodzi alko. Niby robi sie to samo, ale nie dziala. Nie zebym chodzil smutny, ale wiecie, jak laska angazuje sie w rozmowe to dobry humor ktory w sobie wzbudziles ciagnie sie dalej, a jak nie, to 5 minut jestes happy a potem spadasz.
Już myślałem że po prostu bede poznawał ludzi gdy mam dobry humor, a skupiał sie na sobie gdy bedzie zły, by nie odstraszać, ale w związko z tym co wyżej napisałem że w niektore dni (tygodnie) się poznaje i jest dla każdej jak milion dolarów, a w innych bieda ogromna. Tylko że to nie jest bieda. Po prostu te znajomości sie kończą. Czy to dłuższe czy krótsze. W te "biedne dni". Może ktoś sie zaśmieje, ale już nawet planowałem iść do jakiejś znachorki sprawdzić czy nie jest nade mną jakaś klątwa (choć nie wierze w takie rzeczy na codzień). Czemu ciotowate osoby jakie znam po prostu poznają laske i mają z nią normalność ten rok czy coś, a u mnie jak sie kończą znajomości tak sie kończą. Czego bym nie robił, bo zasady znam. Co ja moge zrobić gdy czuje że coś jest nie po mojej myśli? Chłodniki itp nie działają. W momencie gdy wydaje mi sie, że laska robi mniej niż powinna, naprawde nie mam już wpływu na to, jedyne co moge to próbować poznawać nową, ale nie mieszkam w nowym jorku żeby mieć nieograniczone łowisko panienek i w końcu osoby z mojego typu sie skończą. Może mam za dobry charakter ale staram sie tego nie okazywać. Ale czemu tak laski ode mnie spier**** skoro zachowuje sie tak samo jak w dni gdy nie mogą sie ode mnie oderwać?
Każdy kiedyś pości:D albo wykorzystałeś swój limit!
W każdej kobiecie, kur*y dwie trzecie.
CHyba o to chodzi żeby wziąć sprawy w swoje ręce
Ja nie rozumiem że tym samym zachowaniem moge wywoływać skrajne rezultaty. : o jak tak bede konczył za każdym razem gdy widze ze cos nie gra, to niedlugo nic nie bedzie ciekawego do poznania