Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Druga część eskapad saveriusa

Portret użytkownika saverius

Chcę opisać tutaj w gronie zamkniętym pewne rzeczy. Jak zwykle opowieść długa i nudna, tym razem nie zabraknie durnych przemyśleń i porównań. Nie odpowiadam za ewentualne pęknięcie Twojego monitora.

Opisywałem bardzo dokładnie moją sytuację z A. Ona wyjechała na samym początku lipca i wraca dopiero 20 sierpnia, jest opiekunką na wyjazdach. Tłumaczyła mi, że będzie miała dużo pracy bo blablabla(teraz wiem, że mogłem tego słuchać, bo może więcej bym wiedział). Zadzwoniłem po kilku dniach jej wyjazdu i porozmawialiśmy przez chwilę, jednak stwierdziła, że musi zająć się grupą. Wieczorem tego samego dnia wymieniliśmy po 3 wiadomości. Potem zero kontaktu. Przed jej wyjazdem umawialiśmy, że przyjadę do niej i będziemy się spotykać. O ile dobrze pamiętam nasz układ nie był na zasadzie "bycia razem", bo ona była z tym swoim eks i wiadomo nie będę się deklarował w niczym, albo się spotykamy albo nie i tyle. Teraz wiem, że powinienem bardziej jej słuchać, bo pewnie między wierszami były stwierdzenia tłumaczone z kobiecego na polski: "więcej czasu", "luźna znajomość", srasrasra..... Wzajemnie życzyliśmy sobie udanych wakacji i obiecane spotkanie...

Zaczęły się wakacje, ja jak zwykle się "wakacjowałem" - piwo z kolegami, wycieczki rowerem(jeśli ktoś nie wie, jeśli mam do wyboru spotkanie z laską a pomoc koledze w wymianie kasety, albo skuciu łańcucha, wybiorę to drugie), wypady nad wodę(też rowerem).

Po tej rozmowie, gdzie ona w ogóle nie szukała potem ze mną kontaktu, wytrzymałem maks tydzień i wyszedłem na podryw. Zacząłem spotykać się z J - dziewczyna rok młodsza ode mnie, studiuje zaocznie i pracuje w studio urody jako menadżerka(na początku była recepcjonistką, jednak, że jest ogarnięta szybko awansowała), wynajmuje pokój z 2 współlokatorami. Z powodów jej samodzielności(ja sam studiuje dziennie i jestem na utrzymaniu taty) czułem się lekko przytłoczony. Postanowiłem skorzystać z eksperymentalnej techniki, bardzo kontrowersyjnej, połączyłem afirmacje z wizualizacją, odpalając kotwicę u siebie na lekki stan transu(wiem, że to brzmi dziwnie i ja sam się dziwiłem temu, jednak, gdy stosowałem techniki wizualizacji i zobaczyłem, że faktycznie działają, wymyśliłem swoją). Technikę opiszę, jeśli będziecie chcieli. Oczywiście w coś takiego jest ciężko uwierzyć i zdaję sobie z tego sprawę.

