Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

.

Portret użytkownika Trancer

Odpowiedzi

Portret użytkownika peper

Cóż, dobrze usłyszeć co tam u

Cóż, dobrze usłyszeć co tam u Ciebie nowego się wydarzyło. Co do tej 40'sto latki, skoro ani Ty ani Ona nie widzicie w tej seksualnej relacji problemu, to jest okej. A jak tam na studiach leci?

Portret użytkownika Trancer

Tak poza tym to wszystko w

Tak poza tym to wszystko w porządku Wink

Sesyjka rozwalona za pierwszym strzałem (no prawie cała, jedna poprawka tylko).

No i jak pisałem, relacje z koleżankami znacznie sie polepszyły Wink

Socjal już mam zrobiony, poznaję kolejne laski z grupy, jest jak powinno być Wink

A i też z działaniem idzie dobrze....
Narazie bez jakiś mega konkretów, póki co ustawiony jestem na parę imprez z różnymi dziewczynami Tongue

Nie wspominałem o tym, bo nie ma co dmuchać na zimne...

Portret użytkownika Trancer

No cóż... Wszystko się zamyka

No cóż...

Wszystko się zamyka wokół "Nic nie jest prawdą, wszystko jest dozwolone" Tongue

Uważam też, że problem z tą regułą polega na tym, że trudno jest ją respektować i stosować w rzeczywistości.
Choćby i dlatego, że serce nie sługa Wink

Do tego można by dodać jakieś inne czynniki (głównie pokroju szufladkowanie), no ale nie da się ukryć, że wielu ludzi boi się tak bez oczekiwań podchodzić do innych osób.

Jak ktoś np, podrywa kobietę, to robi po to, aby osiągnąć konkretny cel, czyli stworzyć związek lub przespać się z nią (pewnie i inne powody też by się znalazły, ale nie ma co się rozdrabniać).

A prawda jest taka, że takie podejście, bez oczekiwań, bez założeń jest niczym innym... jak wolnością Wink

I tylko w warunkach takiej wolności będziemy mogli stworzyć to, czego chcemy...

Portret użytkownika Trancer

Owszem, nie musiałem tego

Owszem, nie musiałem tego pisać, ani tym bardziej opisywać swoich motywów działania...

Przed nikim się nie tłumaczę Tongue

No ale trzeba było napisać coś po dłuższej nieobecności.. Wink
Do tego dochodzi fakt, że nauczyłem się kolejnych jakże istotnych rzeczy, no i w końcu z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że żyję w zgodzie ze swoim "mottem", które nakręca mój rozwój już od bardzo dawna...

A co do imprez na Śląsku, to teraz moim faworytem są "Kwadraty" na Ligocie Smile
Ostatnio często bywam tam razem ze Santim.

No i poza tym Pomarańcza w Katowicach, na otwarcie Spiża też się wybieram Wink

Jak będę zadowolony z tego co tam grają, to wtedy częściej będę tam wpadał Smile

Portret użytkownika Italiano

Dobrze Trancer, że działasz!

Dobrze Trancer, że działasz! Starasz się, idziesz do przodu i próbujesz wyciągnąć się z tego ostatniego dołka, który widać było był głęboki. Ważne, że jakieś nowe cele odnalazłeś wiesz mniej więcej czego chcesz i teraz jedynie musisz podtrzymać motywację oraz wytrwałość w dopełnieniu tego co zacząłeś. A według mnie zacząłeś chyba od najlepszej strony bo od akceptacji tego co było, jak jest i po prostu jeszcze raz zaakceptowaniu siebie bez żadnego okłamywania Siebie co jebie bardzo w psychice.

Portret użytkownika peper

Oj panowie, a ile razy mi się

Oj panowie, a ile razy mi się zdarza zapominać o tym zdrowym dystansie i nie układaniu sobie w głowie wizji najbliższej przyszłości z daną kobietą...

Wydawało mi się, że to jakiś relikt bycia needy-gościem, ale jak czytam wasze komentarze to dochodzę do wniosku, że być może to na swój sposób normalne

Ah jeszcze Trancer odniosę się do tego, że pisałeś do Sneakersa o odebranie odznaki wtajemniczonego - też miałem jakiś rok temu podobne myśli, w kategoriach "znam stronę od dwóch lat, a nawet nie jestem w stanie doprowadzić w relacji z dziewczyną do tego, tego i owego, więc gdzie mi tam do odznaki jakiegoś zaawansowanego na popularnym portalu społecznościowym o podrywaniu" I powiem Ci, że takie myślenie o kant dupy można sobie rozbić, nie potrzebne robienie sobie jakiejś sztucznej presji pt. wypadało by mieć już lepsze osiągi z kobietami znając taką wiedzę itp. - zamiast pozwolić tym sprawom toczyć się naturalnie, bez parcia na domknięcia/związki/inne - ale do podobnych wniosków sam już chyba doszedłeś Wink

