Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Zbiór artykułów z głownej Foxiego

Hej!
Musiałem co to ważniejsze blogi usunąć z działu ogólnie dostępnego, więc wrzucam wszystko tutaj:

BYDGOSZCZ – miasto pięknych kobiet

Witam wszystkich!
To mój pierwszy wpis na blogu, moje konto dopiero co zostało założone.
W roli wstepu powiem, że 3 lata temu zajomowałem się PUA i NLS-em na serio z niezłymi efektami. Potem przyszły studia (prawo), co sprawiło, że zamiast na podryw ruszałem do ksiażek i kodeksów (fascynujący świat, ale mimo to gorąco nie polecam). Nawet miałem swój wpis w książce Alchemia Uwodzenia edycja 2 (jest tam jeden raport 18-latka - tak, to ja), aktualnie mam 21 lat i przez moją przerwę jestem prawie zielony w sztudze uwodzenia i robienia kobietom wody z mógzu. Jakiś czas temu mój brat cioteczny, zarażony prze mnie tą dyscypliną, zaproponował mi wyjazd do Bydgoszczy na podryw (z pewnością go znacie, posiada wdzięczną ksywkę Hoon). Zgodziłem się od razu, poczułem, że to może być motot powrotu do dawnego stylu życia.
Pojechaliśmy w piątek do Bydgoszczy gdzie powitał nas... no właśnie, nie znam ksywki, więc użyję prawdziwego imienia - Przemek! Od razu wyryszyliśmy do klubu oddalonego o 100 m od stacji PKP. W klubie osób było jak na lekarstwo. Mimo to byłem na fali nabuzowania po rozmowie w pociągu i podbiłem do nieśmiałem kelnerki. Krótka wymiana zdań, usmiechów, imion i wracam do swoich (w tym czasie pojawił się Paweł, również ksywki forumowej nie znam). Koło naszego stolika znajdowała się grupa dziewczynek w bliżej nieokreślonym wieku, zaczepiłem jedną gdy wychodziła do toalety kultowym "cześć", dostałem to samo w ripoście, niby nic, ale po 2 letniej przerwie od podrywu robi wrażenie. Po chwili Paweł przyprowadził poznaną 5 min wcześniej pannę, kompletnie nie wmoim guście, no ale dziewczyna się przykleiła. Następnie powstała decyzja o zmianie lokalu. W drodze poznaliśmy dziewczynki z wcześniej wspomnianego stolika obok (jak się okazało, dość dziwaczne). Kolejny klub pekał od tłumów, a muzyka rozsadzała ściany. Miałem (jeszcze w pociągu) zakład z Hoonem, że gdy założę rekwizyt (węża boa, czy jakoś tak, taki długi niebiski, miękki frędzel), pójdę do baru, zamówię piwo a potem przejdę się po sali, to ktoś mnie zaczepi z jego powodu. No i tak zrobiłem, wdziałem boe, zamówiłem piwo i idę... Najpierw usłyszałem kilka komentarzy wątpiących w moją heteroseksualność, ale idę, będąc w połowie sali zacząłem wątpić w skutecznosć rekwizytu. Nagle BUM! Jakaś atrakcyjna blondyneczka łapie mnie za boe, przyciąga i go komplementuje. Ja za to w podzięce wykazałem się totalnym AFC i zamiast pocągnąć to dalej sprowadziłem Hoona by zobaczył, że wygrałem zakład. Dalej nie działo się nic ciekawego, poza tym, że Hoon ciągle wyciągał na KC jakieś laleczki z parkietu (to jego środowisko), a ja prawie przysnąłem, bo byłem po sporej dawce Gripexów zmieszanych z red bullami i alkoholem. Była jeszcze jedna sytuacja z lalą zaciągniętą z zeszłego klubu, ale nie odnosiło się to do umiejętnosci PUA a zwyklego farta, więc nie wspominam o tym.
Kolejny dzień, koło 14 wyruszyliśmy do centrum handlowego o nazwie Focus. Tam proste otwarcia jako rozgrzewka, Hoon szaleje i potrafi zakręcić laleczki na kikanaście minut rozmowy. Ja, jako nowy w zawodzie uznałem, że mi się przyda ogólnie wprawa więc idę na ilość, otwieram co się da, jak często się da. W końcu powstał plan - ja, Hoon i Przemek maja podejsć directem do dziewczyny. Wszyscy zaliczyli faila, z czym będąc szczerym, ja miałem największy problem z przełamaniem się, po nakręceniu przez Hoona i Przemka, oraz zabraniem mi 20 zł w zastaw, zrobiłem pierwszego directa w życiu. Potem, gdy już byłem na lekkiej fali zrobiłem i drugiego sam z siebie z lepszym już efektem (znaczy, moja postawa była lepsza i ogólnie wmoich oczach było całkiem nieźle)... ale mimo to odmowa! No trudno, direct nie dla mnie, otwieralismy potem 2-sety we dwóch z Hoonem, bez większych sukcesów. Zabawne było otwarcie setu 2-osobowego przez Hoona, po czym gdy ja znów spotkałem te dziewczyny to znów otworzyłem je tym samym otwieraczem (żelki o jakim kolorze są lepsze, czerwoen czy zielone?), a na końcu Przemek podszedł do nich z pytanie, gdzie można kupić żelki.
Potem do mieszkania, ogarnąć się i znów do klubu. Tu ja jak zwykle czułem się jak impotent, bo to nie mój klimat i póki co czuję się tam bardzo niepewnie, ale mimo to otwierałem dziewczyny z większym i mniejszym skutkiem, Hoon chwile przed wyjsciem ściągnął z parkietu najbardziej wylaszczoną dziewczynę w klubie, która miała gigantyczny BS, jak się okazało, głupia jak but, no ale, co poradzisz. Potem powrót, spać, i na 2h na daygame przed wyjazdem. Następny dzień był mało ciekawy, bo galeria w której byliśmy była bardzo mało i dwie rzeczy były tylko godne uwagi:
1. Podejście we dwóch do 2-setu, po czym wpada trzeci i udając naszego guru uwodzenia ochrzania nas, i pokazuje jak powinno się podrywać, po czym próbujemy znów na tych samych dziewczynach. Uśmiech od ucha do ucha
2. Przemek otwierający wyjątkow śliczną i zgrabną dziewczynkę, ba, nawet nieźle mu z nią szło!!
Ogólnie wyjazd uważam za super udany, jako początek na nowej drodze życia, świetny przełomowy moment. Wpadliśmy na ciekawy pomysł z Hoonem, do zrobienia w środę. A jaki pytacie? Dowiecie się w czwartek-piątek z kolejnego raportu.
A teraz - Wesołych Świąt i witam wszystkich!

