witam, byłem wczoraj z narzeczoną na weselu, o której rękę notabene prosiłem przyszłych teściów w ubiegły czwartek, i qrwa zjebałem na całej linii..
całą imprezę miałem jakiś zryty humor przez problemy w domu i nie umiałem tego przezwyciężyć, i uciec od przenoszenia tego na mój związek bo czułem, żę to nic dobrego nie wyjdzie..
i qrwa nie wytrzymałem! rozjebany wewnętrznie popijałem z biesiadnikami co raz mocniej i mocniej aż z deka się wstawiłem...
klasyczna zjeba, zamiast bawić i szaleć to ja kurwa smuty topić zacząłęm..na domiar złego czując, że się pogrążam zaczynałem łapać przymułe, i nie reagować na liczne próby poprawienia mi humoru ze strony mojej laski..
i puściło w końcu, żjebałem jej szwagra o huj wie co, pokłóciłęm się z moją na oczach przyszłych teściów, którzy do wczoraj mieli mnie za idealnego kandytada na mężą i takie tam...generalnie wszystko co budowałem przez prawie 1.5 roku trcohę się posypało.. albo mocno się posypało..
jeszcze siora narzeczonej, mega autorytet rodzinny poskakała trochę po mnie że dziecinady odstawiam i również świetne relacje wypracowywane do tej pory się sypnęły..
obudziłem się przed chwilą, kac gigant nie dość, że fizyczny to jeszcze moralniak..
co tu robić z narzeczoną sobie sprawy poukładam bo mam na nią sposoby, tylko jak naprawić relacje na lini jej starzy&siostra vs ja???
przeżył ktoś podobną zjebe?? macie jakieś rady? ja na lekkiej podłamce nic mądrego wymyśleć nie moge...
pzdr.
"puściło w końcu, żjebałem jej szwagra o huj wie co, pokłóciłęm się z moją na oczach przyszłych teściów, którzy do wczoraj mieli mnie za idealnego kandytada na mężą i takie tam...generalnie wszystko co budowałem przez prawie 1.5 roku trcohę się posypało.. albo mocno się posypało.."
Haha, czarna polewka.
Skoro jesteś na etapie proszenia teściów o rękę córki (zakładam że nie za jej plecami) to rady z zakresu podrywania chyba nie są tym czego szukasz. Tak czy siak w takich sytuacjach czasem warto brać przykład z mistrzów arogancji - czyli jak byś był politykiem i coś odjebał to nigdy nie okazuj skruchy. Ewentualnie spróbuj nawet jako przekalibrować to w swój sukces.
Nie przeprosi wyjdzie na chama i prostaka, przeprosi wyjdzie na pupilka ale będzie miał załatwioną sprawę z rodzinką swojej. Ja jednak wybrałbym drugą opcję, bo lepiej mieć na starcie "+" u teściów niż "-". Przeprosisz, wytłumaczysz że za dużo wypiłeś i nie kontrolowałeś tego co mówisz i zapomną. Przy jakimś obiadku i będzie git.
Zapomną. Może niedługo odjebiesz coś mocniejszego to tamta weselna słabość zniknie w cieniu nowej kaszany.
Nie przepraszaj, nie rozmawiaj z teściami na ten temat, niech to umrze śmiercią naturalną a chwile słabości może mieć każdy, tyle że niektórym w chujowych momentach się zdarzają...
Kempa... Bez sensu. Albo się ma jaja, albo nie. Jak przeprosi teraz teściów, to będzie ich musiał przepraszać do końca życia za byle gówno. Dlatego jebać to, wyjaśnił sprawę ze swoją, więcej nie trzeba.
Per aspera ad astra
Nie wiem, ale wy chyba naprawdę nadal dajecie rady pod kątem podrywania. A tutaj już wchodzimy w sfere związku i małżeństwa. Jeżeli się na początku zjebie relacje z teściami to potem ciężko będzie to odbudować
Zawsze to lepiej mieć konto zerowe niż później słuchać żalów że kiedyś tam coś się zjebało - takie moje zdanie. I to czy ma się jaja czy nie ma się nijak do sytuacji. Bo jeśli się coś zjebało to wypada przeprosić (nie wiem, może tylko mnie tak rodzice nauczyli), co nie oznacza że trzeba przepraszać do końca życia 
Co innego żona a narzeczona
Bywają przypadki, że rodzina potrafi wpłynąć na relacje córki i jej faceta/narzeczonego. Ktoś opisywał to w blogu jak teściowa i bratowa zniszczyli związek kolesiowi który był prawie przed ślubnym kobiercem. Właśnie przez to, że im się wybranek nie podobał i coś tam spierdolił wcześniej.
w moim przypadku jest tak, że mega im przypasiłem i przez 1.5 stworzyłem image faceta bliskiego ich ideałowi..co wczoraj lekkiej zmianie uległo..
bo ileż qrwa można nie popełniać błedów;)
co to samego przepraszania do będę się skłaniał do wiekszości i znowu (bez wazeliny) zawierze GENOWI, gdyż do tej pory jego sugestie robiły robe, iwychodziłem z opresji obronną ręką;)
wezmę kilka świeczek zapalę i spróbuję się pojednać bez słow;)
gorzej jeśli rodzice zgotują mi komitet powitalny ale nie toczę takich czarnych wizji jak dojdzie do rozmowy to jakoś dam rade myśle..hm
...muszę dać rade!
pzdr.
W sumie gen masz racje, muszę dbać o kondycje ;p Nie biegałem dzisiaj hehe. Wracając do tematu - niech robi co chce, okaże się w przyszłości czy teściowie tacy wyrozumiali
znów trochę wazelina z mojej strony ale;
GEN!, jesteś jak red bull, od kąd się w południe zbudziłem, z kacem gigantem bez sił żeby oddychać, MEGA skrzydeł dodałeś!!! i zaraz ruszam realizować plan!! i niech mi tylko ktoś pojedzie, że narozrabiałem ha!
pzdr.
Ja powiem ci z ponad 6 letniego doświadczenia


Mniej to w dupie tak jak już ktoś napisał.
Oni nie zapomną ona nie zapomni !
Dojebie ci tym w najmniej oczekiwanym momencie
Każdemu trafia się wtopa i tak do tego podejdź pozdrawiam
więc Panowie sprawa zakończona pomyślnie, sex szybko przywrócił relacje na właściwe tory, starzy jej jacyś chłodniejsi względem mnie ale nie wiem czy nie wole takich relacji niż zbędne gadaniny na wejście o d*** maryny więc chyba wszystko w normie..pozostaje jeszcze siore załatwić jakoś, żeby przestała komentować i swoje subiektywne zdanie wyrażać;)
pzdr. thx wszytkim za pomoc