Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Sport

Cześć

Postanowiłem i ja w jakiś sposób uczcić powstanie działu HydePark w zaawansowanych. Wiadomo, że sport to zdrowie, a w zdrowym ciele zdrowy duch.

Tutaj mam propozycję, żebyśmy mogli pogadać o sportach, które uprawiamy. Zaznaczam - uprawiamy. Możemy po prostu pochwalić się co robimy, a nie widzę tez powodu, żeby nie zadawać ewentualnych pytań, wymieniać się opiniami dotyczącymi technik, nowinek w danej dziedzinie itd.

Osobiście aktualnie mocno wkręciłem się w basen. Pływać nauczyłem się w wakacje między 4tą, a 5tą klasą podstawówki. Wakacje w Sopocie, z rodziną.

W piątej klasie podstawówki wyrobiłem sobie kartę pływacką (jako, ze w kazdy piątek chodziliśmy na basen w ramach w-fu. Wiekszosć wolaął sie pluskać w brodziku - kilka osób w tym ja - cisnęliśmy długości, wyławialiśmy krążek, skakalśmy czasem. Nawet w 6tej klasie wybrałem sie na eliminacje do zawodów pływackich - jednak nie wybrano mnie do szkolnej kadry.

W gimnazjum gdy zaczałem zapuszczać włosy basen odpuściłem, w liceum, gdy juz miałem dlugie nie chodzięłm wcale. Wszak strasznie niewygodnie jest upychać kudły pod czepkiem, a potem pół godziny suszyć. Na studiach znó zaczałem chodzic na basen, znów w ramach w-u. A w tym roku - prowadzaca zajecia trafiła nam sie osobą mocno wymagajacą i dajacą nam ostry wycisk. Nazywam ja pani sierżant, za jej podejśce do nas. I właśnie dzięki takiemu jej podejściu - sam jestem zainspirowany (to dobre słowo) do wyciskania z siebie ile sie da. Pochłaniam każde jej słowo dotyczące techniki, tłumaczy nam dokładnie co, jak i dlaczego (np. po interwale nalezy zrobić 10 głębokich wdechów, a wydechów do wody - żeby się zhiperwentylować - występuje różnica ciśnień między jamą ustną, a płucami, co nie sprzyja efektywnej wymianie gazowej).

I w ten sposób basen chyba staje się moją pasją. Nie dość, że poprawia kondychę, wyrabia sylwetkę to doskonale technike pływania, dzięki czemu kiedys będe mógł surfować na otwartym morzu, w zatokach.
No i woda to mój żywioł. W poprzednie wakacje uczyęłm sie wind-surfingu, w te myślę nad kite'm, by kiedyś przejc do tego o czym marze od dawna - do Surfowania na dużej fali.

Poza basenem - choć ostatnio niestety sporadycznie - uczęszczam na siłownię. Na szczęściemam fajny karnet, w systemie benefit - wiec mogę sobie dowolnie zmieniac pakernie, jak mi się spodoba, gdzie mi wygodniej dojechać. Ostatnio niestety obowiązki szkolne mnie od tego odciągały, a to święta wpadły i nie było mnie jz trochę. Jesli chodzi o trening to mnie ciekawi raczej droga w kierunku rzeźby, niż masy. Raz, że i tak kawał ze mnie chłopiska, to jeszcze po upakowaniu sie byłbym klocem. dwa, ze zawsze bardziej podobała mi sie smuklejsza, wyrzeźbiona sylwetka od wielkiej muskulatury. Trzy, ze wystraszałbym pacjentów, i pewnie nie byłoby wystarczającego rozmiaru fartuchów. Poza tym inne czynniki dotyczące np. spadku precyzji ruchów proporcjonalnego do wzrostu siły, co juz by mi zamknęło kilka ścieżek rozwoju kariery.

