Jako, że w dziedzinie dłuższych związków; dłużyszych niż 1 miesiąc nie mam zbytnio doświadczenia chce was z ciekawości o coś zapytać. Mógłbym zapytać kumpli "w realu" ale jak widzę ich pedalskie trzymanie się za rączkie z dziewczyną podejrzewam że w ich umysłach panoszy się mrok. Tak więc - wole wierzyć, że mam doczynienia z ludzmi na poziomie i pytanie zadam wam. Rzecz jasna; wynikło ono z pewnego problemu. Mianowicie za którymś tam razem udało się to w co wierzyłem, że właśnie się udało. Czyli nawiązałem bliższą relacje z kobietą moich marzeń. Nie będę jej tu opisywał. Na moje szczęście składało się między innymi to że jest ono przepełnione niespożytymi pokładami hardcorowego libido. Tak więc bez tracenia czasu ne negi, randki i pierdoły zaczęliśmy intensywnie kooperować.
Cóż, nie ma tutaj żadnej spektakularnej puenty, ale raczej proza dnia codziennego. Czyli ta sekwencja w której leżysz zdyszany i spocony, i czujesz że jest ci super. Ale nagle wiesz że to tylko "super", i nic więcej, choć jeszcze tydzień wcześniej wydawało sie że jest inaczej. Stąd moje pytanie do tych wszystkich którym przydarzyło się to co mi się nigdy nie przydarzyło czyli bycie z kobietą o której wargi trzeba było się starać ileś tam czasu, np. tygodnie, czy nawet całe miesiące. Szybko rozpalony ogień szybciej się wypala? czy to prawda że wolno i cierpliwie rozmuchiwane węgielki na grillu będą kiełbasce dłużej dawały żar?
Czekam na wasze opinie, najlepiej urozmaicone blaskiem wiedzy z autopsji.
Mysle ze tak nie jest, Gracjan ladnie opisal to bodajże w dwuch artykulach jak rozkochac w sobie kobiete i jak utrzymac zwiazek. ja kiedys jeszcze za czasow gdy nieznalem tej strony krecilem z dziewczyna bardzo dlugo z tym ze musialem tez przelamac rame przyjaciela ale po dwuch miesiacach bycia razem wszystko sie rozpadlo wiec dla tego uwazam ze tak nie jest.
Wszystkim dziewczynom czegoś brakuje,grubym odchudzania, zdziecinniałym dorośnięcia,głupim edukacji, a tym pięknym i inteligentnym, mnie.
chyba nie ma tu reguł... Używając twojej przenośni: równie dobrze może być wielki ogień, a potem żarzenie przez lata, albo delikatne tlenie się, a co jakiś czas Ketla...
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Hhaha
Celne i zajebiste.
Jak umiesz podsycać ogień w związku, to będzie płonął długo i strzeliście.
Miękkie, czy niemęskie nie znaczy 'homoseksualne'.
Ja tak niestety mam, że potrzebuję co chwilę świeżej krwi..;/
Dzięki za opinie. Kusmi19 chyba myślę podobnie do ciebie; "raz się zakochałem i więcej nie potrafię", haha. Tyle że dla odmiany mam wreszcie ochotę na coś na dłużej, a już szybko łapie się na tym, że nie rozumie po co ludzie są w stałych związkach jeśli nie idzie o coś innego niż dzieci czy założenie rodziny. Jesteś z jakąś, jest ci elegancko, ale szybko myślisz, po co akurat z nią, skoro inne też mają. Ech, takie są sidła zastawione przez rzeczywistość na tego kto zapragnął wejść w rzemiosło pua.