Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

|ROZSTANIE| - jakie przeżycia z tym związane.

Portret użytkownika Italiano

Witam!

Pisze Panowie bo chce poznać wasze cenne doświadczenia, które odnoszą się do zerwania z dziewczyną.

Jestem już z dziewczyną pół roku i doświadczyłem wielu dziwnych a także nie zapomnianych przeżyć ale czuje, że to co jest między nami nie wróży już perspektyw na przyszłość. Dlatego wolę do zakończyć zawczasu niż ciągnąć coś w nieskończoność szukając błahego powodu byle tylko zrzucić z siebie winę rozstania. Myśl o rozstaniu we mnie rozkwitała, gdy poczułem że zaczynam schodzić na złą drogę, zacząłem się dystansować od pewnych spraw, coraz bardziej ogarniało mnie zniechęcenie a do mojego życia wkradała się rutyna… którą przełamywałem jakimiś wypadami na imprezę czy próbowałem zorganizować jakieś ciekawe spotkanie z moją dziewczyną, aby tylko przełamać coś w sobie i ponowanie zobaczyć siebie zadowolonego jakim byłem, gdy poznawałem tą dziewczynę a spotkania z nią(te najciekawsze) opisywałem wam. Wychodząc ze znajomymi na jakieś imprezy, gdy jakiś zalążek pozytywnej energii się we mnie tlił przy innych dziewczynach oraz dobrej zabawie to miałem wrażenie, że znowu krzywdzę swoją dziewczynę. Tak wpadałem w błędne koło, które nie powiem trochę złych myśli mi przypędziło do głowy ale mimo to dalej staram się trzymać jak najlepiej.

Jestem przekonany o tym, że muszę z tą dziewczyną poważnie porozmawiać, przede wszystkim szczerze dlaczego nie widzę przyszłości naszego związku ale nachodzą mnie niepokojące myśli jak ona zareaguje… przecież zerwanie to nie sprawa, która po dziewczynie spłynie jak po maśle. A z drugiej strony muszę to zrobić bo czuje że trwając w tym związku już niczego dobrego nie wyciągnę ani nie zdołam dać jej jak na początku naszej znajomości – trwać w czymś co nie daje radości nie lubię bo ciągle chce dążyć wyżej i wyżej.

Dlatego chce was zapytać jakie macie doświadczenia z rozstaniami… jak wy do tego podchodziliście i co najważniejsze jak dziewczyny reagowały na wasze słowa o rozstaniu. Płacz, histeria może radość lub szacunek że nie baliście się im powiedzieć wprost że nie widzicie już wspólnej przyszłości.
Piszcie, chętnie poczytam o waszych przeżyciach i wyciągnę z tego odpowiednie wnioski dla siebie bo czuję, że coraz bardziej moja osoba się zaczyna kreować wchodząc w wiek 18 lat i przez podjęte decyzję chce czerpać jak konsekwencji, które Zamienie na doświadczenie.

PS. Tak na marginesie mam nadzieję, że ten wpis będzie impulsem, który zadziała na mnie motywującą i skłoni do działań jak kiedyś. A wracając do niego po pewnym czasie i czytając go będę miał uśmiech na twarzy za dobrze podjęte decyzje Smile. Bo ja znowu chce wrócić do aktywności…

Odpowiedzi

Portret użytkownika Fan

"przecież zerwanie to nie

"przecież zerwanie to nie sprawa, która po dziewczynie spłynie jak po maśle. "

Skąd wiesz? Może po niej właśnie tak spłynąć? jak zna techniki NLP to da se rade Smile

"A z drugiej strony muszę to zrobić bo czuje że trwając w tym związku już niczego dobrego nie wyciągnę ani nie zdołam dać jej jak na początku naszej znajomości – trwać w czymś co nie daje radości nie lubię bo ciągle chce dążyć wyżej i wyżej"

W jakim kontekście? jak w takim, aby stać się Alfa Zeus i ruchać ruchać, to zrywaj. A jak masz inne ambicje, to Italiano, pogadaj z nią- UŚWIADOM (najważniejsza dla mnie rzecz w związku teraz), że masz swoje plany i jeżeli ona ma cię ograniczać i blokować twój rozkwit- to zrywacie.

Ja mam takie spojrzenie na tą kwestię. Tak ja bym zrobił.