Rekreacyjnie zaś lubię rower, bieganie (co roku podchodzę do testu Coopera - mój wynik zazwyczaj około 2400m), czasem wyskoczę na ściankę wspinaczkową, jeżdżę na snowboardzie (choć niestety już drugi sezon mnie ominął).

Poza tym kręcą mnie sporty ekstremalne. W te wakacje - jeśli starczy mi funduszy planuję spróbować paralotniarstwa (przy czym niestety nie starczy mi jednoczesnie na kite'a i paralotnie, więc będe musiał po prostu cos wybrać. btw. Jacyś chętni, żeby dołączyć do planów? Tongue). Chcę kiedyś skakać na spadochronie.

A z dodatkowych planów. Za tydzień idę sie sptkac z kilkoma ludźmi od drużyny rycerskiej (w klimatach wczesnopiastowskich) i chce się nauczyc jeździć konno.

To by było na tyle.

Pozdrawiam

Zapraszam do rozmowy.

PS. Dziś na basenie wreszcie zaczął mi "delfin wychodzić" i wreszcie udawało mi sie przerzucać ręce nad wodą bez zawadzania barkami/łokciami o taflę wody. No i pokonałem swoja (już dość dawna już) traumę ze skakaniem na główkę. Pani sierżant doskonale wytłumaczyła nam technikę, a te kilka skoków które wykonałem to wspaniałe uczucie.
Inna rzecz, że gdy tylko wskoczę do wody i składam się do crawl'a to energia rozpierdala mnie od środka. Świetna sprawa.

Odpowiedzi

Basenik to także moja pasja.

Basenik to także moja pasja. 4 style (żabka, kraul, grzbiet i żaba na plecach - nie wiem jak to się nazywa) mi wystarczą.

Latam sobie 3-4 razy w tygodniu i wyrabiam 70-100 basenów (1750-2500m)

Oprócz tego piłka nożna, sporadycznie + rowerek - zacznie się teraz sezon.

Generalnie w basenie pokładam nadzieje na budowanie mojej sylwetki (chodzę regularnie od roku)

Portret użytkownika Sneakers

Regularnie biegam a jeśli

Regularnie biegam a jeśli nie, to wsiadam na rowerek i tak 40-50 km leciutko Smile latem pilka na swiezym powietrzu 2x w tygodniu. Poza tym robie cwiczenia ogolno rozwojowe typu drązek, pompki, abs 3x w tygodniu

Portret użytkownika Santi

Lubie grać w piłkę nożną.

Lubie grać w piłkę nożną. Lubie trenować wszelkie płaszczyzny walk. (Tak sobie wyobrażam że wychodze na ring tłumy krzyczą SAAANTTII dududu SANTI! dududu SANTIII!!! i miliony ściskają kciuki za moją pomyślną walkę)
Chce się zapisać na Hip Hop.

Portret użytkownika Fan

Do dzisiaj gram w piłkę i nie

Do dzisiaj gram w piłkę i nie zapomnę nigdy momenty kiedy zakochałem się w footbolówce. To miłość. Wieczna. Sentyment? Och, olbrzymi.

Setki meczy, paredziesiąt bramek, kilkanaście czerwonych kartek, parę razy na kacu, czasami zawodnik meczu, kupa śmiechu, stresu i adrenaliny. Niezwykłe przygody, wślizgi i walka o piłkę w powietrze. Derby. WOJNY i skandale. Przekupstwa meczy, próby korupcji sędziów- normalne kabarety. Turnieje, medale, trofea i marzenia. Ostre treningi, co nauczyło przezwyciężać ból, grać do końca, walczyć o każdą piłkę, nie ważne z jak silnym przeciwnikiem, zawsze jest szansa wygrać..!

Piękny sport. JEstem wdzięczny. Dziękuję.

Poza tym, lubię biegać, pływać, biegam na autobus, czasem uciekam na baletach jak mnie ktoś goni.