Pewność siebie by Foxy

Poruszę dziś jeden z moich ulubionych tematów. Pewność siebie. Prawdopodobnie dlatego tak ją lubię, bo jako fan Jamesa Bonda, od najmłodszych lat miałem to wyobrażenie mężczyzny jakim chciałbym być – w pełni pewny siebie. Od razu powiem, że ten artykuł w dużej mierze jest wzorowany na wykładzie z pakietu Natural Game by Matthew Hussey. Facet jest absolutnym mistrzem pewności siebie, to jego ulubiona dziedzina i płacą mu nawet ludzie z poza społeczności, którzy chcą osiągnąć pewność siebie w dziedzinach innych niż uwodzenie.
Tak więc... Zaczynając od początku. Wszyscy macie pewność siebie. Każdy z was, który czyta ten artykuł ją ma. Potrzeba jaj, żeby przyznać: „OK., dałem ciała w jednej z podstawowych dziedzin życia i męskości. Nie potrafię podrywać dziewczyn. Jestem społecznie niedorozwinięty, potrzebuję pomocy”. Jesteście już krok dalej, niż Ci wszyscy faceci, którzy również nie dają sobie rady z kobietami, ale nie mają na tyle odwagi, by to przyznać i zacząć działać. Wasza pewność siebie w tej dziedzinie życia jest całkiem spora. Czemu mówię w tej „dziedzinie życia”? Dlatego, że pewność siebie może mieć różne postaci. Możesz być pewny siebie w wielu dziedzinach. Przykładowo. Jesteś informatykiem. Tysiące razy formatowałeś dysk twardy i wgrywałeś nowy system operacyjny. Wydaje Ci się to prościutkie. Weź za to kogoś, kto na komputerze absolutnie nic nie potrafi robić i poproś go o sformatowanie dysku. On nie czuje się pewny siebie w tej dziedzinie i zapewne odmówi, albo będzie się bardzo bał to zrobić. Wykracza to poza jego strefę bezpieczeństwa, pewności siebie. I tu dochodzimy do pierwszej ważnej rzeczy:
Pewność siebie to kompetencje – jeżeli jesteś absolutnie pewny siebie w jakiejś dziedzinie, wiesz, że Twoje umiejętności są idealne, że jesteś osobą idealną do zrobienia danej rzeczy, zwiększa to Twoją pewność siebie w tej dziedzinie. Oczywiście „zwiększa” a nie „zapewnia” – tu masz wytłumaczenie, czemu są osoby, które zawsze mówią, że nie umieją danego tematu na sprawdzian, kolokwium, po czym bez problemu zaliczają, wynika to z ich niskiej pewności siebie i wątpienia we własne umiejętności.
Tu idziemy jeszcze dalej. Pewność siebie to DZIAŁANIE. Nie można być teoretykiem pewności siebie. Pewność siebie musi mieć odzwierciedlenie w działaniu. Jeżeli ktoś opowiada o swojej pewności siebie, a nie działa, to zwyczajnie jej nie ma, albo nie ma jej na wystarczającym poziomie. Dodatkowo działanie napędza pewność siebie, zwiększa umiejętności. Działanie również musi być odpowiednie, bo inaczej przyniesie złe nawyki, przykład:
Gdy pokażę Ci jak niewłaściwie uderzać rakietą tenisową i zrobisz to 300 razy, to nie będziesz lepszym graczem, ale za to ten niewłaściwy ruch opanujesz do perfekcji i zrobisz go swoim nawykiem.
Czy pewność siebie jest wrodzona? NIE
Czy pewności siebie można się nauczyć? TAK
Czy to jest tak, że niektórzy mają po prostu pewność siebie, a inni nie? NIE
Jak się uczymy pewności siebie?
Jak każdej umiejętności, praktyką i drobnymi kroczkami. Zawsze między tym gdzie aktualnie jesteśmy, a naszym celem jest pewna wielka przerwa. Patrząc z naszego aktualnego punktu widzenia wydaje się ona nie do przejścia: „O nie, chciałbym nauczyć się uwodzić modelki/striptizerki, a póki co nie potrafię nawet zagadać do paszczura na uczelni i go zainteresować”.
Ale wiecie co? Każde działanie, bardzo małe, zbliża was do osiągnięcia celu. Każde, nawet najdrobniejsze. Gdy nie wiesz co powiedzieć, powiedz zwykłe „cześć”, pomachaj, już będziesz bliżej celu.
Teraz jedna wielka prawda: NORMALNE, ZWYCZAJNE DZIAŁANIA, WYKONYWANE CIĄGLE PROWADZĄ DO NADZWYCZAJNYCH REZULTATÓW.
Nawet nie wiecie jaką moc ma wykonywanie drobnych kroczków, ale ciągle, któregoś dnia zauważycie, że w zasadzie zrobienie czegoś, co byłoby dla was nie do osiągnięcia tydzień temu, będzie dziecinnie proste. DZIAŁAJCIE!
Czy osoba pewna siebie nie odczuwa strachu?
Oczywiście że odczuwa! To w pełni normalne, gdyby nie odczuwała, nie byłaby człowiekiem, albo byłaby psychicznie chora. Strach jest naturalny, należy po prostu osiągnąć poziom, gdy chęć do działania i osiągnięcia celu przerośnie towarzyszący temu strach.
Czy podczas ćwiczenia uwodzenia i pewności siebie będziesz ponosił porażki, mimo robienia wszystkiego w jak najlepszym porządku?
Owszem, będziesz. I to będzie bolało. Będzie bolało. Będzie bolało jak cholera. Nie oszukujmy się mówiąc, że nie interesują nas porażki i negatywne zdanie innych. Negatywne odpowiedzi są absolutnie gwarantowane. Tak samo jak pozytywne. I Ty to dobrze wiesz. Logicznie wiesz, że jak każę Ci podejść dziś do 100 kobiet, to nie wszystkie reakcje będą negatywne. Zapamiętaj: „NIE są gwarantowane. Tak samo jak gwarantowane są TAK”. A im dłużej podchodzisz, Ty będziesz dostawał więcej „TAK” a coraz mniej „NIE”. Kwestia jest taka, jak odbierasz te wszystkie „NIE”. Jeżeli myślisz sobie: „Ojej, jestem beznadziejny...” to nie mam dla Ciebie dobrych wieści. Jeżeli natomiast myślisz: „Co było z nią nie tak?” albo „Hmmm... Może powinienem zrobić to trochę inaczej.... Zaraz spróbuje” to masz zadatki na dobrego uwodziciela. Gdy nauczysz się przyjmować porażki, zrobisz wielki krok. Tu można zacytować świetny cytat z filmy Rocky Balboa:
„Nieważne jak mocno bijesz, ale jak dużo jesteś w stanie znieść i iść nadal naprzód. Tak powstaje zwycięzca”
Jeżeli chcesz rozwijać swoją pewność siebie w stosunku do kobiet musisz być twardy. Nie jest sztuką podchodzić do kobiet i dostawać tylko pozytywne reakcje. Gdyby tak było, nic byś się nie nauczył. Możemy starać się jak najbardziej zmniejszyć liczbę negatywnych reakcji i do tego powinniśmy dążyć, ale nie kosztem samorealizacji. Pewność siebie w tej materii odbije się w wielu dziedzinach Twojego życia, więc ciesz się, że znasz tą tematykę.
Pewności siebie da się nauczyć?
Tak, da się. Są pewne zachowania, które cechują pewnych siebie ludzi. Co lepsze, gdy się ich nauczysz, nie będzie się dało rozpoznać, czy udajesz, czy może naprawdę jesteś pewny siebie. A z czasem ich stosowania wejdą Ci w krew i Twoja pewność siebie pójdzie w górę, są to między innymi:
Gestykulacja – osoby pewne siebie nie boją się dobitnie pokazywać swojego zdania poprzez gestykulacje.
Mimika – nie utrzymuj sztywnej twarzy, niech Twoja mimika współgra z tym, co mówisz.
Kontakt wzrokowy – NIE STARAJ SIĘ NA SIŁĘ WYGRAĆ POJEDYNKU NA WZROK Z KOBIETĄ! Osoba pewna siebie nie boi się zerwać kontaktu wzrokowego. Oczywiście jest czas i miejsce, by go ciągle utrzymywać, ale nie rób tego na początku, bo wyjdziesz na jakiegoś maniaka i wystraszysz kobietę.
Zajmuj dużo miejsca – nie stój ciągle w jednym miejscu, pokaż, że nie boisz się zajmować dużo miejsca.
Spokojne ruchy – ruchy powinny być zdecydowane, opanowane, ale i z ładunkiem energii. Ciężko to opisać, ogólnie sporo zależy od momentu twojego uwodzenia. Gdy jesteś już z dziewczyną sam na sam i czujesz KC w powietrzu – zwolnij. Tu trzeba brać wszystko na wyczucie, ale nie jest to trudne.
Pauzy – Pewne siebie osoby nie boja się pauzować. Pauz boją się niepewni ludzie, którzy obawiają się, że stracą zainteresowanie. Prawda jest dosłowną odwrotnością. Pauzy w nieoczekiwanych miejscach przykuwają uwagę i są wręcz hipnotyczne.
Gdy osoba dobrze będzie udawała pewną siebie, nie odróżnisz jej, możesz szukać dziur w jej postaci, które pokażą, czy jest spójna i albo je znajdziesz, albo nie. A nawet jak je znajdziesz, to nie dadzą Ci 100% pewności jak z nią jest.
Co jeszcze jest ważne? Ludzie którymi się otaczasz.
Jeżeli masz pewnych znajomych od lat, którzy znali Cię jako niezbyt pewnego siebie faceta, a nagle zobaczą u Ciebie wielka zmianę, będą starali się ją powstrzymać. I nie miej im tego za złe. Oni po prostu boją się, że Cię stracą. Otocz się ludźmi, którzy dążą do tego samego co Ty. Robi to wielką różnicę. Ja sam widzę różnice w energii, gdy wychodzę z przyjacielem z podstawówki, który ani trochę nie interesuje się podrywaniem, a gdy wychodzę z Misticiem (Hoonem). Nawet gdy ktoś znacznie odbiega od Twojego poziomu gry i pewności siebie, lepiej iść z nim, niż z kimś, kto będzie to krytykował. Może nie przedstawiacie tego samego poziomu, ale chociaż płyniecie łódką w jednym kierunku. Często spotkacie się z krytyką ze strony starych znajomych... I znów będzie to bolało. Nie wiem, czy wiecie jak boli usłyszenie z ust przyjaciela: „Zmieniłeś się. I to bardzo”. To strasznie boli, ale na szczęście, gdy to prawdziwy przyjaciel, to z czasem Cię zrozumie, będzie tolerował nowego Ciebie i go polubi. Każda zmiana powoduje opór, ludzie nie lubią zmian, mózg broni się przed wszystkim co obce i nieznane.
Optymizm – baaaardzo ważne. Bądź optymistyczny. Ciesz się życiem, ciesz się uwodzeniem. Gdy masz zły stan, włącz swoją ulubioną muzykę i tańcz. Tryskaj optymizmem.
Pamiętaj swoje sukcesy. Zapisuj i przypominaj sobie co osiągnąłeś. To jak uwiodłeś piękną kobietę, to jak wywołałeś uśmiech u ślicznotki w sklepie, wszystko to będzie dawało Ci siłę.
No, to są podstawy. Każdy z was odpowiednio może jest skalibrować, by idealnie pasowały do jego osoby. Pamiętaj, że Twoja przyszłość leży w Twoich rękach, nie bój się działać. To Twoje życie i nikt nie może Ci powiedzieć, jak masz żyć, sam decydujesz co zrobisz, jak je poprowadzisz. Działaj, a będziesz się rozwijał, naturalnie będziesz lepszym facetem.
Na koniec pozytywny utwór:
http://www.youtube.com/watch?v=n...
I oczywiście wszystkie pytania proszę w komentarzach lub na prywatne wiadomości, postaram się na wszystko odpowiedzieć.
Trzymajcie się

Hoon i Foxy w klubie ze striptizem!!!