PS. znów zdrzemnąłem się po zajęciach kilka godzin za dnia i zasnąć teraz nie mogę, a rano trzeba wstać Sad

Portret użytkownika Trancer

""""Oj panowie, a ile razy mi

""""Oj panowie, a ile razy mi się zdarza zapominać o tym zdrowym dystansie i nie układaniu sobie w głowie wizji najbliższej przyszłości z daną kobietą..."""

Na ten temat i jeszcze jeden (zobaczycie jaki) napiszę bloga, który będzie na ogólnym Tongue

W sumie sentencja tego bloga będzie taka sama jak w tym, tyle że w innej formie....

Bo sam rozumiesz Peper (jak i reszta)....

Pójdę o zakład, że conajmniej (jak nie więcej) połowa użytkowników nie zwróciłaby uwagi na to co najistotniejsze, tylko zaczęła sobie masowo walić konia nad faktem, jak to zaliczyłem 40-latke...

Albo mówiąc bardziej nowocześnie - MILF'a Tongue

PS: nie Ty jeden to przerabiasz Laughing out loud
A jutro rano też muszę wstać na badania krwi i moczu ;/

Portret użytkownika Trancer

Heheh nie ma źle Masz 30

Heheh nie ma źle Tongue

Masz 30 lat, więc u młodszych będziesz miał branie Wink

A co do 25'tek to powiem tak.....

Mnóstwo moich rówieśniczek (czyli rocznik 90 +/-) to już mężatki są Shock
W dodatku to są ponętne kobiety, niejedna mi się cholernie podobała.

I co ja biedaczek z tym fantem zrobię ?? Sad Tongue
Więc uwierz mi, że nie tylko Ty masz ten problem Tongue

Mnie to nawet trochę irytuje...

Że ja zabrałem się za starszą kobietę i skutecznie ją poderwałem w dwa tygodnie, a nie potrafię za chuja znaleźć sobie młodszej lub rówieśniczki.... -.-

No ale cóż....
Paradoksy losu...

Już się zaczynam godzić z tym, że u mnie nic nie jest normalne Laughing out loud

Portret użytkownika Guest

no jak to... nie wiesz

no jak to... nie wiesz dlaczego poderwałeś starszą? No co Ty!Wink

Portret użytkownika Trancer

Ale w jakim sensie nie wiem

Ale w jakim sensie nie wiem ??? Tongue

Co sprawiło lub co zrobiłem, że się udało, czy też pytasz o moje osobiste motywacje, które mnie pchały do tego ???

Portret użytkownika Guest

zastanowiłbym sie raczej nad

zastanowiłbym sie raczej nad jej motywacjami...Wink

Portret użytkownika Trancer

No rozwódką jest, więc

No rozwódką jest, więc brakuje jej bliskości faceta...
Wymieniłbym kilka innych, ale wszystko obraca się wokół tego...

A Ty masz jakąś swoją koncepcję ??? ;>

Portret użytkownika Guest

no mniej wiecej o to

no mniej wiecej o to chodzi...
rozumowanie mlodej kobiety: jak nie ty to inny
rozumowanie starszej kobiety: jak nie ty to pewnie nikt inny

Portret użytkownika Trancer

Heh... No to teraz to mi

Heh...

No to teraz to mi dałeś powód do rozkminy....

jak nie ty to pewnie nikt inny

Jakoś nie fajnie się czuje po tym stwierdzeniu.
Bycie taką zapchajdziurą... heh...

Czyli jednak to nie jest tak, że ktoś jest kozak bo poderwał starszą kobietę....
Po prostu padło się ofiara jej poszukiwań kogoś, kto zabije samotność....

Portret użytkownika Guest

jezeli wyrwiesz zakochana w

jezeli wyrwiesz zakochana w mezu 40-latke, w szczesliwym i stabilnym zwiazku, z rodziną... wywolales emocje, zakreciles kobiete, rozkochales w sobie...
Ale sfrustrowana rozwodka, w szarej rzeczywistosci, bez stalego partnera i seksu... Sam wiesz, jak to bylo i sam sobie odpowiedz na pytanie.

Prawda jest taka: my się reklamujemy, kobieta dopuszcza... Mistrzowie w sztuce uwodzenia dobrze sie reklamują i maja duzo "dopuszczeń", inni idą w "ilość" i teorie wielkich liczb;), a na jeszcze innych panienka kiwa palcem i wtedy oni leeeeeecą...