Teraz w ramach rozluźnienia, opowiem ci moją historię. Miałem podobnie jak ty, nie widziałem perspektym, rutyna, złość, nuda- w związku nie wychodziło! KURWA- tak pomyślałem- zrywam! I to było po imprezie, dziwnie wyszło, ale jakoś na lajcie zerwaliśmy, ale nie było to wyjaśnione. I za dwa dni mieliśmy mieć spotkanie, na którym ostatecznie ja zakończę związek. I tak też zrobiłem, przesatwiłem swoje bóle co mi nie pasowało mówiąc 'nie widze już przyszłości', ona coraz bardziej napływały jej łzy do oczu, głos był 'podcinany', wahała się, trząsła. Zobaczyłem słabość! Słabość? Nie! To była POTĘGA! Szczerze zobaczyłem jak jej zależy, ale jej rozum racjonalny powiedział 'nie pasujemy do siebie'. I się rozeszliśmy. I ja wtedy również nie chciałem zrywać, ale jak wyszło tak wyszło. Pick Up joł. Po dosłownie 2 dniach, pękłem kurwa! Posłuchałem tego i jazda- naprawiam sytuację:
http://www.youtube.com/watch?v=T...

I niech mi kurwa ktoś powie, że teraz do siebie nie pasujemy! No chuj, było ciężko, ale zapierdalałem jak głupi, starałem się. Dałem jej ramę- niech smaruje kanapki. I związek zaczął rozkwitać, relacja next level. Dziś jest zajebiście. Zajebiście... i dlatego pytam siebie: 'co jeszcze mogę zrobić, żeby było bardziej zajebiście?'

P.S. Przepraszam, ale jak nasłuchałem się Grzesiaków i innych NLPerów, to jakoś nauczyłem się, że w Postscriptum, zawsze pokazuje się prawdziwe, najważniejsze intencje, a ludzie robią to nie świadomie (chyba, że zostali uświadomieni, tak jak ja teraz robię to celowo).

" Tak na marginesie mam nadzieję, że ten wpis będzie impulsem, który zadziała na mnie motywującą i skłoni do działań jak kiedyś. "

I to jest odpowiedź Italiano. Ty nie chcesz zrywać. Ty chcesz, żebyśmy cię tutaj ojebali jak sukę, pomogli ci, żebyś się wziął w garść i naprawił to co się stało. A już wyszedłeś mądrzejszy, teraz zostań tylko geniuszem!

ps.2 Smile tutaj link do jamas va: http://spolecznosc.grmg.pl/topic...

kiedyś na głównej stronie grzesiaka, był taki dział, gdzie były artykuły i był jeden doskonały właśnie o jamas vu. Ten co wkleiłem, to nie czytałem, ale to pewnie strategie jakieś. Przejrzyj, może ci się przyda.

Portret użytkownika saverius

Moje doświadczenia z

Moje doświadczenia z rozstaniami:

1. Po tym jak rzuciła mnie first love, gdy miałem 16 lat, poszedłem 2 tygodnie później (rzuciła mnie po sylwestrze) na połowinki i lizałem cycuszki Bożenki - sex friend z liceum, ustawiłem ją sobie na wycieczce integracyjnej Smile
2. Każde kolejne spływało po mnie jak po kaczce. Nie utrzymuje żadnego kontaktu z byłymi i nigdy się z nimi nie spotykam i nie zamierzam, są to rozdziały zamknięte.

Portret użytkownika GDP

Społeczeństwo kreuje w

Społeczeństwo kreuje w naszych głowach scenki niczym z harlekinów, a może to my sami je kreujemy po tym jak naoglądaliśmy się masę filmów z takim ryjącym mózg gównem...

Jednak z mojego dotychczasowego doświadczenia wynika jeden wniosek. Laski są dużo bardziej twarde niż faceci (przynajmniej te które ja spotykałem). Nigdy nie było płaczu, lamentów itp. Zawsze prowadzę szczerą rozmowę. Trochę pierdole filozoficznie i nie każda kuma o co chodzi, ale to mnie nie interesuje. Mówię to co mam powiedzieć. Zwykle reakcje są no OK fajnie było, miło Cię było poznać, trzymaj się ciepło...

Nidy mi laska się nie popłakała jak z nią zerwałem. Nie wiem czy to kwestia tego że robie to umiejętnie, albo one po prostu mają mnie w dupie i dlatego tak lekko to przyjmują, no ale póki co takie mam doświadczenie. Jeśli to się zmieni na pewno o tym wspomnę.

Portret użytkownika Italiano

Fan twoje komentarze czasem

Fan twoje komentarze czasem mi przypominają takie wywody niektórych dziewczyn... jak zaczną to już konkretnie polecą z tematem Wink. Ale doceniam rozłożenie tego wpisu na niektóre fragmenty żeby mi coś uświadomić mimo to nie zawsze celnie odczytujesz kontekst - jak z tym ruchaniem. Jakbym chciał ciągle ruchać i ruchać oraz szukać nowych dziewczyn to nie wchodziłbym w związek... szukam czegoś innego ale na razie nie wiem jak to nazwać - może po prostu siebie? I tego w czym jestem mocny?

