Postanowiłem opisać to co przydarzyło mi się dziś. Fajna sytuacja, która nigdy wczesniej mi się nie przytrafiła. Dotyczy oferty seksualnej, jednak nie wprost.
Środa 3:15
Saverius, Vagabond i ja - wpadamy lekko zdyszani do nocnego autobusu, którym skierujemy sie do mieszkania Vagabonda, by tam przekimać się przed czwartkowymi zajęciami oraz odpocząć po imprezie u Vagabonda i po jego imprezie wydziałowej.
Autobus rusza. Przejechaliśmy kilka przystanków. Save - staruszek - sobie usiał, Vagabond i ja stoimi obok. Nagle wsiada jakaś laska z mocno kręconymi i puszystymi włosami. Właściwie to nei do końa wiedziaęłm czy jest laską, czy nie, bo nie odwróciła sie jeszcze do mnie twarzą.
Patrzę sie na nią - wyczekuję. Odwraca się.
Zauważa mój wzrok i ku mojemu zdziwieniu - zaczyna sie do mnei uśmiechac. Nie przerywajac kontaktu wzrokowego.
Dłuższa chwila patrzenia w oczy, uśmiechania. Po czym laska (okazała się jednak całkiem ładna. Chyba jedna z ładniejszych tego wieczoru) zaczęła się do mnie tak wesoło szczerzyć.
Zareagowałem odruchowo i wypaliłem:
- Czy my sie może znamy?
- Nie. Nie znamy się. - dalej sie szeroko uśmiecha, po czym wyciąga rękę i przedstawia mi się.
Miała bardzo oryginalne imię. Zamieniłęm sie z Vagabondem miejscami, bo właściwie stał między mną a dziewczyną.
Zaczynam z nią rozmawiać - nawiązuję do jej imienia. Pytam:
- Wiesz, musze Ci zadac takie, dośc niedyskretne pytanie. Czy jesteś Polką? Bo Twoje imię kojarzy mi się z okolicami morza śródziemnego.
- Jest włoskie.
- A znasz moze znaczenie Swojego imienia?
- No pewnie. Ładna, kochana i miła.
- I wszystko sie zgadza?
- No pewnie. Staram się.
Dalej spytałem ją skąd wraca, czy moze z klubu. Powiedziała, ze wraca z gej-les klubu. Że jest tam bardzo miął atmosfera, a ona jest zdrową heteroseksualną kobietą. Ja z kolei powiedziałem, ze raczej obawiałbym się pójśc do klubu dla gejów sam, ale jak ona bedzie mi obstawa - to spoko.
Co mnie dalej zadziwiało. Autobusem, jak to autobusem. W czasie jazdy mocno kiwało. I ona zupełnie bez skrępowania wpadała na mnie, przytrzymywała sie mnie i przylegała biodrami do moich bioder. Oczywiscie gdy zauważyłem to z jej strony, też pozwalałem sobą chybotać siłom bezwładności.
Cały czas - utrzymywała ze mną niemal nieprzerwany kontakt wzrokowy. Twarze w odległosci kilkunastu centymetrów od siebie - czułem woń popapierosową z jej ust. Nie przeszkadzało mi tak bardzo. Miałem ochotę ni z tego ni z owego ja pocałować, przez większość rozmowy, ale powstrzymywałem się, bo "jeszcze nie wprowadzięłm w rozmowę wystarczająco emocji".
Potem nawiązałem do tego, że "muszę jej powiedzieć, że pierwszy raz spotkałem tak otwarta osobę, która jest otwarta od samego początku"
Porozmawialiśmy chwile o tym, po czym dowiedziałem sie, że jest początkujacą aktorką.
Spytała mnie o moje studia - powiedziałem, ze jestem ninja i pracuję na budowie, na dowód pokazałem jej swoje dłonie z odciskami (siłownia i ćwiczenia na drążku
). Nie uwierzyłą i zaczęła zgadywać co studiuję.