Portret użytkownika Trancer

Czyli znowu dochodzę do

Czyli znowu dochodzę do wniosku, że muszę jeszcze w chuj duuużo popracować nad "reklamą" i wywoływaniem emocji...

Może i zły w tym nie jestem, ale dużo brakuje...

Gratuluję postępów, to tak

Gratuluję postępów, to tak gwoli wstępu Smile

Chciałem teraz poruszyć inne sprawy, przez które, moim zdaniem, wiele Twoich wpisów jest wpisami pochwalnym mówiącymi o tym, ze niedawno było gorzej, a teraz jest lepiej. Taki trend zauważyłem - cyklicznie, co jakiś czas - powtarza sie pewna sekwencja wydarzeń. Stopniowo rozwijający się dołek, potem olśnienie i gwałtowne postępy, z częstotliwością co pół roku, powiedzmy.

Kilka moich obserwacji - po pierwsze fakt pojawiania się dołków i górek nie jest faktem pozytywnym, skoro dołki te są na tyle głębokie, ze potrzebujesz bodźca zewnętrznego w postaci np. bana, żeby się zeń wydostać i wrócić na pożądane tory. Dołki są czymś w życiu najzupełniej normalnym, każdy ich doświadcza, każdy się z nimi styka. Jednak stanem optymalnym jest jak nabardziej:
1. Spłaszczenie
2. Uniesienie
życiowej sinusoidy nastrojów.
Żeby nie brzmiało jak matematyczny bełkot - przykład z mojego doświadczenia - sam dołki miewam, jednak są one i dość sporadyczne, i dość nieznaczne, zazwyczaj natury uczelnianej. Kiedyś (przed swoim rozbratem z portalem podrywaj.org) i z ciągłym myśleniem co by tu w sobie poprawić, co robię źle, a powinienem lepiej. I tu dochodzimy do sprawy drugiej.

Mianowicie nadmiar myślenia zawsze prowadzi do zwątpienia.
Żeby nie było - wątpliwości również są sprawą dobrą, bo to dzięki nim możemy się rozwijać, aktualizować swoje poglądy, oddzielać ziarno od plew. Jednak stanem koniecznym jest zawsze ich rozwiązanie, w kierunku jednym lub drugim, ale pozbycie się ich. Jednak nie jest możliwe osiągnięcie stanu, w którym nic juz nie trzeba bedzie poprawiać. Zawsze jest coś co mozemy robić lepiej, toteż koncentrujac się na tym -> coraz więcej czasu spędzamy o tym myśląc -> stopniowo narasta presja -> gdy narasta presja -> ciężko jest cokolwiek zrobić po myśli -> narasta frustracja i dołek gotowy.
Znajdujemy rozwiązanie, cykl się powtarza.

Tymczasem moja złotą metodą na to jest spuszczenie z tonu i rozluźnienie pośladów. Przykład z mojego podwórka: - chciałem być mistrzem w cocky ad funny - więc przy każdej możliwej okazji szukałem czegoś, słówek, zwrotów, żeby móc się ponabijać i stworzyć zabawna atmosferę -> gdy nic na horyzoncie nie było - narastało napięcie, że nie wprowadzam zmian w życie -> rosła frustracja i dołek gotowy.
Od około roku, gdy dałem sobie z tym spokój, olałem temat, wrzuciłem an luz i rozluźniłem poślady - dziwnym trafem - nagle zacząłem mieć częściej lepszy humor i nawet nie zauważyłem, jak stałem się grupowym jajcarzem (cienka jest granica między jajcarzem, a klaunem - na szczęście potrafię ja wyczuć i nie przekroczyć), a dziś na całym wydziale mam renomę dowcipnisia (co tym bardziej nakręca zjawisko, na tyle że nawet gdy rzucę jakiś słaby dowcip, wszyscy się śmieją jak z najlepszego kawału - zaiste wielka jest potęga famy i ramy).