"I to jest odpowiedź Italiano. Ty nie chcesz zrywać. Ty chcesz, żebyśmy cię tutaj ojebali jak sukę, pomogli ci, żebyś się wziął w garść i naprawił to co się stało" - tu jedziesz po bandzie Wink. Jakbym nie chciał zrywać to po co nad tym myślał i chciał poznać doświadczenia innych żeby się do tego "przygotować"?CHCE to zrobić... Ojebanie ludzka i miła rzecz nigdy od tego nie uciekałem a osoby mnie krytykujące chwaliłem, że mnie czegoś uczyły ale tutaj też nie trafiłeś w kontekst.

Wyjaśniając ja nie zrywam z nią, żeby teraz sobie poruchać, pobalować lub zabawić się z innymi laskami "bezpiecznie" nikogo nie raniąc. Doszedłem do wniosku, że w tym wieku, którym jestem i mając w głowie perspektywy na przyszłość nie widzę się z dziewczyną... TAK PANOWIE ZROZUMIAŁEM, ŻE NIE UMIE JESZCZE PROWADZIĆ ZWIĄZKU, że niektóre sytuację nie są dla mnie jeszcze klarowne i jeśli dziewczyna szukała by bezpieczeństwa koło mnie mogłaby go nie znaleźć - a to dla mnie cios nisko pasa jeśli nie potrafię bronić tego na kim mi zależy.
Ale moje tłumaczenie tutaj nie ma nic do rzeczy, już powoli tworzę bloga w którym przedstawię swoje myśli jak dojrzewałem przy mniej i zmieniałem poglądy na pewne sprawy. Teraz jedynie chciałem poznać wasze doświadczenia jak dziewczyny zachowują się na rozstaniu - ale Fan jednak skusił mnie do polemiki, którą bardzo lubię Wink

Portret użytkownika Fan

"W jakim kontekście? jak w

"W jakim kontekście? jak w takim, aby stać się Alfa Zeus i ruchać ruchać, to zrywaj. "

No ja wiem wiem, że nie o to ci chodziło, dlatego dałem ci taki przykład tylko, a ty skwintowałeś to o co mi chodziło:

"Wyjaśniając ja nie zrywam z nią, żeby teraz sobie poruchać, pobalować lub zabawić się z innymi laskami "bezpiecznie" nikogo nie raniąc."

nie uważam cię za potwora Wink

Okej, już więcej nie próbuję ci nic mówić, bo jakoś do siebie po prostu nie trafiamy. Sory Wink chciałem dobrze.

No to teraz tylko powodzenia ci życzę. Dzięki za ten blog, bo fajnie się czegoś nauczyć.

Portret użytkownika Italiano

Nauczyłeś się czegoś z tego

Nauczyłeś się czegoś z tego wpisu? Czy to ironia której nie zrozumiałem? Jak nie... to podziel się tą nauką może mi się też przyda.

"jakoś do siebie po prostu nie trafiamy." - to sobie kiedyś na prv wyjaśnialiśmy jeśli dobrze pamiętam tak? Czasem idziemy na innej fali ale w odpowiednim momencie zawsze coś trafi w określony punkt:)

Portret użytkownika Fan

Nauczyłem się, że każdy ma

Nauczyłem się, że każdy ma inny pogląd i mój wcale nie musi być słuszny i że na siłę nie trzeba nikogo napierać i narzucać swojego zdania. Dlatego ja się wycofuję i sam sobie poradxzisz Wink trzymaj się

No u mnie raz to była urażona

No u mnie raz to była urażona duma i sms parę minut później "Aha spoko" z pierwszą dziewczyną - chyba się zdziwiła, że jestem zdolny do: chce isc w zyciu do przodu a relacja z Toba to krok do tylu. Później pisała trochę smsów itp.

Pamiętam też dwie twarde reakcje już zaangażowanych dziewczyn, z czego jedna to była bomba zegarowa i po czasie się dowiedziałem jakim to jestem chujem i ignorantem Smile

Więcej przede mną Smile

Portret użytkownika Italiano

To przy takich rozmowach

To przy takich rozmowach obchodzi się bez rękoczynów względem nas? Chociaż to zależy głownie od charakteru...
Wpisujcie Panowie, jak to było z waszymi dziewczynami chce poznać jak najwięcej takich sytuacji, w których trzeba było spiąć jaja i podjąć właściwą decyzję mówiąc nie oraz się rozstać... ciekawym aspektem też będzie to co działo się później.
Czy tylko 4 z nas miała takie przygody? Nie wierze...

