Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Paleta emocji w uwodzeniu/związkach - jak wy to widzicie ?

Portret użytkownika Hedoniz

Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad jedną sprawą związaną z uwodzeniem/prowadzeniem związku i jetem ciekawy Waszego punktu widzenia/działania w tej kwestii.
Napiszę przykładowo o co mi chodzi na własnym przykładzie.

Jestem osobą bardzo pozytywną i lubię rozwiązywać wszystko bezkonfliktowo, jestem optymistą i zazwyczaj zarażam tym i nie chcę wywoływać żadnych negatywnych emocji w danej relacji bo to do mnie nie pasuje.

W mojej sytuacji daję na pewno bardzo dużo pozytywnych emocji, a jak wiadomo z punktu widzenia uwodzenia potrzeba trochę i tych negatywnych by był mix który daje prawdziwego kopa, ponieważ przy samych pozytywach robi się hmmm zbyt miło/nudno (znam to z doświadczenia, zero kłótni, wszystko ugodowo, rozwiązywanie każdej sytuacji pokojowo bez konkretnego stawiania na swoim), tylko przy moim charakterze - wywoływanie negatywnych emocji to bardzo byłoby na siłę i sztuczne wymuszanie np. kłótni

Osobiście w tym momencie postawiłem tylko na tęsknotę i zazdrość jako negatywy, ponieważ to wywołam naturalnie poprzez niedostępność - mam co robić w życiu i nie mogę/nie chcę poświęcać całego czasu na kobiety jak i uwielbiam interakcje i poznawanie nowych kobiet co daje zazdrość - po prostu nie ma u mnie takiego czegoś jak kłótnia.

Jak Wy widzisz takie coś u siebie ? Zastanawiam się czy takie coś wystarcza według was by związek był naprawdę atrakcyjny, a może macie ciekawszy punkt widzenie?

Również fajnie jak każdy z was nakreśli jakim jest typem osobowości i jak prowadzi związek zważając na te cechy które was charakteryzują i tak jak w moim przypadku z punktu widzenia uwodzenia "okrajają" związek z pewnych elementów, które są niezbędne by istniał na odpowiednim poziomie, by kobieta rozkochana była w was ponad wszytko !

Proszę o nie pisanie, mam wyjebane, czy Ja zawsze stawiam na swoim, bo w takim czymś nie widzę partnerstwa czy wartościowego związku jaki mam na myśli. ZAPRASZAM DO KONSTRUKTYWNEJ DYSKUSJI Laughing out loud

Odpowiedzi

Portret użytkownika Guest

hahahahaha... coś w tym

hahahahaha... coś w tym jest:)
U mnie w miarę stabilnie. Drobne kłótnie i sprzeczki. Aha, no i stała dawka zazdrości:) Wlaśnie nie wiem, jak jej powiedzieć, że wyjezdzam na tzw. sympozjum z koleżanką z pracy;) O tym, że bedzie jeszcze jedna, nawet jej nie wspominam...

Portret użytkownika Hedoniz

No widzisz a Ja uwielbiam

No widzisz a Ja uwielbiam takie kobiety i nie ma to nic wspólnego z "bezpłciowej, galaretowato/meduzowatej" - razem z taką osobą można wiele zdziałać i przeżywać życie w bardzo pozytywny sposób - słodycz słodyczą, nie o to tutaj chodziło bo tego nie ścierpię, nie lubię przesłodzenia a wręcz mam odruchy wymiotne.

Pozytywny sposób patrzenia na świat i w ten sposób działanie a cukierki to według mnie co innego - wolę to niż kobietę, której ciągle coś nie pasuje i cały czas narzeka zamiast coś zmienić Wink

Portret użytkownika Hedoniz

"Każdemu w miarę potrzeb,

"Każdemu w miarę potrzeb, każdemu w miarę oczekiwań..."

Trafiłeś w sedno sprawy co nie oznacza, że nie może każdy wypowiedzieć się jak to wygląda u niego, tak dla rozruszania działu Wink

Portret użytkownika Frost

W związku jestem prawie rok,

W związku jestem prawie rok, Ty Hedoniz to wiesz więc powiem ci jak jest to u mnie.

Kiedyś Myślałem że śilne emocje, niedostępność, trudność, zawsze na swoim itd. I trzymałem silną rame. teraz mam to w dupie. Ja chce normalnie żyć i być sobą. Chce sie zachowywać tak jak spójnie zachowywać sie powinienem. Ciągłe myślenie o trzymaniu ramy jest bezsensowne. Przykładowo Dzwonie do swojej kobiety i chce sie umówić na spotkanie, a ona mi odpowieda że nie dziś, bo sie źle czuje. OK! Ja to rozumiem. W związku czasami trzeba sie postawić w sytyacji drugiej osoby i wogóle w życiu. Kurde to jest fenomen !

