
Więcej śmiechu niż podrywu
akcja w najgorszym klubie do podrywania!
Wyjazd to spontan pisze z kumplem na gadu i zagaduje czy chce jechać do klubu, mowie, ze tak. A on mowie to masz 10 minut. Jedziemy zatrzymujemy się na stacji paliw do ponopolowego, aby sikać, po drodze idac za sklep widze dwie dziewczyny siedzące w samochodzie wysylam im wyluzowanego banana , odwzajemniaja. Wracam, jedziemy dalej. W klubie ide od razu z kumplem, mowie ze robimy obczajke( nigdy z nim nie podrywalem, bo uczy się teraz w innym miescie) dobra mowie do niego ze są panny i ze podbijamy, a on na to ze robimy obczajke( social był zbedny, ponieważ w klubie było w chuj ludzi) idziemy na pieterko on zapala fajke, mowie do niego daj mi szluga ( tak w ogole to nie pale ;p) dobra dal mi podbijam do lasek czy maja zapalniczke bo mam maly problem, podpalaja mi i nawiazuje się krótka rozmowa jedna obkrecam, smiejemy się. Podbijaja do nich ich najwidoczniej typy, zapoznaje się i się zmywam- kumpel był 3 metry odemnie. Mowie do niego idziemy na siku bo znowu mi się chce wychodzimy za klub. I go opierdalam ze się ciagle wstydzi, a w Bialym niby tak imprezuje. Mowie ze potrzebuje piwa idziemy do samochodu piejmy po piwku wracamy na zabawe. Znowu zachcialu mu się robic obczajke, podbijam do 2 dziewczyn i biore jedna za rek i usiluje obkrecic, patrza na mnie jak na pajaca odsuwajac dlon, banan i ide dalej. Kolega jeszcze po drodze ze mnie zgnil. Znowu 2 zlewki w tym samym stylu. Mysle sobie co jest kurwa, wchodzimy do sali techno, biore jedna za reke, zlewka ta sama, jakiś typ krzyczy z oddali to nie discopolo. Jestem już sam, mysle może to dlatego, ze byłem z kumplem, który mi wszystko psul( wyglada na mlodszego odemnie) Zaczynam tanczyc z jakimis dziewczynami, uciekaja( jak na dyskotece w gimnazjum haha) ide dalej podbijam do 3 osobowego setu, przy barze było troszeczke ciszej. Kilka zartow już nawet nie pamietam otwieracza, podbija mój kumpel, wszystko pieprzy( to się nazywa wing) Jest zdecydowanie za glosno zeby prowadzic dalsza rozmowe, caluje jedna w policzek i ide dalej. Chodze przez pewien czas po klubie bez tolku. Przechodzac do innej sali widze dziewczyne, przez przypadek się z nia zderzam, usmiecham się do niej i ja obkrecam zaczynamy tanczyc, coraz bardziej odwaznie, wocham jej szyje, czuje lekki opor, na chwile odpuszczam, mowie jej na ucho, ze chcialbym ja blizej poznac, ona z pytaniem- w jakim sensie? Za chwile się przekonasz biore, ja za reke( czuje wyrazny scisk) przechodzimy do innej sali, dalej tanczymy coraz blizej odgarniam jej i tak uplecione w kucyk wlosy ;p mowie do niej ze tak w ogole to nie znam jej imienia, mowie ze ma na imię XXX, odpowiadam ze ciekawe bo moje imię nie jest w żaden sposob zwiazen z jej imieniem XXY. Oswiadcza mi, ze jeśli będę chcial ja pocalowac to nie radze, pytam dlaczego? Ta sama bajka o napalonych facetach i cnotkach niewydymkach. Wychodzimy na dwor( było to 26 w nocy i teraz napiszcie bloga o pewnosci siebie, było tak zimno ze cudem bronilem się przed zgarbieniem, a mój głos przybral barwe... czy on w ogole mial jaka kolwiek barwe?) Proponuje powrot, wracamy gdy ja prowadze widze znajoma, tak jakby znajoma, kilka razy ja widzialem do tej pory nie znam jej imienia, szeroki usmiech z jej strony, odwzajmniam. I prowadze mój target za reke za soba. W tancu pytam jej co mi zrobi jeśli ja pocaluje, oczywiscie bardzo zartobliwie, ona odpowiada, ze dostane już nie zartem. Tanczymy bardzo blisko muskam swoimi ustami jej szyje, i krzycze pocalowalem Ci i się durno smieje, ona pewna siebie mowi ze nawet nie poczula. Nagle lapie jakiekog typa za reke i mowi, ze musi już jechac, caluje ja spontanicznie w policzek i puszczam jej dlon która caly czas ona mnie sciska. Spotykam moja ekipke w loży, na otwarciu tekst kolezanki i co Wojtus wyrwales jakas panne? Mowie, ze nie wyrwalem, kilka tylko uwiodlem, siadam i pije jej piwo ;p mój wing opowiada mi jakiejs pojebanej akcji, mowie ze spadam i pytam kiedy wracamy- 3.30 była okolo 2. Ide dalej, kilka otwarac bez rewelacji, uslyszalem jesze po drodze od jakiegos typa- gdzie się pchasz zlamasie, nawet nie zareagowalem. Spotykam moja tak jakby znjoma, była sama. Szerokie usmiechy z obywdwu stron, zaczynamy rozmawiac i prowadze ja na parkiet. Tanczymy przez chwile, mowie do niej cos w stylu- czy wiesz, ze nie mam Twojego numeru. Ona z usmiechem, ze raczej nie wie, mowie zeby mi podala, pisze na moim telfonie i mowi ze musi już isc. Zbliza się 3.30 wracam do samochu, mój wing zgon, ;p wracamy do domu, po drodze okazuje się przednia szyba nie chce się zamknąć. Cale zimne powietrze na nas parlo a my przykryci kurtkami, z roznymi nastrojami powracamy na rodzima wioske.
Numer jeden, ale jeden tylko logiczny bo dziewczyny była daleko od mojego miejsca zamieszkania, klub denny bo większość panien była z obstawa, wiesniacka atmosfera, raczej 2 raz tam się nie wybiore ale i tak było smiesznie. ;D
Odpowiedzi
"Wychodzimy na dwor( było to
wt., 2011-12-27 14:22 — Amazing"Wychodzimy na dwor( było to 26 w nocy" ciekawie
chodzilo o dzien 26, a nie ze
wt., 2011-12-27 14:36 — Jaskierchodzilo o dzien 26, a nie ze 26 godzina ;p ktora godzina byla nie pamietam pewnie cos kolo 2 ;p . Szybko pisalem wiec moga byc takie smaczki ;p
26:00 to przecież będzie 2:00
wt., 2011-12-27 17:00 — TASTY26:00 to przecież będzie 2:00 nie?
O co kruszyć kopie?
Dokladnie, co to za roznica,
wt., 2011-12-27 17:16 — JaskierDokladnie, co to za roznica, kumaci sie domysla, a mniej pewnie tez ;p
26.12 to chyba święto,
sob., 2012-01-28 18:17 — Guest26.12 to chyba święto, prawda?