Portret użytkownika GDP

Aaa zapomniałem dodać, że

Aaa zapomniałem dodać, że moja była przez kilka miesięcy po tym jak się rozstaliśmy siała ploty na uczelni, że za nią ganiam i że chcę do niej wrócić. Więc gdzieś tam urażona duma jednak była. Na szczęście miałem na to wyjebane co każdy kto mnie zna mógł zauważyć Smile.

Nawet smsy od niej po pijaku jakieś dostawałem. Nie to że jestem chujem, ale że spierdoliłem jej kilka lat życia itp.
Oczywiście zero odzewu z mojej strony.

Aha jeszcze poszedł tekst w

Aha jeszcze poszedł tekst w miasto że byłem damskim bokserem Smile

Portret użytkownika saverius

Jak miałem 17 lat i byłem w

Jak miałem 17 lat i byłem w liceum i miałem ambicje bzyknąć taką fajną i nadzianą laskę i gdy to zrobiłem, to jakoś przestałem się nią interesować, bo taka... tępa była. Dostałem od niej sms:

"W łóżku jesteś zajebisty, ale w życiu chujowy"

Laughing out loud

Portret użytkownika Italiano

Napisze wam na razie to tutaj

Napisze wam na razie to tutaj bo do bloga nie mam weny... muszę poczuć aurę wiosny i otworzyć się w moim ulubionym miejscu koło wodospadu.

Jakiś tydzień temu, rozstałem się z dziewczyną, którą opisywałem w ostatnich 3 blogach w tym dziale(tą samą której dotyczył blog |Czujesz moc?| - SPOTKANIE!). Dramaturgi i jakiś scen wyjętych z filmu nie było - czysta rzeczywistość. Spokojny krótki spacer, w podczas którego ona wyjaśniła mi czego nie potrafiła we mnie zrozumieć i dlaczego wcześniej nie reagowała na moją obojętność...żeby postarać się relacje między nami naprawić. Ja jako, że doświadczenia w takich rozmowach nie mam bo nie potrafię być poważny, wziąłem co nie co do siebie i poświęciłem trochę czasu na myślenie: "Jak zastąpić teraz ten wolny czas... Czy to rozstanie było na pewno dobrą decyzją itp." - doszedłem do jednego wniosku, na siłę nie ma co uszczęśliwiać siebie i innych... jeśli myśli się o zakończeniu czegoś, trzeba to zakończyć i już inaczej będziemy albo się ograniczać albo żyć zastanawiając sie "Co by było gdyby" lub na każdym kroku będziemy się męczyć i krzywdzić drugą osobę.

Oznajmiłem jej, ze nie potrafię już z nią być w związku bo czegoś mi brakuje - nie wiem jak to nazwać... dlatego chce poszukać odpowiedzi na to pytanie sam, poznać lepiej siebie. Widać było jej smutek w oczach ale zachowała się dla mnie jak dziewczyna z poziomem, podziękowała mi za spędzony czas i powiedziała co cennego dzięki mnie dostrzegła a dalej ruszyła w swoją oddzielną drogę życiowa... Wtedy miałem tylko jedną myśl w głowie: "Takk, jak już będę miał wnuki to opowiem im o tej kobiecie, która była wulkanem emocji i tykającą bombą zegarową. A także o tym jak nas dziadek przez lornetkę podglądał w parku na ławce podczas "migdalenia"

Tak się kończy ten etap blogów i spotkań z tą dziewczyną... Być może kiedyś jeszcze będzie okazja wrócić do tych czasów jak się spotkamy przypadkowo na mieście lub nie przypadkowo. Jednak cieszy mnie to, ze potrafie być odpowiedzialny za swoje decyzje! Wink

PS: Dzięki dla niektórych którzy uświadomili mi, że dla chwili przyjemności nie warto tracić cennych wspomnień do ludzi, którzy darzą nas szacunkiem... GDP, Sneakers, Seven - Dziękuje Smile

Portret użytkownika Trancer

Z kolei co ja miałem po

Z kolei co ja miałem po zerwaniu (a właściwie porzuceniu przez nią), to możecie zobaczyć w moim ostatnim wpisie w tym dziale....
Heh...
To dopiero były emocje...

