Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Partnerka na studniówkę na spokojnie

Witam panów i jeszcze raz dzięki za ponowne przyłączenie do tego grona, Salub!

W ostatnim blogu zawarłem ogólne podsumowanie ostatnich miesięcy, dalszego mojego rozwoju i trochę też tego co się działo, jak przestałem się udzielać i skasowałem konto na własne życzenie, a tutaj chciałbym opisać jak poderwałem dziewczyne, z ktora sie obecnie spotykam, bo był to absolutnie przyjemny proces.
-
31 grudnia

Miałem do wyboru trzy opcje na Sylwestra – płatna zorganizowana, domówka w centrum i domówka-niepewna na obrzeżach. Z racji tego, że lubię spontan i jak sytuacja się zmienia, to wybrałem ostatnią opcję, którą zapewnił mi użytkownik wizard. Specyficzny typ, nie powiem.
Przed imprezą mówił mi o pewnej rudej dziewczynie, którą bajerował raz w pubie, a potem spotkał ją w dzień przed Sylwestrem na zakupach. Miało być tak, że w zamian za przyjście na imprezę ( koncepcja taka, że najpierw małe spotkanie w 5 osób, potem dołączenie na domówkę studencką)
ja pomagam mu poderwać tę rudą...nikt nie wiedział, że przyjdę, więc dałem na Krzysia Smile
-
Spotkaliśmy się z wizardem na jakimś osiedlu, zaprowadził mnie pod jakąś piwnicę, gdzie składowali alkohole i soki na pierwszą imprezkę, ale jak się okazało już zaczęli wcześniej i postanowili wcześniej wybrać się na tę główną domówkę. No to nic, czekamy na nich. Ratunek przyszedł po pewnym czasie rozmowy i słuchania jego różnych teorii na temat tego, jak powinienem się zachowywać, by mu ułatwić sprawę. Dość szybko zobaczyłem ich na horyzoncie. Trzech typów: jeden mega wysoki o głosie słyszalnym z daleka(R), drugi widać od razu, że cieplak-przyjaciel(B), a trzeci jakiś taki dziwny(W). Okazało się, że znałem całą trójkę, a R i W pływali ze mną na rejsie po Mazurach jakiś czas temu. Dwie dziewczyny z nimi to ruda(A)... ,wizard w tym momencie zaplusował u mnie za gust, i niższa od niej blondyna,(G) ale kompletnie mi się nie spodobała. Za to ruda...kapitalne spojrzenie i od razu mi się spodobała, a ja poczułem, że u niej jest tak samo Wink

Wizard poszedł do tej piwnicy po alko, więc de facto witałem je sam.
7: Cześć dziewczyny.
A: Cześć, Aneta.
G: Gosia. Ty jesteś (imię wizarda)?
7: Eee, tak, wizard. - uśmiechnąłem się do A, ona odwzajemniła.

Przyszedł wizard i przedstawia się tej Gosi
W: wizard jestem.
G: Drugi wizard?!
W: To jest Paweł...pewnie już zdążył Cię okłamać, co? Hehe.
A: Ej, a wy jesteście kuzynami? Macie podobne oczy.
W: Tak, on przyje...
7: Nie no daj spokój, dziewczyno.

Wizard zabrał ekipę i poszli w stronę drugiej domówki, a ja mimo tego, że kojarzyłem tamtych gości to czułem się obco i nie chciałem iść z nimi a tym bardziej się otwierać na tę grupę jakoś... (fragment z bloga)

Poczęstowałem papierosem, ekipa zabrała się już i myślę, że na bank będzie chciała iść z przyjaciółką. Mówię:
- Poczekaj, odpalisz mi?
Odpaliłem papierosa drugą stroną, żeby szybko zgasł. Kiedy odchodziła:
- Hej, jeszcze raz.
- Haha, pewnie specjalnie to zrobiłeś?
- No pewnie...chciałem jeszcze raz spojrzeć w Twoje oczy przy płomieniu zapalniczki...haha

Odpaliłem, idziemy koło siebie. Po chwili (chcąc zwiększyć dystans do jej przyjaciół) ciskam papierosem o ziemię.
- Co Ty robisz ?!
- Dlaczego pozwoliłaś mi zapalić przed pierwszą kolejką, chcesz mi zepsuć wieczór ?! - spojrzałem na nią poważnie, po czym się roześmiałem.
- Jeszcze raz, jestem Paweł, a Ty?
- Aneta, miło mi.

Porozmawialiśmy o tym, że jestem żeglarzem, pytała się dużo o mnie, już w tym momencie wiedziałem, że jest ok. Usiedliśmy wszyscy na chwilę na przystanku, bo gościu rozjebał sobie rozporek i chciał go naprawiać. I tutaj najlepszy tekst świata w moim wykonaniu:
7: Ale zimno.
A: No...
7: A wiesz, szedłem dzisiaj z centrum do siebie, tam na górę, na Castoramę i wiesz co się stało?
A: Co się stało?
7: Odmarzło mi...wszystko....
A: Wszystko ahahah.