No, no, no. Będzie o czym pisać! Wszyscy zapiąć pasy i słuchaj, bo ważne rzeczy będą leciały! Wczoraj, 27.12.2010 uderzyliśmy z Hoonem do klubu ze.... striptizem! Dwaj bracia, wcześniej długo przygotowywali się do tego wyjścia, opracowaliśmy cały plan, jak działać (jak się potem okazało, żaden z nas go w pełni nie zrealizował i nasz plan posiadał jeden zasadniczy błąd, który na wstępie nas pogrążył, a może raczej, mógł pogrążyć i dobić każdego faceta, ale nie nas!). Cel padł na Sofie, bo nieraz już tam byłem i kojarzę miejscówkę. Aha, dodam, że jeszcze w starej Sofi, swego czasu udało mi się zbouncować z kumplem dwie striptizerki, niestety, przyjaciel nie kumał wypasu i zacząć im stawiać różne rzeczy, co nas w tym miejscu pogrążyło, no, ale nie winie go za to... (Marek, jak to czytasz, to zgiń!). Spotkałem się w Złotych Tarasach koło 21 z Hoonem, który wcześniej plażował jakąś lale i zaliczył KC, wprowadzając się na wstępie w świetny stan. Jadąc metrem powtarzaliśmy przygotowany przez nas materiał, gdy wychodziliśmy na odpowiedniej stacji, zacząłem czuć w ciele, oznaki lekkiego stresu, które zajmowały miejsce podniecenia i chęci sprawdzenia co wyjdzie. Baaaardzo niedobrze, pomyślałem. No cóż, uderzyliśmy do środka. Jako że był poniedziałek i bardzo młoda godzina, nie było zbyt wielu bywalców, ale uznaliśmy, że to wcale nie źle. Podbiliśmy po piwo do baru, dla zwiększenia sociala zaczęliśmy rozmawiać z barmanami. Tu ważne: social, to najważniejsza rzecz w takim klubie, na nim opiera się Twoja dynamika, twoje porażki NIEWYOBRAŻALNIE szybko rozniosą się po całym klubie wśród dziewczyn (wystraszony? Jeden duży błąd i leżysz!), ale ma to i swoją dobrą stronę, gdy będziesz interesujący, równie szybko wszystkie striptizerki się o tym dowiedzą, więc gdy masz dobrą grę w jednej części klubu, jest duża szansa, że zaraz się wszystkie o tym dowiedzą. Z Hoonem tego wieczora mieliśmy ABSOLUTNIE IDEALNĄ I NIENAGANNĄ mowę ciała. Wszystkie nasze ruszy były wolne, przemyślane, pozycja wyprostowana, klata do przodu, wszystko perfekt, gdy kilka razy wracałem do zwykłej pozycji, Hoon mnie prostował i chwała mu za to. Podbija do nas jedna dziewczyna w stroju w paski, jak pszczółka, nazwijmy ją Pszczółka (aha, tu warto wspomnieć, że wpadliśmy na pomysł, by przez pierwsze 2 godziny olewać wszystkie laski. Tak jak to któregoś dnia jest do zrobienia w demoniku, jak się okazało, był to strasznie głupi pomysł).
Pszczółka: Cześć chłopaki, można się dosiąść?
Ja gestem dałem jej przyzwolenie.
Hoon: Wiesz, może później
P: OK. (odeszła z przytupem)
No tak, zapomniałem, że miałem je spławiać, punkt dla Hoona za realizowanie planu, głupi Foxy, weź się w garś! To tylko kobiety. A swoją drogą Pszczółka wyglądała na jakąś 30-stkę, drobniutka, śliczna dziewczynka, ciemne włosy. Siedzimy dalej, przenieśliśmy się do innego miejsca, poleconego przez barmana, z którego widać świetnie rurę i ten „catwalk”, gdzie tańczą dziewczyny. Siedzimy, oglądamy, jednocześnie cały czas zwracamy dużą uwagę na swoją mowę ciała i rozmawiamy między sobą śmiejąc się ciągle. Gdy tylko dziewczyna tańcząca zwracała na nas uwagę, czy ściągała resztki ubrania Hoon mnie szturchał: „Nie patrz!” I odwracaliśmy wzrok. Miny lasek były nieprzeciętne, gdy ona widzi że ją oglądamy, po czym przechodzi do wielkiego finału, patrzy na nas... a my patrzymy się w inną stronę lub z Bóg wie czego śmiejemy, social rósł, byliśmy jednymi gośćmi, którzy są tu nie po to, by płacić i zachwycać się tymi kobietami, byliśmy inni, byliśmy ciekawi. Ruszają do nas dwie panny. Jedna siada koło Hoona i pyta go o taniec, on grzecznie odmawia, druga dosiada się do mnie, od razu wyuczone KINO z jej strony, standard. Hoon swojej grzecznie za taniec podziękował, ta moja, nazwijmy ją Daria, zaczyna. Aha, warto wspomnieć, że minęły już 2 godziny i mogliśmy rozmawiać
Daria: Cześć, jestem Daria.
Ja: Foxy
D: Nie chcę Cię naciągać na drinka, chcę po prostu porozmawiać, nie martw się
J: (Pierwszy NEG z przygotowanej puli) Lubisz sobie podotykać, co dziewczyno?
D: (śmiech)
J: Daria to Twoje prawdziwe imię?
D: Tak ostatnio jeden facet się ze mną założył, że da mi 1000 zł, jak to moje prawdziwe imię i przegrał, zapłacił mi. Ja tu rzadko jestem, mogłabym nie reagować na inne imię.
J: Gratuluje. Młoda coś jesteś ile masz lat?
D: Prawie 21
J: To jesteś młodsza ode mnie, dawno tańczysz?
D: Od 2 lat.
J: (Przechodzę do rutyn) Wiesz co, rozmawiam z Tobą chwilę i już wydaje mi się, że mogę coś o Tobie powiedzieć.
D: No dawaj.
J: Jesteś osobą niezbyt wylewną w stosunku do obcych, ale gdy zaufasz komuś, potrafisz się dla niego otworzyć i dopuścić go bliżej.
D: Dokładnie
J: Poza tym, widzę u Ciebie kolczyk na języku, jesteś osobą trochę zwariowaną, pokaż język.
D: Masz racje, nie, nie pokażę, ale mogę zrobić tak (pokazuje sam kolczyk, wystawia go w z ust).
J: I lubisz fantazjować.
D: Nie, nie lubię
J: (co? Przecież to pieprzony truizm, musisz lubić!) Mój błąd
D: Nie lubię cośtam (nie pamiętam co powiedziałem)
J: Nie, powiedziałem FANTAZJOWAĆ.
D: Aaaa, to tak, bardzo
J: Widzę po tym, że masz bardzo ciekawy strój, inny niż reszta dziewczyn.
D: (śmiech) bo jest mój własny!
J: Obstawiam, że jesteś z września, bo bardzo przypominasz mi moja przyjaciółkę, która właśnie jest wtedy urodzona.
D: O, dokładnie, a z której części września jest? Jest wagą czy...
J: Jest wagą, dlatego obstawiam, że jesteś z 25 września, jak ona
D: (szok, wyciąga dowód) Ja też jestem z 25 września!
J: (śmiech, kurde, co za strzał!)
Jeszcze trochę gadki, szmatki o tańcu przy rurze itp. Panna ogólnie nie była w moim guście.
Aha, jakiś czas wcześniej Hoon się ewakuował na papierosa do drugiej sali.
J: Pójdę do mojego brata, zaniedbuję go.
D: Mogę iść z Tobą?
J: Chodź.
Zapomniałem, że wcześniej musiałem kilka razy zbić jej pytanie o postawienie drinka.
Znajdujemy Hoona, szluga i stolik, dosiadamy się, przedstawiam ich sobie. Hoon uznał, że ją przejmie i dzięki Bogu, bo mnie zaczynała irytować trochę. Okazała się być bardzo w jego guście, jak już wspominałem, nie była w moim. Zaczęli gadać o tańcu, zwiększyłem wartość Hoona opowiadając, że uwielbia taniec i takie tam. Trochę gadki, dziewczyna wyczaiła że nie ugra drinka ani tańca i odeszła sobie.
Tu chciałem o czymś wspomnieć. Wielu facetów nie wie co powiedzieć przy pięknej dziewczynie. Ja mam zupełnie odwrotnie. Gdy dziewczyna mnie nie interesuje, nie mam ochoty jej uwodzić, nie przychodzą mi pomysły do głowy, ogólnie mi nie idzie. Natomiast, gdy dziewczyna mi się bardzo podoba, leci rutyna za rutyną, teksty same mi przychodzą do głowy itp. Potrafię wówczas naprawdę zdziałać cuda.
Ta mnie nie kręciła, to i zainteresowanie jakoś nie szło. Siedzimy sobie chwile z Hoonem, szybko wymieniając doświadczenia. Przychodzi jakaś kobieta, koło 30stki, bardzo podobna do Dereszowskiej, jak się okazało, już to wiele razy słyszała, ale faktycznie, jakby je koło siebie postawić, byłby problem z odróżnieniem. Najpierw atakuje mnie, napiera bardzo ostro, nie mija 5 sekund, a jej noga już jest na moim kroczu i droczy się z moim fiutem. „Damn” sobie myślę, znów na szczęście Hoon przychodzi mi z pomocą, bo widzi, że panna jest mi obojętna, nie mijają 2 sekundy, dziewczyna (o ksywie Lola) jest już koło Hoona i teraz jej noga jest na jego kroczu. Hoon wyrusza z materiałem. Widać, że jest to kobieta o wielkim stażu i wie o co w tym chodzi, „przed Hoonem ciężka przeprawa”, pomyślałem. Ewakuowałem się do drugiej sali napić się Burna. Wziąłem, odwróciłem się do sali, pozycja otwarta, czekam... Oho, coś idzie.... Jest blisko... Damn! Na wszystkie ślicznotki w tym miejscu musiałem trafić na największego paszczura i to jeszcze z Ukrainy, kobieta ma może fajne ciało, ale twarz jak wiedźma z Disneya. Twierdzi że ma 32 lata... Fajnie, wygląda na 132, no ale kurcze, jestem w takiej sytuacji, że co mi szkodzi. Trochę gadki, ciągle powracający temat drinków, no ale trochę się podbudowałem i uciekłem do Hoona w pierwszej nadarzającej się sytuacji.
