Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

takie se kwestie finansów i współpracy z byłymi

Portret użytkownika baudelaire

Czołem!
Mam do Was Koledzy pytanie, bo jakim kurwa stary, to potrzebuję trzeźwego spojrzenia na sprawę. Nie chodzi tu niejako o uwodzenie, ale o pewną sytuację życiową.
Tak się złożyło że pomimo rozejścia się z drugą już "byłą", jednen z moich niewielkich biznesów jest powiązany do chwili obecnej z firmą Jej ojca.
Po rozstaniu warunki się nieco zmieniły, zrobiło się bardziej chłodno, ale interesy się robiły dalej i robią do tej pory. Wszystkie zobowiązania jakie miałem względem tej firmy skrupulanie spłaciłem, obecnie współpracuję biorąc towar tylko za gotówkę- sam się zdecydowałem na taki krok w dobie wątpliwej płynności finansowej wielu podmiotów, ale...
...no właśnie od niedawna jest jedno ale...
Niejako przy okazji inwentaryzacji ponoć została znaleziona jakaś stara rezerwacja, którą to jakobym miał wziąć na swój magazyn i nidy się z niej nie rozliczyć. Na sugestię że przecież wszystko rozliczyliśmy juz dawno temu i teraz nie czuję się już zobowiązany(tym bardziej że mój magazyn jest sporo mniejszy panuje w nim porządek, zatem wiem co mam, brałem, za co płaciłem, za co nie itd), moja była uważa że jednak powinniśmy tą powinność wobes firmy JEj ojca spełnić finansowo po połowie. Nie ejst tego dużo bo 1 tyś złotych, niemniej kurwa co to w ogóle ma znaczyć? To rezerwacja z 2007 roku- czyli z czasów gdy jeszcze byliśmy razem i jest ona wystawiona na firmę mojej byłej. Braliśmy też towar na nią, jednak te płatności rozliczyłem priorytetowo i w pierwszej kolejności.
Noż nie wiem co o tym sądzić ale płacić zamiaru nie mam. Nie wiem jak to wpłynie na współpracę ale zasadniczo co mnie ma obchodzić ich bałagan w firmie? A może po prostu to pracownicy nie zdjęli tej rezerwacji pomimo rozliczenia towaru? Przecież to możliwe. No i w końcu czy nie dało się wcześniej zauważyć przy okazji inwentaryzacji tej rezerwacji? Musiało minąć 5 lat?
Trochę to takie śmierdzące.
Wszelkie sugestie mile widziane.

Odpowiedzi

No coz, ryzyko operacyjne w

No coz, ryzyko operacyjne w firmach wystepuje zawsze, na moje oko to wina ktoregos z pracownikow, ktory po prostu nie zdjal tej operacji.

Watpie, zeby Twoja byla probowala wyludzenia zwiazanego z kwota 1000zl, czyli nie za duza jak dla firmy - gdyby kierowala sie motywem wyludzenia, zapewne kwota bylaby wyzsza.

Ta sytuacja moze wplynac na wspolprace, ale raczej nieznacznie. Ja bym sie po prostu powolal na ich balagan. Licza sie Twoje relacje z jej ojcem, jego charakter (jest nerwowy?) i tym podobne.

To taka opinia swiezaka w dziedzinie Finansow i Rachunkowosci Smile

Portret użytkownika baudelaire

Mnie tez sie raczej nie

Mnie tez sie raczej nie wydaje. Ona pieniadze ma. Duze prawdopodobienstwo jednak ze ktoras z dziewoj w biurach, gdy oddawalem czesc rzeczy jebnela sie i nie zdjela z rezerwacji towaru ktory oddalem.

Portret użytkownika baudelaire

U siebie Carlo mam natomiast

U siebie Carlo mam natomiast te rezerwacje byly na byla wiec wgladu nie mam do Jej dokumentow. Zreszta jak widac Ona sama nie wie, za to ma duza smialosc twierdzic ze zaplacimy to po polowie. Jak juz mowilem, 5 stowek dupy nie ma, ale jak zalatwialismy te rzeczy przy rozstaniu, jakos nie bylo zadnego ale. Powiedziala "tyle i tyle", zaplacilem bo to sprawa honoru byla, tymczasem teraz mi wypala ze to nie wszystko Smile i ze dziewczyny z biura musialy przegapic.

