Panowie.
Dziś w pracy poszedłem sobie zanabyć piciu. W niemczech nie ma takich "spożywczaków" jak w polsce u pani Heni na rogu, tylko są jebitne "markiety" i kioski. Ja udałem się do tego drugiego. Podchodzę do okienka i mówię "hallo" Czyli nasze polskie "dzień dobry". I spod lady wyskakuje wystraszona młoda niemka - wyskoczyła jakbym ją nakrył na czymś, albo wystraszył
. Przez myśl mi przeleciało od razu, dawaj bajerę, ale odpuściłem, mój niemiecki jest słaby nawet bardzo więc nie będę szopek robił. Ale że było bardzo gorąco, ja pracowałem na poddaszu, więc picie szybko się skończyło, no to drugi kurs do kiosku. zakupiłem drugą, podwójną porcję napoju i tym razem powiedziałem sobie "jebać to" i zaczęła się skromna bajera początkującego.
Ja do panny - Bardzo ładne masz paznokcie.
panna - dziękuję
Ja - sama robiłaś czy jakieś studio kosmetyczne??
Panna - koleżanka mi robiła. Czy podać Tobie reklamówkę??
Ja - nie dziękuję, poradzę sobie daleko nie mam na budowę.
Panna - i do tego silny jesteś. (z uśmiechem)
Ja - bardzo ładne, mam jeszcze jedno małe pytanie czy zapisałabyś mi swój numer telefonu??
Panna - (z lekkim oporem w głosie) ale mam chłopaka
Ja - ale dla mnie to nie problem
Panna - ale dla niego to byłby problem
Ja - w takim razie, rozumiem. Dziękuję
Panna - bardzo proszę (uśmiech i puszczone oczko)
I wróciłem do pracy.
Ogólnie wszystko "zagrałem" dobrze, opanowany, spokojny niższy głos, lekki uśmieszek, no i najważniejsze naturalnie wszystko poprowadzone. Cała rozmowa nie wywołała żadnej agresji w "koleżance", żadnego oburzenia, odwzajemniła moje nastawienie do niej, przynajmniej tak to odczułem.
Teraz plan jaki mi wpadł do łba podczas siudmego kursu z gruzem po schodach z poddasza na pierwsze piętro, napisać na kartce swój numer telefonu, tak też zrobiłem, podbicie do kiosku, i poinformowanie "jeśli jednak się namyślisz i zmienisz zdanie tutaj masz mój numer". I miałem to zrobić - karteczka przygotowana była, pod koniec pracy miałem podbić do kiosku i dokończyć dzieła, ale mój majster postanowił zakończyć dziś pracę o 17 a nie jak zazwyczaj o 19, więc mnie zaskoczył, do domu daleko, na piechtę półtorej godziny to za długo bo miałem wizytę u fryzjera, a prosto z budowy tu wstyd się pokazać na mieście, majster nie poczekałby na mnie na bank, więc odpuściłem na dziś.
I teraz pytanie do was. Czy pomysł jest dobry z tym daniem jej mojego numeru, jak Wy byście poprowadzili całą "akcję", proszę o wytknięcie co zjebałem
. Ewentualnie, do tego numeru mogę ją zaprosić na sobotnią stricte polską imprezę, na mieście oczywiście, bo ze znajomymi taki plan mam na sobotę, aby jednemu kumplowi niemcowi pokazać polską zabawę - to i ją mogę zaprosić, tylko nie mam pomysłu jak to zrobić, i czy przypadkiem to jej nie spłoszy : )
Pozdrowionka.
"mam jeszcze jedno małe pytanie czy zapisałabyś mi swój numer telefonu??
Chyba jednak lepiej jest oznajmia np. Daj mi swój numer a nie pytać o niego.
2 sprawa jezeli ona Cie wogle nie zna to nie ma szans zeby pierwsza do Ciebie zadzwonila jak dasz jej ten numer.
Trzeba było najpierw pogadać z nią chwilę, zbudować raport, a następnie powiedzieć, żeby zapisała swój numer, bo się spieszysz
Panna - (z lekkim oporem w głosie) ale mam chłopaka
Ja - ale dla mnie to nie problem
Panna - ale dla niego to byłby problem
Uważam, że tutaj odpowiedź nie była najlepsza. Można było spodziewać się jej odpowiedzi w takim stylu. Lepiej trzeba było odpowiedzieć: Twój chłopak mnie nie interesuje, lub ja chcę Ciebie poznać a nie Twojego chłopaka. Ja osobiście walę czasami tekst: Rozumiem, że to jest takie dyskretne pytanie. Już odpowiadam. Zdecydowanie wolę kobiety (uśmiech). Każda laska się śmieje.