Hoon: Kurde, to jest cholernie ciężkie.
Ja: No cóż... Nikt nie mówił, że będzie łatwo.
H: Leci shit test za shit testem, ledwo odbijam
J: Tak, a co chwila wpada temat drinka i musisz przez 3 min się od tego wymigiwać i tracisz rytm.
Siadamy, zaraz wraca znów ta Dereszowska, znów atakuje Hoona, zwiększyłem jego wartość dołączając się do rozmowy, już chciała zmienić go na mnie, bo myślała, że coś zarobi, od razu się odwróciłem, niech się Hoon z nią męczy. Za jakiś czas znika na prezentacje wszystkich dziewczyn z klubu.
J: Świetnie sobie dajesz radę, widać że to stary bywalec.
H: Weź, mam jej już dosyć, sukotarcze u tych dziewczyn są na zajebiście wysokim poziomie.
Podchodzą do nas dwie dziewczyny, proponują taniec, Hoon je spławia. No się siedzimy, cisza, nic się nie dzieje, zmieniamy miejscówkę, nic, nuda, dziewczyny nas unikają. Zrobiliśmy błąd. Wyszliśmy na gości bez kasy. Koniec. Kropka. Przegraliśmy.
H: Wiesz co, dziś już nic nie ugramy, zjebaliśmy.
J: Która godzina? 0:30. Zajebiście, wrócić mogę dopiero koło 5, wtedy mam WKD do Pruszkowa. Tak nie może być, musimy coś ugrać.
Tu warto wspomnieć, że spodobała mi się jedna dziewczynę, niebywale wysoka, krótkie czarne włoski, jak kocham, W szpilkach wydawała się na dobre... 185 cm, bez nich miała z pewnością koło 180 cm. Nie wygląda źle... tylko przy moich 160 cm...
Tańczyła na scenie, utrzymywałem z nią kontakt wzrokowy cały czas. Gdy skończyła występ, przechodząc koło mojego fotela zaatakowała mnie torebką. Dobrze, przyciągnąłem jej uwagę.
J: Słuchaj Hoon, musimy komuś postawić drinka
H: Co Ty gadasz? Wtedy damy ciała.
J: Właśnie niekoniecznie. Wiem co mówi teoria, ale my jesteśmy w takim miejscu, że cały klub ma nas za gości bez grosza. Nikt nas od godziny nie zaczepił, nikt do nas nie podchodzi, to może być sposób.
H: Rób jak chcesz.
Wstajemy, przechodzimy do sali dla palących, po drodze spotykamy Wiedźmę. A co tam! Obejmuję ją, chwila gadki, poznaje ją z Hoonem, trzeba przecież działać, jesteśmy pod ścianą! Przychodzi wspomniana na początku Pszczółka. Podbija do mnie, uśmiech, zaczynamy gadkę w przejściu, komplementuję jej pszczółkowy ubiór. Od słowa do słowa pytam ją, o tą moją wymarzoną wysoka dziewczyneczkę (Damn! Ależ ona mi się podobała!)
Pszczółka: Za drinka mogę ją z Tobą poznać.
Ja: Hmmm... W sumie nie stawiam drinków, ale jeżeli mi to obiecasz, to w porządku, ale wcześniej, skoro już oboje będziemy pić drinka, to pogadamy.
P: OK.
Idziemy do baru, zamawia taniego drinka za 30 zł, ja Red Bulla, pojawia się Wiedźma (Hooooon! Czemu ona się zerwała i jest w tej części klubu?!).
W: Powiedziałeś, że nie stawiasz nikomu drinków.
P: Ale my mamy pewien układ.
W: Okłamałeś mnie, stawiaj drinka!
J: Myślę, że jednak nic z tego.
P: No postaw koleżance drinka.
J: Przykro mi, pszczółka, chodź.
Zabieram ją na kanapę.
(Tu wiem, że sporo osób może powiedzieć, że dałem dupy stawiając drinka. Wszyscy oni powinni wiedzieć, że się mylą. Należało odbudować nasz social i pokazać, że mamy kasę.)
Nie pamiętam naszego początku rozmowy z Pszczółką, ale jak sobie uznałem, znam dobrze NLS, tworzenie w głowie obrazów jest mimowolne, więc wystarczy że siedzi koło mnie, da mi mówić i chcąc nie chcąc, będę mógł działaś. Przenieśliśmy się do sali dla palącej, wzięliśmy po papierosie od Hoona, siedzimy, palimy i gadamy, widzę, że Hoon siada przy barze zaraz koło nas, dając mi znak, że będzie mnie obserwował i potem oceni. Trochę ją ponegowałem, od tak weszło na tematy związków. Zapytałem o opinie w jakiejś sprawie apropo związków, nawet nie pamiętam o co.
(Tu warto wspomnieć, że z Hoonem mówiliśmy wszystkim, że mamy dziewczyny, a jesteśmy tu z ciekawości).
Coś tam odpowiedziała, jak komplement w jej stronę szedł, to tylko związany z jej jakimiś wyjątkowymi cechami charakteru. Dostałem od niej kilka komplementów, ale jeszcze w tym momencie nie wiedziałem, czy są szczere.
P: To teraz ja Cię o coś zapytam, co mam zrobić, gdy mój facet robi mi akcje z powodów, z których nie powinien. (Opowiedziała, że ma 35 lat (wyglądała na 30!, nice, lubię starsze), jest po rozwodzie, jest z facetem w wieku 27 lat. Ale z tego co mówiła, czułem, że szuka potwierdzenia, że chce go rzucić).
J: Powinnaś mu dać do zrozumienia, że może Cię stracić.
P: A jak to zrobić?
J: Zaczepiają Cię jacyś inni facecie na ulicach, tutaj?
P: Tak, cały czas. Mówią, że jestem piękna, śliczna, że chcą się ze mną spotkać. Spławiam ich odruchowo.
J: Powiedz mu o tym. Niech będzie zazdrosny.
P: Ale on pewnie odejdzie, a ja się do niego przyzwyczaiłam.
J: No właśnie, przyzwyczaiłaś. Mój kolega miał podobny problem. Dziewczyna go zostawiła, a on przez rok nie mógł dojść do siebie bo ją idealizował. Jak się potem zaczął umawiać z kobietami, to zobaczył, że wiele jest wspaniałych, a to co miał w głowie, to było wyobrażenie o niej, wyidealizowane. (Tu już chamskie patterny lecą, nie musze chyba mówić, że całą rozmowę, operowałem gestami i to co ważne i potrzebne, wiązałem ze sobą. No i bardzo ważne, modulacja głosu, przerwy) Wiesz jak to jest, gdy widzisz tą twarz, słuchasz tego głosu i w głowie masz rozmaite myśli na temat tego człowieka i zastanawiasz się, jakby to było, gdybyś uprawiała z nim namiętny seks i nagle, uświadamiasz sobie, że się zakochujesz w tym człowieku.
Widzę jej wzrok – wzrok plażowanego króliczka (kurde, kto mówił że uczucia na striptizerki nie są dobrym pomysłem). Chciałem się upewnić, ile czasu dziewczyna tańczy.
P: Kilka lat, ale to tylko praca. Czuję, że w ten sposób pracuje, to nie znaczy że taka jestem naprawdę, jestem bardzo skrytą osobą. Ale Cię to pewnie nie intersuje.
(Tu mi się przypomniał tekst Mysteriego: „To są wciąż zwykłe kobiety, chcą być doceniane, mają podobne potrzeby”)
J: Oczywiście, że mnie to interesuje. Gdyby tak nie było, zapłaciłbym Ci za taniec, po czym podziękował i poszedł dalej w swoją stronę, ale ja chcę poznać, jaką Ty jesteś osobą, bo kobiety, wszystkie kobiety są wyjątkowe i są wspaniałymi stworzeniami, uwielbiam ich towarzystwo i jestem pewien, że jesteś wyjątkową kobietą. Rozumiem, że to jest dla Ciebie tylko praca. Kilka moich koleżanek również chciałoby umieć tańczyć jak striptizerki. Po to, by czuć się jeszcze bardziej kobieco i móc dać swojemu mężczyźnie jeszcze więcej. To że tak tańczysz, w żaden sposób nie jest negatywne.
P: (Ona łapie mnie za rękę i również mówi, że prawdziwi mężczyźni są wspaniali) (wcześniej jakoś rozmawialiśmy o tym jakie kobiety mi się podobają) A jaki według Ciebie powinien być mężczyzna?
J: Powinien dać kobiecie wszystko to, na co zasługuje, sprawić, że poczuje się absolutnie wyjątkowo, a poza tym będzie dawał jej przyjemność fizyczną, by czuła się kobieco i doceniana za to wszystko, za co chce być doceniania.
P: (Tu potężne IOI z jej strony) Ty jesteś takim facetem? Potrafiłbyś to wszystko dać kobiecie?
J: Tak, ale jednocześnie dałbym jej odczuć, że może to stracić, gdy przestanie się starać, po to, by każdy jej dzień był jak dzień kochanki z romansu, targanej uczuciami, by czuła się, że żyje jak prawdziwa kobieta.
