Witam!
Jestem nowym uzytkownikiem, ale uważnie czytam artykuły zamieszczone na stronie i staram się je wcielać w życie. Z uwagi na słabe doświadczenie w kontaktach z płcią przeciwną nie zawsze dialogi/moje zachowanie/gesty wypadają w/g Waszych rad, jednakże staram się w miarę możliwości wprowadzać udostępnione wskazówki w życie.
Witam więc wszystkich stałych bywalców i proszę o rady dotyczące mojej sprawy. Jako że jestem początkujący tu zamieszczę post i proszę o waszą pomoc.
Mam nadzieję, że nie zanudzę na początku ale sprawa trochę pokomplikowana, a chcę dobrze zobrazować obecną sytuację:
Rzecz ma się tak:
Pracuję w firmie, która czas od czasu (2 dni w tygodniu, raz w miesiącu) odsyła mnie do innego punktu w tzw. "delegację" Do tego miejsca wracam po czasie podstawowej pracy i przebywam tam jakieś 30 minut czekając na autobus (kawa, pogawędka ze współpracownikiem odelegowanym itp.).
Jakieś 4 miesiące do stoiska obok została zatrudniona nowa osóbka. Z początku wywarła na mnie średnie wrażenie "Ot ładna ale pewnie pusta lala" wygląd 8/10
Z biegiem czasu, a także nudów w pracy zaczłem zagajać do panienki - czasu dużo to i trochę tematów luźnych się znalazło, raczej dotyczących pracy. Stopniowo nasze rozmowy schodziły na tematy bardziej towarzyskie, bardziej życiowe, rozmyślania filozoficzne. Nawiązałem z nią dobrą wież, mamy zbliżone zainteresowania. Kilka razy zdarzyło się, iż na postawione przez kogoś pytanie wspólnie odpowiedzieliśmy tymi samymi słowami... . Od dwóch miesięcy zaczęlo mi zależeć na bliższym poznaniu tej dziewczyny. Panienka zaczęła mi sie zwierzać ze swoich problemów (nie powiem, ma dziewczyna spory problem zdrowotny , jednocześnie w głowie zakołatała mi się myśl że mi to by nie przeszkadzało, w głowie zakłębiła mi się myśl wspólnego "bycia ze sobą" )
W tym miesiącu zostałem odelegowany tylko i wyłącznie na to stanowisko, toteż mam częstszy kontakt z nią.
Dziewczyna chodzi na dyskoteki, niestety nie mogę utrafić terminu kiedy ona jest akiedy nie - która dyska - wiem.
Kontakt mam z nią raczej formalny - pracujemy w glaerii gdzie przewija się sporo postronnych osób. Moi zanjomi zauważają nasze dobre stosunki.
Stosowałem technikę wzmożonego zainteresowania a nasyępnie braku zaintersowania tą osobą, jednocześnie filtrując z innymi dziewczynami - to się sprawdzało, sama póżniej do mnie przychodziła po tych akcjach.
Nie ziewacie jeszcze?
Wczoraj zaprosiłem ją na wesele: wyraziła zainteresowania ale powiedziała że nie wie czy ją chłopak póści. I tu nie wiem czy nie jest beach-test, w rozmowie z nią nigdy nie wspominała o chłopaku skrzętnie omijając ten temat. W narzędiu do masowej inwiligacji (NK) nie ma zdjęcia z chłopakiem, i nie znalazłem śladu by gdzieś była taka notka (przejrzałem wszystkich jej facetów w profilu - ). Jednocześnie wiem iż wydzwania za granicę być może właśnie do tego chłopaka, ale na litość boską, odkąd ją znam to przez 4 miechy gościa żadnego u niej nie widziałem, długo się tam zasiedział...
W skutek urlopów jej i moich będziemy się widzieć dopiero we wtorek.
Chciałbym dalej mieć z nią dobry kontakt. Pytanie takie mi się nasuwają:
Być może we wtorek da mi odpowiedż czy "może" iść
-Co jej odpowiedzieć w przypadku Akceptacji, co w przypadku rezygnacji?
-Czy da mi odpowiedż? Spytać się jej o to czy pytała tego chłopaka, czy poczekać az sama mi powie?
Trochę ważniejsze pytanie:
Nie chciałbym laski gościowi odbijać, wolałbym aby straciła zainteresowanie tamtym i wtedy uderzyć... Hmm.. Jak sadzicie?
Trochę o mnie:
W międzyczasie, w ciągu ostatnich 2 miechów ostro się za siebie wziąłem: odpowiedni ubiór, schudłem 8kg i dalej waga idzie w dół (obecnie 85kg/174cm) z Twarzy jestem przystojniak, gorzej z masą własną, ale panienka zauważyła mniejszy bebuch i jej sie podoba, że zacząłem dbać o siebie, Odpowiedni stroj tez robote robi.