Przerwałem i zaczałem inny temat - nie potrafie sobie przypomnieć dokładnie jaki. Po jakimś czasie znów nawiązała do uczelni. Sama okazała się z UW. A mi, gdy kazałem jej zgadywać, po pierwsze mój wiek - dała mi 26. Nie uwierzyła, ze jestem młodszy od niej i że mam 20. Zas uczelnię - dawała mi najpierw SGGW, potem Politechnikę, zaś na sam koniec Medycynę.
Znów nie chciała mi uwierzyć - mówiła, że nie możliwe itd. Zawsze bawia mnie takie sytuacje. Właśnie dlatego na samym poczatku nei mówię co studiuję, a potem ludzie mi nie dowierzają. Szufladkowanie i stereotypy...
W pewnym momencie rozmowy, mniej wiecej w połowie drogu, zwolniło sie miejsce siedzące, tylko jedno - obok mnie i niej. agabond juz wczesniej usiadł obok Save'a.
No i laska - usiadła sobie na tym wolnym miejscu. Spojrzałem na nią miną "No co to ma być" połaczoną z uśmiechem jak przy negach, kiwając głową i rozkładajac ręcę w podobnym geście mówiac "No wiesz co? Skrajny brak kultury". Po czym odwróciłem sie do niej plecami, zas głową cały czas lekko zwróconą w jej stronę obserwowałem co robi. Chwile powpatrywała się w podogę, po czym wstała.
Dygnęła i wskazała mi, żebym usiadł.
- Nie no spoko - Ty siadaj. Żartowałem przecież.
- Ty siadaj a ja Ci się właduję na kolana.
- Skoro tak - ok.
I tym sposobem startujaca aktorka, poznana kilka minut wcześniej, w nocnym autobusie siedziała mi na kolanach. Prawa ręką obejmowałem jej plecy, a lewa trzymałem na jej kolanach i ewentualnie gestykulowałem.
Zaczałem ja wypytywać o aktorstwo, co ja w tym pociaga, skad jest itd. Fajnie mi sie z nią rozmawiało. Ona spytała mnie o specjalizację.
- Chirurgia.
- O! To poprawisz mi twarz i cycki, żebym była ładna.
- Kobieto, błagam Cię. Z czym do ludzi, masz 22 lata.
- No to teraz nie potrzebuję, ale za 3 lata już.
- No tak. Podeszły wiek - starcza cera i zmarszczki.
Potem pogadaliśmy jeszcze na jakieś tam tematy. Dokad ona jedzie - jechała 3 przystanki dalej niż my.
2 przystanki przed naszym wysiadaniem, czyli po pół godziny jazdy - Save odwraca sie i mówi, że za 2 przystanki wysiadamy. Dobra - trza by ogarnać numer.
- Wiesz. Jak usłyszałaś za dwa przystanki wysiadamy. - zapytany czy tu mieszkam - powiedziaęłm, że:
- Jestem z przedmieścia a dziś tylko meneluję u druha, tak w dekadenckim stylu bohemy artystycznej. Na pewno rozumiesz co mam na myśli.
- Ale ja nie jestem artystką.
- No jak to nie? Jesteś aktorką, czyli artystką.
- No trochę tak.
- No własnie. No i niestety już zaraz z kumplami wysiadamy. A mi sie bardzo fajnie z Tobą rozmawia. Zwłaszcza, ze to co mówisz mnie ciekawi - jest bardzo inne od tego co mam u siebie na codzień, ba sam chciałbym kiedyś spróbować zagrać. Musisz mi jeszcze kiedys o tym poopowiadać.
-...
- Tylko nei wiem ak moglibyśmy się zgadąć jeszcze... Hm.. Moze wymieńmy sie kontaktami...
Widziałę, zę znów się zastanawiała, podobnie jak wtedy gdy usiadła. Wpatrzywała się w dal, nieobecnym wzrokiem dialogu wewnętrznego. Dotknęła palcem wskazującym dolnej wargi. Po kilku chwilach:
- Nie dam Ci swojego numeru.
Zdziwiłem się.
- A to dlaczego?
- Musisz sie bardziej postarać.