Opiszę trochę dziewczynę i jak zachowałem się do danej sytuacji. Jest ona tak piekielnie inteligentna i bystra(nie bez powodu została menadżerką studia urody i w wieku 19 lat zaczęła wydawać polecenia swoim starszym koleżankom). Przez pierwsze 3 spotkania nie zgarnąłem żadnych znaków skłaniających do pocałunku. Po każdym spotkaniu czułem się jak jebana cipa, za każdym kolejnym spotkaniem chciałem odpuścić, jednak ona sama szukała kontaktu. Czułem, że moja technika działa, ale również ogólna postawa, opanowanie i mowa ciała(o tym mógłbym się rozwodzić, bo mam pewien pogląd, lecz też jest on szalony). Stosowałem bardzo zdecydowane kino, lecz ciągle nie mogłem jej pocałować, stosowałem odpowiednie negi, które widać dały efekty(w końcu nie znudziła się mną przez pierwsze 3 spotkania na których było tylko kino i blablabla na różne tematy). Zrobiłem to dopiero na 4 lub 5(już nie pamiętam) spotkaniu, gdy piliśmy piwo na ławce w parku. Na następnym spotkaniu oglądaliśmy film u niej, dostałem obiad, piwo itp. Nie wykonywałem żadnych kroków w celu zbliżenia intymnego, zrobiłem sobie excusa, że jej współlokatorzy są w pokoju obok. Na następnym spotkaniu zaprosiła mnie na noc, na oglądanie filmów. No i super myślę sobie, co za jebany tępak ze mnie i frajer. Laska chce mnie wydymać a ja gówno robię i przez pierwsze spotkania zachowuje się jak jebana cipa. Odebrałem ją po pracy, poszliśmy na zakupy, zrobiła nam obiad, poczęstowała piwem, oglądaliśmy film. Po filmie trzeba iść spać. Bierzemy prysznic najpierw ona potem ja. Cały czas odpalam i wizualizuje technikę eksperymentalną. Kładę się obok niej, przytulamy, oglądamy kolejny hujowy film. Po filmie zaczyna mnie całować i kłaść mi nogę na kroczu. Myślę sobie: "a huj wydyma mnie, ale chociaż będzie fajnie", zero oporów, praktycznie zero gry wstępnej, czysty stosunek. Zrozumiałbym to, gdybym był super modelem(a nie jestem, sądzę, że mógłbym wiele zmienić w swoim wyglądzie), albo sławną osobą.

Chyba nie muszę mówić jak zaczęły przebiegać nasze spotkania. Spacery, seks wieczorem i zaraz po przebudzeniu. Ja mam wszystko co chcę. Ona mi wszystko stawia(w tym: piwo, ciastka, lody, robi nam obiady, kupiła mi bilet na ecco walkathon, jak byliśmy w sklepie chciała mi kupić polo - trochę mnie to przytłacza, to jest kurwa Polska a nie jebana Szwecja - tam PODOBNO laska normalnie podbija do ziomka, zaprasza go i stawia), nie szantażuje mnie, nie naciska w niczym, nie chce mi się rozwodzić.

Dziewczyna opowiadała mi o swoim eks, z którym mieszkała przez chyba 3 czy tam 5 miesięcy(co za różnica) i odeszła od niego w punkcie kulminacyjnym: gdy rzucił pracę i ją uderzył(ohyda). Zauważyłem dosyć szybko jakim typem osoby jest: niezależna, chcąca się bawić(uprawiać seks z odpowiednimi osobami), korzystać z życia, silna i odporna psychicznie, mało angażująca się(seks i tyle, ale nie z frajerem). Bardzo ciekawych rzeczy można się dowiedzieć od lasek... mianowicie J opowiadała mi ze szczegółami jak spotykała się z wieloma kolesiami w różnym wieku i kończyła znajomość, gdy Ci nie mogli wytrzymać bez seksu lub ich deklaracje, w celu spotkań były jednoznaczne np: "okej możemy się umówić, ale u mnie". Laski lubią się pobawić i manipulować. Dowiedziałem się, że kolesie między 21-25 lat wytrzymują nawet 3 miechy bez seksu i bardzo się peszą, gdy dziewczyna się odwróci przy pocałunku, kolesie w wieku wyższym 25+ wytrzymują miesiąc rzadko dwa. Takie "badania" były dla niej zabawne, heh. Zauważyłem, że ona otwiera się przede mną: "Zaczynam Cię bardzo lubić", "Ale Ty jesteś dla mnie ważny". Rzadko zdarzają się jej takie deklaracje czy tego typu szczerość, dziewczyna nie chce być skrzywdzona, przez to nie chce się angażować. Przyjmuję zasady jak my z forum: "nie ten to następny". Zero wspominek, zero żałowania, zero rozpamiętywania czy płaczu.

Wyznała mi, że pragnęła mnie, że coś ją przyciągnęło do mnie(wszyscy wiemy co), że jestem inny niż wszyscy(ta, ostatnio się zastanawiam, jak postawą i zachowaniem można to często słyszeć od lasek...). To nie koniec, przyznała się, że dopiero po naszym 2 czy 3 spotkaniu skończyła znajomość z jakimś kolesiem, z którym się spotykała, powód: "wkurwiał mnie".