Portret użytkownika Italiano

Szczerze powiem wam, że sport

Szczerze powiem wam, że sport to jest to co kocham... A gdy wychodzę na boisko pograć w kosza lub siatkę a co dopiero w nogę to większego cwaniaka nigdzie nie znajdziecie. Jeśli trzeba wbić gwoździa to go wbije, jeśli trzeba poskręcać przeciwnikowi stawy w kosza to go wykręcę natomiast, gdy trzeba kiwnąć kogoś w nogę też śmiało podejmuje wyzwanie.

To wszystko przez mojego brata... Gdyby mnie nie zabrał ze sobą w wieku 6 lat na boisko pewnie nie potrafiłbym teraz nic zrobić z piłką, lub nie wiedziałbym na czym polegają zasady w grach zespołowych. Ale gdy zobaczyłem jak ten skubaniec ciupie w kosza to pojawiło mi się w głowie wyobrażenie, że chce być takim człowiekiem jak on, ciężką pracą dochodzić do swojego. Późnej pojawiły się z jego strony opowieści oparte na zdjęcach ze studiów, w których widziałem jakich gości ogrywał za piwko lub dwie dychy... Szybko rozeszła się fala, że mój brat z takim kolegą co miał na nazwisko RUS ogrywali każdego... I poszła plotka w świat o duecie WŁOCH(bo tak mam na naziwsko) i RUS rozjadą każdego. Przychodzili goście nawet z ówczesnego BKS i dostawali w dupsko. Jednak jeśli ktoś pojawił się z dobrą taktyką mój brat nie istniał z tym gościem. A tutaj pojawiam się ja. Byłem już starszy więc, gdy on chodził ćwiczyć ja też chodziłem... i za każdym razem gdy on kończył ja zostawałem na boisku jeszcze 30 minut dłużej i rzucałem aż w końcu dwa lata temu powiedział mi, że MAM LEPSZY RZUT OD NIEGO... ALE TAKTYKA DALEJ SŁABA i przegrywam... DWIE DYSZKI Smile jednak ćwiczę. Efekty w liceum spore... szybko wkupiłem się w towarzystwo z kolegą z gim i stworzyliśmy podstawy składu - MISTRZOSTWO POWIATU i 3 MIEJSCE W REJONIE nasze. Za dwa mało kiedy pudłuje! Dziennie staram się rzucić 90 celnych rzutów jeśli mam czas a boisko mam blisko więc bez problemu godzinkę poświęcam na cwiczenia.

Pojawiła się u mnie też kiedyś fascynacja siatkówką i tak poszedłem do gim sportowego właśnie z specjalizacją siatkówki... Umiałem jedynie odbijać piłkę nic więcej, nie wiedziałem jak się atakuje ale wiedziałem jak się wyskakuje do ataku. Resztę nauczył mnie trener w pół roku i pod konieć 1 klasy usłyszałem, że zrobiłem największy postęp i opaska kapitana w przyszłości będzie moja. Tak się stało w 3 klasie gim... odbierałem już dyplom za zwycięstwo w powiatowych zawodach i udzielałem wywiadu jako kapitan - wiecie jaki byłem dumny? Znowu kozakowałem ile się dało i brałem z tego uczucia jak najwięcej. Późnej na rejonach było słabo ale to już inna historia...
Swoją drogą dostałem też propozycję grania w 3 lidze siatkówki... zespół się rozwijał i było miejsce dla nowych młodych graczy podjąłem się wyzwania ale gdy zobaczyłem jak młodzi zawodnicy są traktowani prze zarząd i jakie trener ma podejście zrezygnowałem, może z wymówek może z słabej jak wtedy psychiki ale nie dałem rady... Teraz staram się jakoś formę utrzymywać i w razie potrzeby znów zacząć grać Wink.

