Witam
Nie jestem dobry w związkach bo nie miałem ich wiele toteż szukam u was porady . . .
Mam 25 lat (jestem przystojny i ogarnięty) hehe nie to nie anons ! I mija już jakieś 5 lat od mojego ostatniego związku. ALE spokojnie panowie nie próżnowałem w tym czasie !!! Nauczyłem się rozmawiać z kobietami, czytać te drobne sygnały, które nam wysyłają co sprawiło, że umówienie się z kobietą na "niezobowiązujące" spotkanie przestało być problemem. Poza tym imprezy, praca itd.
Po ponad 4 latach takiego życia spotkałem kobietę (piękną, mądrą i uwaga normalną) do której coś czuje. Sprawa się ma tak, ze poznałem ja jakieś 5 miesięcy temu (przez koleżankę kumpla), poszliśmy do pubu, rozmowa była naprawdę wciągająca, dużo śmiechu, gestów itd. Ale ta dziewczyna nie była łatwa jak wszystkie inne . . . Spotykałem się z nią miesiąc a wciąż nic z tego nie miałem (ale o dziwo nie zależało mi tak na tym i cieszyłem się po prostu z każdego spotkania). Sprawy przybrały tępa jak zaprosiłem ja do siebie na weekend, nagle zaczęła poświęcać mi uwagę było naprawdę miło (jakby nie czuła żadnej presji) a wieczorem zbliżyliśmy się do siebie ! I tak zaczęła się nasza znajomość, która przeplatała się różnymi wyjazdami, imprezami, wyjściami i czasami nawet nutką romantyzmu z mojej strony "tym i tamtym":D. Problemy zacząłem dostrzegać później, mianowicie często wspominała o swoim byłym z którym jak się okazało zerwała całkiem niedawno (4letni związek) - pouczyłem ją, ze nie chce o tym słyszeć i, że nie interesuje mnie koleżeństwo tylko coś więcej. Uspokoiło się trochę, miałem z nią bardzo intensywny kontakt (smsy, gg, telefony, skype przez ostatni 4 miesiące itd). Przyzwyczaiłem się do tego i do niej i jak na początku byłem trochę zdystansowany tak stałem się "misowaty" i zaczęło mi zależeć co z resztą jej pokazywałem. To co mamy jest nadal bliżej nie określone bo nazwijmy ją "Marika" twierdziła, że ma niesamowity mętlik w głowie, którego ja jestem sprawcą i nie spodziewała się, że tak sprawy będą wyglądać. Powiedziała mi, ze chciałaby być ze mną ale jeszcze nie teraz bo niby coś tam jeszcze czuje do byłego (który ja olewa) i ma zamiar wyjechać do Holandii na wakacje! Byłem zaskoczony i nie wiedziałem co podpowiedzieć, Marika dodała, że to jej nawet dobrze zrobi bo będzie mogła sobie wszystko uporządkować i odpocząć. Powiedziałem jej, że jak ona pojedzie to będę się dobrze bawić i żeby nie była zdziwiona jak po jej przyjeździe to nie będzie wyglądać tak samo !wydaje mi się, że nie wzięła tego na poważnie). Sytuacja przed jej wyjazdem stała się trochę napięta bo już zaczęła ograniczać kontakt do czego ja nie byłem przyzwyczajony i zacząłem zdradzać oznaki zazdrości. Wyjechała około 2 tygodni temu a w dzień wyjazdu napisałem jej parę wiadomości w tym że tęsknie i będzie dobrze i nie mogę się doczekać jej powrotu. ALE pierwsze dwa dni to znikomy kontakt a chwilowa rozmowa wyglądała "jakby za karę" Zdenerwowany (bo kierowały mną uczucia, o których dawno zapomniałem a w sumie chyba się zakochałem) napisałem jej, ze nie będę się prosił o kontakt i ze jest olewcza w stosunku do mnie (oczywiście zaprzeczała i mówiła, że była zajęta) i że dziękuje jej za dobre chwile i że może być z siebie dumna ale to koniec. Odpisała mi, że dziwi ją i smuci taki sms . . . ale, że to rozumie i może tak będzie lepiej dla mnie, żebym nie tęsknił tak, że w takim razie widzimy się po jej przyjeździe i życzyła mi na koniec miłych i zabawnych wakacji.
Przez 4 ostatni dni imprezowałem, spotkałem się ze znajomymi itd. ALE ciągle o niej myślałem i napisałem do niej. Wiem wiem głupio zrobiłem bo ona jakoś szybko się z tym pogodziła ale odpisała mi ze ucieszyła się z mojej wiadomości i zastanawiała się co porabiam . . . Teraz mam z nią kontakt taki, ze piszemy do siebie 2 smsy dziennie na które każdy z nas odpisuje po paru godzinach.
Co zrobić, żeby ona myślała o mnie tak jak ja o niej, żeby częściej pisała i interesowała się co u mnie słychać. Albo żeby była ze mną po jej powrocie . . . BO nie powiem Ciężko mi trochę . . .