Jeśli uwodzenie to gra, to moja gra z J polega na grze w pokera. Mamy swoje karty, jednak czekamy na karty ze stosu i na licytację przeciwnika, żeby samemu odpowiednio wejść do gry.

Jeśli chodzi o przysłowiowe stery i rower. No cóż bardziej bym powiedział o trzymaniu kierownicy, a nie sterów(miałem okazje je montować w nowej ramie mojego roweru), ale nieważne. Powiem tylko, że bardzo ciężko te stery utrzymać było mi od samego początku. Jej silna wola i brak jakichkolwiek sygnałów seksualnych. Kino z jej strony pojawiło się dopiero na 3 spotkaniu. Z jakiegokolwiek nlsu musiałem zrezygnować, ona jest zbyt dużą realistką i twardo stąpa po ziemi, moje cytaty czy techniki na kino, nie wywołały w niej aprobaty. Shit test z kolegą, który pozwolę sobie przytoczyć:

S: Nie zawsze mogę odebrać od Ciebie telefon, bo jak jadę na rowerze, to nie słyszę go(do tego całego stawiania, gotowania itp dochodzi jeszcze to, że tylko ona do mnie dzwoni, ta sama sieć i ona ma najwyższy abonament).
J: No ja wiem, ale Ty jesteś moim kolegą, a ja tego nie wymagam od Ciebie.
S: Nie jestem Twoim kolegą.
J: No tak tylko znajomym.
S: Po prostu się spotykamy no i tyle w sumie, heh.
J: A co bym musiała zrobić, żebyś został moim kolegą?
S: Ja nie szukam koleżanek, wszystko zależy od tego jak rozwinie się nasza znajomość. Zawsze można odejść bez żalu i płaczu, niczego nie żałując. Polecam Ci tekst: "słuchaj saverius zostańmy przyjaciółmi", podobno działa.
J: I wtedy będziesz moim kolegą?
S: Raczej nie.
J: Czemu nie?
S: Nie lubię tego typu relacji z dziewczynami.
J: Ale ja sobie żartuję...
S: Fajny test na wszystkich facetów to działa? To jak z tym: "mam chłopaka"?
J: A Ty co byś na to powiedział?
S: Super, poznaj mnie z nim.
J: (śmiech) W sumie to fajny jesteś, wiesz? Wiesz to, bo Ty na pewno znasz swoją wartość...

Ani na chwilę nie można odpuścić i stracić czujności. A właśnie ciekawym jest też fakt, że poznałem jej mamę i rodzeństwo(tatuś się wypiął). Więc jakby moje "symulowanie" związku ona odbiera jako związek. Po którymś już naszym spotkaniu:

J: Podrywa mnie klient w pracy.
S: Super, umów się z nim, poznaj się z nim, oceń czy fajny.
J: Nie odwalam takich akcji jak jestem z kimś.
S: To oprócz mnie spotykasz się z kimś jeszcze? Jak się nazywa? Poznaj mnie z nim, to zawsze jeden kompan do piwa więcej.
J: Jesteś okropny nie znoszę Cię.
S: Ja Ciebie też nie znoszę. *buzi*

Czy jest jakieś meritum tej historii? Nie wiem. Czas chyba dopiero to pokaże. A wraca 20, z J widzę się dzisiaj. Znowu dostanę piwo, obiad, a jutro znowu do mnie zadzwoni. Jestem hujem czy nie? Gram fer czy oszukuje? Przyznam się gubię się już czasami w tym. Durne myśli plączą się w mojej głowie: "wybierz jedną", "nie oszukuj", "a może A tylko czeka na powrót i chce Cię nadal tak samo mocno jak ostatnio", "jeśli skrzywdzisz J będziesz mega hujem i hipokrytą", "obie dziewczyny są dla Ciebie bardzo wartościowe, czemu tak postępujesz?" itp..