A nogę kochałem zawsze... gdy nie miałem siły na kosza to kopałem w nogę z kolegami i tak połamałem się 3 razy - raz noga, raz ręką w nadgarstku i znów ręka w łokciu. Jednak się nie zrażałem kopałem dalej i grałem w klubie Góral Żywiec... Na dłuższą mętę nic z tego nie wyszło - chciałem być napastnikiem a przez wzrost (190) stawałem na obranie. Nie potrafiłem tak grać. Ale teraz dalej rekreacyjnie kopie z kolegami i całym sercem stoję za moim JANOSIKIEM - czyli PODBESKIDZIEM, które ma niezłe rezulataty w ekstraklasie.

CIEKAWOSTKA: przez zakłady bukmacherskie zarabiam sobie kasę na książki z tematyki rozwoju osobistego... Smile
Patrzenie na sport pod kątem biznesu już pominę bo za dużo się rozpisałem i nie chce tutaj tworzyć jakiegoś wypracowania. CHOCIAŻ MÓGŁBYM O SPORCIE GADAĆ GODZINAMI... CO GDZIE Z KIM DLACZEOG WYGRAŁ LUB PRZEGRAŁ - to mnie jara. Szkoda, ze z nie wszystkimi kobietami mozna gadac o sporcie ... Smile

Portret użytkownika Santi

Chodźmy w wakacje umówmy się

Chodźmy w wakacje umówmy się na jakiś szpil w noge. Na fajne boisko moge jechać do wiekszego miasta. Bo prawie kazdy mówi że lubi piłke nożną Smile

Portret użytkownika Fan

Jestem za

Jestem za Wink

Portret użytkownika skaut

Sami sportowcy, to mi sie

Sami sportowcy, to mi sie podoba.

Tylko od czego ja mam zaczac..
W wieku 9 lat zapisalem sie na zapasy do klubu Sila Myslowice. Koledzy z osiedla i sasiedzi z dolu chodzili to i ja poszedlem. Kolegom z osiedla sie szybko znudzilo, a sasiedzi z dolu zostali, to i ja zostalem. Gdzies na 6 lat... Bylem calkiem niezly w stylu klasycznym, jakies tam mniejsze osiagniecia na Mistrzowstwach Slaska, pare razy udzial w zawodach Ryszarda Wolnego (zloty olimpijczyk z Atlanty) w Raciborzu i cos tam sie dzialo. W stylu wolnym rzucali mna jak chcieli hehe. Pozniej wiadomo, dorastanie, alko, pierwsze zawody miosne (hehehe) i 'cwiczenie' w parze z sasiadem z dolu. Trener tak sie plul na nas podczas treningu, ze biedak koszulke musial zmieniac... Pozniej przerwa z pol roku, pozniej przyjechal i mowil, ze jest talent, ale trza trenowac, to powrot na chwile, ale wiadomo jak to z powrotami....

W szkole, czy to podstawowej czy sredniej, bylem na wszystkich mozliwych zawodach sportowych, nawet na plywaniu chociaz nie dane mi bylo nauczyc sie plywac...
Byl ping-pong (ciezko bylo sie dopchac do stolu, ale co to znaczy miec starszych kumpli), byla siatkowka, koszykowka, pilka reczna (wszedzie prawie zawsze kapitan), byla lekkoatletyka, byla i pilka nozna gdzie szlo mi srednio.

Niestety zawsze towarzyszyl temu alkohol, imprezy, zawody milosne itd. Wiec o zadnych spektakularnych osiagnieciach nie bylo mowy. Takie cos tak wygranie tam jakis wojewodzkich zawodow to dla mnie malo, bo jak juz gralem to ambicje mialem wyjebana.

Mozna bylo sie zapisac gdzies do klubu, ale przeciez po co jak wagary i imprezowanie lepsze...

Probowalem jeszcze dostac sie na katowicki AWF, ale slaby papier szkoły sredniej i ogolny brak kontaktow, plecow i konkretnego poparcia wynikami sportowymi, szybko pokazaly mi kakie mam szanse.

Teraz sobie biegam. Dlugodystansowo, trenujac wytrzymalosc. Moim celem jest przebiec jakis maraton. Najlepiej londynski.