Z góry dzięki za radę
Przecież Ty doskonale wiesz co masz robić
. Widzisz swoje błędy, widziesz co robiłeś dobrze na początku więc do dzieła. Ze swojej strony polecam Ci przygotować się: że ją stracisz, tak jak by już jej nie było, żadnego "może się jednak uda", napewno będzie Ci wtedy łatwiej trzymać emocje na wodzy i nie popełniać błędów. Pokazuj się z innymi, tak jak jej napisałeś, że będziesz się dobrze bawił- tak rób. Pomyśl o tym jaki prezent Ci dała olewając Cię, w końcu możesz nadal podrywać masę dziewczyn.
Jak bardzo wierzysz w swój sukces?
Ten wpis to idealny przykład "jak nie należy postępować".
Pokazałeś wszystko co najgorsze:
- natręctwo : ciągły kontakt.
- zazdrość.
- "nie chcę słyszeć o twoim byłym, interesuje mnie coś więcej niż koleżeństwo" - o byłym nie mówi się w ten sposób, trzeba używać bardziej subtelnych stwierdzeń, że nie chcesz o nim słuchać, natomiast drugie zdanie to pocisk wymierzony w Twoją głowę, skoro Cię tak interesuje, to ona wie, że już Cię zdobyła, co to za frajda, poza tym to postawa needy.
- jesteś oślepiony - o czym często pisałem: najpierw piszesz jaka to jest super, ale im dalej czytam tego posta, to stwierdzam, że nie jest taka super, widocznie nie jest "normalna" skoro pierdoli o byłym, dla mnie jest jak większość, może nawet poniżej przeciętnej, heh.
- mówisz, że kierują Tobą uczucia - GRATULACJE! jesteś jak kobieta - nie ma wpływu na swoje życie, bo kieruje nią cykl miesiączkowy, większość zależy od jej hormonów, a ona sama jest maszynkę do przekazywania genów od najlepszego samca, Tobą ma kierować na pierwszym miejscu ROZUM, do którego DOKŁADASZ UCZUCIA. Jak Ty nie pomyślisz, to laska nie zrobi tego tym bardziej.
Zjebałeś po całej linii. Jedyne co możesz zrobić, to przemyśleć całą tą historię i zdystansować się do tej kobiety, jesteś zbyt zaangażowany, a ona co raz słabiej - brak synchronizacji, jeśli ona daje mało - Ty też musisz - wtedy to ona się zaczyna zastanawiać, co jest nie tak. Stopniowo musisz ograniczać kontakt, bo kontakt na odległość to żaden kontakt - to tylko strata czasu.
Aha i lewa strona czeka.
Mam nadzieje, że pomogłem.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
Hehe dzięki ... Nie ma to jak posłuchać krytyki. I czytałem lewą stronkę
Wniosek w takim razie jest tylko jeden, mianowicie muszę być gotowy ją stracić i ona musi to zobaczyć no i zdystansować się . . . Zastanawiam się tylko czy to wszystko to nie jest kolejny test, mianowicie ona wie, ze ja miałem powodzenie u kobiet i za każdym razem jak jej koleżanka widziała mnie z nią to było "że jestem fajny i że jej zazdrości" może ona robi tak specjalnie, żebym nic nie odwalił tylko o niej myślał ?
A na nudę to mam na szczęście grafik imprez na, które teraz na pewno się wybiorę
Tylko, że ona tego nie zobaczy
"Zastanawiam się tylko czy to wszystko to nie jest kolejny test" Jak najbardziej, kobiety testują podświadomie, a nawet mimowolnie. Tylko w nieco innym świetle niż to postrzegasz, testuje nie po to, żebyś o niej myślał tylko raczej żeby sprawdzić czy już Cię owinęła sobie wokół palca. Jak jesteś w stanie coś "odwalić" to Twoja atrakcyjność wzrasta, taki nieujarzmiony buchaj, a jak misiowaty to zdobyty, mało ciekawy i małoatrakcyjny. Ta jej koleżanka może Ci się przydać skoro tak mówiła o Tobie (nie niedoceniajmy potęgi opinni znajomych a zwłaszcza przyjaciół
) tylko z rozwagą, aby tamta nie zczaiła, że celowo chcesz wzbudzić w niej zazdrość.
Jak bardzo wierzysz w swój sukces?
1. needy.
2. emocjonalny zbytnio
3. wpadles w manipulacje? jedna rada miec wyjebane i robic to na co masz ochote.
4. nie bac sie ze mozesz ja stracic.
5. dalej nie chce mi sie myslec..
i kurwa ludzie zrozumcie ze na 70% problemow jest jedna rada...MIEC WYJEBANE I ROBIC TO CO SIE CHCE...
nikt Ci nie karze byc z manipulantka, szmata, czy jakas psychiczna.. posrednio sam sobie gotujesz ten los..
ps. normalnych kobiet nie ma.. predzej taka "normalna" to taka ktora kurczowo trzyma sie faceta bo ma niska samoocene.
Zasady portalu