
Środa. Mrok znów ogarnia okolicę. Miasto skrywa się w cieniu.
Wracam do domu. Przede mną długa droga. Odpalam papierosa. Tytoniowy dym uderza w płuca, a głowę zaprząta miliard niepowiązanych ze sobą myśli. Wraz z siwym dymem ulatnia się rzeczywistość. Znikam.
Do życia sprowadza mnie dźwięk telefonu. Kumpel Z Roku dzwoni.
- Cześć! - wesoły głos wydobywa się z głośnika - Nie masz ochoty wpaść na wódeczkę?
- Pewnie. Za godzinę będę - kończę
Wchodzę do akademika. Wnętrze wypełnia smród kiepów, alkoholu i wymiocin. Żółte światło słabo pada na podrapane, zniszczone ściany.
- Ja pierdolę - jedynie to przychodzi mi na myśl
Rozjebana winda zawozi mnie na piętro. Puste butelki, niedopałki papierosów i reszta syfu ogarnia korytarz. Ruszam przed siebie z nadzieją, że nie potknę się o przypadkowe zwłoki.
- Kurwa - burknąłem pod nosem - gdzie to jest?
Po kilku sekundach trafiam na miejsce. W pokoju o przestrzeni jednego metra kwadratowego znajduje się kilkanaście osób.
Parę nieznajomych dzierlatek z przyklejonymi uśmiechami siedzi na łóżku.
Pijemy...
Środa. Mrok ogarnia okolicę. Miasto skrywa się w cieniu.
- Idziemy na balet! - Najebany Głos przebija się przez bezsensowny gwar. Towarzystwo przytakuje. Wychodzimy.
Tańczę. Obok mnie w rytm muzyki podskakuje kilku kolesi. Naprzeciwko znajome dzierlatki ochoczo kręcą dupami. Makijaż, dyskotekowe oświetlenie i zmęczenie sprawiają, że każda z nich jest piękna.
Łapię jedną z nich za rękę. W rytmie basów zaprowadzam w inną część parkietu. Jest sztywna. Spięta.
- Czas ją rozluźnić - myślę
Serdecznie się uśmiecham, po czym stanowczo przyciągam do siebie obejmując jedną ręką talię jak u osy.
Druga ręka wędruje za głowę przybliżając ją do siebie.
- Rozluźnij się - szepcę jej do ucha i odwracam tyłem. Jest miło - fantastycznie ruszasz biodrami. Popracuj nad resztą.
Puszczam ją i znikam z parkietu. Ruszam do kibla.
Wracam do boksów. Spięta Laska jest widocznie poruszona. Ucieka wzrokiem, bawi się włosami, psika perfumem. Ledwo powstrzymuję się od śmiechu.
- Podaj mi torebkę - władczy ton jednej z zebranych dzierlatek wyrywa mnie brutalnie z letargu.
- Mam lepszy pomysł - uśmiecham się - albo dodasz do tego pewne magiczne słówko, którego pewnie mama cię kiedyś nauczyła, albo przyjdziesz tu i użyjesz czegoś takiego jak rączka i zwyczajnie ją podniesiesz.
Dziewczynka podchodzi i siada obok mnie.
Czwartek. Mrok ogarnął okolicę. Miasto skryło się w cieniu.
Przedstawiamy się sobie. Rozmowa się rozkręca. Obejmuję laskę i słownie gwałcę jej ucho. Jej włosy i moja dłoń, nasz wzrok... Wszystko to tworzy jedność.
Spięta laska siedzi naprzeciwko nas. Powoli chowa się w sobie. Nie lubię nieśmiałych lasek...
- Łatwo cię rozgryźć - Napalona Dzierlatka mówi to z lekką niepewnością.
- Tak? A do jakich porażających wniosków doszłaś?
- Że lubisz bawić się kobietami, albo przynajmniej jesteś podrywaczem.
- Porozmawiamy o tym później
- Kiedy?
- Pierwsza się o tym dowiesz - daję jej lekkiego pstryczka w nos i delikatnie całuję w usta.
Biorę łyk piwa.
- Wiesz, nic z tego nie będzie - zaczyna dziewka - mam chłopaka
- I co w związku z tym?
- Jak to?
- Rozmawiamy sobie w miłej atmosferze... Nie psuj tego dziewczynko - puszczam jej oczko
- Bo ja nie wierzę, że możesz mnie podrywać. Widziałam jak tańczyłeś i rozmawiałeś z tamtą - wskazuje na Spiętą Laskę.
- Ciii - łapię ją za biodra i przyciągam do siebie. Laska nie opiera się. Jej ręka ląduje na moim kroczu.
Czwartek. Mrok ogarnął okolicę. Miasto skryło się w cieniu.
Wychodzimy z klubu. Spięta laska wsiada do taksówki. Nie żegna się ze mną. Nie dbam o to.
Napalona Dzierlatka obejmuje się ze swoim przyjacielem. Koleś robi sobie złudne nadzieje.
- Słuchaj - zwracam się do Przyjaciela Napalonej Dzierlatki - zajdę jeszcze do was. Akademik jest blisko, a mi chce się lać.
Zgadza się.
Ląduję w akademiku. Na moment zostaję sam na sam z dziewczyną.
- Dlaczego nie masz dziewczyny?