Portret użytkownika skaut

...albo zrobic cos zeby

...albo zrobic cos zeby przerwac Wasza wspolprace.

Ja bym zaplacil zeby miec spokoj.

Portret użytkownika skaut

Widzisz, to ok. Przekladasz

Widzisz, to ok.
Przekladasz zarzadzanie pieniedzmi na sprawy ducha i podejscia do wlasnej egzystencji. Sprobuj zrozumiec, ze dla mnie to pieniadz to tylko taka rzecz, ktora moze cos ulatwic jak rowniez cos namieszac. Rzecz - materialna. Nie przywiazuje do niej zbytniej wagi.

Nie znamy calej sprawy, nie wiemy jak baudelaire rozstal sie ze swoja byla. Wiemy, ze kontakty sie ochlodzily, ale interes na szczescie jakos sie kreci.

Tak jak Ty mozesz podejrzewac, ze ona moze szukac odnowienia kontaku, tak i ja moge sadzic, ze ona chce calkowitego odciecia sie od przeszlosci i jego osoby. Mozliwe, ze pojawil sie ktos nowy na jej oku i lepiej by bylo gdyby to on zaczal z tatusiem krecic.

Nie chce wymyslac zadnych spiskow. Jezeli zalezaloby mi na dalszym kontunowaniu wspolpracy z tatuskiem bylej to dla swietego spokoju zaplacilbym te pieniadze, pozostajac niewzruszonym, ale w glowie zaczalbym ukladac sobie plan poszukania nowych alternatyw gdyz wiedzialbym, ze cos sie dzieje.

P.s jezeli byla chce zeby tatko zostawil naszego kolege na lodzie to dlaczego mu o tym poprostu nie powie ? Bo tatko to raczej stary przedsiebiorca i powie coruni, ze jej problemy sercowe nie moga wplynac na to jak funkcjonuje jego biznes. Do tego potrzeba jakiejs draki....

