
Bez wstępów.
Jest jedna rzecz, z której jestem zadowolony - znowu podbiłem do laski. Nie podobała mi się tak mocno jak Agata + nie podbiłem od razu. Porozmawialiśmy chwilę, wyszło że jest z '91 i szczerze mówiąc jej wiek mnie odstraszył. Wahałem się, czy brać telefon ale stwierdziłem że nie ma po co, gdyż na razie wolę raczej rówieśniczki. Myślę, że będę podbijać codziennie co najmniej do jednej laski, ot takie zadanie domowe. Ze zmian w życiu: może zacznę się uczyć grać na harmonijce, postaram się też wziąć za pisanie opowiadań. Myślę, że będzie coraz lepiej.
Co do panny Agaty (akcja z poprzedniego blogu, pierwsze podbicie), to nie wyszła mi rozmowa telefoniczna :/ Dzwonię o 17 trzy dni po podbiciu - nie odbiera. Zabolało mnie w ego, nastrój od razu się popsuł ale chuj, staram się nie myśleć o tym i wcinać frytki. Dzwonię o 19, odbiera. Tłumaczy, że wcześniej nie zdążyła odebrać + że musi zapisać mój nr. Rozmowę zacząłem pytaniem co miała na obiad i jakoś tam lepiej lub gorzej się potoczyło
Potem zaproponowałem dwa terminy spotkania, poniedziałek dzień później lub czwartek. Powiedziała, że pon na pewno nie, a co do czwartku to się zobaczy i jakoś się zgadamy. Poczułem się lekko spławiony+ pomyślałem żeby zrobić tak jak pisał Inny85 tzn. wymóc bardziej stanowczą odpowiedź, ale stchórzyłem ;/ Potem humor dalej średni, niemniej było lepiej bo odebrała co jednak jakoś poprawiło mi samoocenę. W końcu znowu złapałem spokój, myślę że już tak łatwo nie zapomnę o mojej filozofii "kontakt z dziewczynami, nawet nieudany= cenny exp". Pomogły mi blogi o porażkach, akurat czegoś takiego potrzebowałem. Jutro mam zamiar zadzwonić do tej pannicy, chyba rozpiszę tą rozmowę troszkę dokładniej na forum i poproszę o rady, a tymczasem jak na spowiedzi bez bicia przyznam się, że widziałem ją dzisiaj na mieście. Byłem z paroma znajomymi mojego kumpla i generalnie stchórzyłem udając, że jej nie widzę. Może zauważyła, że udaję, może nie. No cóż, szczerze mówiąc łatwo sobie wybaczyłem tą słabość bo i tak moje postępy są dużo większe niż do tej pory. Kumpel powiedział mi potem, że patrzyła tylko na tego z mojej grupki kogo zna + potem na mnie. Mówi się trudno i pedałuje dalej, mądry frajer po szkodzie 
Pora nie sprzyja (chyba równiutki tydzień niewyspany chodzę), to i blog kurewsko chaotyczny niemniej nie będę przepraszać - miałem ochotę go napisać.
Odpowiedzi
Nie spinaj sie tak Pomału,
śr., 2010-08-04 00:04 — Włodek 3Nie spinaj sie tak
Pomału, spokojnie... Z Czasem Ci to będzie lepiej wychodziło . Ale plus ze coś działasz. Pozdro!
Ważne, że się odblokowałeś na
śr., 2010-08-04 09:10 — VendelWażne, że się odblokowałeś na Agacie, teraz tylko pedałuj i "cały czas do przodu"
Jedno mam pytanie - po chuj
śr., 2010-08-04 10:03 — faraonJedno mam pytanie - po chuj podawać lasce dwa terminy spotkania? Tym samym okazujemy jej jakieś niezdecydowanie i możliwość wyboru i motania.
Facet ma być konkretny - np.: "spotkajmy się w poniedziałek o 17.00 pod kinem."
Ja zawsze podaje jeden konkretny termin i jest ok
A dając lasce do wyboru dwa terminy okazujemy niezdecydowanie - "...może w poniedziałek, a może w środę..."
Niekoniecznie. To przecież
śr., 2010-08-04 13:20 — taki_jeden88Niekoniecznie. To przecież zasada ograniczonego wyboru. Po prostu dajesz do zrozumienia w jakie dwa terminy TY masz czas, a ona nie zastanawia się wtedy CZY się spotkać tylko KIEDY.