... Długo nie myśląc pojechałem do Warszawy kilka dni temu. Po co? Żeby spotkać się z bratem i zobaczyć jak wygląda pewna uczelnia. Do Warszawy jedzie się około 2,5h więc wsiadłem w bus i po drodze pomyślałem.. Napisze smsa do kogoś kto teraz tam studiuje. Wypadło na Adę (imię mienione xD). Dosyć szybko odpisała mi, że naprawdę chętnie ale ma na następny dzień potężne kolokwium. Odpisałem, że "Jak tak.. To tak"
Kilka minut później czuje wibrator tzn wibracje a tu nie kto inny jak nasza Ada. Okazała się, że chwile pomyślała i jednak znajdzie czas, a że nie widziałem jej ponad rok to zgodziłem się na przyjazd do jej stacji metra ale dalej to ja przejąłem inicjatywę. Jakieś durne namowy, żebym przyszedł do niej do mieszkania ale ja postanowiłem a w zasadzie zaplanowałem coś zupełnie innego. Wpadłem na nią na stacji metra, podniosłem, ob kręciłem 2x złapałem za ręce trochę się oddaliłem i jakaś piękna gadka, że się długo nie wiedzieliśmy itd. Oczywiście trzymając ją za dłonie.. Ona.. Zdziwiona jakby ujrzała opalającą się rybę! Święcące oczy wielkości pięciozłotówki, banan od ucha do ucha, a co najlepsze chwilę później przytuliłem ją i popatrzyłem co się dzieje za jej plecami. Co ujrzałem? Dziewczyny wklejone w szyby metra i naprawdę niezapomniane uśmiechy przechodzących i oglądających się naprawdę dużo ładniejszych niż moja Ada.
Znowu zaczęły się namowy.. Chodźmy do mnie jest tylko x x x ale ja jej na to, że naprawdę nie o to chodzi czy ktoś jest u Ciebie czy nie, po prostu inaczej zaplanowałem ten wieczór! Zdziwiona ale i zaciekawiona zgodziła się na moją propozycję. Kompletnie nie znam Wawy ale zaraz po wyjściu z metra zobaczyłem park! Lampka się zaświeciła. Mówię:
Idziemy tam!
No i poszliśmy. Spacer trwał około godziny, lekkie kino tylko po to żeby ją zdezorientować. Gadaliśmy w stosunku 70/30 z czego 70 było jej wkładu. Na zadane moje pytania odpowiadała.. Prawie wszystko, jak otwarta książka. Co się dzieje u niej, z kim mieszka, co się działo przez ten rok, jak tam na uczelni, ładna pogoda xD, trochę o moim wyjeździe za granice bla bla bla. Odprowadziłem ją pod mieszkanie, ostatnie kilka słów i...
Pocałunek w policzek chociaż ewidentnie było widać jak kieruje usta. Podobnie jak podczas spaceru, zabawa włosami, kręcenie biodrami, lekkie podskoki, patrzenie mi w oczy podczas kiedy odpowiadała na pytania ale tak czy siak zawsze przegrywała ze mną bo odrywała wzrok xD
Poszedłem do metra. Później dostałem kilka smsów na które nie odpisałam gdyż mój wzrok przykuła piękna HB9, ogarnęła mnie wzrokiem, przegrała walkę w patrzeniu w oczy i w zasadzie była moja ale twardo siedziałem na dupsku. Po kilku przystankach wysiadła i wtedy pomyślałem. Całe szczęście że nie zagadałem bo miała ogromny pierścionek z czymś brylantopodobnym. A już miałem wysiadać za nią...
Na drugi dzień z rana napisałem do Ady:
Spotkajmy się dzisiaj w centrum o 11. Oczywiście odp, że nie może bo jest zmęczona. Na co ja ok w takim wypadku nie rób sobie nadziei. I po chwili,
dzisiaj nie dam rady ale przyjadę do Ciebie do xx.
Ja:
Nie wiem czy znajdę czas w swoim grafiku.
Ona:
Na pewno znajdziesz.
Ja:
Nie był bym taki pewny...
Ona:

Dwie dziurki w nosie i skończyło się! Tzn sms-owanie.
Z racji tego że miałem dużo czasu zacząłem łazić po centrum sam i tu moim oczom ukazała się kolejna piękność ( bo jak wiadomo każdy ma swoje kanony). Brunetka, kręcone włosy, niska ale za to bardzo zgrabna. I tu co? Zonk.. Buba... Frajerstwo wzięło górę. Popatrzyła na mnie, wymiana uśmiechów, zarzuciła włosy jakby chciała mi pokazać kierunek w którym mam iść i tak zrobiłem.. Kilka kroków za nią, ale jednak wszedłem w uliczkę i ją zostawiłem. Powiecie frajer! I macie racje...
Zgłodniałem, a co było najbliżej? Junk food czyli nasz McDonald. Zamówiłem u bardzo ładnej panny ale za to chyba nie trafiłem na jej najlepszy dzień... Gadka szmatka, co poproszę, dziękuję, miłego dnia po prostu byłem miły i może poprawiłem jej tym humor.
Wchodzę na piętro, a tam wszystko zajęte jak na dole, ale nie.. Jest jeden stolik! Szybkim krokiem ruszyłem ku niemu a tuż za filarem przecudna blondynka! HB9 jak nic, śliczne rysy twarzy, ciałko mrałł... Dobrze ubrana. Czyta książkę. Siadam face to face prawie a nade mną telewizor na który co chwilę zerkała i chciał nie chciał na mnie też. Powolutku jadłem sobie frytki i ciągle się na nią gapiłem. Jak czyta, jak je, jak przekłada nogi. Ale znowu frajer wziął górę! Ja pierdole! Myślę.. Podejdę, zapytam jak książka a nóż widelec coś czytałem ale słyszałem wcześniej. Nie wypaliło. To myślę szybko zapisać mój numer rzucić jej przy wyjściu i pójść sobie jak gdyby nigdy nic. Miałem kartkę i już miałem dostać długopis od obsługi ale patrze a ona się zbiera, więc plan nie wypali. Mniej więcej razem wstaliśmy, "odprowadziłem" ją do drzwi patrząc na jakże zgrabny tyłek i na tym się skończyło sfrajerowanie no. 2.
Popieram któregoś użytkownika nie robiącego błędów!!! (glix11?)
Pozdro i co Wy na to?
piękne kobiety spotykasz na swojej drodze... wpadnij do brata Ty będziesz mi je pokazywał a ja uwodził, opłaca Ci się
W każdej grze są zwycięstwa i porażki - to naturalna cecha rywalizacji. Jeśli chcesz grać i wygrywać musisz się liczyć z tym, że czasami poniesiesz porażkę. Jedyny sposób na uniknięcie porażek to przestać grać, ale wtedy też nigdy nie odniesiesz zwycięstw
Wnosi cząstkę mnie mimo wszystko, bo ta strona jest jedyną w której mogę coś opisać... Szczere wewnętrzne przeżycia to zawsze coś
GDP:
"Masz dążyć do seksu. Związek jest skutkiem ubocznym tego co wydarzyło się zanim powstał. Nigdy odwrotnie!"
To by sie do bloga nadawalo
Nie no, ta pierwsza akcja z Adą nadaje się na jakiś tam blog "akcje w terenie", albo co. Na pewno lepszy taki blog niż wiele innych, które się pojawiają od czasu do czasu...