ponad miesiac chlodnik...i nic i nic i nic,nie bedzie, od czasu do czasu rzuca opisy na gg,gdzie to po rejonie nie jezdzi, z mojej strony cisza i niech juz tak zostanie amen...
hmmm....wedlug teorii "one zawsze wracaja" hehe, twarda zajebiscie, ja znowoz nie taki twardy bylem i mi sie zawsze wczesniej styki przepalaly,no ale teraz po lekturze, jak przepala sie 15 amper od razu wsadzam 30...jedyne co moge zauwazyc,to czasami dawala sie dostepna na gg, no i pozniej opisy, tak jak wczesniej pisalem,gdzie nie jezdzi, znam ja i wiem ze tego nigdy nie robila...to taka kropla w morzu,gdzie wybiega poza norme...ale pytanie,czy ja bym chcial zeby sie odezwala?z jednej strony tak,a z drugiej nie za bardzo, chyba na to gotowy nie jestem,ciagle mam w huj emocji co do niej...bo tak naprawde prawdziwego powodu naszego rozstania to nie bylo...chwilowe muchy pod nosem,ja sie nie odzywalem i ona,no i tak eskalowalo do tego co jest dzis...kazdy sobie...bez kontaktu...
teraz jak sobie tak mysle, to przez te lata pokazala dwie strony,na poczatek 2 lata spoko,potem 180 stopni w druga strone,zimna suka,bez skrupolow,nie zadzwoni,nie napisze...totalna olewka z jej strony...zobaczyla i zrozumiala,ze jest zajebista laska i ma adoratorow na peczki i moze mna miatac na lewo i prawo....to tylko daje mi do myslenia...4 lata to jednak troche sporo...nie odzywam sie...moze juz kogos ma..a to tylko przyspieszy proces leczenia...co do innych to tak,ale spadki napiec czasami sa brutalne...
gen- tak zna mnie,dlatego na ostanim spotkaniu pytala sie czy u mnie wszystko po staremu,upewniala sie...to bylo jeszcze przed zapoznaniem sie z lektura,bo teraz to bym jej calkiem inaczej odpowiedzial,no ale coz czlowiek uczy sie na bledach,miesiac minal,niech czas leci, emocje opadaja,a co bedzie to bedzie,ja w kazdym badz razie nie bede w domu siedzial,moze nowy material sie znajdzie...
no i znow po dlugiej przerwie dala opisik..."najgorsze w milosci...upartosc" ...ja oczywiscie nic,bo teraz mam pelno roboty i nawet nie mam czasu na internet i inne sprawy...pozdrawiam
ostatnie prawie 2 tyg miala opis piosenke " Laura Fabian - Je T´aime" ... przetlumaczylem i czytalem tez slowa, w skrocie,ze przeprasza i jak tytul kocha,szkoda tylko,ze nie jest w stanie tego sama napisac lub powiedziec...ja teraz spedzilem dlugi weekend w pl, na dodatek wzialem na stopa dwie laski,okazalo sie ze sa siostrami i z wioski dalej niz moja eks, umowilem sie z nimi na drugi dzien, jak pojechalem je odebrac to spotkalem jej kolege no i on widzial mnie z tymi dupkami ( jak sie okazalo pozniej nie za dobra maja renome hehe)...no i mnie podpierdolil,choc mi to zwisa,dodam ze 2 miesiace zero kontaku,z mojej strony nic...czasami mam chwile slabosci,ale trzymam sie,wszyscy ktorzy mnie znaja mowia,ze jest strasznie dziwna,no ja tez przyznam szczerze,ze od tej strony to jej nie znalem...
no dwie nie poszly hehe,ale ta mlodsza ladniejsza 19-stke, mialem,powiem szczerze,bardzo dobra byla (jak bede w pl znow to moze da sie znow namowic na "film" hehe) ,jakbys byl to pewnie bysmy je w dwoch wzieli hehe
a co do nowej,jakos ciezko mi sie przelamac,wciaz albo ciagle mam w huj emocji do niej...nie spotkalem jakos dotychczas zadnej,ktora by mnie jakos specjalnie zainteresowala,albo po prostu jeszcze nie jestem otwarty i nie widze,nie patrze na swiat tak jak normalny facet...rozjebala mi strasznie schemat...
