W tym blogu chciałbym zwrócić uwagę na coś o czym mówi się rzadko - walce samców.
Na początek "krótka" historia z mojego życia.
Pod koniec września wprowadziłem się do akademika. W pokoju miałem nieznanego współlokatora i kumpla z roku. Już drugiego dnia kumpel z roku zaczął być wobec mnie można powiedzieć arogancki i hamski. Zaczął mi przybijać kswykę (przezwisko) którego sobie nie życzyłem i on doskonale wiedział o tym. Robił to szczególnie przy innych osobach żeby widzieli jak to on sobie "pozwala" wobec innych. Nic z mojej strony nie pomagało, nawet zdecydowana reakcja. Postanowiłem zastosować właściwą do tej okoliczności taktykę - poluzowanie relacji. Zacząłem do niego się zwracać jak do kogoś obcego, nie rozmawiałem o niczym innym niż niezbędne rozmowy odnośnie mieszkania w pokoju itd i jednocześnie szcząłem szukać okoliczności żeby go o coś zjebać żeby zrobił się cały czerwony, przymarszczony. Udało się - dostał ode mnie zjebkę i to porzadną o błagan itd. Taką zjebkę na powaznie. Ale on nie dał za wygraną.Wprawdzie jak bylismy we dwóch, przestał używać wobec mnie ksywki która mi nieodpowiadała ale zaczął tak robić jak osób było więcej. We dwóch jak byliśmy to był dla mnie sympatyczny - ale to było mydlenie oczu. Mało tego przy kolegach na każdym kroku chciał podkopać moją pewność siebie. Robił wszystko żebym bał robić to co uważam za słuszne i żebym przestał otwarcie i odważnie mówić tego co uważm za słuszne. Np. jak rozmawiałem w pokoju z kimś i on przychodził nagle miał do mnie pretensję że krzyczę i dre się, albo ma do mnie ogromne pretensję że jego buty które on postawił w przejściu po wejściu do pokuju zachaczyłem nogą - "że demoluję jego rzeczy". Dalej przykładów nie chce mi się mnożyć.Ja go oczywiście zjebałem za takie "pretensje" ale fakt faktem że się dowalał. Ale i tak w końcu ja go sporwadziłe na ziemię...mam w tym doświadczenie. A co najciekawsze drugi współlokator którego nie znałem żadnych pretensji do mnie nie miał. Ba, nawet mu zwrócił uwagę że o byle co cały czas chce się ze mną kłocić.
Często w akademikach przenosiłem się i muszę powiedzieć że albo ktoś do mnie nie dowalał w ogóle, albo próbował jechać po mnie jak po psie żeby samemu się "podbudować". Czyli że 30% moich wspólokatorów traktowało mnie jak zagrożenie, konkurenta do samic.Gdybym raz się zetknął z takim zachowaniem to bym nie pisał tego blogu. Zresztą jescze więcej takich sytuacji miałem po za akademikiem.
Wniosek: każdy frajer widzi w Tobie wielkie zagrożenie ponieważ ty i Twoja pewność siebie mogą stworzyć dla niego poważną konkurencję w rywalizacji o samice.
Nigdy nie możesz dać sobie narzucić czyjąś dominację. Ty masz Twoje zasady i żaden frajer nie będzie doprowadzał do tego żebyś ze swoich zasad zrezygnował. Jak zauważysz że ktoś z byle powodu ma do Ciebie wielkie pretensję, że chce za wszelką cenę podkopać Twoją pewność siebie, oznacza to że "ktoś" czyli frajer chce Cię sprowadzić na ziemię. Bedzie to robił do usranej smierci, najbardziej podstępnymi bezhonorowymi metodami.