Ot to ja saverius, podrywam w tym teatrze życia codziennego. Wcielam się w swoją rolę, wychodzę na scenę, zaczynam interakcję, jest to początek mojego występu, w którym uczestniczy publiczność. Różnica jest taka, że nie zakładam maski, że nie chowam się za kulisami, mam jednak swoje rekwizyty. Gram, jestem graczem, wszystko dla mnie jest zabawą. Ale jak to działa na innych? Kiedy na wierzch wyjdą konsekwencje moich czynów?


EDIT: 15.09.2010

A jest obecnie dla mnie rozdziałem zamkniętym, bardzo śmiesznie poszło(nie wróciła co prawda do swojego eks) i raczej na pewien czas daruję sobie podryw zajętej. Jak na razie jestem w związku z J i jest ciężko, strzelnica testów, laska ma dziwne podejście, ale chociaż picie ograniczyła. No i seks jest niesamowity, współczuję jej współlokatorom tego skrzypienia łóżka w nocy... 

Edit 19.02.2011

Rzuciła mnie. Jakieś 2 tygodnie temu. "filip, ja cię nie kocham" i potem jakieś frazy typu "boje się tego, że wszystko będzie na mojej głowie, że nie będziesz umiał mi zapewnić bezpieczeństwa jeśli to będzie konieczne". Każdy chyba wie, co takie frazy oznaczają. Potem jeszcze frazy (wykazujące niebywałą wręcz hipokryzję i egoizm), że moje podejście do pracy jej się nie podoba (chyba zapomniała jak mówiłem jej, że przepracowałem raz w miesiąc tyle co ona pracuje w 2, żeby mieć na wyjazd do hiszpanii), ogólnie nie skumałem tego "zarzutu". Potem jakieś jazdy, jakim to ja beznadziejnym studentem jestem, jazdy na wygląd, no i generalnie oskarżanie mnie o cechy, które sama ma, potem jeszcze jakieś, ale nie pamiętam. Powiedziałem, że nie jestem ideałem, że nie będę stawał na rzęsach i wyszedłem. Idę sobie na tramwaj, siadam i słucham sobie muzyki http://www.youtube.com/watch?v=haZPPBJC8Ic zawsze tego słucham jak się rozstanę z dziewczyną, nieważne czy odchodzę czy ona. No i po 15 min dzwoni do mnie, to odbieram, bo i tak mam to w dupie: " hej (udaje smutny glos) jak się czujesz? wszystko w porządku?", powiedziałem, że tak i rozłączyłem się. I myślę sobie: co za suka, jeszcze sprawdza sobie jaką reakcję wywołała we mnie (w razie wątpliwości patrz we wpisie, o tym, co mi mówiła o facetach). Sms wieczorem tego samego dnia: "hej, co robisz", nie odpisałem. Następnego dnia sms typu: zaczepka, tak jakbyśmy byli kolegami o treści: blablabla. Odpisałem po pewnym czasie (kilka godzin) "to co mi powiedziałaś wczoraj dla mnie wystarcza, nie kontaktuj się ze mną". "Dobrze nie będę już pisała". Od tej pory jest twarda i 0 kontaktu.

I dobrze, bo straciłem do niej cały szacunek jaki miałem. Jej zachowanie i słowa dały mi jasny obraz w głowie, który obecnie sobie układam i zmieniam podejście do niektórych spraw.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Admin

Widzisz ... też takie pytania

Widzisz ... też takie pytania sobie zadawałem.  Ale ja uważam siebie za kochanka. Kogoś kto dziewczyny stara się zostawić lepsze niż zanim je poznał.

 Możesz i jednej o drugiej dać dużo szczęścia swoją osobą, swoim zachowaniem. Możesz je zmienić i sprawić że będą czuły się jak w bajce. Więc czemu by tego nie zrobić ? Laughing out loud


Twoja historia przypomina mi siebie gdy spotkałem się ze starszą dziewczyną od siebie na 1 roku studiów. Też miałem dobrze wtedy. heh Chyba aż za. Laughing out loud  Któregoś dnia poległem w jej testach. Złapałem się na brak sexu. Chciała mnie tym sprawdzić/ zmanipulować. Smile

Portret użytkownika Admin

A swoją drogą to gratuluje

A swoją drogą to gratuluje tego jak omijasz jej testy Laughing out loud

Dobrze sobie ją ustawiłeś Smile

Portret użytkownika Guest

ciekawe.... ale nie chciałbym

ciekawe.... ale nie chciałbym być w twojej skórze po 20 Wink

Portret użytkownika saverius

Ja sam nie chce być w swojej

Ja sam nie chce być w swojej skórze po 20, bo wiem, że obie dziewczyny oczekiwałyby ewentualnego związku i tego, żeby spotykać się tylko z jedną z nich.