Wiesz przymurowało mnie to wtedy że mi z chłopakiem wyjechała, wcześniej żadne znaki nie mówiły że ma.
Kino ciężkie do wykonania gdyż obydwoje jesteśmy w pracy a przyglądają się nam i współpracownicy i klienci. Lekkie szanse są przy wyjściówce na peta - wtedy jest lekka szansa na niby przypadkowe otarcie się... Pośrednio chciałem to poprzez taki wypad sobie to nadrobić (alko troche lubi na takich okazjach to może na szczerość by ją wzięło, ipotańczyłbym z nią).
Czyli po prostu nie pytać się jej o "odpowiedź od chłopaka"? Tylko czekać aż sama da znać...
właśnie, może to był test a Ty panike siejesz.
semper fidelis
Wiesz, sądzę że facia jednak może mieć, bo wydając miesięcznie 60-70 zł na połączenia zzagraniczne to chyba do psiapsiólki czy siory nie dzwoniłaby. Inna kwestia że koleś pewnie dość długo tam siedzi a jej być może brakuje kogoś przy sobie...
polecam w takim razie mój blog "związki na odległość" i działaj.
semper fidelis
Ciekawe co piszesz, tyle że nie wiem jakie relacje łączą ją z tym chłopem, podejrzewam że w starciu atrakcyjnoci fizycznej byłbym na gorszej pozycji. Ratuje mnie determinacja w dążeniu do celu, podobnie zestrojone fale, i (oby) Wasze porady. W sumie laska warta jest zachodu.
Wracając do sytuacji:
dopominać się jej o odpowiedź na zadane pytanie?
BTW> Kobitka nie jest wulgarna, omija przekleństwa, ma do tego wybitnie negatywny stosunek, ale jednego sformułowania lubi (raz na parę dni) uzywać: "Jestem dziś taka niedoj*bana" macie może jakiś pomysł, żeby z tego zrobić jakąś ciekawą i nie chamską ripostę?
"Czy jest szansa, żebym mógł Ci w tej kwestii jakoś pomóc?"
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Ja bym wypalił z uśmiechem coś w stylu "Czyli w nocy był stosunek przerywany?"
...
Druga propozycja ciężka do wykonania gdyż muiałbym się przez 11h patrzyć w sufit/komputer a ona jest centralnie naprzeciwko... Pozatym widzę ją dłużej 2 dni w tygodniu - jeden dziń gadam w drugi się nie odzywam? Awykonalne, predzej już ten kontakt wzrokowy miałby szanse, tylko jak? Ona nawija, ja ani słowem do niej, tylko wodzę za jej spojrzeniem? (w przypadku gdy jej się na gadkę zbiera)
To jak wcześniej wspomniałem testowałem, tyle że w przeciągu dnia. Pół dnia nic, pod koniec sama pochchodzi i jest gadka.
Zmienię to więc na dwa dni: jeden dzień nic(nawet jak podejdzie to tak jak mówisz gg itp.) , drugi dzień kontakt (ale tylko jak sama podejdzie czy robić jej gifta i samemu zacząć?). Tak będzie dobrze?
Na fajkę z nią wychodzić czy mówić że później sobie zapalę (tracę tu możliwość kina)?
___________________________
I pytanie na czasie: Nie wiem czy odrazu odpowie na pytanie odnośnie wesela, narazie pytała tylko kiedy i że "musi spytać chłopaka".
Raczej sam pierwszy nie będę jej naciskał na odpowiedź. Mam nadzieję, iż w miarę szybko sama da znać. Jednakże jak długo nie będzie odpowiedzi, to po jakim czasie spytać się jej o odp? 2 tygodnie?
Zakładam czarny scenariusz:
-to jak pytałaś już chopaka?
-tak, nie ide
I wychodzę tu na needy i wzorzec że idę z inną odpada, mam już umówioną odpada...
Ok, W praniu i tak wyjdzie:P
Zrobię jak mówisz chłodnik i social powinno coś z tego być..