Po pierwsze musisz być przekonanym do tego co robisz i mówisz. Musisz być przekonanym że robić dobrze. Musisz otwarcie i bez żadnych wątpliwości wyrażać swoje opinie. Musisz być niewzruszony. Frajer w pierwszej fazie ataku chce wywołać w Tobie poruszenie, strach. Nie możesz do tego doprowadzić że Twój stan psychiczny się zmieni, nie możesz do tego doprowadzić że to co on Ci powie robi na Twoich emocjach jakiekolwiek wrażenie.Obejrzyj początkek filmu "Patriot Games" - "Czas Patriotów" i usłyszysz ważne słowa "żołnież musi pozostać niewzruszony". Ty musisz być niewzruszony i musisz być jak żołnież którego nikt nie poruszy. Żaden "Shit test", żaden "foch", żaden "chłopak poznany na imprezie" którym Ci się chwali Twoja dziewczyna nie jest w stanie wywrzeć jakiegokolwiek emocjonalnego wpływu na Ciebie.
Pozdrawiam.
Odpowiedzi
"jednocześnie szcząłem szukać
wt., 2011-11-01 16:37 — Numenesse"jednocześnie szcząłem szukać okoliczności żeby go o coś zjebać żeby zrobił się cały czerwony, przymarszczony." - a po jaką cholerę, że się tak grzecznie spytam?
"Bedzie to robił do usranej smierci, najbardziej podstępnymi bezhonorowymi metodami." I właśnie tak się będzie działo, jeśli trochę nie odpuścisz.
Wyluzuj, nie zwracaj uwagi na byle gówna. Pokazując pewność siebie i niewzruszenie, które nam ładnie przedstawiłeś na zakończeniu, kolega odpuści. Było to też wałkowane, jeśli masz na takie coś wyjebane, ludzie się nudzą.
Sam tego doświadczyłem, nie zwracając uwagi i odwzajemniając wszystko uśmiechem, milczeniem, ludzie odpuszczali.
Pozdrawiam.
Ja odpuściłem, nie zwracałem
wt., 2011-11-01 21:37 — Kamil22Ja odpuściłem, nie zwracałem na to uwagi.Ale wcześniej zjebka, ostre zwrócenie uwagi BYĆ MUSIAŁO, bo inaczej robiłby to dalej.
"Wygrałem" z wieloma cwaniakami i także ten z pokoju juz wie że nie narzuci na mnie swojego kagańca.
Odpuszczenie i nie zwracanie uwagi jest ważne, ale jak ktos robi coś co Ci nie odpowiada trzeba tego kogoś potratkować w sposób odpowiedni.
ja znam ten typ ludzi co i ty
wt., 2011-11-01 16:45 — Dreadnoughtja znam ten typ ludzi co i ty
skoro był miły gdy byliście we dwoje a w większej grupie ci dogryzał wiesz co bym mu cały czas mówił? "sam na sam już nie jesteś taki cwaniaczek popatrzyłbym na niego i powiedziałbym jestes pajac i tyle mam do powiedzenia" i cały czas bym go łapał za słówka i poźniej na osobności bym sie zapytał czy chce ze mną wojny? odpuściłby...
Ja bym nie dawał znać po
wt., 2011-11-01 17:19 — MatafixJa bym nie dawał znać po sobie że się tym przejmuję ... olać to po krawędzi , Poprawił bym H..a i szedł dalej
. Miałem podobną sytuację tylko że w internacie ( prawie to samo tylko że mniej się chla
). Gość zgrywał wielkiego macho . Uważał mnie za niższego sobie ... olałem to a on nagminnie starał się mnie podciąć na pewności siebie ... W końcu przestał ... Bo wiedział że nic nie osiągnie .... To jest rada dla wszystkich ... Mieć wyjebane !!! No chyba że ktoś obraża twoich bliskich ... Wtedy dać w mordę
!!! Bo można jebać po mnie BO MNIE TO NIE OBCHODZI ale rodzina to świętość !
Oprócz tego chciałbym
wt., 2011-11-01 21:34 — Kamil22Oprócz tego chciałbym zaznaczyć że ten mój współlokator BYĆ MOŻE odwiedził kiedyś naszą stronę. Widziałem jak zaczytuję się w książkach o podrywaniu typu "Gra" Neila Straussa. Nie wiem na co mu cała ta teoria skoro gość zgrywa takiego cwaniaka jakich mało. Może chce podbudować swoją samoocenę bo powodzenie u lasek ma średnie - jego dziewczyna jest dla mnie odrażająco brzydka.