W głowie żonglerka przeróżnymi ripostami - po czym powiedziałem i tak inną niż te które się pojawiały:
- Co to znaczy bardziej postarać?
- No nie wiem. Po prostu. Postarać się.
- Ale nie mam pomysłu, nie jestem zadnym uwodzicielem, ani podrywaczem (akurat z tego zdania nie jestem zbytnio zadowolony - tłumaczyłem się, bo i szczerze - to nie wiedziałem jak niby miałbym sie bardziej postarać, gdy zostało kilka chwil do wysiadki. Save i vagabond już stali przy drzwiach. teraz wiem, że powinienem odbić ten jej tekst, ze "staraniem się" Własnei to potem przy obgadywaniu zasugerował mi Save z Vagabondem, a potem Jac. No nic - nie wpadłem an to.) - Po prostu fajnie mi sie z Tobą rozmawiało i ciekawi mnie to. Chciałbym dokończyć tę rozmowę. Podaj mi swój numer, to zdzwonimy się, zgadamy.
- Nie podam.
- No cóż - zaczaęłm jej dawać, wtedy nieświadomie, potem myślac o sytuacji zdałem sobie sprawę - negatywną odpowiedź niewerbalną. Nie patrzyłem jej w oczy - ręce ułożone jak do zepchnięcia jej - oczywiscie, że nie zepchnałem
) - w takim razie Twoja strata - teraz spojrzałem w oczy.
- Myślę, ze to obustronna strata.
- Pewnie obustronna. Niestety - zaraz wysiadam.
Po czym zaskoczyła mnie:
- Ale możemy dokończyć tę rozmowę. Możesz nie wysiadać z kolegami i dokończymy tę rozmowę
Autobus zatrzymuje się
No i w mojej głowie znów żonglerka myśli:
->"Ona proponuje mi seks. Chce ze mną pojechać do siebie"
Drzwi się otwierają
->"Kurważ no, że nie wziąłem gum. A Save i Vagabond już schodzą po schodach autobusu. - wiec nie ma sił, by od nich wziąc. Zwłaszcza, że ona wciąż siedzi mi na kolanach.
Patrzy mi w oczy. Czeka na moja reakcję
->"No bez gum to chujowo. Nie mam na tyle doświadczenia, żeby wyskoczyć przed strzałem. Poza tym - laska może powiedzieć, że albo z gumą albo wcale. A przecież nie powiem jej w drodze do niej, że "poczekaj, kupię tylko gumy", bo zepsuję przykrywkę i pretekst "dokończenia rozmowy". A sam petting, bez penetracji - to zły pomysł. Wyjdę na gówniarza, że nie wziąłem gum."
- Dobra. Lecę.
Wstaliśmy i wyskoczyęłm autobusu w ostatniej chwili nie mówiac nic więcej i nie odwracajac się.
Już lekko żałujac tej decyzji, a z drugiej - siedząc z własna dupa bezpieczna w strefie komfortu. No proszę - jak to mój własny mózg mnie sabotował.
Tym sposobem zamiast być może uprawiać fajny seks z b. otwartą dziewczyną i spać w łóżku obok przyszłej celebrytki(może nie skończyłoby sie na jednym razie?) spałem snem samotnym, no i przecież wstałem na zajęcia.
Inna rzecz - że byc moze podjechałbym z nią. Podprowadził do domu, a ona by mi powiedziała "dzięki" i zwiałaby na góre. Zostaje "argument musze siku", ale teraz nic po gdybaniu.