Mój kumpel (o którym w tym wpisie wspomniałem) powiedział mi nawet pół żartem-pół serio, żebym napisał książkę na bazie mojej historii, bo wtedy był to bezdyskusyjny bestletter zawierający chyba każdy wątek... Tongue
I że stałbym się bogatszy chyba od twórczyni Harry'ego Pottera Laughing out loud

A teraz tak na serio....

Nieważne dla kogo i w jaki sposób, rozstania są zawsze nieprzyjemnym przeżyciem.
Nawet jeśli będzie to "kulturalne rozstanie", to i tak po jakimś czasie dopadnie którąś ze stron jakiś niedosyt, poczucie pustki.
Im dłużej byliśmy z tą osobą, tym bardziej jest to odczuwalne. Chwil przeżytych z tą osobą nie da się wymazać.
Można jedynie przeramować emocje związane z tą osobą, zwłaszcza jeśli rozstanie było typowym pierdolnięciem atomowym.

Portret użytkownika Sneakers

No Trancer... co jak co.. ale

No Trancer... co jak co.. ale to co laska Tobie odpierdalała potem, to jest nie do pozazdroszczenia naprawdę.. Nie chciałbym być na Twoim miejscu, bo faktycznie miałeś przejebane, tym bardziej, że Twój social mógł się całkiem zjebać przez tą laskę.. Może i ja miałem bagno, choć trochę na innej płaszczyźnie i co jak co też nie do pozazdroszczenia.

Natomiast co do Ciebie Italiano to zajebiście nie to, że zazdroszczę, ale jestem pełen podziwu, że tak "ładnie" i kulturalnie udało Ci się rozstać z kobietą.. PLUS dla Ciebie, że prawdopodobnie nie zmieni się ona w zimna sukę, mam też nadzieję, że nadal będzie fajna zanim Ciebie poznała i u kogoś znajdzie szczęście Smile Mimo, że miałeś z nią fajne chwile to właśnie szanuję Ciebie za to, że byłeś z nią szczery, że paradoksalnie jej nie skrzywdziłeś (zbytnio)... to mi się spodobało właśnie:)

Portret użytkownika Guest

ok, ok, ok... to teraz tak w

ok, ok, ok... to teraz tak w języku zrozumiałem dla faceta: to dlaczego sie z nia rozstałeś?

Portret użytkownika Italiano

Kejszyn obawiam się, że coś

Kejszyn obawiam się, że coś nie za bardzo przeczytałeś mój temat w szczególności komentarze, w których wyjaśniłem, że nie chce uciekać od niczego a dlaczego zrywam powód podałem... Szkoda, trzeba było te komentarze rozłożyć na czynniki pierwsze - ale dzięki za ciekawe rady, przemyśle je.

Sneakers właśnie to o czym wspomniałeś było dla mnie wyzwaniem aby poprowadzić zakończenie tak, abyśmy zostali mimo wszystko dla siebie dobrymi znajomymi i żeby wiedziała, że może na mnie polegać - czy to dobry ruch nie wiem, to było moje oficjalnie pierwsze rozstanie, czas pokaże. Ale na pewno jeśli człowiek najlepiej pamięta zakończenia danych wydarzeń to dziewczyna nie będzie mnie wspominać jako CHAMA/PROSTAKA.

Guest... ujmując to prościej hmm... Zaczęło brakować pociągu fizycznego już do drugiej osoby, wszystko stawało się takie same, te same czynności, taki sam przebieg dnia... SZKOŁA PRZERWA ONA KONIEC SZKOŁY WYCIECZKA DO DOMU i później na nowy to samo, mimo że się starałem to nie potrafiłem wyciągnąć z siebie więcej, żeby wszystko było dobrze. Po za tym dziewczyna fochy lubi sobie strzelać, to też mnie wkurzało i zadecydowało o mojej dezycji... miałem dość!

A jeśli wracamy do tych sytuacji to wiecie jaka ostatnio mi jazdę zrobiła, gdy spotkaliśmy się w szkole? Nalegałem aby napisała sms'a do swojej przyjaciółki, żebym dowiedział się kilku cennych dla mnie informacji to powiedziała, że "Nie... bo nie..." a później rozmowę po tym zdaniu od razu sprowadziła do tego, że z nią zerwałem i jaka ona to musi być beznadzieja... Czujecie od SMS"A do POWODÓW ROZSTANIA? Mocne ST wali teraz.

Portret użytkownika baudelaire

No cóż. Pierwszy poważny

No cóż. Pierwszy poważny związek 8 lat- 2 lata wykreślone z życiorysu. Drugi poważny 4 lata- kilka miesięcy. Tych mniejszych kilkumiesięcznych nie liczę bo to po mnie spływało najwyżej po weekendzie.