Siemano wszystkim!!
Na samym wstępie muszę zadać to nurtujące mnie pytanie...
Dlaczego nieszczęśliwa miłość prowadzi do tak dalekobieżnych negatywnych zmian w psychice człowieka....??!!
Do czego zmierzam...pół roku temu laska mnie zostawiła...wszystko przebiegało książkowo...(płacz, zgrzytanie zębów, wyciągnięcie wniosków, chęć zmiany)
Podrywaj org uświadomiło mnie w większym stopniu niż sama dziewczyna...jaki byłem beznadziejny -starałem się za bardzo.
W każdym bądź razie przeczytałem wszystkie artykuły o powrocie do byłej po 10 razy i wpoiłem w swoje zachowanie kilka fundamrntalnych zasad....Zaowocowało po pewnym czasie....bo była dziewczyna zaczęła się interesować tym co się u mnie dzieje itd...
Stąd moje pytanie...czy naprawdę istnieje możliwość powrotu do tego co było....?? Czy jeśli raz dostałem od niej kopa to czy nie zrobi tego ponownie??...
Powiem szczerze że dałbym sobie z nią spokój gdybym potrafił w jakiś sposób uwolnić od niej ...jak długo to będzie trwało??
Najgorsze jest to...ze poprostu nie podobają mi się inne kobiety...
...mimo tego że sie z kimś spotykam uprawiam sex...to poprostu roz...pier.dala mnie myśl że to nie jest poprosstu to...wydaje mi się że nie pokocham nikogo innego w ten sposób w jaki sposób kochałem XYZ...mimo tego że czas leczy rany...
Zastanawiałem się nad tym że nawet jeśli by chciała do mnie wrócić...to bałbym się...
Śmieszy mnie jej aktualne zachowanie...bo zagaduje np zeby zapytać o to czy u mnie w rodzinnym mieście (mieszkamy 30km od siebie) jest jakiś sklep gdzie można kupić żelazko.... no to kurde....dajcie spokój...
Zero odzewu przez 2 mies i nagle sms ,,hey kochany wiesz może gdzie u was można kupić jakieś ekstra żelazko?? no zrozum ..prosze"
Do czego to zmierza....;/
Wychodze z założenia...że jeśli będzie chciała mnie zobaczyć to znajdzie sposób... bo jak do tej pory to znajdowała powody by sie nie widywać...
Żal mnie za dupe ściska że najpierw kogoś się miesza z błotem...a później usprawiedliwia i zagaduje w tak idiotyczny sposób....
Nie przecze że ją kocham...bo tak jest...niestety
ale jak się od niej uwolnić??...jak znaleźć miłość?? chciałbym sie znow zakochać i zamknąć rozdział starej dziewczyny...ale nie moge przestać o niej myśleć....mimo tego że nas kontakt jest ograniczony do 0...
Fakt mamy się jeszcze raz spotkać na pożegnalne piwo...i nie wiem jak powinienem się zachować...poprosić zeby znikneła z mojego życia??
Obawiam się że te spotkanie znów mnie sponiewiera..w sęnsie że znów mnie ,,podleje swoją osobą,, i kolejny raz będe siedział i myślał o niej..., żałował swoich błędow itd....;/...
Kończąc ten wywód...dajcie mi rade...co powinienem zrobić??
Nie wchodzić drugi raz do tej samej rzeki?? Czy jednak starać się..i szukać szansy??
Ty masz na imię WERTER? ;D
mam nadzieje, że kolega weźmie sobie do głowy rady chłopaków niżej!! i skończy tą farse!
pzdr
Nie..a co??
stary najlepsze sa % hehe
Po porazkach dojdziesz do zwyciestwa.
to ja wiem...ale w alkoholizm to ja nie chcę popaść;)
Nie dąż już do związku z nią. I powiedz żeby już więcej cię nie próbowała zagadywać. Chcesz do niej wrócić - WRÓĆ. Jednak tylko na swoich zasadach. Ona jest tylko dodatkiem do twojego życia, koniec i basta. Jeśli chce wrócić to tylko pod twoimi zasadami, nie ma kompromisów a uczucia i gadanie o miłości zostaw kobietom
"Kobiety są jak cień, jeśli zanim gonisz to ucieka, jeśli idziesz przed siebie to będzie podążać za Tobą"
Coś w tym jest że szukanie sposobu na powrot do niej to totalna glupota... wkurzam się tylko dlatego że ja bym chciał na nowo kogoś pokochać...ale tamta mi mąci w głowie...
Moja była ma faceta-co smieszniejsze wróciła do byłego którego miała przedemną...on znów popełnia swoje błędy bo jest zazdrosny...historia przebiega w ten sam sposób jak ją poznałem...bo on wtedy był zazdrosny o mnie...hahah...pomieszanie z poplątaniem..w każdym bądz razie przypuszczam ze znow im sie nie uklada...wychodzi na to że nie można niczego zmienić...
W takim razie skoro mam to zakończyć...to zrobić to na wspomnianym piwie?? Czy wogóle się z nią nie spotkać...??