masz racje,na pewno nie bede taki jak kiedys...walec mnie ladny przejechal i sporo wyciagnalem wnioskow...zyje sobie,choc tak jak mowie,jeszcze sporo spadkow napiecia...
piszesz na razie pierdolic,no akurat w tym kierunku nie robie nic,ale czy w ogole to juz bedzie sens?no sie ladnie spierdolilo,spadlo jak grom z jasnego nieba,no ale co sie stalo to sie juz nie odstanie,teraz tylko czas,zabic ten czas no i do przodu...a dzieki to juz za i na zas....
wiesz Gen, masz racje,tez troche przeszedlem i wiem jak to w zyciu bywa, ten akurat przypadek trafil mnie jakby ktos od tylu w plecy,niespodziewanie,choc wszystko teraz analizujac,sam sobie pantoflarstwem na to zapracowalem,majac klapy na oczach, no wnioski wyciagam, zmiany wdrazam,nie pozostaje nic innego, ciezko sie pogodzic,ale tez na kolanach wracac nie bede...no hujowy okres,ale jak to mowia zawsze po burzy wychodzi slonce...
Im na więcej kurestwa w swoim życiu trafisz tym bardziej będziesz na nie odporny - podrywaj, podrywaj, podrywaj !!! i życzę Ci tego byś trafiał na same lafiryndy , wiesz dlaczego ?? żeby potrafić później rozpoznać prawdziwą kobietę a nie lachona potrafiącego tylko brać i udającego skruche w sytuacji zagrożenia !
Słuchaj, miałem podobny problem , też byłem w długim związku i też za granicą - nie warto wracać !!
Prawdziwą kwintesencją kobiety jest postać która jest wobec nas lojalna, odpowiedz sobie na pytanie czy lojalność to wymuszanie kupienia auta , ot materialna suka , załóż fakt że bedzziecie małżeństwem i jej kole żanki facet będzie zarabiał od Ciebie wiecej a ona o tym będzie rozmawiała z Twoją , wiesz co sie stanie '?? bo ja wiem...
Wiem też że jest Ci trudno , ale zobaczysz po jakimś czasie ją spotkasz z podniesioną głową spojrzysz w jej błagające oczy i wtedy uświadomisz sobie "mam jaja"
codziennie wszystko sobie analizuje,bo jednak poprzewracala mi w glowie i to ladnie,ale wszystko co mi piszecie to tylko prawda,staram sie jakos przejsc ten okres przejsciowy do sytuacji wyjebane,no ale jak kazdy pewnie wie,nie jest latwo...czekam na dzien,kiedy wstane i sie usmiechne i powiem,teraz dziwko mozesz mi skoczyc...narazie zyje kolejnym dniem,nawalilem sobie pracy,ze o ho ho i dobrze,no ale mysli tlocza sie,najgorsze w tym,ze sie z nia zareczylem,dla mnie to jednak dosc powazna sprawa,i to mnie gniecie jak w ogole tak mozna,no dla niej to tylko byl zart...
wyskoczylem spontanicznie na weekend do pl,no i doszly mnie ciekawe newsy,przez przypadek znajomy co ja zna sie wygadal,no i gen miales racje,aktywowala nowego leszcza...dodam tylko tyle,ze schemat jest we wszystkich przypadkach ten sam,one sa ciosane z tego samego drzewa...troszke mnie szarpie,ale teraz mam nadzieje,ze wszystko minie i powroce ze zdwojona sila....
PS
Weekend ostry,jak w piatek zaczalem,dzis wytrzezwialem,na disco nie bylem,za to u mnie na chacie,byl ruch jak na dworcu centralnym w warszawie hehe...