Ja szczerze mówiąc najwięcej nauczyłem sie nie dzięki tej stronie, nie dzięki książkom, ale dzięki samemu sobie.

jestem swoim najlepszym nauczycielem, przeczytałem wystarczającą dużą ilość książek i materiałów że nie musze czytać już i burzyć swoich przekonań i budować je na nowo itd.

Mam swój system, Mam swoją sekwencje i to jest we mnie!

Także wracając do sytuacji z telefonem trzeba niektóre rzeczy zrozumieć i Przenieść je na siebie, tak jak my byśmy sie czuli w danej sytuacji

Przenosić zależy zawsze wtedy tak naprawde zrozumiesz prawdziwe uczucia kobiety i co nimi tak naprawde steruje, pod warunkiem jeszcze że sie otworzy emocjonalnie przed tobą. Więc Szczerość jest bardzo ważna.

Także panowie zapomieć o ramie porozmawiać ze swoją kobietą szczerze (Szczerość jest bardzo ważna) i powiedzieć słuchaj Chce być z tobą szczery, ale jeśli będe widział że wykorzystujesz to na swoją korzyść, to potrafie sie odciąć od tych emocji.

I to jest właśnie facet z jajami !

Że on potrafi w każdej chwili odciąć sie od tych emocji i odejść w każdej chwili. (Może nie odejść, ale jest gotowy na odejście w każdej chwili. Przy niewielkim wysiłku.

Pytasz w zamyśle czy zawsze idzie swoją drogą.

Oczywiście że tak ! Jak chcesz iść do klubu to idziesz do klubu, a nie pod wpływem kobiety rezygnujesz z wyjścia z kumplami do klubu na rzecz żeby twoja kobieta czuła sie dobrze i sie nie zdenerwowała.

Co do palety Emocji, tak - wszystko tak, ale z umiarem to musi być zrobione z wyczuciem.

kurde Hedoniz zapodałeś taki temat że książki pisać. Chciałbym jeszcze dużo więcej o tym opisać, ale to nie temat przez kabel.

Opisałem wizje normalnego gościa, który jest sobą a nie jakimś pierdolonym alpha i tylku udaje.

o tym czy masz jaja decyduje wpływ kobiety na ciebie przez jej rekacje. Cała reszta jest w cieniu. Ale bardzo sie przydaje do uwodzenia.

Myśle że dopełnieniem tego wpisu będzie wpis uwodziciela w temacie podcasty Tomasza Marca, tam jest wszystko świetnie wytłumaczone na temat związków.

Jeśli ktoś nie rozumie tego wpisu, to przyczyna jest w nim też kiedyś miałem ten problem że chciałem być aż za dobry w uwodzeniu i tylko obserwowałem czy kobieta nie kwestionuje mojej ramy. Trzeba z tym wyluzować panowie Wink

Pozdrawiam !

Portret użytkownika baudelaire

Ja to byłbym bardziej ciekaw

Ja to byłbym bardziej ciekaw kto jeszcze poza genem mieszka ze swoją dziewoją.
Ponoć po dobrej kłótni niektóre kobiety mają silniejsze ograzmy Wink. Tak to przynajmniej wygląda z perspektywy kobiet.

Portret użytkownika baudelaire

Bo jak się zbyt spokojnie

Bo jak się zbyt spokojnie robi i ciągnie się to w nieskończoność to odreagować trzeba. Przemieszkałem już w soim życiu 4 lata z poprzednią, teraz ponad rok z kolejną i powiem Wam panowie, cóż, jest progres- jest lepiej. Lepiej znoszę fochy, lepiej się ich wyzbywam zlewką, lepie reaguje na wszelakie oznaki nudy związkowej, bardziej się człowiek nawet do dymania przykłada i czas płynie nawet nie najgorzej.
Moim zdaniem bardzo ważną sprawą jest poczucie humoru. Pomimo że już całkiem dobrze się znamy, nadal potrafię przyjebać tak humorem że oboje mamy niezły ubaw.

Portret użytkownika Sneakers

hmmm ciekawy temat nie powiem

hmmm ciekawy temat nie powiem Smile

Ja z natury Karol mam podobnie do Ciebie.. u mnie wywoływanie kłótni po to "aby coś było" jest bardzo sztuczne.

z tym "mam wyjebane" to dotyczy się raczej kobiecych humorków, fochów, pretensji, żali bezpodstawnych...

Np. chce iść z kumplami na piwo to mam wyjebane, że będzie mi ona marudzić.. tym bardziej, że codziennie nie chodzę, nic złego nie robię.. TO TYLKO PIWO z kumplami...