Portret użytkownika rafciuuu

To znajdziesz sobie trzecią

To znajdziesz sobie trzecią Wink

...jeśli przeżyjesz do 21 Tongue

Portret użytkownika saverius

Myślałem dzisiaj nad tym.

Myślałem dzisiaj nad tym. Trochę wpłynęły na mnie wczorajsze słowa J. Muszę wybrać jedną.

Portret użytkownika rafciuuu

Jedną musisz wybrać o ile

Jedną musisz wybrać o ile chcesz w ogóle pchać się w związek, ale na tym etapie znajomości to już raczej pora się określić.

Portret użytkownika Admin

E tam zaraz musi.... Zawsze

E tam zaraz musi.... Laughing out loud


Zawsze może mówić, że musi ją lepiej najpierw poznać... tak nawet i pół roku można Wink

Portret użytkownika saverius

Tak rafciuuu masz

Tak rafciuuu masz rację..

zwłaszcza jeśli słyszy się leżąc w łóżku z dziewczyną: "dobrze mieć takiego faceta jak Ty", "jesteś kochany", "ufam Ci".. to nie można skrzywdzić dziewczyny, to byłoby po prostu nie fer.. mnie nawet nie interesuję znajomość na zasadzie "fuckfriend" heh

"Zawsze może mówić, że musi ją lepiej najpierw poznać... tak nawet i pół
roku można" - mimo tego, że jestem arogancki, a czasami moje wypowiedzi w komentarzach i na forum są buraczane i zwyczajnie chamskie, to takiej postawy nie umiałbym przyjąć.

Portret użytkownika Hektor

Ja na Twoim miejscu

Ja na Twoim miejscu powiedział bym A że wiele się zmieniło przez ten czas kiedy jej nie było przy Tobie, nawet do Ciebie nie pisała, poznałeś dziwczynę i między wami jest coś pięknego.

Ja nie rezygnował bym z którejkolwiek, można mieć 2 jednocześnie:D Ja mam dziewczynę (dziewicę, świetna dziewczyna, mądra, ułożona, dobrze mi się z nią spędza czas), na weekendzie idę na 3 welele jako osoba towarzysząca i nie mówiłem jej o żadnym. Może i jest to nie fair ale ja nie potrafię obejść się bez dużej ilości pięknych kobiet, jedna to dla mnie za mało. 

Portret użytkownika saverius

Zdecydowałem się już jakiś

Zdecydowałem się już jakiś czas temu, że powiem A szczerze jak to się potoczyło. Nie szukała ze mną kontaktu, ja nawiązałem po kilku dniach go pierwszy, ale nie zrobię siebie pieska, bo nie złamię tej zasady. Skoro ona tak chciała to niestety. Poza tym kiedyś zarzuciłem jej pewną presupozycję. Mianowicie, gdy jeszcze ona była ze swoim eks i blablabla srasra palnąłem:

"najgorsze są niewykorzystane okazje".

Nie jestem poza tym osobą, która by prowadziła taki układ z 2 dziewczynami na raz.

Portret użytkownika saverius

Moja decyzja, która w sumie

Moja decyzja, która w sumie była jasna od początku znajomości z J: Zostaję z nią, a A będę musiał pożegnać w jakiś miły sposób, w miarę delikatnie... sama sobie winna heh

Portret użytkownika saverius

Bo to ona mnie wydymała

Bo to ona mnie wydymała ;f

generalnie, jej zachowanie, jej poglądy i to, co mówi, każdego kolejnego dnia przeraża mnie jeszcze bardziej Smile