No i dochodzimy do sprawy ostatecznej mianowicie efektów. Słusznie czynisz wystrzegając się parcia na efekty w relacjach, bo zawsze to tworzy niepotrzebną presję, ciśnieni, a potem wychodzi słabo. Osobiście czynię podobnie, jednak poszedłem tutaj jeszcze dalej, mianowicie pogodziłem się z tym, że żaden ze mnie uwodziciel. Zamiast (tak jak kiedyś) stresować się niepotrzebnie ta sytuacją, czytając blogi, coraz to kolejne książki, bo których oświecenie przychodziło tylko chwilowe, efekty również były tylko chwilowe (kilka dni ostrego podrywania z zadowalającym skutkiem, by po pierwszej klapie znów na dwa-trzy miesiące popaść w bezczynność) - słowem - błędne koło.
Dziś moja metoda to kompletny luzik i poleganie na własnym czarze, aniżeli na wysublimowanych technikach. Oraz świadomość, że nie każda muszę poderwać, a nawet niewielki procent będzie podatnych. Po kilku zamienionych słowach jestem w stanie stwierdzić, czy w obecności tej dziewczyny się spinam, czy czuję luz-blues i jest fajnie. Kiedyś uważałem, ze te spinanie wynika z niepewności siebie, że muszę więcej nad sobą pracować i to koniecznie naprawić - efekty vide ciąg sekwencji kilka akapitów wyżej. Podczas, gdy przyczyna najpewniej leży na zewnątrz. Albo ta dziewczyna zwyczajniej ma słaby dzień i się spina, spiny mi udzielając, albo ja mam gorszy dzień i się spinam (pewnie spiny jej udzielając), albo po prostu nie jest dla mnie (nawet nie uwierzycie jak wielki wpływ maja czynniki biologiczne [na które oczywiście wpływu nie mamy żadnego] np. Główny układ zgodności tkankowej - choć nie jest to do końca potwierdzone badaniami, jednak w niektórych podręcznikach jest umieszczane, że ludzie [podobnie jak inne zwierzaczki] dobierają sobie partnerów jak najbardziej przeciwnych antygenowo [czysta ewolucja - potomstwo wtedy będzie odporne na większą liczbę chorób i będzie cieszyć się lepszym zdrowiem - stąd pociąg lokalnych [chłopaków i dziewcząt] do egzotycznych [dziewcząt i chłopaków] i odwrotnie - egzotyczni lecą na nas Smile) Mnie ten argument ostatecznie przekonał, ze nie warto się spinać, bo moja biologia zrobi sprawę za mnie Smile A raczej biologia dziewcząt, które zaczepia fajny facet Laughing out loud

I trzymając się biologii dochodzimy do kwestii finalnej. Otóż czytam i paczę - przygnębiło (a co najmniej zbiło z tropu i pchnęło w sekwencje zastanawiania i konieczności czegoś zmieniania; cytat: "Czyli znowu dochodzę do wniosku, że muszę jeszcze w chuj duuużo popracować nad "reklamą" i wywoływaniem emocji... / Może i zły w tym nie jestem, ale dużo brakuje...") Cię stwierdzenie Guesta, że ta 40-tka poleciała na Ciebie, nie ze względu na twoje umiejętności podrywacza, tylko ze względu na jej chcicę.

Ja się pytam - co w tym złego? Chłopie - spodobałeś jej się, więc się z tobą chciała miętosić. Młody, zdrowy, witalny facet pojawia się w jej życiu, gdy jej skóra nie jest tak jędrna jak 10, 20 lat temu, na twarz wstępują pierwsze zmarszczki, na dodatek znów te problemy u Maciusia, albo Zosi w szkole, a to znów gaz podrożał - kobieta po prostu potrzebuje odskoczni od życiowych problemów, potrzebuje potwierdzenia swojej atrakcyjności (zwłaszcza, gdy dziś panuje powszechny kult młodości, a wszystko co nie wygląda na 20 lat jest traktowane jak dewiacja) i zwykłego zaspokojenia. A ty masz bzykanko, bez zobowiązań, z doświadczoną kobietą. Kogo interesuje w którym kierunku to pójdzie - korzystaj, póki chwila trwa, czytaj kamasutrę i ćwicz nowe techniki, które będziesz mógł używać na młodych dziewczynach, gdy będziesz chciał je tak zerżnąć, by piszczały "jeszcze" Tongue Same plusy!

Słowem podsumowania - moim zdaniem warto postarać się o pewnego rodzaju stabilność. Nie wszystko musimy koniecznie poprawiać, a bardzo często, gdy olewamy te dążenei do uzyskania jakiejś cechy - akurat cecha ta sama z siebie z nas wypływa, takie to życie pełne jest ironii.

Na koniec piosenka będąca streszczeniem wszystkiego powyżej:
http://www.youtube.com/watch?v=t...

Miałbym jeszcze polemikę co do Twojego motta, ale to innym razem. A co do kwestii historycznych z FB - napisze po weekendzie, jak przeczytam i zgłębie temat, bo aktualnie cisnę do patomorfy i mikrobów (widać jak intensywnie, nie? Tongue)

Pozdrawiam
JacekDrwal