Mam problem.
Spotykałem się z koleżanką. Wszystko było ok, była mną zainteresowana, ale nie jako fascynacja, ale chciała byc ze mną. Dawała mi sygnały i ja je widziałem swobodnie ją dotykałem, gadałem z nią na luzie. Komplementowałem ją w niebanalny sposób, ale żeby posunąc się dalej, to już zabrakło odwagi. I dalej z nią tylko rozmawiałem. Znamy się dośc długo więc nie jesteśmy sobie obcy, jest między nami chemia, ale mam zbyt duzo wątpliwości aby posunąc to dalej. Chcę jej, ale boję się że mogę coś spieprzyc, a nie traktuję jej jako przygodnego romansu. Może dlatego że bardzo dobrze ją poznałem.
Problem nie leż w przełamaniu mnie, Problem jest inny. Ostatnio gdy do niej dzwoniłem ona nie odbierała telefonu. Domyślam się, że wkurza ją mój brak stanowczości i że dając mi znaki ja nic z tym nie robię.
I tu jest moje pytanie?
Mam się do niej odezwac na gadu, czy tak jak radzi strona poczekac aż sama się odezwie?
To zacznij być stanowczym jak facet, a nie rozlazłym jak gimnazjalistka. Odczekaj 2-3 dni, zadzwoń, umów się na spotkanie i tam działaj.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Iluzję wyczuwam w Twojej głowie przyjacielu, nie zglębiłeś zbawczej wiedzy znajdującej się po lewej stronie.
Iluzję w jakim sensie?
Wiedzę zgłębiłem dokładnie.
No Iluzje... poczytaj lewą strone... Zobacz że ta panna nie jest taka idealna w swojej głowie!.
Kiepski ze mnie książę, i księżniczki brać nie będę...