
To ja – dupek, ale przeszkadza mi to.
Ze skrajności w skrajność.
Opinia o mnie pozwala mi na bycie dupkiem, kto się na mnie obrazi, skoro większość mnie podziwia, lubi. Nawet jeśli będzie gorąco i tak ja pierwszy się nie odezwę, wali mnie to, znam masę ludzi, nie potrzebuje kolejnego płaczka, któremu nie pasuje moje zachowanie.
Z ciepłej kluchy, która posiada iluzjonistyczny światopogląd i wyimaginowane mniemanie o sobie, co za tym idzie kompleksy, brak pewności siebie, odwieczne poszukiwanie nie dziewczyny, a mamusi.
Tak, mamusi, która powie co robić, pochwali za dobre sprawowanie, przytuli kiedy trzeba, da buziaka, pogłaszcze po główce i powie, że wszystko jest dobrze. Zawsze kochająca i oddana.
Kop, masa blogów, artykułów i opinii – zmiana.
Ze skrajności w skrajność.
„poprzednia fryzura była ładniejsza, ta jest co najmniej średnia”
„dlaczego wychodzę? Spójrz na siebie, dobrze że w ogóle przyszedłem.”
„odpuść sobie obiad, na dziś wystarczy kalorii, nie sądzisz?”
Tak o to zamykam sobie drogę do poznania, a może bardziej drogę do dostarczenia zajebiście pozytywnych emocji, o które tak ciężko w szarej codzienności? Emocje są dostarczane, tyle, że nie do końca zajebiście pozytywne.
Jak łatwo poznać, że nastka na Ciebie leci... pojedziesz jej po ambicji, ona się obrazi, ale będzie o Tobie myśleć przez cały weekend.
Ze skrajności w skrajność.
Zaczyna mi to poważnie przeszkadzać, moje teksty są chamskie, nie ma w nich czułości, jest arogancja i prostactwo. Uświadomiły mi to słowa dziewczyny kumpla, która dziś w nocy po kolejnej mojej odpowiedzi w kierunku do niej ze łzami spływającymi po policzkach prawie wykrzyczała:"nigdy nie będziesz szczęśliwy, skoro nie szanujesz dziewczyn."
Te łzy... Dziś będę miły, ciekawe czy w ogóle się spotkamy, pewnie nie będzie miała ochoty ze mną przebywać, ja bym nie miał.
Najlepsze jest to, że nie pamiętam co jej powiedziałem. To już siedzi we mnie, pierdoli mnie opinia innych, ale do tego stopnia, że moje bezczelne odzywki wypływają z podświadomości, to źle.
Ze skrajności w skrajność.
Zastanawiam się teraz, ile dziewczyn płakało z mojego powodu? A te, którym było smutno?
Są święta, a ja nie potrafię być miłym dla matki. Kolejny raz, podświadomie, bez przemyślenia rzucam odpowiedź na jej proste pytanie. Nie jest smutna, nie okazuje tego, ale jestem pewny, że zachwycona nie była. Poszła sobie.
Denerwują mnie miękkie piłki, w sumie każdy odzew dziewczyny musi być krytykowany, ale dlaczego? Boję się, że wyjdę na frajera? Głupie gadanie.
Zmienię się, kurwa, muszę. Do tego czasu powstrzymam się od pomocy innym, nie radzę sobie z własnym przerośnietym ego, jak mogę dawać porady?
Ze skrajności w skrajność.
Odpowiedzi
No to do roboty, trzymam
sob., 2010-12-25 15:34 — rosemayerNo to do roboty, trzymam kciuki
. Powiem Ci jedną rzecz, w domu kiedyś ciągle miałem awantury, czy to z bratem, także z mamą, a swojego czasu i z ojcem, ogólnie chujnia była w domu, napięta atmosfera i unosząca się w powietrzu niechęć i lekka wręcz nienawiść. Zawsze uważałem się za katolika, ale nie potrafiłem zauważyć, że sam się często przyczyniam do krzywych akcji. Zmiana była stopniowa u mnie, w tej chwili jest tak, że jak ktoś w domu ma zły humor czy w jakiś sposób wyładowywuje się na innym to ja tu jestem osobą, która wszysto uspokaja, kiedyś była nią matka, brat nie poczynił wielkich postępów, a raczej moja zmiana odbiła się na jego zachowaniu. Z ojcem było tak, że nie odzywał się z matką awantury ogromne, drzwi tylko strzelały, w Twoim wieku byłem. Trwało to jeszcze na studiach trochę, ale było lepiej i lepiej, z mojej przyczyny w znacznym stopniu, nie będę udawał skromnego (mam z tym problemy jeszcze
), w tej chwili z ojcem jest tak, że kupił samochód praktycznie mi, jest spokój nie ma awantur, wykańcza się dalej dom, 4 lata temu nie uwierzyłbym, że tak będzie...
Był taki człowiek jak Popiełuszko, krzyczał głośno "zło dobrem zwyciężaj", co nie znaczy oczywiście, że należy dać sie kopać każdemu i mu za to dziękować jeszcze. Powodzenia!
Masz mały mętlik w głowie.
sob., 2010-12-25 16:20 — PachenkoMasz mały mętlik w głowie. Myślałeś, że nie, że jest dobrze kiedy jesteś lekko czy mocno chamski. Dobrze, że spostrzegłeś swoje drastyczne zmiany. Czeka Cię bardzo trudne zadanie. Musisz nauczyć się, wiedzieć kiedy trzeba być miłym, a kiedy należałoby być lekko albo mocno chamskim. Wiem po sobie, że takie rozdwojenie siebie jest trudne. Wróciłeś ze złej ścieżki na dobrą poprzez portal, później niestety znów zboczyłeś, ale na drugą stronę.
Ode mnie jedynka:) a tak
sob., 2010-12-25 16:30 — Ian WatkinsOde mnie jedynka:) a tak poważnie, trzym się kluchu, dobrze będzie;*
Też tak miałem, cieple
sob., 2010-12-25 17:15 — FantekTeż tak miałem, cieple kluchy-ta stronka-wielki cham-aż do pewnego momentu, i teraz się ustatkowało...

Pracuj nad sobą, analizuj swoje zachowanie, wyciągaj wnioski...
Powodzenia
Co do tego chamstwa to i ja
sob., 2010-12-25 19:24 — rosemayerCo do tego chamstwa to i ja załapałem się na małą porcję dzięki tej stronie, ale z racji pracy dużo tu siedzę i czytam i szybciutko ogarnąłem się hehe