BUM! W tym momencie wygrałem! Chciałem tu jeszcze dojść do gotowej rutyny, którą przygotowałem wcześniej o tym, co powiedział jakiś obcy facet do mojej przyjaciółki w WKD, pattern na bardzo ostre seksualne doznania.
J: Moja przyjaciółka, jechała WKD, wiesz co to?
P: Oczywiście, jestem z Pruszkowa
J: To jak ja.
P: Naprawdę? O jejku! Jaki ten świat mały, musimy się koniecznie zobaczyć! (Łapie mnie za rekę)
Szybko podsumowałem sobie sytuacje, jest świetny moment żeby się ulotnić, patrzę na stół, zarówno mój jak i jej drink jest do połowy upity, kompletnie o nich zapomnieliśmy. Jak teraz zniknę, to zostawię ją z silnym uczuciem niedosytu. Biorę szklankę, dopijam, ona również. Chcę już wstawać i się ulotnić, ona mnie łapie.
J: Idę do mojego brata, zdecydowanie go zaniedbuję, ale widzę miedzy nami ciąg dalszy.
P: Ale tak świetnie nam się rozmawia, może kupisz mi jeszcze drinka?
J: Nie chce stawiać się w pozycji faceta, który kupuje Ci drinki.
P: To ja kupie Tobie drinka, co Ty na to? Będziemy pić to samo. (Striptizerka proponuje mi kupienie drinka! Może i chce jednego w zamian, ale mimo to!)
J: Dzięki, ale naprawdę, brat na mnie czeka. (Szybki przegląd sytuacji, odchodzę, pewne jest, że nie będę z nią w związku, jest o 14 lat starsza, ma syna. To striptizerka, jak wezmę numer, to pewnie nie zadzwonię, a jak coś, to pewnie coś zepsuję, to w końcu 35 letnia kobieta!)
J: Słuchaj, w czwartek będę w XXX na piwie ze znajomymi, wpadnij.
P: Gdzie to jest?
J: Tu i tu (nasze wspólne okolice)
P: Jak jeszcze raz, żebym zapamiętała?
J: XXX
P: Znajdę, w czwartek o 20!
J: Tak, ja i tak tam będzie, jak wpadniesz to dobrze.
P: Na pewno wpadnę!
Buziak i do widzenia! Odchodzę dwa kroki, siadam przy barze koło Hoona.
H: Jak szło? Widziałem że z mowy ciała szło dobrze?
J: Poczekaj chwilę... (widzę, że dziewczyna coś robi w telefonie, pewnie wpisuje nazwę pubu i datę póki pamięta). Udaj, że zaciągasz mnie do drugiej sali.
Hoon wstał, złapał mnie za ramię, udał, że zachęca mnie do pójścia do drugiej sali.
Siadamy.
J: Nie chciałem przy niej mówić, ale...
Opowiedziałem wszystko co się działo i że się umówiłem.
H: OOOoooooo stary! Gratulacje!
J: Dzięki. Ale powiem Ci, że na początku było naprawdę ciężko.
Po pewnym czasie rozmowy z Pszczółką odczułem, że przestała mnie traktować jak klienta, jej mowa ciała nie była już taka nachalna, chciała się pokazać jako ta „prawdziwa kobieta” o której mówiliśmy. Sukotarcza totalnie opadła. Wygrałem. Nawet gdyby nie przyszła na spotkanie to nieważne, gdyby pogoda była lepsza, można by myśleć o bouncie od razu do innego miejsca i zamknięciu, ale mróz za oknem, brak kasy, odwodziło mnie od tego pomysłu. Mimo to zwycięstwo, byłem panem sytuacji, splażowałem striptizerkę, Tego uczucia nie da się porównać do niczego innego. Mój entuzjazm udzielił się Hoonowi, nagle wróciła mu wola gry. Jak się okazało, postawienie drinka było świetnym pomysłem, Pszczółki potem dość długo nie widziałem, ale kobiety z klubu zaczęły znów do nas podchodzić, znów byliśmy w grze. Musiała opowiedzieć dziewczynom na zapleczu o tym, co się wydarzyło, znów byliśmy w cenie, znów dziewczyny do nas podbijały, na tyle, że potem, na wstępie mówiliśmy że już dziś nic nie wydajemy a one z nami rozmawiały dla samej rozmowy. Hoon potem prawie zaliczył KC, z mojej perspektywy, baaaaardzo mało brakowało. Pewne było, że Pszczółka nie pozna mnie z tamtą dziewczyną o której mówiliśmy na początku. Nasze stosunki się zmieniły, a proszenie o to byłoby nietaktem i mogło przekreślić nasze spotkanie, no ale.... od czego jest Hoon
Właśnie moja wybranka tańczyła przy rurce. Skończyła, poszła gdzieś się ubrać.
J: Dobra Hoon, idę do łazienki, jakby przechodziła, to ją zatrzymaj.
Ustaliliśmy sobie, że możemy przed wyjściem wziąć taniec o ile będziemy z siebie zadowoleni, ja byłem, wiem że to trochę needy, no ale kurde, pierwszy raz i nie oszukujmy się, było cholernie ciężko, męczący wieczór.
Wracam, dziewczyna siedzi, Hoon zrobił swoje, uśmiech z obu stron (co jest bardziej fałszywego niż uśmiech striptizerki? ).
J: Cześć, chciałem Cię poznać.
N: Cześć, jestem Nikita.
J: Foxy. To Twoje prawdziwe imię, czy miałaś okrutnych rodziców? (NEG z grubej rury)
N: ... Miałam okrutnych rodziców.
J: Chcę żebyś dla mnie zatańczyła.
N: (uśmiech) No ale pokaż dowód.
Gdy się ma 1,6 m często od wysokich kobiet usłyszy się coś o swoim wzroście, to ST, ale gdy się go przejdzie, ona będzie na Ciebie patrzyła już zupełnie inaczej.
J: Studiujesz coś?
N: Nie
J: Jako student prawa wiem, że masz prawo o to poprosić.
N: Sprawdzali wam przy wejściu?
J: Tak. Masz prawo jazdy
N: Ogląda, sprawdza imię, oddaje.
J: A teraz Ty.
N: Co?
J: Pokaż dowód.
N: (śmiech) ale ja tu pracuje! (kurcze, kocham takie kobiety!)
J: A sprawdzali Ci przy wejściu?
N: (śmiech)
J: Chodź, idziemy.
N: Boje się, że gdy wstanę, to się rozmyślisz.
J: Tak mówisz? Chodź.
Idziemy, faktycznie, uroooczo razem wyglądamy Siadam na kanapie, ona dostawia krzesło.
N: Powiedz adwokacie, urośniesz coś jeszcze? (No, na ten ST czekałem)
J: Gdybym urósł chociaż o centymetr, byłbym zdecydowanie zbyt przystojny.
N: Nie masz problemów z kobietami, co?
J: Nie. Skąd wiesz?
N: To widać. (Kurde! Tyle godzina przemyślanej mowy ciała dało jednak efekty!)
Po tańcu siada naprzeciw mnie. Patrzymy się chwilę na siebie. Ona kładzie mi rękę na torsie i zjeżdża w dół (nie chwaląc się, jako bywalec siłowni, mam twarde i zarysowane mięśnie, chyba tego się spodziewała, mogła podczas tańca wyczaić), po czym rozkłada mi szerzej nogi i palcami „idzie w stronę mojego krocza”, patrząc się na mnie zalotnie. (Mogło to być wyuczone, cholernie ciężko to u tych kobiet wyczaić!) No a ja jak ten głupek pokiwałem przecząco głową, dziewczyna przestała i usiadła, żal mi się zrobiło dałem jej buziaka.
J: Nie robicie już tak?
N: Jak?
J: Nie dajecie po tańcu facetowi buziaka?
N: Nie, już nie.
Patrzymy się na siebie, jedna, dwie, trzy sekundy. Ona wstaje, dając mi przy tym buziaka. Miło. Usiadła koło mnie, ja wstałem żeby wracać do Hoona.
J: Będziesz się ubierać, czy nago będziesz chodziła po klubie?
N: (śmiech) Chyba się jednak ubiorę.
Chciałem to pociągnąć, ale naprawdę, byłem już strasznie zmęczony, dochodziła 3 nad ranem, klub już umierał, a to była ciężka noc. Hoon był w podobnym nastroju, obaj byliśmy po treningach w ciągu dnia, zbliżał się ranek, organizmy nie wytrzymują. Zostaliśmy jeszcze chwilę na moją prośbę, bo Nikita właśnie tańczyła (w zasadzie tylko dla nas). Zaczepiała nas z tego wybiegu, patrzyła, uśmiechała się, bawiła się bielizną tworząc dla nas prywatne show. Gdy podczas wykonywania obrotu na ziemi zmieniła jej się muzyka, była szczerze zarumieniona, że jej nie wyszło i się trochę wygłupiła. Gdy akurat się śmialiśmy z Hoonem, spojrzała na nas i wówczas zmieniłem minę na grobową, żeby widziała, wtedy ona się uśmiechnęła. Miałem straszną ochotę jeszcze to pociągnąć, może było sporo do ugrania, niektóre rzeczy, jak np. rumieńce gdy się wygłupimy przed kimś są mimowolne, więc to mogło być IOI, ale obiecałem Hoonowi że już lecimy. Trudno, może ją jeszcze spotkam, wtedy coś ugramy. Zwinęliśmy się. Może z mojej relacji wyszło, że było tam całkiem sympatycznie, bo było, ale jako miejsce dla uwodziciela – cholernie, niewyobrażalnie ciężko! Hoon był w szoku poziomem ich sukotarczy i ilości shit testów. Mimo to, umówiłem się ze striptizerką, co może być lepszego?
Doszliśmy z Hoonem do tego, co zrobiliśmy źle. Mamy pomysł już 7 stycznia uderzyć tam znów, wyposażeni w nową wiedzę. Jak się wtedy uda, znaczy, że mamy na takie klubu system, wówczas go opiszemy. Mimo to i tak, pokazaliśmy klasę i obaj mamy powód do dumy! Ufff... Długie to było