I brzuszki sobie robie Smile
I pare pompek.

Kiedys jak bylem maly i patrzalem na starszych kumpli, ktorzy powoli rezygnowali ze wspolnego kopania w pile na rzec lasek itp. mowiac, ze im sie juz nie chce, to nie wierzylem i za huja tego nie rozumialem... Jak moze byc cos lepszego... Teraz rozumiem.

Konczac swoj wywod Jacku, dopowiem, ze lubie tez sport od strony teoretycznej. Interesuje mnie wszystko. Carling, snooker, mma (kiedys bylo K1), tenis ziemny, biathlon, kolarstwo (niezapomnanie ucieczki z lekcji by sluchac relacji z giro lub tour de france na eurosporcie.. btw. Uciekalem tez na Fiorelle i Dragonballa.. Smile ). Myslalem kiedys czy nie isc na dziennikarza sportowego, ale jak widze gdzie to wszystko zmierza to mi sie odechciewa.. w rubrykach sportowych czytamy o tym jak Giggs wyruchal zone bratu, Terry zone kumplowi, co napisal Szczesny na Twiterze, za ile jakas malolata dala dupy Ribery i polowie reprezentacji Francji... A ja sie zastanawiam CO MNIE TO KURWA INTERESUJE....

Pierwszy moj kontakt z pilka nozna pamietam jako final ligi mistrzow w 1994 gdzie moja druzyna, Fc Barcelona ulegla Milanowi cztery jajo... Plakalem jak dzieciak hehe majac 9 lat heheh. Mistrzostwa Swiata w USA pamietam juz doskonale, z zabojstwem Eskobara, paradami Camposa, grzywa Valderramy, brodka Alexi Lalasa, talentem mojego ulubionego pilkarza Christo Stoiczkowa i niestrzelonym karnym Roberto Baggio....

Pozniej byl Ajax Amsterdam, George Weah w Milanie, Czechy w Euro '96 i niezapomniana Atlanta.... Fajnie, fajnie...

Spoko temat, gdzie Fangusto ? Smile

Portret użytkownika Hedoniz

Ping-Pong zajebista sprawa,

Ping-Pong zajebista sprawa, zawsze uwielbiałem sobie poodbijać, tyle czasu w podstawówce na to poświęcałem, że wygrywałem zawody szkolne - jednak w gimnazjum przyszły inne priorytety Wink

Kiedyś Skaut, zagramy sobie mecz (przy piwku) Laughing out loud

Portret użytkownika Italiano

Fungusto jak się wstrzeli w

Fungusto jak się wstrzeli w temat to wróci jeszcze do czasów jak Pele lub Maradonna rysowali swoich rywali... albo swoje przebłyski geniuszu pokazywał Romario, chociaż on chyba jeszcze dalej gdzieś kopie w piłę.

Nawiązałeś do dziennikarza sportowego, fajna to jest fucha jeśli ma się przebicie i potrafi się coś zrelacjonować. Taki np. Mateusz Borek, gdy widzę jego programy to aż chce się je oglądać żadnego lania wody tylko po prostu szczera prawda z góry na dół... "Futbol Cafe" prowadzi w świetny sposób. Pamiętam jak zjechał tego prezesa NCSu, po tym jak nie odbył się mecz o puchar polski na narodowym. Coś pięknego. Ale też masz rację, że może nie futbol ale zachowanie piłkarzy idzie w złą stronę.

Dlatego miałem ostatnio wizję tego, aby wkręcić się bardziej w futbol i osiągnąć cel jakim byłby stołek prezesa w jakimś klubie a później zadbanie o fundamenty w takim klubie czyli młodzież... ale to na razie jeszcze cel w formie zarodka.