Potem zaczęła bawić się moim szalikiem, potem poleciałem konkretem już, bo naprawdę nie czułem, że wymknie mi się to spod kontroli jakkolwiek:
7: Masz chłopaka?
A: Nie, nie mam.
7: Ja też jestem sam, żółwik.
Przybiliśmy i przykryłem jej dłoń moją mówiąc:
7: Widzisz, wziąłem Ciebie całą...na przystanku, a nawet się nie znamy. ( czy coś takiego)
Ona się zaśmiała.
7: Ale wiesz, nie jest źle, ja jestem spoko, Ty jesteś nawet ładna i będziemy mieć fajne dzieci. Sądzę, że nawet rząd będzie nam płacił za siedzenie w domu i robienie ich coraz więcej.

Potem odłączyłem się od niej, żeby porozmawiać z jej koleżanką, skoczyłem kupić fajki i tak jakoś doszliśmy pod tamtą drugą domówkę, a Wizard po raz kolejny udowodnił mi, że jest dziwny i wystartował 100m przed nami przez co musieliśmy dzwonić zanim doszliśmy, bo nie zostawił nam nawet wskazówek jak dojść na miejsce Smile

Okazało się, że gospodarzem jest...mój kumpel. Dlatego alkohol miałem za darmo.
Przez długi czas nie rozmawiałem z nią, ogarniałem imprezkę, siedziałem z facetami w kuchni, aż do pierwszej fajki. Pogadałem z jej ekipą, po czym ( ja jeszcze nie skończyłem palić) chcieli iść do środka, ale złapałem za rękę Anetę i powiedziałem:
7: Zostań, jeszcze nie skończyłem.
A: Ale tam jest ciepło, a tutaj zimno strasznie...
7: Chodź. ( objąłem ją ramieniem i mówię) Adoptuję Ciebie, będziesz moją siostrzyczką, będziemy latać po tych świątecznych drzewkach i pić coca-colę.
A: Haha, no super.

Potem się zaczęło. Podrywali ją: jej przyjaciel wysoki (R), gospodarz imprezy i dwóch innych gości. Co mogę o nich powiedzieć:
R- wiecznie zakochany i nic z tego nie będzie, jeśli ją pocałuje jak będzie pijana to max
Gospodarz – chciałby, ale nie wie jak, upierdliwy
Gość1- przystojniak, chce ją macać non stop i ona zmuszona ściągać jego ręce z siebie
Gość2- to samo, ale brzydal

Przyjaciel ją tam przytula, pocałował w policzek, może coś między nimi jest, może nie...mimo to...miałem taki wewnętrzny spokój, że nie muszę robić nic tutaj szczególnego. Sam się śmiałem z tego bez kitu.

Po jakimś czasie siedzimy przy stole, prowadzę rozmowę, słyszę:
A: Grzesiek, idziemy zapalić?
7: Jeszcze raz. ( Przypominam- jestem Paweł)
A: Grzesiek, na fajkę idziesz?
7: To nie idziemy.

Poszła z gospodarzem Smile

Następnie przysiadłem się do niej na schodach, porozmawialiśmy sobie o paru rzeczach, dowiedziałem się dużo o niej, zacząłem jej mówić o wykorzystywaniu okazji nawet wtedy, kiedy rozsądek podpowiada co innego, że czasami trzeba wykorzystać okazję, kiedy pojawia się niespodziewanie przed nami i dać z siebie ile się da aby nie uciekła. Dużo dotyku i...zaczęły się do mnie telefony od pewnej laski, która koniecznie chciała żebym wpadł na plac.

TELEFONÓW WYKONAŁA Z DZIESIĘĆ.

Dalej znowu ona i 3 gości koło niej. Gospodarz ją tam odkręca, jakieś obroty jak do tańca.
A ja stoję, obserwuję to ze spokojem z boku przez jakiś czas i popijam wódką i miłą konwersacją ze studentkami (nieciekawe zewnętrznie ) i z gośćmi to kuchni, to w salonie...

Na papierosie siedzimy na murku, objąłem ją i znów dzwoni do mnie ta laska. W końcu dałem telefon A i sobie pogadały, hehe. Chwilę potem...znów telefon. Odebrałem, przystawiłem do ucha, a ona na to zabrała mi go, zakończyła połączenie i wsadziła mi do kieszeni. Mówi:
A: Zimno mi...co zrobimy?
7: Możemy...( odgarnąłem jej włosy ) wejść do środka. - przeciągałem, miałem kapitalną przyjemność z tego procederu.

Potem znów tamci dwaj napaleni goście ją podrywają, chcą żeby z nimi piła, jak siedziała na kanapie to obsiadł ją jeden i chciał w rozmowie dotykać uda. Po odrzuceniu mówi do niej( ona 18 ):
student24: Możemy się ugadać...
A: Nie wydaje mi się.

