Byłem w niejasnej relacji z pewną dziewczyną z pracy, byłem nią zainteresowany w sensie czegoś więcej, ona mną nie do końca (kiedyś pisałem dlaczego, ale to nie jest tu istotne), relacja zaczęła się rwać, w pewnym momencie panna zachowała się mocno nie fair wobec mnie, więc zakomunikowałem jej, iż kończę tę relację. Nie chciałem tego robić, ale po prostu musiałem, bo pewnych rzeczy tolerować nie mogę (wcześniej jej o tym mówiłe, przepraszała, ale poprawy nie było). Odtąd panny unikałem, nie mieliśmy ze sobą kontaktu (oprócz zwykłego cześć na korytarzu) i tak miało dalej być, aż tu się okazało, że jest Wigilia pracowa w firmie i uniknąć dalej się nie dało. Dodam, że wciąż mi na dziewczynie zależy.
No to stoimy na tej Wigilii, ona w grupce ze swoim działem, ja gdzie indziej, wśród swoich pracowych znajomków. Dziewczyna stoi do mnie tyłem, co jakiś czas odwraca się w moją stronę, prezes coś tam przemawia, wreszcie przychodzi do dzielenia się opłatkiem. Laska, choć sala duża i kilkadziesiąt osób na niej, więc jest w czym wybierać, praktycznie od razu biegnie w moją stronę.
No to składamy sobie życzenia i dzielimy opłatkiem. Z mojej strony standardowe życzenia zdrowych, rodzinnych świąt, szczęśliwego nowego roku i takie tam, od niej to samo, a tu na końcu zyczy mi... szczęścia. O co tu chodzi???
Ja to zrozumiałem, że życzy mi szczęścia ale nie ze swoją osoba, ale może to tylko zwykły shit test? Macie jakiś pomysł? Generalnie średnio się z tym poczułem, ale oczywiście nie dałem po sobie poznać, podziękowałem za życzenia, po koleżeńsku ucałowałem po policzkach i się rozeszliśmy.
Dalsza część imprezy - ja dobrze bawię się z innymi dziewczynami (luźne gadki, dotyk, całusy, obejmowanie się), ona w swoim gronie, buzia niby uśmiechnięta, ale z czasem kręci się coraz bliżej mnie, niby przypadkiem przechodzi często akurat tam, gdzie stoję, ja konsekwentnie ją olewam, bawię sie z innymi cały czas. W końcu gadam z jej dobrą koleżanką, laska podchodzi do nas, ale zostaje olana, ja cały czas gadam tylko z tą drugą, koleżanka też praktycznie tylko ze mną. Laska stoi trochę zmieszana, w końcu coś tam bąka pod nosem, że zaraz jedzie do domu, odchodzi. I faktycznie zaraz zwija się z imprezy.
Co o tym sądzicie? Bo w sumie myślę, że całość dla mnie jednak na plus, ale o co może biegać z tym życzeniem mi szczęścia???
nie przywiązywałbym wagi do tych życzeń...
Natomiast co do reszty to zdecydowanie na plus dla Ciebie
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
Tak jak napisał Quest nie przywiązuj wagi do tych życzeń.
Co do całej reszty plus dla Ciebie.Widac ze szukała z tobą kontaktu.
www.solidgate.pl
zamiast się zastanawiać nad nią, poszukaj innych lepszych, zresztą chyba to robisz
⇐ przed zadaniem pytania, poczytaj teksty Gracjana
Zyczyc komus szczescia to raczej normalne zyczenia.A cala impreska rozegrana jak najbardzej ok.Niech nie mysli sobie ze pstryknie a ty do niej przylecisz.
"zamiast się zastanawiać nad nią, poszukaj innych lepszych, zresztą chyba to robisz"
No owszem, etap zauroczenia mam już na szczęście za sobą, wiec choć na tej mi zależy, to obecnie i innymi kobietami nie pogardzę. Tak więc dla tej niuni może być kiedyś za późno, ale to ona będzie miala wtedy problem, a nie ja.
Generalnie wielkie dzięki dla autora tej strony. Uczciwie mówiąc, jeszcze nie tak dawno temu byłem zwykłym zahukanym frajerem, na tego typu imprezach z reguły snułem się bez celu wbity w ziemię, do glowy mi nie przyszło, ze mozna sie swobodnie bawić z kobietami (no bo żonata, dzieciata, no to co sobie pomyśli? - pełno miałem w glowie takiego gówna), a już dotykanie kobiet przy tego typu okazjach to była totalna abstrakcja. Cieszę się, że wreszcie wychodzę konsekwentnie z tego szajsu.
Jeszcze dodam, że jak gadałem na Wigilii z tą dobrą koleżanką mojego targetu, to ona czasem o tej "mojej" gadała "Asia to...", "Asia powiedziała, że..." (bez pytań z mojej strony, sama z siebie gadała, ja to olewałem i nie podejmowałem tematu). Dzisiaj znowu zachodzę do tej koleżanki, w służbowej sprawie, pytam jak tam wrażenia po Wigilii, a ta znowu, że Asia to, Asia tamto... Przypadek to czy nie? A może obgadały mnie na wszystkie strony i ta koleżanka miała za zadanie wybadać moje reakcję?
A moje rekacje były żadne, nie podejmowałem tematu.
Zapytaj się tej koleżanki dlaczego cały czas mówi o Asi. Nie jest tak ważne co odpowie, bo z pewnością się zmiesza i skłamie. Możesz jej odpowiedzieć, że Asia Cię nie interesuje, bo bardziej jesteś zainteresowany... koleżanką, opinią koleżanki na temat... sylwestrem w miłej atmosferze. Czymkolwiek innym. Jesteś dorosły, więc na pewno sobie z tym poradzisz.
"Jeśli chcesz, znajdziesz SPOSÓB.
Jeśli nie chcesz, znajdziesz POWÓD."