Znow uwierzyc w iluzje, tak, to tak wspaniale. Na chwile oddac sie marzeniom, zapomniec o calym swiecie u znow zasnac nagim przy kobiecie, ktora sie kocha. Oboje wtuleni jak nigdy. A pozniej zbierac resztki siebie z podlogi.
Postaram sie opisac krotko, ku przestrodze, bo kobiety sa dobre w lamaniu facetow, szczegolnie tych, ktorzy je kochaja.
Tak, napisze o bylej, choc wiem, ze temat znienawidzony tu. Ale nie wierzcie w ich "kocham". Miesiac milczenia z mojej strony, imprezy, kobiety. Moze nie do konca dobrze sie bawilem, ale cmilem pamiec i wspomnienia. Bylo nako tako. Zdobylem sile dzieki, ktorej wytrwalem. Po niecalym miechu zobaczyla mnie z moja kumpela, od razu opuscila miejsce w ktorym bylismy, zostawiajac znajome. Pozniej dziwnym trafem pojawialy sie znajome tam gdzie siedzielismy. Ja sie dobrze bawilem z kolezanka. Pare dni pozniej spotkanie w barze. Bylem z kumplem, ona z nasza kumpela wspolna. WKurzala mnie sytuacja bo widzialem calkowita zlewke z jej strony, nawet czesc, ale glownie wkurzalo mnie to ze ta kumpela czula sie niezrecznie. Latala od sali do sali pomiedzy stolikami. Postanowilem wypic jeszcze pare piw i pogadac zeby choc tak nie bylo. Zeby nasi znajomi nie mieli takich dylematow. W koncu podszedlem do niej do stolika, oboje podstawieni. Pogadalismy, powidzialem zebysmy zachowywali sie neutralnie ale nie chamsko. Smak jej ust przycmil rzeczywistosc i logiczne myslenie gdy sie w nim zatracilem. Nie wiem jak do tego doszlo. Pozniej zostawilismy jej kumpele i mojego kumpla i wyladowalismy u niej. Zapach jej ciala byl niesamowity. Przycmil kolejny raz zmysly. Mowila jak tesknila, ze zdala sobie sprawe jak kochala po zerwaniu, jak zaluje tego. Ze tak dobrze jej teraz przy mnie, caly czas sie przytulajac czule, jak nigdy, nawet jak bylismy razem. Zapytala o laske z ktora mnie widziala. O to czy spalismy razem. Odpowiedzialem "czy to ma znaczenie". Mowila jak to szkoda ze sie popsulo, ze zamieszkalaby chetnie ze mna. Masa tego typu pozytywnych rzeczy. W koncu padlo pytanie tupu, co bym zrobil gdyby chciala wrocic. Stwierdzilem ze fajnie by bylo, pociagajac za pare wspomnien, ale stwierdzajac pozniej, ze nigdy nie bylem latwym facetem. Ze nadal mi na niej zalezy ale nic na sile. Zeby sprobowala, ma konkurencje, ale ma przewage bo mnie zna. Ze musi mnie na powrot wyrwac. Stwierdzilem pantha rei...ale dodalem, ze to nie do konca tak, bo zmienilismy sie, wiec nie wchodzimy do tej samej rzeki. Znow zalala mnie falą jak jej zle. Zapytalem czy sie mna bawi, czym sie oburzyla. Pocalunki...pieszczoty...sex...i w koncu poranek. Cudownie bylo znow sie kolo niej obudzic, gdy nasze ciala byly splecione w magicznym uscisku. W miedzyczasie poprosila o nasze zdjecia z wesela, na ktorym bylismy. Zgodzilem sie ze jej wysle. Gdy mialem wychodzic znow sie przytulila i nie chciala puscic(gdy sie rozstawalismy poprosilem zeby ostatni raz mnie przytulila, teraz o tym wspomniala, ze wtedy nie chciala mnie puscic, i pozniej to przezyla). Stwierdzila zebym lepiej szedl bo nigdy mnie nie wypusci. USmiechnelem sie, pocalowalem i wyszeedlem. Dwa dni pozniej postanowilem je wyslac. Pogadalismy na gg, gdy wrocila z picia z kumpela. Ja calkowicie na luzie zartujac, ona tez. Chcialem ja nastepnego dnia wyciagnac na piwo i wyslac te foty. Stwierdzila ze nie moze bo wraca na chate. Ok. Ale podczas rozmowy padlo pare ciekawych zwrotow. Ze gadala z nasza inna znajoma i tamta powielila niby jej zdanie - ze nie wchodzi sie 2 razy do tej samej rzeki(jej zdanie...heh). Olalem i odbilem innym tematem. Pozniej stwierdzenia, w odpowiedzi na moje zartobliwe "chcialabys", ze juz nie chce. I bylo pare tych jeszce zwrotow. Bylem umowiony na piwo wiec sie pozegnalem. Wrocilem pozno w nocy. Patrze na jej opis, ze "jak bedzie pijana ci powiem" z ironicznym smiechem dodanym (tak, widzialem ze tematy odnosnie postrzegania po gg byly negowane...ale czemu nie korzystac z kazdej broni). Ze wszystkich portali internetowych usuniety jestem, z gadu tez. Wkurw mnie zlapal. A zarazem mul. Poczulem sie jak pieprzona zabawka, u ktorej pograla sobie na uczuciach. Mimo ze po zerwaniu bylem silny, trzymalem sie, teraz mnie zlamala. Mialem ta pierdzielona nadzieje, ze jednak powalczy o mnie. Wystarczylo na chwile opuscic garde, i KO. Pewnie wiekszosc z was mnie zlinczuje, ok, nalezy mi sie. Ale chyba wreszcie do mnie dotarlo...DO BYLYCH SIE NIE DA WROCIC...BO PO CO? Czysty empiryzm. Chyba tylko na swoich bledach potrafie sie uczyc. Miejcie to ku przestrodze...nie odslaniajcie sie nawet gdy byla mowi ze teskni i kocha. Teraz na przemian wkurw z dolem, i powstrzymywanie siebie zeby sie nie odegrac i nie pobawic jej uczuciami.
Nurtuje mnie teraz jeszcze jedno pytanie...czy ona jest rzeczywiscie tak silna, czy tez sie zlamala...zreszta, whatever
Odpowiedzi
Ekhm, o ile dobrze
sob., 2010-11-20 21:40 — MaleoneEkhm, o ile dobrze interpretuje ten wpis, to samemu stałeś sie zabawką może nie pod pływem "smaku jej ust", ale kilku piw. Może ją również dopadły sentymenty dzięki pomocy alko? Tak czy siak, najwięcej byś osiągnął gdybyś zaraz po romantycznym poranku całkowicie zerwał kontakt. Sama by się odezwała. No, ale łatwo prawić morały już po grzechu.
I niech ten wpis będzie
ndz., 2010-11-21 11:48 — LloydI niech ten wpis będzie przestrogą dla innych, którzy myślą o powrocie do byłej.
"Teraz na przemian wkurw z dolem, i powstrzymywanie siebie zeby sie nie odegrac i nie pobawic jej uczuciami."
Najlepiej jak zajmiesz się innymi kobietami, Tobie to na dobre wyjdzie, a pośrednio i na byłej się odegrasz, wzbudzisz zazdrość i zdziwienie tym jak szybko się "otrząsnąłeś" po rozstaniu...