Stoję z boku popijając drinkiem... Smile

W międzyczasie, kiedy gadała z jednym z tych napalonych studentów zrobiłem niezłą fazę.
Podchodzę do nich, gość wyraźnie traktuje mnie jako intruza.
- Sorry na chwile. - wyciągnąłem ja na bok
- Hej niedługo mogę być pijany, daj mi swój numer, ja zadzwonię i się ustawimy, bo fajnie się rozmawia z Tobą.
- Nie przeszkadzam – fizycznie przesunąłem ją na miejsce.
Mina gościa bezcenna Smile

Naprawdę, to wszystko to był żałosny przykład tego jak zachowują się niektórzy nawet 24(!) letni goście. Nie spodziewałem się tak żenującego przedstawienia, brak klasy.

Dopada mnie A z dwoma drinkami.
A: Jeszcze się ze mną nie stuknąłeś.
7: Jak to nie? A przystanek?
A: Haha, ale chodzi mi o toast.
7: No to za co?
A: Ty coś wymyśl, ja słaba jestem.
7: Za spełnienie Twoich najskrytszych fantazji i uruchomienie największych żądz...nasze zdrowie Wink

Kiedy się ubieraliśmy, aby odprowadzić jakoś przed dwunastą tego jej dużego przyjaciela, bo się zrzygał w krzaki i był nieprzytomny, to znów dopadł ją jeden z 24letnichkretynów i uwaga POLECIAŁ TYM SAMYM TEKSTEM.
- Możemy się ugadać...
- Stanowczo nie.
Przyszła do mnie, stanęła naprzeciwko i stoi. Ja patrzę na nią, żuję gumę i tak kminię o co jej chodzi (taki wzrok wyczekiwania...). Patrząc się jej w oczy odwracam się powoli w stronę ulicy i kiedy już wykonuję (groteskowo) wolny krok do przodu, ona mnie powstrzymuje i mówi:
- Nie mogę dojść do tego skąd Ciebie znam...
- Dochodzisz już parę godzin. Wolno dochodzisz? W sumie to nie Twoja wina...-przeniosłem wzrok na studentow
- Haha. Normalnie...

I znów ten wzrok!

Dochodzimy do osiedla gdzie mieszka ten many, okazuje się, że ona mieszka klatkę obok i będą u niej nocować całą ekipą tych przyjaciół. Gośka, która podkładała mi trochę kłód pod nogi uwinęła się na jakiś czas na inną imprezę.
Szedłem z facetami, objąłem ją i mówię do niej po chwili i po spojrzeniu na zegarek:
- Wiesz...dziś niebo zaświeci tylko dla nas.
- Haha, no tak, jesteśmy wybrańcami.

Stoimy przytuleni między blokami i pod rozpostartym niebem. Odgarniam jej włosy, widzę, że zazdrośni goście poodwracali się i w skupieniu czekają na start fajerwerków. Pocałowałem ją w czoło, potem w usta, raz, drugi trzeci, niebo zaczęło napierdalać ( taki tani tajming, hehe) i zaczęliśmy się normalnie całować. Mówię potem: Rozejrzyj się, nie mówiłem? / czy : nie sklamalem – cos takiego

Potem pytała mnie sto razy czy zadzwonię, czy mam kogoś i żebym jej powiedział prawdę bo na pewno kogoś mam itp.
Mówię:
- Twój kolega coś też do Ciebie czuje, śnisz mu się po nocach.
- coś tam odparła o tym, że ją wkurzają tak podrywający itp.
- Ale wiesz...są też tacy jak ja.
- Jacy?
- Tacy co przychodzą znikąd.
- I tak szybko znikają? A Ty...zostaniesz?

I TERAZ DYLEMAT.
Czy chodzi jej o:
a) relację i czy zadzwonię
b) mam wejść na górę

- Dlaczego nic nie odpowiadasz?
- Eee...przecież zostałem
Spytałem minutkę później, czy mogę wejść i pokaże mi coś tam co miała mi pokazac, ale omiotła wzrokiem znajomych, którymi musiała się zająć i powiedziała, że nie jest to chyba dobry pomysł w tym momencie.
Na koniec jeszcze jedno: Mam nadzieje, ze zadzwonisz.

PS. Zabralem ja na zabawe, studniowka...palce lizac dzieki otwartej szatni Wink

Jest luzik, witam ponownie jeszcze raz !

Odpowiedzi

Portret użytkownika peper

Co tu dużo mówić - akcja

Co tu dużo mówić - akcja bardzo dobra, o tym sam wiesz. W dodatku pierwszy pocałunek o północy... Sentymentalne ze mnie bydle więc to mi się podoba ;(

Kontrast między Tobą a tamtymi studentami - ogromny. Ciekawe co oni musieli czuć, widząc, że przegrywają z licealistą... Choć pewnie nawet nie zdają sobie z tego sprawy, ze względu na to, że zawsze uchodzisz za starszego niż jesteś + alkohol w ich krwi zaciemniał im obraz świata... niby studenci, a jednak buraki... przyszła polska inteligencja... ale nie ma co się martwić, są jeszcze tacy jak Ty którzy przychodzą znikąd Laughing out loud

A najbardziej podobał mi się tekst "Widzisz, wziąłem Ciebie całą...na przystanku, a nawet się nie znamy. "