Wiele osob na stronie powiada "stawiam na swoim TWARDO", a ja mysle, że lepiej miec kobiete co MA SWOJE zdanie, ma choc odrobinę samozaparcia i NIE JEST ULEGŁA w 100%. Wole pojsc na konstruktywny KOMPROMIS (tak panowie kompromisy na dluzsza mete SA DOBRE)... jak kobieta COŚ tam chce zrobić, powiedzieć, a mi to nie przeszkadza to czemu mam jej czegos zabronic? czy to nie jest wtedy sztuczne? "nie, nie mozesz nie zgadzam sie" (czyt. ma byc po mojemu nawet jak mi to nie przeszkadza). Natomiast nie chciałbym kobiety takiej sierotki co beze mnie zginełaby.

Co do negatywnych emocji Karolu.. NIC NA SIŁĘ Smile bo jak sie robi po to ABY BYŁO.. to jest to sztuczne. Naturalnie moze wyjsc tesknota (jezeli faktycznie ma sie duzo rzeczy na glowie).. i wlasnie nieswiadome wzbudzanie zazdrosci (czyt. jestem fajny gość lubiany przez wszystkich).

Portret użytkownika skaut

Zwiazek, Karolu - dobry

Zwiazek, Karolu - dobry temat. Do tego dazymy predzej czy pozniej, to daje nam prawdziwa MOC.

/gdzies twm kiedys wspominalem, ze o zwiazkach powinni nam doradzac Ci co juz pare maja za soba lub tacy, ktorzy znaja zycie i co za tym idzie, rzeczywistosc. Nie znaczy to jednak, ze my sobie tutaj o tym podyskutowac nie mozemy, a nuz cos komus sie madrego uda napisac./

O tym jak ja widze zwiazek i relacje z kobieta to chce napisac bloga, poniewaz jest to szersza kwestia. Wiaze sie to rowniez z tym, ze zmienilem podejscie do kobiet wiec znajdzie sie tam mnostwo moich wnioskow i pogladow na rozne tematy.

Jednak odpowiadajac na Twoj wpis:
U mnie paleta emocji ktora serwuje kobiecie wiaze sie z moimi wahaniami nastrojow... Niestety, nie mam jeszcze tak rozwnietej inteligencji emocjonalnej zeby trzymac wszystko w konkretnych ryzach, ani tez nie chce udawac takiego typowo zimnego skurwysyna. Probowalem - nie podobalo mi sie (a niektorym kobietom owszem...).
Pozytywne emocje to wiadomo, ze wszystkie z konkretnym parciem na seks w roznych postaciach i formach. To jest podstawa, nie ma huja...
Ogolnie u mnie wyglada to tak, ze do zwiazku wybieram kobiete, ktora od poczatku jest na mnie wysoce responsywna (i odpowiada mioim wymaganiom, co ostatnimi czasy niestety zostalo troche zawyzone). To jak wplywam na jej osobe/umsyl/cialo pozwala mi ustalac kierunek w jakim zwiazek ma zmierzac (CEL;podstawa zwiazku) i zazwyczaj, tak jak wspomnialem, seks odgrywa tutaj wazna role... /co Ci bede sciemnial, trzeba dobrze zerznac panienke, by sie w Tobie jeszcze bardziej zakochala/.

Jej responsywnosc pozwala mi okreslic jak bedzie odpowiadala na moje prowadzenie (leading) w zwiazku (podstawa). Jak zareaguje na moja dominacje itd... Dlugi temat.

Negatywne, podobnie jak u Ciebie, wystepuja naturalnie. Moje przypadkowe naturalne chlodniki rozpierdalaja jej glowe, teskonta zrzera cialo, wahania nastrojow sieje zamet w jej umysle i wyobrazni. Czy to jest dobre, pytam czasami siebie....

Moim celem (i marzeniem) bylo i wciaz jest zostac obsesja kobiet ktorych pozadam. I masz babo placek... Zycie, serce, dusze w to wkladam to i mam rezultaty.

Z checia napisalbym Ci o szczerosci, szacunku i zaufaniu... O prowadzeniu, dominacji, byciu nagroda, jej benefitami, jej wymaganiami, jej zachciankami, jej testami (?). Jestem jednak na poczatku drogi (jak zawsze hehe, nawet gdy kiedys pilem wodke to nawet gdy ktos przychodzil i pytal, 'ktora walicie', to i tak odpowiadalem, ze 'dopiero zaczynamy', chociaz konczylismy trzecia...) I wiele jeszcze przede mna.

Mam jednak konkretna wizje jak to wszystko sie w tych naszych realich odnajdzie, jak to sie w mojej rzeczywistosci sprawdzi.

