Witam, jestem Hardy, lat 17 z hakiem 
Uczęszczam do 1szej klasy liecum.
Forum przeglądam od paru dobrych miesięcy, jednak mam pewien problem, który nie da rady podpasować pod "lewą stronę z lektrurami"...
Otóż, poznałem pewną dziewczynę, początkowo nie potrafiłem złamać się psychicznie, aby zagadać, nie jednokrotnie próbowałem zastosować zasadę 3 sekund, jednak coś łamało się i nie zagadywałem.. Sądziłem że dziewczyna jest w moim wieku, okazało się że jest 2 i poł roku starsza. Dopiero na parę dni przed zakończeniem roku dla maturzystów, odważyłem się zagadać, i to przez facebook'a. Z dziwczyną rozmawia się naprawdę super, o ile trafi się w temat i ma czas. Rock'owa baba, lubi czasem wypić, ale w dzisiejszych czasach, taka kobita to skarb. Bynajmniej dla mnie.
Jako że w moim mieście zbliżały się juwenalia, postanowiłem kupić bilety na konert. Po maturze spotkaliśmy się, jak zwykle gadka szmatka, wyciągnąłem bilety, była zaskoczona.. Być może się wystraszyła, że czegoś w zamiar oczekuję, nie wzięła biletu. Uniosłem się dumą, zostawiłem ten bilet, drugi swój oddałem przypadkowej osobie. W sobotę, dostałem sms'a, że jednak będzie z koleżankami i pyta się czy będę, jako że nie chciałem ulegać, na dodatek mam 50km do juwenalii, powiedziałem że mnie nie będzie. Rozmawiałem z nią na wiele tematów, nawet zeszliśmy na temat idealnego partnera, opisywała że musi być wysoki, inteligentny, musi mieć to "coś" i ciągnąć ją do gościa... Jestem wysoki, (191) inteligenty w sumie też.. Nigdy nie byłem gościem, który zagaduje do laski i ją zwyczajnie ma.. Ostatnio też dowiedziałem się, że jest w nieciekawej sytuacji finansowej, dlatego też chce wyjechać do cioci za granicę na rok popracować..
Czuję że jestem tutaj gościem "needy" ale staram się tego nie okazywać. Co więcej, wychowałem się wśród starszych sióstr, stąd mam teraz słabość do starszych dziewczyn. Nie myślcie tu o kazirodztwie, zwyczajnie lepiej dogaduje się z dziewczynami starszymi, niżeli z rówieśnikami.
Problem jest jeszcze z tym, że nie potrafię traktować dziewczyny jako partnerki, lecz jak koleżankę. Nie potrafię wyczuć momentu, aby przejść do sedna sprawy..
Zastanawiam się teraz jakie kroki poczynić, aby wszystko w miarę dobrze się ułożyło. Zdradzę, że poraz pierwszy w swoim życiu, tak poważnie się zauroczyłem..
Dodam, że dziewczyna jest uparta, nieufna wobec chłopaków. Co sama mi zdradziła. Śmigam motocyklem, nie potrafię jej namówić na przejażdzkę, proponowałem wypad do mojej miejscowości, również zakończone fiaskiem..
Co proponujecie? Jaką przyjąć postawę? Może powiedzieć jej, co do jej czuję? Bardzo mi zależy na tej dziewczynie, dlatego proszę o wszelkie pomocne rady, pozdrawiam HARDY.
Czesc HARDY. Fajnie opisałeś
pon., 2011-05-23 12:38 — FanCzesc HARDY.
Fajnie opisałeś całą sprawę. Wporządku, zgadzam się: jesteś inteligentny
Duży plus, że potrafisz rozmawiać, ze starszymi kobietami. Pytasz, dlaczego tak jest że jesteście tylko znajomymi. Ja ci odpowiem, brakuje ci jeszcze jaj. Bedąc w twoim wieku miałem podobny problem, nie potrafiłem sprawić do czegoś więcej. Wynikało to z faktu, że bałem się wejść na nowy level, stworzyć coś więcej. Brakowało mi stanowczości. u ciebie tez się to uwidatnia w tym poście. Przestań patrzeć na nią jak na koleżankę i pokazuj, że ci na niej zależy. ALe nie mów jej magicznych słow wyznania miłości, nieee... Działaj z rozsądnym wariatycyzmem. Badź spontaniczny
wiemm ze ci się uda jak troszkę popracujesz nad soba
pozdrawiam fan
Dzięki wielkie kolego FAN za
pon., 2011-05-23 21:28 — HardyDzięki wielkie kolego FAN za słowa otuchy
To prawda. Najwidoczniej brakuje ;]
Nie potrafię traktować kobiety rzeczowo, co więcej, szanuję ją i zważam na wypowiadane słowa. Bardzo ciężko jest zmienić samego siebie. Dzisiaj trochę porozmawialiśmy, lecz znowu nic konkretnego..
Wiem, lewa strona się kłania..
Ale co jeśli, znalazła się kobieta, która nie pasuje do tego schematu?
Byłbym wdzięczny, za konkretną radę..
Dodam, że chciałbym ją
wt., 2011-05-24 19:48 — HardyDodam, że chciałbym ją zaprosić na wesele..
Pomóżcie..