Teraz wiem, że dupawo u mnie ze spontanicznością. Wciąz mam pewnego rodzaju eksjuzy (a raczej niepokój) przed sytuacjami seksualnymi. Pojebane. Moze kwestia tego, że że tyle lat miałem poglad, ze po dłuugim czasie zwiazku, a moze jestem tchórzem, presja, ze muszę sie wykazać jako "kochanek", a tymczasem nie stałem sie nawet kochankiem. Tylko typem, który wyskoczył w ostatniej chwili, "bo jutro jeszcze musze wstać na zajęcia"
To strona negatywna. Pozytywy:
Uczymy się na błedach - im wiecej sytuacji przejdę - im więcej fajnych sytuacji spierdolę, tym może bardziej w końcu dotrze do tego czerepu, że zmarnowane szanse nie powtórza się - a wystawienie się na ten dyskomfort, opuszczenie tej wygodnej strefy (która paradoksalnie dużo bardziej przyciaga niż tak oczywista rozkosz, która przypłynie z kontaktu) doprowadzi do nawet pierdoląc ideę obustronnej przyjemności - doprowadzi do własnego egoistycznego zaspokojenia.
Szkoda, że świadomosć o tym wie, a gdzieś w kościach, podświadomosć wciaz robi inaczej.
No i cóż mi po tym, ze w mig robię zajebistego socjala, cóż mi po tym, że mogę w lasce wzbudzić słowami różne emocje. Cóż mi po tym, że sam podryw fajnei mi idzie - nierzadko laski mnei domykają - choćby jakiś czas temu - pewna białorusinka domknęła mnie na numer telefonu 
Na cóz mi to wszystko, skoro mam jakąś pierdolona blokade przed popchnięciem relację dalej niż kilka spotkań i doprowadzenie do finału. Kilka spotkań - jeden wieczór - jeden pies.
Poza tym tłumaczonko, że "niby sie szybko nudzę i ciągle potrzebuje podrywania nowych' to też pic na wodę.
Po co to wszystko tu piszę.
Rzucam dumę w kąt i zwracam sie do was - o komentarz. o pomoc w przekminie, a nawet o zjechanie. Po długim czasie szarpanai sie z tym - i po spierdoleniu podobnie bliskich domknieciu sytuacji z kilkoma na prawde goracymi kobietami - w tym płomiennowłosa kiedyś wspominana - zwracam sie do was. Nie pisze na ogólnym, nie pisze na forum, bo wątpię, by większość użytkowników była w stanie udzielic mi sensowną pomoc.
Dzięki za uwagę
Drwal
Liczę na wasze komentarze.
EDIT: Pierwotnie miało się to pojawić w "Werbalnej ofercie seksualnej"
Odpowiedzi
Czesc Jacku. Niestety nie
pt., 2011-10-21 01:23 — skautCzesc Jacku.
Niestety nie moge Ci zbyt duzo pomoc skoro sam ostatnio nie mam za dobrze 'pochytanego' i czasami czuje, ze sterem mojego zycia nie do konca ja kieruje... Ale walcze i jestem sprytny wiec jeszcze sie licze i cos ze mnie bedzie - dlatego tez sprobuje Ci cos subtelnie (lub mniej) zakomunikowac.
Na poczatku mojej przygody za granica czesto dzwonil do mnie szef z mojej firmy. Mozesz sobie wyobrazac moje zestresowanie z tego powodu: czy cos zjebalem, czy jednak sie nie nadaje,czy moze bedzie podwyzka....
Innym razem za malolata pewnego czasu chodzil osiedlu taki bardziej konkretny gosc i sie o mnie wypytywal... Kur... Laske mu podrywalem ? Pobilem mu brata ? Te lusterko w aucie bylo jego ? Hu. najwyzej bede sie napierda....
Kiedys rowniez czesto pisala do mnie najlepsza dziewczyna ze szkoly... Ze mna.... O 4 lata mlodszym gowniarzem... (Juz wariatem, ale ... Co ja wiedzialem o prawdziwym zabijanju...). Myslalem o tym, ze naprawde musze byc zajebisty, ona zostanie moja dziewczyna, wszyscy beda mi zazdroscic i ogolnie - w pizdeczke bedzie...
Bywalo duzo takich sytuacji (nie wspominajac juz o tych, ze bylo sie przekonanym, ze zbajerowalo sie jakas laske swoja osoba i zabralo na chate, gdy prawda byla taka, ze ona myslala by sie z kims tylko puscic i kij z tym kto to bedzie, byle by poczuc sie lepiej), ale konczac watek:
Szef zawsze dzwonil pytajac czy podoba mi sie u niego, tutaj za granica,czy nie potrzebuje pomocy w urzedach, w pracy.