Portret użytkownika baudelaire

Wlasnie mysle bardzo

Wlasnie mysle bardzo podobnie. Na szybko wyjasnie, na czym polega rezerwacja. Firma im na Optimie Comarchu pracuje, zatem w drodze ukladu z przedstawicielstwa mialem towaru tyle, ile potrzebowalem. Moj magazyn to bylo na poczatku parenascie tysiecy, co przy dostepie do produktow tak od nich jak i bezposrednio od producenta stanowilo przewage na rynku. Potrafilem zrobic deal za 200 tysiecy, ale nie gardzilem i detalicznym klientem, poniewaz tych duzych mi brakowalo. Z racji tego ze wchodzilem w branze moje znizki nie wygladaly zbyt obficie, wiec korzystalismy ze znizek kogos blisko prezesa, co wydaje sie oczywiste, a tym kims byla corka. Dzialajaca w branzy odziezowej, ale znajaca doskonale nasz rynek. Zatem moglem wziac towar np za 50 tys na maksymalnym rabacie i miec go u siebie. W systemie widnialo to jako zabrane i niezafakturowane. Tych rezerwacji bylo duzo, zawsze jednak pilnowalem by co do sztuki by wracalo jak sie nie sprzedalo. Musialo wracac bo potrzebowalem rotacji towaru, nie sprzedalismy, to dawalismy na magazyn glowny i opychali to inni handlowcy, jednak oni juz byli pracownikami prezesa, ja nie. Ja bylem swoim szefem. Jak sie zdecydowalismy rozejsc w 2009 roku, a wszystko hulalo niejako z marszu, oczywistym bylo ze trzeba uregulowac kwestie finansowe. Jako ze to ja wlozylem w te 4 lata pracy serce doslownie, to mnie przypadl sklep internetowy, partnerzy handlowi- glownie agencje reklamowe, tak sie po prostu dogadalismy, a byla i tak jako corka prezesa dostala niejako w spadku firme ojca:). Prezes nadal pilnuje interesu, ale to byla teraz juz podejmuje decyzje. Regulujac kwestie finansowe zaplacilem bylej za Jej polowe mieszkania, wszystko obylo sie bez zgrzytow a kwestie zawodowe rozwiazalismy tak ze Ona podliczyla ile tam bylo na Nia zabrane, wylozylem kase i zaplacilem. Bylo cacy. Zobowiazania mojej firmy- w miedzyczasie mialem powodz na magazynie, towar za 4 tysiace poszedl sie jebac- splacilem po kilku nastepnych miesiacach bo zwyczajnie nie mialem kasy. Tak czy inaczej uznalem ten temat za zamkniety poniewaz uregulowalem wszystko co do zlotowki. Od tamtego czasu reguluje wszystko gotowka, wiadomo ze teraz sa to sporo mniejsze sumy. Nie mialem kasy bo splacalem swoja ex z mieszkaniem a i tak musialem wziac jeszcze kredyt zatem zaczalem dzialac w innych branzach z lepszym lub gorszym skutkiem, ale jednak. Chocby w fotografii ktora uwielbiam. Zasadniczo dobre dwa lata zajelo mi staniecie na nogi finansowo mocniej, ale nauczony doswiadczeniem zwyczajnie przestalem miec skrupuly. Ta ktora teraz twierdzi ze cos znalezli z 2007 roku i trzeba to zaplacic po polowie, zwyczajnie mnie smieszy. Powaznie. Kazde z nas ma juz swoje zycie, ja od dwoch lat mam nowa kobiete, byla jakiegos faceta. Mam tez inne zrodla utrzymania wiec bez roboty nie zostane, natomiast z tego samego powodu nie mam zamiaru zaplacic. Z powodu ZASAD. Kiedys bym pewnie zaplacil i nie czulbym sie frajerem, teraz stracilbym szacunek do siebie.

Portret użytkownika baudelaire

Prawde mowiac rozstalismy sie

Prawde mowiac rozstalismy sie w pokoju. Bez prawnikow, bez zgielku a kase dzielic trzeba bylo. Wtedy chcialem to jak najszybciej miec za soba wiec nie bilismy sie o widelce czy scierki. Wspolpracowalismy nadal i przyznam ze ani ja im nie zagrazam- za maly biznesowo jestem, ani tez nie robie jakichs spektakularnych interesow, tak sobie tylko stukam dla siebie zeby miec za co zyc i nic wiecej. Natomiast ze pare razy chciala mi dojebac to oczywiste- a to czasem szpile chciala wjebac ze teraz to taki zajebisty jestem dla nowej panny a dla niej to taki chuj leniwiec bylem, a to mnie z facebooka wyjebala bo zobaczyla ze tam juz jakas panna przy mnie sobie gniazdko wije, a to cos od znajomych uslysze itd, itp. Dla mnie to sa jednak nieistotne sprawy, ignoruje Jej zachowanie bo to praca tylko. Ale w sytuacji gdzie ktos cos zjebal a Ona mysli ze podzieylimy sie odpowiedzialnoscia to juz takie troche po bandzie zagranie jest.

Koniecznie poszukaj

Koniecznie poszukaj potwierdzenia tej operacji, masz pewnie coś w dokumentacji przedsiębiorstwa.
Przy prowadzeniu przesiębiorstwa wymagana jest umowa pisemna na wszelkiego rodzaju operacje. Jak to było na gębę... to kwestia moralności. Każdemu zdarzają się błędy i jak jesteś pewien, że to nie Ty go popełniłeś, to trzymaj się swojego zdania.

Portret użytkownika baudelaire

Watpie Foxy. Nawet u Niej w

Watpie Foxy. Nawet u Niej w firmie watpie. Pamietam jaki burdel miala w torebce;). Jako corka prezesa duzo zalatwiala na gebe. Reasumujac byc moze ktos sie jebnal w zdejmowaniu towaru z rezerwacji na Nia, a ona szuka wspoltowarzysza niedoli.