Uwaga! Tematy odzyskiwania ex, powrotów do byłych kobiet - są tu zabronione i będą USUWANE. Jeśli już chcesz, to szukaj rozwiązania na www.jakodzyskacbyla.pl
ponad miesiac chlodnik...i nic i nic i nic,nie bedzie, od czasu do czasu rzuca opisy na gg,gdzie to po rejonie nie jezdzi, z mojej strony cisza i niech juz tak zostanie amen...
hmmm....wedlug teorii "one zawsze wracaja" hehe, twarda zajebiscie, ja znowoz nie taki twardy bylem i mi sie zawsze wczesniej styki przepalaly,no ale teraz po lekturze, jak przepala sie 15 amper od razu wsadzam 30...jedyne co moge zauwazyc,to czasami dawala sie dostepna na gg, no i pozniej opisy, tak jak wczesniej pisalem,gdzie nie jezdzi, znam ja i wiem ze tego nigdy nie robila...to taka kropla w morzu,gdzie wybiega poza norme...ale pytanie,czy ja bym chcial zeby sie odezwala?z jednej strony tak,a z drugiej nie za bardzo, chyba na to gotowy nie jestem,ciagle mam w huj emocji co do niej...bo tak naprawde prawdziwego powodu naszego rozstania to nie bylo...chwilowe muchy pod nosem,ja sie nie odzywalem i ona,no i tak eskalowalo do tego co jest dzis...kazdy sobie...bez kontaktu...
teraz jak sobie tak mysle, to przez te lata pokazala dwie strony,na poczatek 2 lata spoko,potem 180 stopni w druga strone,zimna suka,bez skrupolow,nie zadzwoni,nie napisze...totalna olewka z jej strony...zobaczyla i zrozumiala,ze jest zajebista laska i ma adoratorow na peczki i moze mna miatac na lewo i prawo....to tylko daje mi do myslenia...4 lata to jednak troche sporo...nie odzywam sie...moze juz kogos ma..a to tylko przyspieszy proces leczenia...co do innych to tak,ale spadki napiec czasami sa brutalne...
gen- tak zna mnie,dlatego na ostanim spotkaniu pytala sie czy u mnie wszystko po staremu,upewniala sie...to bylo jeszcze przed zapoznaniem sie z lektura,bo teraz to bym jej calkiem inaczej odpowiedzial,no ale coz czlowiek uczy sie na bledach,miesiac minal,niech czas leci, emocje opadaja,a co bedzie to bedzie,ja w kazdym badz razie nie bede w domu siedzial,moze nowy material sie znajdzie...
no i znow po dlugiej przerwie dala opisik..."najgorsze w milosci...upartosc" ...ja oczywiscie nic,bo teraz mam pelno roboty i nawet nie mam czasu na internet i inne sprawy...pozdrawiam
ostatnie prawie 2 tyg miala opis piosenke " Laura Fabian - Je T´aime" ... przetlumaczylem i czytalem tez slowa, w skrocie,ze przeprasza i jak tytul kocha,szkoda tylko,ze nie jest w stanie tego sama napisac lub powiedziec...ja teraz spedzilem dlugi weekend w pl, na dodatek wzialem na stopa dwie laski,okazalo sie ze sa siostrami i z wioski dalej niz moja eks, umowilem sie z nimi na drugi dzien, jak pojechalem je odebrac to spotkalem jej kolege no i on widzial mnie z tymi dupkami ( jak sie okazalo pozniej nie za dobra maja renome hehe)...no i mnie podpierdolil,choc mi to zwisa,dodam ze 2 miesiace zero kontaku,z mojej strony nic...czasami mam chwile slabosci,ale trzymam sie,wszyscy ktorzy mnie znaja mowia,ze jest strasznie dziwna,no ja tez przyznam szczerze,ze od tej strony to jej nie znalem...
no dwie nie poszly hehe,ale ta mlodsza ladniejsza 19-stke, mialem,powiem szczerze,bardzo dobra byla (jak bede w pl znow to moze da sie znow namowic na "film" hehe) ,jakbys byl to pewnie bysmy je w dwoch wzieli hehe
a co do nowej,jakos ciezko mi sie przelamac,wciaz albo ciagle mam w huj emocji do niej...nie spotkalem jakos dotychczas zadnej,ktora by mnie jakos specjalnie zainteresowala,albo po prostu jeszcze nie jestem otwarty i nie widze,nie patrze na swiat tak jak normalny facet...rozjebala mi strasznie schemat...