'Bardziej konkretny gosc' nie chcial sie ze mna bic tylko pograc w pilke, bo slyszal to i owo.
Najlepsza dupa w szkole pisala ze mna nie z powodu mojej zajebiszczosci tylko z powodu tych jakich mam kolegow i tego bym ja tam wkrecil. (Nie mowiac juz o jej niskiej samoocenie).
A wiec po latach wyroslem z myslenia i wyobrazania sobie najczarniejszych i najpiekniejszych scenariuszy, dopowiadania sobie wszystkiego co moze nigdy nie miec miejsca i wpajania kolejnych iluzji.
Stalem sie konkretny, szczery i najwazniejsze: poki samemu sie nie przekonalem co ma sie wydarzyc to o tym za duzo nie myslalem. Szedlem za ciosem i mottem z Zemsty...
No i sprowadzalem na ziemie... Tak jak to robie teraz... Bo Tobie Jacku nie potrzebne zadne porady tylko kubel zimnej wody i Halny z Zakopca by wygonil glupie rozkminy.
Aktoreczka to aktoreczka, grala swoje, czemu Ty nie grales ?
Dlaczego byles najzwyklejszym (przepraszam, prawie najzwyklejszym bo w koncu zagadales) uzytkownikiem nocnej komunikacji miejskiej...
Nie widac w tym blogu nic z Twoich umiejetnosci, nie widac Ciebie - chlopaka o duzych ambicjach, z nietuzinkowym charakterem i gleboka pasja (i wypada mowic, ze dusza rowniez ?).
Nie widac rowniez bys spotykal sie z kims w kim masz konkretne oparcie, wsparcie czy pomoc gdy tego wymaga sytuacja (nie moja sprawa, ale ja bym powiedzial gora 5 zdan, a juz laska mogla by inaczej na Ciebie patrzec,w koncu od czego sa koledzy).
Za to widac przecietnego chlopaka ktory zatoczyl kolo i wrocil na poczatek swej drogi. Jara sie byle flirtem, zwykle draznienie odbiera jako nie wiadomo co, mysli o kondonach ktore moga okazac sie potrzebne, nie majac w kobiecie wywolanej nawet najmniejszej emocji zwilzajacej jej dziurke...
No, ale mozna powiedziec, ze mnie tam nie bylo... To nic nie wiem - tez prawda.
Wiem tylko, ze kobiety to flirciary i napawaja sie widokiem faceta ktory w glowie uklada sobie scenariusze z nia w glownej roli, podczas gdy ona nie chce sama jechac jeszcze dwa przystanki, bo Ci z przodu cos dziwnie sie na nia patrza......
Ale za to Cie Jacku lubie - ze widzisz wszystko pozytywnie, ze chcesz przyciagac takie rzeczy. Tez taki bylem w tych sprawach i o dziwo znajdowalo to odbicie w rzeczywistosci. Ale teraz w stosunku do kobiet jestem realista, a pozytywnie mysle tylko o przyszlosci bliskich mi ludzi i rozwoju swojej wlasnej osoby.
[Polecam Moc pozytywnego myslenia - norman v.peale czy jakos tak / za duzo wzmianek o chrzescijanizmie, ale ujdzie]
Wiec mam nadzieje, ze mnie zrozumiales:
Moglo sie zdarzyc wszystko, ale wysiadles z autobusu. Teraz powinienes w to wbijac i pracowac nad tym by nastepnym razem to ona wysiadla z Toba.
Pozdrawiam i wciaz czekam na PUezje cz.2
P.s pamietaj o tym by moje sugestie brac na chlodno bo nie za bardzo mam prawo do ich szczerego dawania skoro 'mala warstwa sniegu zalega na moich schodach'. Niedlugo zostanie odgarnieta, wtedy odwaze sie na smielsze komentarze.