Ostatnio tata próbuje mnie wkręcić w klimat snooker'a interesuje się ktoś tym sportem? Bo jestem pełen podziwu dla tych którzy potrafią tak uderzać w te piłeczki, żeby ona nabierała jakiś rotacji - magia. Może o tym ktoś tutaj więcej mi powie hm? ;>

Portret użytkownika Hedoniz

Uwielbiam sporty ekstremalne,

Uwielbiam sporty ekstremalne, oczywiście, żeby przekraczać swoje granice. Aktualnie z braku czasu zaniedbałem aktywności, jednakże zawsze tu pompka, tam podciągnięcie - byle jakakolwiek aktywność była.

Najbardziej jednak uwielbiam trenować Parkour, gdzie zauważyłem jak bardzo ten sport jest podobny do życia. Kiedyś patrzyłem na daną ścianę i mówiłem sobie, przecież to niemożliwe, że tam wskoczę - dzisiaj dla mnie nie ma żadnego problemu z tą przeszkodą. Dzięki tej dyscyplinie nauczyłem się nie ograniczać i poszerzać zawsze horyzonty jak i wpoiłem sobie, że nie ma rzeczy niemożliwych - potrzebna jest wiara i nie gasnące pragnienie osiągnięcia danej rzeczy. Również pozbyłem się metodą "szoku" lęku wysokości jak na starówce Warszawskiej wbiegłem za "trenerem" na murki gdzie był metr szerokości a z jednej strony spadek około 15m jak nie więcej, po prostu w głowie miałem, jak on może to i Ja potrafię - no i potrafiłem Wink

Drugą dziedziną jest Trening siłowy bez sprzętu, gdzie przekracza się również świetnie swoje granice i rozwija siłę poprzez ćwiczenia jak i poprawia zdecydowanie kondycję. Świetnym przykładem do czego dążę w tej dziedzinie obrazuje ten filmik :

http://www.youtube.com/watch?v=w...

Jeżeli chodzi o sporty zdecydowanie indywidualnie, bez zespołów - nigdy nie szło mi w koszykówce czy tego typu sportach, chociaż jak już się zawziąłem to byłem coraz lepszy, jednak odkryłem, że nie daje mi to takiej satysfakcji jak ww. sporty Wink

Pozdrawiam !

Portret użytkownika baudelaire

A więc może i ja. Od dziecka

A więc może i ja.
Od dziecka uprawiałem sport. W wieku szkolnym moją pasją była piłka nożna i tak mi zostało do dzisiaj, tyle że już możliwości nie te;). Od czasu do czasu kopię już tylko amatorsko i wiadomo że Zinade'm nie będę;).
Poza piłką nożną, uprawiałem koszykówkę- nie łąpałem się do pierwszej piątki ale sam fakt że była to wtedy 3 liga w Polsce działał na mnie mobilizująco), grałem w siatkówkę(zmierzyłem się kiedyś z Bartkiem Janeczkiem z ASZ Częstochowa w plażówce, dostając sromotne lanie, choć dla zabawy) i smigałem na nartach.
Grałem też amatorsko w tenisa stołowego. Miałem przyjemność się zmierzyć w chłopakiem z kadry Polski- wtedy nawet nie wiedziałem że facet grał zawodowo i przegrałem 3 sety do 5, do 8 i do 7. Gość mi powiedział że jak na amatora to i tak całkiem nieźle;).
Ostatnio rzuciłem palenie i z 88 kg zrobiło mi się 102 w 5 miesięcy:). Piwo, grille, kiełbaski i za dużo żarcia, więc staram się robić 25 km lekkim biegiem, mniej jeść a częściej, lepiej spać no i wracam do piłki;).

Portret użytkownika baudelaire

Rozumiem Cię doskonale.

Rozumiem Cię doskonale. Bieganie to fantastyczna sprawa:).
Wczoraj wieczorem zważyłem się będąc u weterynarza i co? Waga drgnęła w dół, czyli że jest progres;DDDD
Przyznam że po każdym truchcie czuję się lepiej niż przed, co doskonale wpływa na motywację.