Foxy w klubie GoGo vol. 2!

Panowie! Panowie! Dalsza część podróży, podrywu w klubie GoGo, tym razem, kończy się ciekawiej niż pierwsza część Kilka słów wstępu: starałem się wyjść z Hoonem, potem z kilkoma użytkownikami z forum, niestety, zawsze coś wchodziło w paradę i nie mogliśmy wyjść, no szkoda, nie szło. Wczoraj mój przyjaciel, prawdopodobnie najlepszy, znany bardzo dobrze Hoonowi, facet, który pokazał mi po raz pierwszy książkę „Grę”, przyjechał do mnie wieczorem, bo dziś rano szliśmy na pogrzeb dziadka naszego przyjaciela (drugiego w kolejności co do przyjacielskości w stosunku do mnie). Chłopak nazywa się Mateusz i ogólnie o podrywaniu co-nieco wie, ale nie praktykuje od daaaaaawna. Spotkaliśmy się u mnie na uczelni, na kolokwium. Ogólnie Mateusz tam nie chodzi, ale często wpada do mnie na egzaminy, żeby mi pomagać w ściąganiu. Powiedziałem, że jak wszystko pójdzie dobrze na egzaminie, to wieczorem idziemy do klubu (on w tym klubie kiedyś, w liceum to był więcej razy niż ja). Musiałem się odstresować, miałem ciężki dzień, uświadomiłem sobie, że jedna dziewczyna, na której mi zależało, chyba jednak nie traktuje mnie poważnie. Zdarza się, trudno, zachowuje się niedojrzale, dużo mówi, mało robi. Flirt z nią przypomina mi flirt w gimnazjum. Poza tym chciałem przetestować kilka rzeczy. Sporo czasu od pierwszego wyjścia poświęciłem na naukę o tych miejscach. Dowiedziałem się np. że można kupować u dziewczyn tańce, w celu izolacji, a ważne jest to, by się nie zachowywać jak klient, nie iść jej tokiem rozmowy, samemu narzucać tematy. Chciałem bardzo kilka rzeczy, które wcześniej w domu wymyśliłem, przetestować. Miałem gotową kartkę z rutynami w tylnej kieszeni, na wszelki wypadek. Czułem jednak, że będzie kiepsko – miałem naprawdę zły humor. Myślałem, że może się polepszy, zawsze będąc z najlepszym przyjacielem w końcu się rozkręcam. Poza tym przecież, następnego dnia mieliśmy pogrzeb – to oznacza szybki powrót, bo o 8 musieliśmy wstać. No ale trudno, pojechaliśmy samochodem (żeby dało się wrócić niezależnie od WKD-ek).
Wchodzimy. Coś dziwnie... Ludzi sporo, będzie ciężko (kolejna zasada mówi, że najlepiej gdy jest mało facetów, wtedy dziewczyny mogą sobie normalnie pogadać, a nie odchodzą od razu, bo przecież u jakiegoś faceta coś zarobią. Gdy byliśmy z Hoonem, na jednego faceta przypadały jakieś 2-3 dziewczyny. Teraz na jedną dziewczynę przypadało ok. 4 facetów – potem pojawiła się jeszcze zgraja 25 Chińczyków i jak było słychać z rozmów kobiet, byli oni jak dojna krowa, dziewczyny do nich podbijały, jak do pewnika), w dodatku chodziło tam kilku niewyobrażalnie bogatych Niemców, gdy jeden z nich wyjąc plik kasy z kieszeni... (Ale o tym później, ale z 25 tyś to tam było minimum). Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Plan był taki, że kumpel pije, ja wracam samochodem. Kupujemy dwa red bulle, siadamy, czekamy. Dziewczyny jakoś nie podchodzą. Coś mało ich było w tej sali. Podchodzą dwie, jedna dosiada się z mojej strony... to wspomniana wcześniej Wiedźma (z pierwszej części wypadu), druga do przyjaciela. Pamięta mnie dokładnie. Poznaje, zaczynam gadać, wybadałem co i jak się dzieję. Widzę że dziewczyna od Mateusza odeszła. Ja gadam jeszcze z Wiedźmą. Wypytuje o wysoką dziewczynę z tatuażami (Nikita, która mnie zeszłego razu oczarowała).
-Nikita?
-Nie wiem, pewnie tak
-Taka z krótszymi włosami?
-Tak, chyba ona
-Jest dzisiaj, ale jeszcze skróciła włosy, wygląda bardzo ładnie. Zawołać ją?
-Nie, dzięki.
Poszła sobie. Pytam Mateusza (to będzie fajne):
-Co jej powiedziałeś że poszła?
-Zapytała mnie, czy postawie jej drinka
-A Ty?
-Powiedziałem jej, że według mnie stanowczo nadużywa alkoholu.
Padłem
Uznaliśmy, że pójdziemy na papierosa do drugiej sali. A tam... Daria! Też znana z części pierwszej raportu. Zaczepia mnie:
Daria: Czeeeeść!
Ja: Hej
D: Pamiętasz mnie? Rozmawiałam z Tobą ostatnio
J: Kojarzę Cię, Daria? Ty prowadziłaś szkołę tańca?
D: Taaak!
Nie pamiętam dokładnie o czym z nią rozmawiałem, ogólnie była bardzo przyjacielska, była szczerze zadowolona ze spotkania i nawet jakoś nie nalegała na żadnego drinka, taniec, zauważyła, że jestem bardzo spięty (byłem, miałem straszny dzień), powiedziałem, że wracam do przyjaciela.
Siadam koło Mateusza, zapalam papierosa. Mamy pogląd na całą salę. Podchodzi wielki, gruby Niemiec, witamy się, gość wyciąga plik kasy, grubości połowy cegły, a tam same 100 i 200 zł. Wow... To się szykuje świetny wieczór. Do Darii podchodzi my dream girl.
Nikita: O! Adwokat!
J: Cześć
Tyle mi przeszło przez gardło. Świetnie. „Jestem po prostu superwyluzowany, szykuje się piękny wieczór” – przeszło mi przez myśl.
J: Dobra Mateusz, odpowiednia postawa, uśmiech, bawimy się dobrze
M: OK.
Do Nikity podchodzi Niemiec, siada koło niej, zaczynają gadać, namawia go na szampana (zaczynają się od... 800 zł!).
J: Dobra, ostatnio mówiliśmy z Hoonem, że mamy dziewczyny i jesteśmy tu z ciekawości. Dziś zerwałem z dziewczyną.
M: Jasne.
Wychodząc dostrzegamy bandę Chińczyków. Słyszymy glosy dziewczyn „Chodź do Chińczyków, rzucają kasą”. Wszystko wskazuje, że nic nie ugramy. Siadamy w drugiej sali. Podchodzi do nas... Pszczółka znana z pierwszej części raportu! (Aha, umówiliśmy się, wy niestety nie wiecie, co się stało. Byliśmy umówieni na 20 godzinę. Ja byłem u przyjaciółki, gdzie na mrozie rozwalił mi się rozrusznik w samochodzie. W dużym skrócie, dotarłem na miejsce, o 20.25 jakoś. Czy była, nie wiem...)
P: Cześć sąsiedzie!
J: Cześć. Jak Sylwester?
P: Spokojnie, w domu
J: To sympatycznie, co dziś tak mało ludzi w tej sali? (Ta zwykle pełna sala miała... 5 osób? Wszyscy w drugiej przy Chińczykach)
P: Chyba wszyscy poszli palić...
J: Ty nie przy Chińczykach?
P: Nie lubię ich.
J: Ja też. Nie mógłbym rozmawiać z nikim, kto uważa, że podręcznik „jak traktować psa” to książka kucharska.
P: (śmiech)
Przedstawiam ją Mateuszowi, krótka gadka, odchodzi.
J: Masz dobrą pamięć.
P: Tak... Ty też. – odwraca się i odchodzi. Chyba jednak przyszła na spotkanie
Tu podchodzi do nas pewna dziewczyna, Hoon skojarzy, taka, co zawsze jej jakiś głupie teksty mówiliśmy. I ona ma jakiegoś strasznego pecha, bo pyta czy może taniec, a:
M: Ja jestem mnichem, moja religia zabrania mi korzystać z waszych uciech...
Dziewczyna: OK... A może kolega?
J: A ja mam paszport Polsatu
D: Masz paszport Polsatu... No OK., miłego wieczoru.
Poszła. Dziewczyna ma po prosu pecha... Jakiegoś strasznego.
Wracamy do sali palącej. Tam Nikita wciąż pije szampana. Ten się kończy, Niemiec zamawia drugiego (kolejne 800 zł!). No fajnie, ja czekam aż ona będzie wolna, a ten bierze kolejnego, zajebiście. Podchodzi Lola, też znana z części pierwszej, Hoon miał z nią istny poligon Shit Testów i walczył z megasukotarczą. Zaczyna swoją zabawę:
L: No cześć
J: Cześć, to jest Mateusz.
Trochę waty nudowej, dziewczyna proponuje mi taniec. Biorę, trudno, mam zły dzień, może chwilę słabości. Moja dziewczyna jest zajęta przez bogatego Niemca, nie zostawi lejącej się kasy żeby ze mną pogadać. Po tańcu zaczynamy rozmawiać.
J: Czy całowanie to zdrada?
L: Zależy od pary.