Pamietasz co Ci powiedziałem
pt., 2011-10-21 07:14 — RonlouisPamietasz co Ci powiedziałem zanim wsiedliscie do tego autobusu I believe I can fly, I believe i can tuch the sky. Tak Ci wtedy powiedzialem pamietasz Jacku? Zauważyłem, że laski zwracają na Ciebie uwagę. W klubie też to widziałem, i kiedy ta dziewczyna siedziala Ci na kolanach. A Ty kombinowales cos z numerem, dając Ci wyraźne sygnaly na cos wiecej, zastanawialem sie, ale kurwa po co Ci jej numer w takiej sytuacji. Sam siebie sabotujesz, szukasz wymówek. A to, że nie miales gumki i co by było gdyby to jest wyszukiwanie sztucznych problemów na siłe. Mi czasem też się zdarzało nie mieć gumki, bo nie kontrolowalem ich zużycia;)ale przewaznie laski jakimś cudem miały w szufladzie ostatnie po ex;) Twoj mózg na co już zwrociłeś uwagę, generuje wtedy mnóstwo excusów. Normalka syndrom myślenia systemu społecznego, czyli żeby mieć seks trzeba chodzić na randki i wygadać setki minut przez telefon. Ona chciala zamiast numeru jak już wiesz czegoś innego od Ciebie. Jak wychodzisz gdziekolwiek typu domowka, klub, czy nawet jak wracasz nocnym. Przestaw swoj mozg nie na branie numerow, tylko na Twoj główny cel seks z laską. I wiesz jak to pomaga? Ja właśnie wróciłem po upojnej nocy z dziewczyną poznaną u Vagabonda na domowce. Można?Można
Jacku - Tekst z "ty się
pt., 2011-10-21 08:21 — salubJacku -
Tekst z "ty się musisz postarać" jest już dla mnie tak oklepany, że wbił do mojej głowy tylko jedną reakcję - wybuch śmiechu
Wczoraj również to usłyszałem od jednej atrakcyjnej blondynki, wybuchłem śmiechem, po czym zapytałem, dlaczego to ja mam się starać?! Ona odpowiedziała klasycznie - bo ja jestem kobietą. Ja też odpowiedziałem klasycznie - O nie, nie, nie kochana, to właśnie dlatego, że to ja jestem facetem, to TY masz się o mnie starać! " Po czym odszedłem dalej, do innych dziewczyn. A ona krzyknęła "i tak Cię lubię i cmoknęła w powietrze w moją stroną.
Po prostu musisz być pewny w tym co robisz. Jak laska to poczuje, to inaczej na Ciebie spojrzy.
W Twoim przypadku było ograniczenie czasowe. Ale jeśli chodzi o mnie, to ja miałbym w dupie to czy zdążę wyrwać to laskę czy nie. Skoro się umówiłeś z kumplami, to tego było się trzymać od początku. Ona by poczuła, że Ty jesteś zdecydowany wysiąść w każdej chwili. A czy dawała się ofertę seksualną? Myślę, że nie. Uważam podobnie jak Skaut, że po prostu nie chciała jechać sama autobusem. Ona poczuła, że wszedłeś w jej grę, np. zawahania co do numeru telefonu i tego czy może pojedziesz dalej. A wymówek staraj się wyzbyć.
Zresztą, spędziłeś miło podróż, powinieneś być z tego dumny. I tyle. Niech Ci dupy mózgu i oczu nie zasłaniają... A koledzy swoją drogą mogli Ci nieco pomóc...przywingować czy jak to tam się nazywa...
Pozdro
To jest jednocześnie twój
pt., 2011-10-21 12:45 — JacTo jest jednocześnie twój największy atut i problem, za dużo myślisz. Za twoje przemyślenia bardzo ciebie lubię i cenię jednak one wpędzają ciebie w pułapkę. W pułapkę przesadnego zastanawiania się zamiast działania. Musisz to wypośrodkować!