Czy trzymanie ramy jest takie wazne ?
Co ze strefa komfortu ?
Co z naszym pieknym cudowny ego ?
Meska duma, noszenie spodni w zwiazku ?
Inni faceci, jej przyjaciolki, jej matka ?

Moglbym napisac, ze mam wyjebane, ale juz to przechodzilem i wiem, ze z takim podejsciem daleko i wysoko sie nie zajdzie. Bedzie fajnie, ale fajnie sie gralo na Amidze, a co sie stalo gdy dostalismy IBM'a...

Jaka ja jestem osoba ? To tez do bloga. To odpowiedz na wieczne pytanie 'kim jestem'...

Co do komentarza baudelarie:
Moja na przyklad nie lubie seksu po klotniach (wogole nie lubi klotni... Zreszta nie dostarczamy sobie powodow do klotni..). Nie, nie mieszkam jeszcze z nia i to moze dlatego hehe Smile
Jednak moje widzenie na ten temat jest jedno:
Jezeli ona doznaje silniejszych orgazmow podczas seksu po ostrej klotni z Toba, to wtedy sama bedzie te klotnie podswiadomie wywolywac (tu juz wiesz o co chodzi i co sie z tym wiaze), ponadto negatywne emocje beda kojarzyly sie jej wlasnie z Toba i tymi orgazmami. Nie mowie juz o tym, ze nierozwiazane konflikty (jezeli takowe sie przydarza) beda sie w niej kumulowac i kiedys ona chcac je rozladowac moze Cie blisko nie zastac i wtedy poszuka sobie innego do tego sposobu.

Sprawa podstawowa jest tutaj to, ze seks to sprawa mentalna, wiec musisz dowiedziec sie co dzieje sie w jej glowie, ze tak mocno pozniej odbiera te orgazmy. Moze przypatrz sie rowniez co Ty robisz gdy juz ja posuwasz po tych klotniach, byc moze mocniej ciagniesz ja za wlosy, byc moze szybciej i ostrzej w nia wchodzisz, byc moze rzucasz ja wtedy w jakis okreslony sposob (niby normalnie) na lozko, a tak zmienia sie kat, ze pocierasz inne jej punkty... Albo w glowce, albo fizycznie. Moja nie lubi - wierze jej, bo mowi mi o wszystkim.

Temat rzeka, po swietach moze zaczne kleic bloga. Tymczasem jutro wyjezdzam na cale swieta do niej i zamierzam sie dobrze bawic. Mam ukryta misje, ale tu nie chodzi o cel. Proces, Proces, Proces. I odkrywanie w niej swojej prawdziwej natury.

Portret użytkownika baudelaire

Widzisz Skaut, w moim

Widzisz Skaut, w moim przypadku ja staram się Małej wytłumaczyć że kłótnie może sobie schować do kieszeni. Nie daję się sprowokować, co Ją jeszcze bardziej wkurwia:). Najbardziej jednak lubię jak mi mówi że wlaściwie to sama nie wie o co Jej chodzi:). Kłótni nie rozwiązuję seksem właśnie dlatego żeby Jej nie uczyć że po zadymie jest uczta. Jako tako nie było między nami jakichś większych nieporozumień, co do zaś kłótni, wiadomo że jeśli Ona się drzeć będzie, to choćbyś milczał jak grób- w Jej dziewczęcym mniemaniu i tak była to kłótnia:)))))))))).
Jeśli chodzi o emocje? Wydaje mi się że najlepsze co można zrobić to dozować wszytskiego po trochu. Tak jak czasem potrzebna jest oczyszczająca powietrze męska rozmowa, tak samo nie można być jakimś bezuczuciowym, antyemocjonalnym tworem.

Portret użytkownika skaut

Dac Ci przepis na sukces

Dac Ci przepis na sukces ?

Spokojny - a po seksie laska chodzic nie potrafi.
Akceptujacy - a jednoczesnie wymagajacy, bo jak sie laska nie postara to out.
Niepotrzebujacy - ale okazujacy chwilami tesknote za laski dotykiem, oddechem, cialem.
Twardy - a delikatny przy dzieciach, wrazliwy przy niej w 'tych' momentach.
Gentalmen - a nazywajacy ja suka i zdzira gdy posuwa ja od tylu.

Kontrast, paradoksy, nie dla skrajnosci (pozdro Seven).

P.s jak bylem w wojski to kumpel kumpla cale zycie biegal jak piesek za laska i wiesz co ? Wybiegal... Tylko co nas to interesuje ?

Portret użytkownika baudelaire

Dokładnie tak. Bardzo często

Dokładnie tak. Bardzo często spotykam się z taką postawą kobiet jak napisałeś Cogito87 .