masz racje,na pewno nie bede taki jak kiedys...walec mnie ladny przejechal i sporo wyciagnalem wnioskow...zyje sobie,choc tak jak mowie,jeszcze sporo spadkow napiecia...
krotko do tematu wczoraj mialem imieniny, byla odrobina nadziei,ze chociaz napisze zyczenia,no niestety...
piszesz na razie pierdolic,no akurat w tym kierunku nie robie nic,ale czy w ogole to juz bedzie sens?no sie ladnie spierdolilo,spadlo jak grom z jasnego nieba,no ale co sie stalo to sie juz nie odstanie,teraz tylko czas,zabic ten czas no i do przodu...a dzieki to juz za i na zas....
wiesz Gen, masz racje,tez troche przeszedlem i wiem jak to w zyciu bywa, ten akurat przypadek trafil mnie jakby ktos od tylu w plecy,niespodziewanie,choc wszystko teraz analizujac,sam sobie pantoflarstwem na to zapracowalem,majac klapy na oczach, no wnioski wyciagam, zmiany wdrazam,nie pozostaje nic innego, ciezko sie pogodzic,ale tez na kolanach wracac nie bede...no hujowy okres,ale jak to mowia zawsze po burzy wychodzi slonce...
Im na więcej kurestwa w swoim życiu trafisz tym bardziej będziesz na nie odporny - podrywaj, podrywaj, podrywaj !!! i życzę Ci tego byś trafiał na same lafiryndy , wiesz dlaczego ?? żeby potrafić później rozpoznać prawdziwą kobietę a nie lachona potrafiącego tylko brać i udającego skruche w sytuacji zagrożenia !
Słuchaj, miałem podobny problem , też byłem w długim związku i też za granicą - nie warto wracać !!
Prawdziwą kwintesencją kobiety jest postać która jest wobec nas lojalna, odpowiedz sobie na pytanie czy lojalność to wymuszanie kupienia auta , ot materialna suka , załóż fakt że bedzziecie małżeństwem i jej kole żanki facet będzie zarabiał od Ciebie wiecej a ona o tym będzie rozmawiała z Twoją , wiesz co sie stanie '?? bo ja wiem...
Wiem też że jest Ci trudno , ale zobaczysz po jakimś czasie ją spotkasz z podniesioną głową spojrzysz w jej błagające oczy i wtedy uświadomisz sobie "mam jaja"
codziennie wszystko sobie analizuje,bo jednak poprzewracala mi w glowie i to ladnie,ale wszystko co mi piszecie to tylko prawda,staram sie jakos przejsc ten okres przejsciowy do sytuacji wyjebane,no ale jak kazdy pewnie wie,nie jest latwo...czekam na dzien,kiedy wstane i sie usmiechne i powiem,teraz dziwko mozesz mi skoczyc...narazie zyje kolejnym dniem,nawalilem sobie pracy,ze o ho ho i dobrze,no ale mysli tlocza sie,najgorsze w tym,ze sie z nia zareczylem,dla mnie to jednak dosc powazna sprawa,i to mnie gniecie jak w ogole tak mozna,no dla niej to tylko byl zart...
mija 5 miesiecy...przelecialy moje imieniny,jej imieniny,urodziny...cisza w eterze na calej linii...zycie toczy sie dalej
wyskoczylem spontanicznie na weekend do pl,no i doszly mnie ciekawe newsy,przez przypadek znajomy co ja zna sie wygadal,no i gen miales racje,aktywowala nowego leszcza...dodam tylko tyle,ze schemat jest we wszystkich przypadkach ten sam,one sa ciosane z tego samego drzewa...troszke mnie szarpie,ale teraz mam nadzieje,ze wszystko minie i powroce ze zdwojona sila....
PS
Weekend ostry,jak w piatek zaczalem,dzis wytrzezwialem,na disco nie bylem,za to u mnie na chacie,byl ruch jak na dworcu centralnym w warszawie hehe...