Jacku, to mi się bardzo
pt., 2011-10-21 15:57 — FanJacku, to mi się bardzo podobało. Masz naprawdę fajny styl pisania. Mnie to zastanawia, jak wy pamiętacie w słowo w słowo te dialogii
Próbowałem parę razy napisać podobny wpis i zawsze nie mogę przypomnieć sobie dialogów.
wpis 10/10
Musisz się bardziej
pt., 2011-10-21 16:12 — FanMusisz się bardziej postarać...
na takie coś wyjeżdzam 'mam być psem?' i jadę po tym, że nie lubie kiedy się przedmiotowo traktuje, tudzież swoją ramę narzucam. <--- ma się starać żeby obronić swoje zdanie, albo dalej móc ze mna gadać. A tak to mnie wkurwia ten tekst.
Zawsze możesz powiedzieć, że
pt., 2011-10-21 16:51 — GDPZawsze możesz powiedzieć, że starasz się i to bardzo... Utrzymać ręce przy sobie, albo tym podobne głupstwo
"Musisz się bardziej
pt., 2011-10-21 17:43 — Italiano"Musisz się bardziej postarać" - z wyrzutem mogłeś powiedzieć "przecież ciągle się staram... nie śmiać z ciebie" ale to takie teksty na poziomie gimnazjum
. Ale zostawmy ten tekst bo w głównej mierze nie chodzi ci o niego tylko o twoje myślenie na spontanie. Skaut(witaj po powrocie) dał ci niezłą odpowiedź z konkretnymi przykładam czym wyczerpał temat i wnioski wyciągniesz a reszta chłopaków dopełniła dzieła. Emocje musiały ci nieźle wariować a po wyskoczeniu z autobusu przeżywałeś pewnie tą akcję... Jednak po to nad tym się teraz zastanawiać myślac "Co by było gdybym..." okej rozumie wyciągnąć wnioski i błędy, gdzie popełniłeś ale myśleć o tym co by było? Można wziąć tą sytuację na inny sposób, czyli co będzie w przyszłości. "Spotkam ją za kilkanaście dni i..." i okaże się, że jako jedyny byłeś w stanie odmówić młodej aktorce, która używała swoich zdolności do manipulowania facetami oraz wykorzystywaniem ich. Będzie starała się na nowo udowodnić swoją wartość a ty swoje umiejętności. Jak wtedy będziesz myślał? Ciągle będziesz miał w pamięci tą sytuacje... nie sądzę. Warto więc tracić czas na sytuację, która rozwiąże się jeszcze w przyszłości?
Jacku. Znam klimat. Wszystko
sob., 2011-10-22 18:04 — PrzemoJacku. Znam klimat. Wszystko pięknie rozegrane, ewidentne znaki zainteresowania, a numer tel wcale nie jest formalnością. Mnie to już nie dziwi. Mnie tylko śmieszą komentarze pierwszych lepszych z brzegu, że wyrwać nr to pestka i nic szczególnego, a już od zainteresowanej laski to hoho. Cenię u Ciebie cholernie to, że potrafisz podobnie jak ja mimo stażu na stronie, zdobytego uznania, autorytetu, przynależności do advanced itd. szczerze pokazać tutaj swoją słabość, czy nawet bezradność, bez względu na to czy jest to permanentna przypadłość czy jej chwilowy przejaw. Za to ogromny plus ode mnie.