Wiesz z tym ze to ciągne to nie tak do konca...bo fakt od 2 mies sie nie odzywamy...ale ja za zadne skarby swiata nie odezwe sie do niej pierwszy...
Wczesniej to było troszke inaczej bo razem studiowalismy więc chcąc nie chcac widywalem sie z nia w szkole...
Dziwi mnie to ze tak dlugo to we mnie siedzi...;/...mialem nadzieje ze w wakacje poznam kogos ciekawego..a skonczylo sie na poboznych zyczeniach....
Zima idzie i boje się ze zmiekne...;/...
Powiem szczerze ze ciągle ją neguje...zadala mi pytanie z tym zelazkiem...to odpisalem tylko jednbym slowem...podając nazwe sklepu...
I tak wiem ze w najblizszym czasie sie znow odezwie bo mielismy umowe odnosnie tego calego piwa...ale boje sie tego spotkania....bo jak wiadomo ona jest nagrodą i moze sobie pozwolic na wszystko....;/...heeh
Planuje poprostu jej powiedzieć..,,sluchaj...spotykam się z kimś...ona rokuje na wspaniałą dziewczyne...ale powiedziala mi ze zle się z tym czuje ze mam się z tobą spotykac na jakieś piwka...
Nie chce robić jej przykrości i poprostu nie możemy się zobaczyć...przykro mi...
wydaje mi się że to by chyba rozwiązało problem
Nic jej nie pisz, usun wszystkie znane Ci kontakty do niej i zacznij wkoncu żyć
siema.. na początek skomentuje to tak..
"Wychodze z założenia...że jeśli będzie chciała mnie zobaczyć to znajdzie
sposób... bo jak do tej pory to znajdowała powody by sie nie widywać..."
Tego się boję najbardziej.. bo mam podobna sytuacje, chociaz juz tak nie mysle o bylej.. Jednak chcialbym w pewnym sensie zeby wrocila ale od pewnego czasu sie nie odzywamy bo zrozumialem ze ona nie chce.. i zrozumialem tez ze po HUJ mam o niej myslec jak wokol mnie jest tyle fajnych dupeczek..
I kolego naprawde daj na luz nie przejmuj sie była bo ona tylko chce Cie sprawdzic czy dalej jestes taki sam.. Ja juz sobie dalem na luz i wiem ze nie zasluguje na to zeby byc dalej frajerem przez glupie babsko, ktore przez 3 lata mnie oszukiwalo mowiac ze mnie Kocha itd a po rozstaniu od razu z innym fagasem śmiga!!
Pozdro ziomek i nie daj sie zrobic w huja !!
stary weź sie ogarnij!!! normalnie jak to czytam to tak jakbym widział siebie jeszcze pare lat temu...
pytasz czy jak Cie raz kopneła to czy zrobi to ponownie??? oczywiscie, ze tak! nawet jeszcze kurwa z 5razy, dokładnie tyle ile bedzie miala na to ochote a wiesz dlaczego???????
bo Cie ma w garści! ona dobrze wie, ze zawsze za nia polecisz...i niech cie nie zmylą jej gierki w stylu, ze nie wie gdzie kupic zelazko, ze chce sie umowic na piwo itd.
mowisz, ze poł roku temu Cie zostawiła...ok rozumiem jestes jeszcze "świeży" i trudno Ci szukac innej, lepszej...ale pociesze Cie ja sie 2 lata leczyłem z takiej jednej cichodajki kaśki, śpiewającej w kościele
wiec głowa do góry i tej swojej byłej powiedz niech spier...na drzewo bo swoja szanse juz miała!
pozdro i sorki za wulgaryzmy
Wersja Długa(moja historia):
Nie ma to jak temat o byłej. Oj...nacierpiałem się przez swoją byłą
Miałem taką samą sytuację jak autor tematu. Jak o tym myślę to czuję się jak burak. Miałem dziewczynę rok, pierw mnie chciała rzucić w lutym, ale sobie zdała sprawę, że nie może bezemnie żyć lol...mogłem już ją wtedy olać, potem wycieła znów taki numer w czerwcu dwa lata temu. Najlepsze jak mi powiedziała, że chce odpocząć od związku, że od 3 lat nie była w ogole sama i już męczy ją związek(omfg...jaki ja byłem kretyn, że w to gówno wierzyłem). Teraz najlepsze: Przez pierwszy okres zachowywałem się tak jak należy - olałem ją i co? Zaczeła do mnie pisać z wyrzutem, że się nie odzywam itd...a ja jak ten piesek mówię, że będę o nią walczył(idiota, dałem się złapać) Starałem się rok, jeden śmierdzący rok wycięty z życiorysu...Fantazjowałem, myślałem o swojej byłej. Byłem zazdrsony, walczyłem o nią. Po dwóch miesiącach od zostawienia spotkaliśmy się, uczucie odżyło, myślę sobie: zajebiście! Znów razem
...Oczywiście zrobiła to bo chłopak z którym się spotykała okazał się burakiem większym niż ja, a że musiała się z kimś spotykać to wybór padł na byłego czyli mnie. Potem pojawił się na horyzoncie jej aktualny chłopak, a ja oczywście się starałem jeszcze bardziej, mówiłem, że ją kocham, byłem na posyłki, kupowałem prezenciki. Nadeszły wakacje. Jej relacje z tamtym chłopakiem rozwineły się na tyle, że pojechali pod namiot ze znajomymi, a ja oczywiście byłem zazdrosny
Miesiące życia w gównie mijają, mijają, uprawiamy seks, widujemy się i po mału miałem dość tej gównianej sytuacji, więc pytam byłej czy ten chłopak z którym się widuje to jej chłopak, a ona, że chyba tak...Dymała się ze mną a z nim była? Pomyślałem: "Ja pierdole...ale ja głupi jestem" Powiedziałem jej, że nie będę się jej w życie mieszał potem się trochę pokłóciliśmy i zerwaliśmy znajomość. W międzyczasie z ciekawości wpisałem w google: "Jak wrócić do byłej" i znalazłem się tutaj...świat się odwrócił, iluzje runeły, kajdany cioty zerwane.