Ogólnie tym sposobem przeszliśmy na tematy seksualne. Używałem patternów, rutyn, panna zaczęła się nakręcać, sukotarcza upadła do zera (tak! To już chyba potwierdzone, mów o uczuciach, daj jej przyjemność, one wyłączą swój program. Hoon dobrze wie, w jaki sposób Lola mówiła, bardzo erotycznie, zaciągała słowa, co chwile się zbliżała, twarzy, by centymetr przed twarzą odwrócić głowę. Uwodzicielka.) Przestała to robić, była kompletnie naturalna, nie było nic z jej wcześniejszego zachowania. Niestety, dostałem od niej to samo co Hoon – zaczęła męczyć. Po prostu, gdy jeszcze powiedziała, że ma syna, uznałem, że nie chce się dłużej z nią rozmawiać. Poszedłem do łazienki, zostawiając ją z Mateuszem. Wróciłem, wziąłem papierosa, usiadłem przy barze. Zamówiłem piwo (Mateusz uznał, że nie pije i będzie wracał samochodem). Aha, powiedzcie mi, byłem bardzo spięty, gdy tylko kupiłem alkohol, nawet nie wypiłem, chodziłem z nim przy biodrze od razu dostałem jakby „przypływ pewności siebie”. Zdarza się wam coś takiego? Myślałem, że to może wina wychowania w pryzmacie Bonda, alkohol, mowa ciała... To chyba u mnie jakaś kotwica. Jak ktoś też tak ma, proszę napisać w komentarzu
Jak już wspominałem, mam tak, że jak mi się dziewczyna podoba, to mi idzie, jak nie, to nie za bardzo. Nikita była zajęta (trzeci szampan! To już.... 2400 zł!). Widzę, jak Mateusz dostaje... nr. Telefonu od Loli! Dobrze dla niego!
Wracam do niego. Zaczynamy gadkę.
J: Zauważyłeś, że mimo, że te dziewczyny piją całą noc, to są w pełni trzeźwe?
M: Tak, to dziwne, im tego alkoholu w ogóle prawie nie leją.
Zobaczyliśmy to na przykładzie Nikity. Z szampana wypijała jedną lampkę. Raz widzieliśmy, jak poszła do baru i zamienili jej tego szampana na coś innego (pewnie red bulla czy cos takiego). Tak wiec Niemiec już się zataczał, a Nikita była trzeźwa. Dobra, teraz będzie moja szansa, zaczepie ją.... NIE! Niemiec zamawia... czwartego szampana! Taaak! To już... 3200 zł! Ależ ta dziewczyna musi przynosić zyski!
Aha, dowiedziałem się od Loli, że dziewczyny nie mogą tu uprawiać seksu, bo miałyby problemy, ewentualnie by je wyrzucono. Mówiła, że zdarza się, że potem naciągają faceta na hotel, potrafią się z nim przespać, niektóre tak robią podobno.
Mateusz chciał już iść. Mieliśmy wyjść około 1 godziny, tak było w planach, dochodziła 2 godzina...
J: Czekam na Nikitę... Wiem że już późno
M: Aa.. Spoko, poczekamy (świetny przyjaciel!)
Widzę, że Niemiec daje buziaka w policzek Nikicie, stara się w usta, ona nie daje. Niemiec proponuje jej hotel potem. Dziewczyna odmawia i odchodzili do drugiej sali.
Dobrze! Miła lala
OK., moja szansa, idę, już ją widzę, mam zaczepić... Jakiś kumpel Niemca ją łapie i zaczyna rozmawiać. Kurcze! Muszę kupić taniec żeby ją wyizolować. Tak, jak już wspominałem, można tak robić. Ona jest najbardziej seksowna, faceci się na nią wręcz rzucają. Ona odchodzi od tego faceta, zaczepiam ją.
J: Tańczysz?
N: Jasne
J: To chodź
Idziemy daleko od sali, tak daleko, jak się da. Siadam, zaczyna tańczyć.
TU ZACZYNA SIĘ AKCJA JAK Z FILMU!
J: Zmieniłaś się... Ogoliłaś cipkę?
N: (śmiech) Zawsze golę, ale nie lubię tego.
Tańczy
N: Mów do mnie
J: OK. (o czymśtam mówimy, nie pamiętam)
N: Jesteś spięty bardzo, rozluźnij się.
J: Rozstałem się dziś z dziewczyną. To dlatego (zaczynamy zabawę....)
N: Nie pierwsza i nie ostatnia którą zostawiłeś.
J: Pocałuj mnie
N: Pokaż gdzie
J: Tu i tu, potem pomyślimy (pokazuje policzki)
N: Pomyślimy.... (całuje)
J: Teraz tu (usta)
KC, niezbyt namiętny, ale też nie przyjacielski.
J: Czemu sądzisz że ja ją zostawiłem?
N: Bo mnie bardzo podniecasz, jesteś takim facetem, który może dać kobiecie czego chce (jakoś tak mówiła).
J: Tak, kocham kobiety i uwielbiam poznawać na nowo każdy fragment mojej kobiety. Codziennie uczyć się jak ją pieścić, na nowo odkrywać, dawać jej orgazmy, lizać i pieścić tam gdzie chce. Wiesz jak to jest, gdy czujesz, że od tych pieszczot dostaniesz orgazmu. Gdy wijesz się w łóżku, serce wali Ci jak oszalałe, a Ty ściskasz prześcieradło, krzycząc z rozkoszy (Boże! KOCHAM NLS!!)
N: Spójrz jak mi sterczą sutki.
Sprawdzam, faktycznie
J: Mogłyby bardziej.
N: To podnieć mnie.
W TYM MOMENCIE DZIECI PROSZĘ ODEJŚĆ OD MONITORÓW!
Całuję, pieszczę, ssę jej sutki, ściskam piersi. Trwa to trochę czasu. Ja pierdole! Nie wierzę! Po prostu nie wierzę! Tak tu nie wolno robić!
N: Mogę Ci zrobić loda
J: (szok. Odebrało mi mowę)
N: Ale nie tutaj. Chciałbyś potem robić mi dziecko? (Tak, użyła dokładnie tego zwrotu)
J: Robić dziecko?
N: Nie zrobić, robić. Pójdziemy potem do hotelu? (JAAAAAA pierdooooole!!!)
J: (bałem się, że chce mnie naciągnąć na darmowy nocleg i śniadanie) Nie mogę (poza tym, nie mogłem, o 8 miałem wstać na pogrzeb)
N: (I tu minęły mi moje obawy) To do Ciebie do mieszkania? Masz tu mieszkanie? Jeżeli mieszkasz w akademiku to możemy iść do akademika. Chcę się z Tobą kochać.
J: Naprawdę nie mogę (wytłumaczyłem jej co jutro robię. Poza tym opowiedziałem jej jeszcze o tej dziewczynie przez którą dziś jestem spięty)
N: To zwykła dziewczynka jeszcze. A ja jestem kobietą i dam Ci to czego chcesz.
TU PRAGNE ZAPEWNIĆ, ŻE TO AUTENTYKI! Z PEWNOŚCIĄ NIE PRZYTOCZĘ KAŻDEGO SŁOWA DOKŁADNIE, ALE UŻYWAŁA TAKICH ZWROTÓW!!
Po tańcu jeszcze rozmawialiśmy o naszych planach na przyszłość, dziewczyna chce iść na studia. Fajnie. Powiedziałem, że to mój ostatni raz tutaj. Powiedziała, że chce mnie jeszcze zobaczyć, żebym przyszedł, że może innym razem się uda. (Ja pierdole! Ma ktoś mieszkanie w Warszawie?!) Wróciliśmy, okazało, się że byliśmy tam z 20 min. Pogadaliśmy jeszcze trochę, pamiętała kiedy się urodziłem (3 tygodnie temu oglądała mój dowód!). Buziak i do widzenia.
Wracając samochodem padło piękne stwierdzenie:
J: Wiesz Mateusz... Wciąż mam w ustach smak papierosów i jej piersi...
Podsumowując, według mnie, kiepsko mi szło tego wieczora, byłem nie w sosie. Jak się okazało, social zrobiony zeszłym razem wciąż odbijał się wśród dziewczyn echem. Nie wziąłem od niej nr. Z tego samego powodu co od Pszczółki, czuję się za kiepski żeby zadzwonić, mimo, że dwa razy mi sugerowała wzięcie.
No chłopaki! To jest do zrobienia! KC ze striptizerką! Faceci chodzą tam, szpanują grubymi tysiącami i błagają, by poszła z nimi do hotelu, jak się okazuje, da się taką wyciągnąć. Żałuję strasznie, że nie miałem możliwości tego zrobić. Ogólnie uważam, że braki mi tego „pójścia za ciosem” mogłem dużo bardziej pocisnąć... ale... propozycja seksu od striptizerki, która była najładniejszą, najbardziej seksowną w klubie! Boże! To było jak sen! 180 cm jak się okazało! 180! Na moje... 160! Da się! Wszystko się da! W szpilkach wydawała się na dobre 190! I da się!
Aha, nie pamiętam dokładnie jak tamta rozmowa z nią przebiegała, to co podałem, to w miarę dobrze zapamiętałem. Pamiętam jeszcze, że opowiadała, jaki seks lubi i czy mogę z nią to robić.
I tak jak gdzieś wyczytałem – należy mieć miejsce gdzie możesz ją od razu zabrać, podobno u nich trzeba od razu bouncować. Potwierdzam. Trzeba było, ale muszę przyznać, że w najśmielszych snach nie przewidywałem takiego obrotu sprawy!