Przeczytaj sobie w pewnym sensie bardzo podobną sytuację z mojej wspólnej akcji z Bruno Właściwy (akapit 7,8 i 9) we wpisie http://www.podrywaj.org/zaaw/wee... Przy czym szczerze mówiąc wydaje mi się, że ja swoją akcję jednak lepiej rozegrałem, a efekt był mniej więcej i tak ten sam;)
ps. mnie wczoraj laska w klubie zwróciła uwagę, żebym przestał ją dotykać, bo się źle z tym czuje. Była to oczywiście typowa kinetyzacja towarzyska, głównie ramię. Do tego każde dotknięcie miało poparcie w akcentowaniu mojej wypowiedzi bądź pytania. Błąd w tym jednak, że zacząłem spokojnie z uśmiechem, lecz logicznie jej tłumaczyć, że to normalny gest towarzyski, który sprawia że czujesz lepszą komunikacją z drugą osobą. Tak samo u Ciebie niepotrzebnie włączyło się naturalne dociekanie w logiczny sposób dlaczego ona Ci nie chce dać nr. Nie sugeruję wykucia na blachę, ale wydaje mi się, że tutaj najlepsze z możliwych rozwiązań proponuje Ron we wpisie "Czarny koń", czyli działanie na emocje. Przytoczę najbardziej istotny fragment:
"wrócisz wspomnieniami do tej chwili w której jesteś teraz. I sobie powiesz, kurcze, fajny był ten koleś. Szkoda, że nie dałam mu numeru. Tylko widzisz wtedy będzie już za późno, a mnie już nędzie. Teraz jeszcze nie jest"
Oczywiście jeśli nr tel jest tutaj priorytetem, bo jak również zauważył Ron jeśli jest duża szansa na seks i idzie to rozegrać organizacyjne, to po co brać nr tel? Myślę, że nie byłeś też do końca wyluzowany, co wpływa minusowo na kreatywność i do głowy nie przychodziły najlepsze rozwiązania. Wiem często po osobie. Bardzo spodobała mi się tutaj wypowiedź marso w kwestii operacji plastycznej, ale przypuszczam, że taka reakcja u Jacka się wówczas nawet w głowie nie przewinęła
Dzięki chłopaki za wszystkie
sob., 2011-10-22 19:25 — JacekDrwalDzięki chłopaki za wszystkie komentarze.
Część utwierdziłą mnie we wnioskach inne wypowiedzi spowodowały nowe wnioski.
Rzeczywiście może czasami zbyt pozytywnie (a czasami zbyt pesymistycznie) odbieram kobiecie sygnały, albo ewentualny brak sygnałów.
Odnośnie "musisz się bardziej postarać" - rzeczywiście dałem się zbić z tropu. Jednak nie z przyczyny stresu, albo niepełnego wyluzowania (bo w przypadku lasek otwartych - jestem całkowicie wyluzowany, zaś w przypadku gdy laski są jakieś wyjątkowo spięte - kiedyś z Jacem jak przeszliśmy sie którymś z nadwiślanych parków - pozaczepiać dziewczyny - jedna była wyjątkowo spięta i aż przykro było z nią rozmawiać), tylko po prostu zadziwiło mnie to, skoro aż, ze była niesamowicie otwarta, a dwa, że fajnie się rozmawiało.
Ron - pamiętam dokładnie tę sentence i moment, w którym mi ją przytoczyłeś. Muszę przyznać, ze trafiłeś w sedno. Po raz kolejny, rzec muszę.
Z całego zajścia i z waszych komentarz wyciągnąłem wnioski. Jednak pojawiło mi sie kolejne pytanie.
Poza tym - trzeba popracowac nad sposobami wspierania się na wspólnych wypadach. Bo - wingujemy sobie, ale zazwyczaj poprzez zajmowanie rozmową koleżanki podrywanej, ewentualnie szyfrowane podpowiedzi (np. ostatnio Jac zaczepił Vagabonda i rzekł mu - "siema Stary - Body Rocking" - laska nawet nei zwróciłą na to uwagi, a Vagabond pamiętał o mowie ciała). A jakie ewentualnie inne pomysły na poprawianie kumplowi socjala itd macie?
Zaś odnośnie samej sytuacji. Było co było - nie ma co dalej tego analizować, tylko w przyszłości korzystać z sytuacji i tyle. A te sytuacje będę używał do łechtania swojego ego - wszak to aktorka zainicjowała interakcję, a potem zaproponowała wskoczenie mi na kolana
Jeszcze raz dzięki za komentarze.
Pozdrawiam
PS. Skaut - masz rację z kubłem zimnej wody. Jednak nie bede oczekiwał, a po prostu działał by nie potrzeba było takowych.
PS2. Przemo - tę umiejętność przyznawania się do swoich słabości mimo tego autorytetu, odznaczeń itd - to ja u Ciebie podziwiam. Jak by nie patrzeć - jest to ku rozwojowi i poprawie.