To frajerskie postępowanie powyżej pokazuje, że była to nic dobrego. OLAĆ ją! Też byłem strasznie zakochany, cierpiałem jak werter, miałem ból świata i inne gówno i co mi to dało? NIC, straciłem rok, żeby się podnieść z bagna. Początkowo wierzyłem, że da się do niej wrócić i znów będziemy szczęśliwi jednak na koniec po prostu brakowało mi jej obciągania i dymania...taka prawda, stałem się nastawiony tylko na seks. Spotykaliśmy sie to od razu do rzeczy.
Zastanawiam się czemu autor tego się jeszcze nie nauczył? Po co to piszę? Żebyś wiedział, że staranie się, zadawanie się z byłą w ogóle nie ma sensu. Po świecie biega pełno dziewczyn o niebo lepszych od nich. Zrozumiałem to gdy poznałem moją aktualną(dzięki radom z tej strony podszedłem i zagadałem do całkowiciej obcej dziewczyny i zadziałało! Magia!)
Wersja KRÓTKA:
Byłe to zło, olej ją, nie sraj, żeś zakochany(też byłem), ona to robi bo chce, żebyś się starał i chce Ci znów dać kopa w dupę. Zastosuj się do rad ze strony i poszukaj sobie nową dziewczynę. Postępuj tak jak w artykułach, a z Wertera zmienisz się w Kolesia Gita, który pierdoli zasady i nie jest frajer!(jestem tego żywym przykładem, że z cioty którą wyżej opisałem dzięki Gracjanowi i reszcie ludzi da się zrobić faceta mimo iż jestem tu tylko lekko ponad miesiąc)
Sic Luceat Lux
Dzięki serdecznie za rady...Póki co to próbuje uporządkować myśli...doskonale o tym wiem ze jest nikła szansa na powrót do byłej....ale zastanawia mnie tylko fakt..skoro nie da sie wejśc drugi raz do tej samej rzeki....to na jaką cholere robić tyle artykułów na temat powrotu....chłodnik..itd... skoro to sie do konca nie sprawdza....
Poczyniłem w sobie zmiany...nawet była mi powiedziala ze sie zmienilem...ehhh....ale czy warto...??
To według mnie jest bezcelowe, ale jeśli ktoś naprawde uważa, że to ta jedyna to trzeba mu jakoś pomóc w tym, po to są te artykuły. Ktoś kto jest pewny tego będzie szukał artykułu jak ją znów przyciągnąć, a nie będzie słuchał naszego gadania bo i tak będzie wiedział swoje.
Sic Luceat Lux
najgorsze jest to ze zdania sa podzielone....;/...sam juz nie wiem co z tym zrobic...serce mowi co innego a rozum co innego....;/
ehhh..
dobrze...tylko w jaki sposob zerwać kontakt..w sensie ze co mam jej powiedzieć...??...napewno sie do mnie niedlugo odezwie i zapyta o piwo...spotkać się i na zakonczenie powiedziec ze to koniec....??...nie spotykam się z dziewczynami które maja chlopaka??
pomysł swietny....wydaje mi się że stawiając w ten sposob sprawy to ona będzie o mnie zabiegać...
bo mówimy tutaj o zajebistej lasce...(była miss w swoim miescie) przypuszczam ze zaden facet w ten sposob w stosunku do niej sie nie zachował...zawsze to ona dawala kosza...ehhh...
Chyba tak jest ze kieruje się tylko i wylącznie jej urodą...ale to chyba normalne zachowanie...cięzko powiedzieć....zobaczymy czy wogole dojdzie do spotkania...poki co milczy...moze problem rozwiąze się sam....
Dziex stary za rady....zobaczymy jak to wyjdzie w praniu....co jak co boje sie spotkania....;/...ze nic co teraz planuje nie wypali i zakonczymy na calusach na dowidzenia..a ja skoncze z reka w nocniku jako kolega na zawolanie...;/