Mowa ciała by Foxy v.1.1

Coś o mowie ciała
Zdecydowałem się na poprawienie mojego wpisu o mowie ciała, bo z tego co widzę, dużo osób jest zainteresowanych tematem. Ten wpis jest ulepszoną wersją zeszłego i opiera się na tym samym szkielecie. Tak więc:
Jak obiecałem w moim zeszłym wpisie, wspomnę coś o mowie ciała, zarówno samca alfa jak i beta (chociaż, może i omega... ), chciałem się streszczać z tym, bo kilku użytkowników już mnie pytało kiedy o tym napiszę, ale wszyscy wiedzą jak to jest – Sylwester, przygotowania, zjeżdżają się znajomi itp.
Tak więc, jak już wspominałem byłem z Hoonem w klubie ze striptizem, napomknąłem też, że widzieliśmy tam dwóch facetów o NIEWYOBRAŻALNIE smutnej i niepoprawnej mowie ciała. Po kolei:
Jedną z ważniejszych rzeczy w uwodzeniu (według mnie) jest właśnie mowa ciała, gdy masz fantastyczną mowę ciała łatwiej zainteresujesz kobietę. Z tego właśnie powodu przed powrotem do uwodzenia skupiłem się w dużej mierze na tym – oglądałem filmy z Bondem, wyłapywałem jak wygląda poprawna mowa ciała, czytałem artykuły na ten temat, ćwiczyłem w domu. Jak ćwiczyłem? Przed dużym lustrem na początek, żeby widzieć dokładnie całą swoją sylwetkę. Poza tym starałem się zawsze przypominać sobie o utrzymaniu odpowiedniej sylwetki i mowy ciała. Nauka tego zagadnienia ma jeden wielki plus, którego nie dają wam inne dziedziny związane z podrywaniem – możesz to robić wszędzie. Absolutnie wszędzie. Czy to wykład, czy to jazda samochodem, czy pójście do sklepu, czy nawet na nudnym obiedzie u Cioci Kloci.
Doszło do tego, że przed wyjazdem z Hoonem do Bydgoszczy, powiedział: „Foxy, Ty masz świetną mowę ciała, ja Cię widzę podchodzącego directem”. Szybko najważniejsze według mnie cechy mowy ciała prawdziwego pewnego siebie faceta:
-uśmiech! (97%! 97% kobiet zadeklarowało, że gdy poznają mężczyznę wolą, gdy ma uśmiech na twarzy. Informację tą podawał na swoich szkoleniach Mystery. Pozostałe 3% to pewnie Niemki, a jak każdy wie, w Niemczech uśmiech jest karany śmiercią)
-wolne ruchy (Nie chodzi to o to, żebyś wybierał numer na klawiaturze telefonu przez cztery minuty. Chodzi tu o pewne ruchy. Nigdy się nie śpiesz. Naucz się to kontrolować, abyś w stresującej sytuacji nie dał ciała)
-zajmuj dużo miejsca (To jest proste. Zawsze gdy rozmawiasz z kobietą, połóż się na ziemi, rozłóż nogi i ręce „na orła” i mów z tej pozycji. Jest jeszcze inna szkoła. Gdy stoisz, utrzymuj stopy mniej więcej na szerokość barków – gdy zrobisz to szerzej będziesz wyglądał śmiesznie i nienaturalnie. – Gdy siedzisz, wyciągnij jedną rękę i oprzyj na sąsiednim oparciu, rozłóż się, jakby to było Twoje własne krzesło, możesz oprzeć kostkę na udzie drugiej nogi.
-broda wysoko (brodę przybliżamy do klatki piersiowej gdy odczuwamy strach i nie jesteśmy pewni. To ewolucyjna pozostałość do obrony gardła).
-utrzymuj kontakt wzrokowy (Ale nie wpatruj się jak psychol w biedną dziewczynkę. Dodaj lekki uśmiech, gdy jej słuchasz lekko przechyl głowę w lewo. Gdy dziewczyna zerwie kontakt wzrokowy też możesz to zrobić, ewentualnie podążaj swoim wzrokiem za jej)
-drinka, piwo, sok, wodę, trzymaj przy biodrze (Nie wiem co tu napisać, proste, jasne... No, trzymaj przy SWOIM biodrze )
-nie bój się dotykać (Zarówno kobiet jak i mężczyzn. W przypadku mężczyzn wasz kontakt ogranicz do tego, gdy przypadkiem zetkną się wasze ramiona, nogi, gdy siedzicie obok siebie, nie odsuwaj ich. Niech inny gość to zrobi. Ciebie dotyk nie peszy, czujesz się swobodnie. Aha, nie dotykaj poza tym raczej facetów, oni tego nie lubią. Kobiety dotykaj jak najszybciej, jak tylko jest sposobność. Hoon np. już podczas otwieracza często dołącza dotyk. Działa bardzo dobrze)
-klatka do przodu (W przód, lekko w górę. Barki lekko w tył i w dół)
-biodra ciut w przód (RYM Wyobraź sobie, że są ciągnięte w przód niewidzialną nitką)
-Wyprostowana sylwetka (Powinna być następstwem wcześniej wykonanych punktów. Jeżeli masz z tym problem jest na to fajny sposób – podany przez Style’a. – Pamiętaj, że kręgosłup powinien być w linii prostej. OK? To teraz zapamiętaj, że Twój kręgosłup kończy się na szczycie Twojej głowy, nie na wysokości szyi).
Wydaje się proste? I dobrze. Teraz trudniejsza rzecz – zacznij to stosować. Cały czas. Musi Ci to wejść w krew. Do tego stopnia, żebyś podczas rozmowy z dziewczyną w ogóle się tym nie przejmował, to ma być automatyczne, odruchowe. Jak jazda samochodem, nie myślisz, czy włączysz sprzęgło, hamulec, gaz, jak skręcić kierownicą, to ma być odruch. Do tego stopnia, że nie powinieneś być w stanie określić jak stałeś, jaką miałeś sylwetkę po odejściu od kobiety. Wtedy już będziesz wiedział, że nie zwracasz na to uwagę – stało się to już integralną częścią Twojej osobowości, ewentualnie Twojego „programu uwodziciel”. Podobno potrzebujemy 21 dni wykonywania jakiś czynności, by weszły nam w krew. U mnie przeszło to dużo szybciej i jestem pewien, że u was będzie podobnie, gdy nie będziecie oszukiwać, a naprawdę się na tym skupiać.
To było szybkie wytłumaczenie jak powinieneś się zachowywać, teraz ruszamy do George’a i jego przyjaciele (Hoon pewnie już w tym momencie ma mimowolny uśmiech na twarzy ).
Dwóch gości – jak to w klubie ze striptizem – nadziani. Siadają, zamawiają drinki, wypijają, zamawiają kolejne, wypijają i tak aż pojawia się jakaś dziewczyna, zwabiona łatwą kasą. Obserwowaliśmy ich z Hoonem z dość bliska i byliśmy w absolutnym szoku. Dziewczyna usiadł po środku, dostała drinka. George’a i jego przyjaciel wręcz napierali na tą biedną dziewczynę. Wyglądało to żenująco. Dwóch dorosłych upitych facetów, wchodzących prawie na biedną dziewczynę, która nawet nie wiedziała co ma robić. Faceci swoją moją ciała pokazali, że są zdesperowani, potrzebują kobiecego towarzystwa, są w stanie nawzajem się podcinać tylko po to, by usłyszeć miłe słowo. Nigdy wcześniej nie widziałem tego, co się chwile potem stało. Dziewczyna wzięła drinka, po czym uciekła od nich. Mało tego George’a rzucił się za nią w pogoń. Widziałem już nachalnych i zdesperowanych gości, ale nie aż tak, by striptizerka musiała uciekać od skarbonki pełnej kasy. Wykorzystując moment podszedłem pogadać z kumplem George’a, który został przy stoliku. Siadam koło niego wygodnie, tak jak powinien samiec alfa. Kumpel George’a za to, krzyżuje ręce, brodę blisko klaty utrzymuje, zsuwa się na sofie, wbija szyje w barki. Pytam go o coś, zamieniamy dwa słowa, ale widzę, że gość jest tak wystraszony, że zaraz dostanie zawału, kompletny brak luzu. Wracam do Hoona.
Ja: Ten gość jest o pół głowy niższy ode mnie.
Hoon: He?
J: Serio, siedziałem koło niego i czułem, że jest dużo niższy ode mnie.
Jak się okazało, to było tylko subiektywne odczucie, potem gdy go spotkałem w przejściu, był o dobre 15 cm ode mnie wyższy, jego mowa ciała, zamknięcie w sobie, obronna postawa sprawiły, że faktycznie, wyglądałem na dużo większego od niego, to wręcz nieprawdopodobne, jak wiele to zmienia!
George w tym czasie krążył po sali, kupował drinki. Tu warto opisać w jaki sposób chodził. Był bardzo zgarbiony, do tego wysuwał głowę przed resztę ciała, posuwał się trochę jak kosmita z taniej gry komputerowej lub bardzo chudy złodziej z kreskówki. Wtedy dowiedzieliśmy się, że nasz George z zawodu jest... psychologiem! No pięknie! Psycholog, a nie ma pojęcia jak się zachować wśród kobiet. Do tego nie utrzymywał kontaktu wzrokowego, a potem, gdy zaczepiała go kobieta z catwalka, on odchodził i wyglądało to zwyczajnie, jakby się jej bał (no, ale dzięki temu dostaliśmy z Hoonem prywatne show tylko dla nas). Warto jeszcze wspomnieć, że George łapał każda napotkaną kobietę za biodra, pośladki, może jest tam takie zachowanie dozwolone, ale na wstępie umieszcza go w jednej szufladce, w takiej, której każdy uwodziciel powinien unikać.
Teraz kilka trików odnośnie mowy ciała:
-Podczas rozmowy, raczej nie nachylaj się w stosunku do kobiety. Wyjątkiem jest, gdy macie już dobry kontakt i zbliżasz się w świadomym celu. Może wam się zdarzyć, że wyczytacie, że jedno zbliżenie się totalnie was przekreśla. Nieprawda. Aha, to coś bardzo ważnego: Gdy zrobicie coś nie tak, ogólnie w całym procesie uwodzenia, nie przekreśla was to. Zdarzało się, że czytałem na forum, jak to ktoś powiedział „mogłabyś” zamiast „chodź” i został zbesztany, bo „się zbłaźnił, wyszedł na AFC, dał ciała, pokazał że jest słaby itp.”. Da się z wszystkiego wyjść, jak dalej będziesz robił wszystko w miarę OK., będzie dobrze.
-Gdy mówisz otwieracz gdy kobieta się nie przemieszcza mów najlepiej zza barku, potem po odpowiedzi od dziewczyn odwróć się w jej/ich stronę, oczywiście ciągle sygnalizuj, że masz zamiar odejść. Fajna historia z tym związana, ćwiczyłem sobie to na praktykach i gdy odchodziłem do sklepu, dziewczyna o kilka lat starsza została na tym złapana. Samym sygnalizowaniem, że wychodzę, po rzuceniu ciekawego tematu, kobieta rzuciła „poczekaj” i wyciągnęła rękę łapiąc mnie za ramie. Ona sama była zadziwiona tym, co zrobiła, bo był to impuls, zmieszała się, gdy zdała sobie sprawę, że nawet nie wie co powiedzieć. Po prostu nie podobało jej się to, że wychodzę, Dodam, że mężatka (wprawdzie bardzo atrakcyjna, jak to czytasz Aniu, to gorąco pozdrawiam!). Zasada psychologii, robimy takie rzeczy podświadomie.
-Podczas rozmowy z kobietą używaj swojej postawy w celu nagradzania kobiety, siedzicie w inne strony zwróceni, zaczynacie rozmowę, kobieta zwraca się w Twoją stronę, nagródź ją zwróceniem się w jej. Gdy zrobi coś głupiego odwróć się trochę od niej, to kilkanaście cm różnicy, ale ona to wyczuje.
-Ręce, dłonie. Jeżeli używasz NLSu, ręce muszą być w pogotowiu. Powinieneś dotykać lali, też ręce w pogotowiu. Więc dlatego lepiej odpuścić sobie chowanie ich po kieszeniach, wygląda to nie do końca elegancko. Co możesz jeszcze robić z rękami? Wypatrzyłem to u Bonda w Casino Royale – idąc, jedna ręka (w moim wypadku prawa) zwisa luźno, za to lewa jest w kieszeni do połowy. Nie odbiera to ani trochę pewności siebie, ba, dodaje!
-Gestykulowanie. To jest ciekawe. Nie powiem nic nowego, gdy poinformuje was, że kobiety bardziej wczuwają się w rozmowę, bo są bardziej uczuciowe, norma. Dlatego nawet, gdy gestykulujesz z pewnym przerysowaniem, kobiety nie zwrócą na to uwagi (nawet dostaniesz potwierdzenie że jest zainteresowana tematem, bo zacznie mimowolnie powielać Twoje ruchy). Z facetami jest inaczej. Bardzo często mężczyzna z którym gadasz, zauważy, że żywo ruszasz ręką, rękami. Nie zdarzyło mi się jeszcze, by kobieta złapała mnie na gestykulacji, a naprawdę, nie kryje się z nią, wręcz odwrotnie, bardzo przerysowuje, w celu lepszego efektu, a nawet gdyby mnie na tym złapała, mam gotowe „Naprawdę? Gestykuluję? Robię to podświadomie, czytałem kiedyś, że jak zafascynujemy się rozmową z kimś to...”
Zastanawiałem się jeszcze, nad rozwinięciem wątku „czego nie robić”, ale uznałem, że to byłoby niepotrzebne... Co jeszcze mogę wspomnieć, to nie okazuj mową ciała wielkiego zainteresowania kobietą, raczej wykonuj ruch jako drugi, ma on być subtelny. Obserwuj zachowanie kobiety. Im większy set podejdziesz, tym łatwiej zauważysz, która kobieta jest Tobą zainteresowana (paradoksalnie, przeważnie jest to ta najładniejsza). Obserwuj jak dziewczyny nawzajem chcą pokazać, która jest najlepsza i same będą się nachylać i nie odejdą, mimo wyczerpania tematu z powodu którego je zaczepiłeś.
To tyle. Mam nadzieje, że trochę z tego wyciągnęliście. Najważniejsze – ćwiczyć mowę ciała cały czas, fajne jest to, że zawsze możecie to robić.
Aha, tak mi jeszcze wpadło do głowy, absolutnie najlepszy film do podpatrzenia i nauki mowy ciała:
Casino Royale czyli pierwszy Bond z Craigiem.
Film ten bije na głowę wszystkie inne z serii pod tym względem. W żadnym innym filmie o Bondzie nie zobaczysz tak rozwiniętego wątku interakcji Bonda z kobietą. Rozmowy Jamesa z Vesper wyglądają, jakby były stworzone w celach naukowych na tą stronę

Odpowiedzi

Nie ma to związku z tą całą

Nie ma to związku z tą całą akcją Sweet Witch

Portret użytkownika peper

Jak na mój nos to w życiu

Jak na mój nos to w życiu Foxy'iego pojawiło się realne zagrożenie, że jego blogi przeczyta ktoś kto nie powinien, zapewne kobieta...

Portret użytkownika Trancer

Też tak uważam.

Też tak uważam.

Nie Panowie, prawda jest

Nie Panowie, prawda jest taka, że jakiś czas temu ktoś przeczytał moje blogi i dostałem propozycje napisania książki. Jako, że jestem już blisko końca, należy niektóre z blogów, które będą w książce (tylko troche poprawione), usunąć z ogólnodostępnych źródeł Wink

Portret użytkownika peper

Aaa to ciekawe, w takim razie

Aaa to ciekawe, w takim razie powodzenia życzę, książkę pewnie przeczytam Wink

Dzięki i mam nadzieję, że Ci

Dzięki i mam nadzieję, że Ci się spodoba Smile

Portret użytkownika Neofita

Daj znać jak ukończysz

Daj znać jak ukończysz dzieło.
Wpis w dziale zalecany Wink

Poinformuję

Poinformuję Smile