Bruno W. ma rację. Trochę za szybko. Trzeba było trochę zbajerować laskę, bo tak to na łatwą by wyszła.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
do tego dialogu dodałbym: przecież nie będziemy rozmawiać o problemach Twojego chłopaka
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Mam chłopaka tutaj mogło znaczyć "postaraj sie najpierw , potem bierz numer"
Dj1234 może mieć rację. Ale na pewno wszyscy ponad nim macie rację
Ok wiem co zjebałem, więc pomysł odłożony
.
Z koleżanką z kiosku akcja zjebana, ale będę ratował to jakoś, ale nauczyła mnie czegoś, więc wiedza będzie wykorzystana w sobotę jeśli w tygodniu nic się nie nawinie
Już mam kolejną "ofiarę" nagraną, w sobotę lecę z paczką znajomych terroryzować kluby, znajomy ma koleżankę z Jugosławii, też jest od pół roku w niemczech, więc będzie mega hard core, ale bajera będzie grana
Pozdrowionka.
Był był - ale mój niemecki jest na tyle rozwinięty że na freestylu jest ciężko coś wykminić
Nie mówiąc o zaskoczeniu laski jakimś tekstem - na razie sam siebie zaskakuję
Bo jeszcze jakiś czas temu bym się na to nie odważył.

Ale będzie dobrze
Panowie, mam pytanko - jak wam się widzi podryw wnuczki szefa :/ Mnie średnio, bo byłem w związku z córką kierownika
Finał: Ani córki ani kierownika (wyjebali mnie z roboty - ale półtora roku walczyłem dzielnie z Ex prawie teściem
)
MÓJ NIEMIECKI ZACZYNA CHYBA FUNKCJONOWAĆ
No i tak ze spraw "zawodowych" zeszło się na prywatniejsze. W ogóle zaskoczona była, że jestem z polski
Bez kitu, jak ją przeprosiłem za mój niemiecki to się zapytała "to ty cudzoziemiec??" - wyjaśniłem, że z polski. Napomknęła, że była kiedyś z polakiem itd. Więc w gadce miłe dziewczę się wydaje. Z charakteru co zauważyłem - ma fantazję, trochę rozpuszczona, więcej nie pamiętam. 
Zapomniałem o tym kombinezonie, i tam gdzie ja poszedłem zaraz był jej wzrok, Podczas rozmowy, też kontakt wzrokowy typu oko-oko ona próbowała utrzymać (ja miałem inne zajęcia, więc nie mogłem poczarować na tej płaszczyźnie). Więc ...... panienka może być chętna. A do tego jestem ciekaw czy niemki są tak samo ostre jak na niemieckich produkcjach dostępnych na stacjach benzynowych
Nawet za samo to, że do niej "zarywam". O ponowny kontakt nie ma problemu, dobrze żyję z jej bratem
Pytam bo:
- fajna panienka, typ śmieszki, wiecie co nie powiesz śmieje się.
- z ciałka, noooo kwestia gustu, mi się nawet podoba.
- otwarte dziewczę
- niemka - więc "rispekt na dzielni w polandzie podskoczy"
- i co najważniejsze chętna może być.
Sytuacja wyglądała tak. Szykuję jej chatę w 100 letniej kamienicy szefa - poddasze, a na poddaszu jak wiadomo, duchota, i żar z nieba się leje. Więc "troszkę" miałem rozpięty kombinezon. I przyszła córka szefa z właśnie Tamarą, pooglądać mieszkanko. No i się zaczęła gadka z mojej strony, bo Tamarce zamarzyło się dwóch pokoi, odradziłem, podałem nawet uzasadnienie
I teraz, nie zawracałbym sobie głowy gdyby nie to, że gdy zanim zacząłem z nią gadać, latałem i sprzątałem budowę - jak wspomniałem, gorąco było
Tylko jak to rozegrać żeby było dobrze, żeby w razie co nie wyjebali mnie znów z roboty
choody powiem tak. Jeżeli chcesz mieć tą robotę to zostaw ją w spokoju. Jak tylko do niej uderzysz i Twój szef to zobaczy to polecisz i nawet nie zauważysz.
Raz się żyje...
Nie pierwsza i nie ostatnia...
Nie spotykaj się z jedną kobietą, bo to niezdrowe...
Dzięki za odpowiedzi. Już miałem taką sytuację, ale myślałem że może macie jakieś sposoby żeby było dobrze. Na robocie mi zależy dopóki nowej nie znajdę.
Ok jeszcze raz dzięki.