Jakbyś tylko był taki miły i odpowiedział na drugą częśc posta bo mnie to intryguje
Najpierw relacja z dnia dzisiejszego:
________________________________________
miej wyjeb.ne a bedzie ci dane. Tą definicją się dziś kierowałem. Dopiero przed chwilą mi przeszła złość na samego siebie, że przez 11h laska wodziła za mną wzrokiem, próbowała zagaić jakiś wątek, pogadać, wyrwać na peta... A ja zelazne spojrzenie i blok, nic za nią nie patrzyłem. Takiej stanowczości przy podejściu do lasek jeszcze nie miałem, jestem z siebie dumny;)
Jedyne co dziś do niej powiedziałem to:
-Cześć
- Sama jesteś sobie winna bo chodzisz rozebrana ( siekła mi gatkę że niby to przezemnie kaszle i kicha bo ją zaraziłem, śmiała prz tym, ewidentnie chciała pogadać.. zgasiłem ją)
-Póżniej sobie zapalę... (zaproszenie na peta)
- pracuję, pracę lic. muszę przecież napisać (na pytanie co tak ślęczę przed kompem)
- 2x już paliłem (zaproszenie na peta j/w)
Nie uciekłem jej tylko przed ostatnim petem na zakończenie dnia wieć żeby tak nie było że się nie odzywam to sieknąłem jej nega: Ładna broszka... czekaj... hmmm.. ale nie pasuje ci do apaszki... (coś się tłumaczyła że taka moda itp, a ja tylko się krzywo uśmiechnąłem)
No i na zakończenie
-"Do jutra"
Od wzroku uciekałem gapiąc się tępo w monitor (przynajmniej swoją drogą podgoniłem w pracy licencjackiej).
______________________
Co mam zrobić jutro, dalej pozycja zimnego sk.....na?
Nie dała mi odpowiedzi na zadanie tydzień temu pytanie czy pójdzie na to wesele, już prawdę powiedziawzy zwisa mi to, ale jak już zadałem pytanie to chcę jasną odpowiedź, mam to zaakcentować?
Mam jutro się przymilać do niej, czy nieco opuścić poprzeczkę i być nieco grzeczniejszy, czy dalej maskka... będę ją widział dopiero w sobote, poniedzialek i srode... Jak to rozegrać?
Dzis mi odpowiedz dala....
-Nie obraz sie na mnie, ale jednak nie moge pojsc.... (alez byla slodka)
-Ok, pojde z kims innym
Odpuszczam temat, bede w miare mily, ale niech ma swiadomosc ze mam na nia wyje.ane. Podziałam przy dobrej pozycji startowej, inne tez maja.
Problem jest. Jest do tej smyczy solidnie przywiązana. Zresztą co się tu rozwodzić, wartosciowa babka i tyle. Koles jest farciarzem. Chłodnik troche jej w glowce wczoraj poprzewracal, ale nie bede tego stosowal poki nie uzyskam blizszego kontaktu.
Kina nie moge uzyskac w robocie, problem lezy w zaproszeniu jej na cos pokroju nieformalnego spotkania, zeby nie miala jakis wewnetrznych oporow przed proba poderwania.
Pytanie:
Na co ją zaprosić i jakich słow do tego uzyc by jej opory wyeliminowac?
Wiem, zdaję sobie z tego sprawe ze nie powiedzialem dokładnie tak jak mi wczesniej napisales, aałuje - no ale coz. Bylem do tej rozmowy przygotowany na fajeczce, a nie jak do mnie podbila (myslalem ze czegos innego chce).
No cóż, był to dla mnie swoisty cios w potylice ale zarazem nowe (potrzebne?) doświadczenie, nie wiem, chyba bym bardziej żałował gdybym nie spróbował.
Chyba dobrze że spróbowałem, to przynajmniej nie dam tak łatwo się uramować jako przyjaciel. Jedynym rozwiązaniem pewnie będzie podbijanie do innych lasek, szlifowanie warsztatu, tyle że:
na 5 moich ostatnich podrywów tylko 1 nie była zajęta; zresztą kiepskie wywarła na mnie wrażenie. Muszę się leczyć dalej...
Jest mały postęp - dał mi nr tel (wczesniej nie potrzebowałem) coby ją na imprezę wziąść, nie poszła bo miała już inny temat, o czym podczas wstępnej propozycji uprzedziła. Ale bardzo żałowała że nie poszła;)
Teraz urodziny jej się szykują.
Jakieś pomysły na niekonwencjonalny prezent urodzinowy? Taki który ją może zaskoczyć? Oczywiście jak dla koleżanki i Bóg wie ile nie mam zamiaru inwestować. max 20 zyli...... Na imprezę urodzinową (o ile organizuje) znając moje szczęście raczej się nie wbiję, ale nich chociaż prezent da jej do myslenia. Co proponujecie?
Kup jej stringi i powiedz, że chcesz ją w nich zobaczyć, nawet ściągnąć je z niej ^^
myślalem o czyms subtelniejszym, to nie moja dziewczyna tylko znajoma. Pozatym nie chce byc wulgarny, chce by ten prezent jej o mnie przypominal... moze jakas roslina doniczkowa? figurka ? Szczerze mowiac to myslalem nad dido;P jazde ze stringami odloze na kiedy indziej, nie chce sie zbytnio ujawniac jak jej powiem ze chcialnym je z ciebie zdjac to wyjde na needy