- Trudno spotkać kobietę, która mogłaby mnie zadowolić. Kobietę odpowiedzialną, która potrafi się szanować. Kobietę doświadczoną, która cechuje się zwykłym człowieczeństwem... Za dużo by mówić, a my nie znamy się na tyle, bym ci o wszystkim opowiadał. Cierpliwość jest cnotą, słyszałaś? - głaszczę ją po głowie i wstaję.
- Idziesz już do domu?
- Nie.
- A co, zostajesz?
- Nie. Idziemy do domu. Ubieraj buty i bierz kurtkę - uśmiecham się beztrosko i puszczam oczko.
Przyjaciel wraca. Nie jest zadowolony. Trochę mi go szkoda.
Czwartek. Mrok ogarnął okolicę. Miasto skryło się w cieniu.
- Jakie dziewczyny ci się podobają? - kolejny bezsensowny temat wypływa jej z ust.
- Takie, które mają parę rąk i nóg i dość duże cycki - śmieję się i daję klapsa w tyłek.
- Bardzo śmieszne, no powiedz!
Zatrzymuje ją, łapię mocno w talii, przyciągam do siebie i patrzę w milczeniu prosto w oczy.
- Kocham to uczucie, kiedy wzajemnie się szanujemy i ufamy sobie. Kocham to, kiedy ludzie są ze sobą szczerzy. Wszystko wymaga obustronnej pracy i starań i przede wszystkim - ściska jej pośladek - twardej dupy - całuje ją namiętnie po czym przerywam - idziemy.
Cisza... Dziewczyna ma mętlik w głowie. Nie wie co powiedzieć.
- Gdybym nie miała chłopaka... Strasznie mi się... Podobasz... O ile to wszystko, o czym mówiłeś dzisiejszego wieczoru jest prawdą.
- Bo ja... Romantyk jestem.
Łapie ją za rękę.
- Strasznie zimna. Wiesz co to znaczy, kiedy ma się zimne dłonie?
- Wiem - dziewczyna rumieni się.
- I zgadzasz się z tym? - naciskam
- Może... - laska prawie eksploduje.
Czwartek. Mrok ogarnął okolicę. Miasto skryło się w cieniu.
- Nie obrazisz się jak położę się w bluzce i spodniach? - po raz kolejny udaje niedostępną
- Pewnie. Ale w ten sposób nie zrobię ci masażu - obracam ją na brzuch - zamknij oczy. Całuję ją w usta. Wpycha mi język w gardło. Tym razem ona kończy.
- Więcej nie dostaniesz. Będziesz grzeczny?
- Zobaczymy - podwijam jej bluzkę do góry masując początkowo grzbiet. Całuję po uchu. Laska mruczy. Bez słowa ściągam z niej bluzkę całkowicie. Kładę się na nią masując szyję i częściowo plecy - Wyobraź sobie, że w takiej pozycji leżymy sobie na małym jachcie. W promieniach południowego słońca opalamy się, a ja właśnie wcieram w ciebie olejek. Nad nami lecą egzotyczne ptaki. Okolicę wypełnia jedynie dźwięk spokojnego, przezroczystego morza... I moje sprośne słowa, które spełnią się, kiedy wrócimy na brzeg - zaczynam masować wewnętrzną stronę jej ud zbliżając się cipki, która de facto jest moim celem - A na brzegu, wśród wysokich palm i ciepłego piasku stoi drewniana chatka ze służbą. Już czekają na nas z drinkami - zaczynam ściągać z niej spodnie.
- Co robisz? - stłumiony, podniecony głos nakręca mnie jeszcze bardziej.
- Ściągam z ciebie spodnie
- A po co? - pyta ochoczo
- Odwdzięczasz mi się za te rajskie wakacje.
Czwartek. Mrok opuszcza okolicę. Miasto budzi się do życia.
Odpowiedzi
Trochę pogubiłem się w
czw., 2011-02-24 19:19 — JacekDrwalTrochę pogubiłem się w lokalizacjach, ale nie to jest tematem wpisu.
Ogólnie to wiadomo - dobrze rozegrane, bo cel osiągnięty, oczywistość.
A tak apropo dialogów przed. Uwielbiam je. Zwłaszcza, gdy wszyscy udają, ze do niczego nie dojdzie, że nic nie wiadomo, że wszyscy świeci jesteśmy, a tymczasem ubrania lądują na drugim końcu pokoju

Albo podoba mi się, gdy tak zgrywają niewinne. Jak kiedyś dziewczynie robiłem masaż i chciałem przejść z pleców na biust, to w momencie zdejmowania stanika, lekko się opierała, a gdy kontynuowałem mówiła "Pewnie tak trzeba... Prawda?"
Hehe i to jest świetne.
czw., 2011-02-24 22:30 — KratosHehe i to jest świetne. Kontrola sytuacji i wolne lecz sukcesywne dążenie do celu małymi kroczkami. Przyjemna sprawa.
"Makijaż, dyskotekowe
sob., 2011-02-26 17:34 — saverius"Makijaż, dyskotekowe oświetlenie i zmęczenie sprawiają, że każda z nich jest piękna."
Oby nigdy nikomu z nas nigdy nie przydarzy się, że wydymamy jakiegoś paszteta.