Witam. Rozpoczynam nowy rozdział w swoim życiu.
Miałem jedną dziewczynę przez 5 lat (obecnie mam lat 19), którą z około miesiąc temu się rozstałem. (Nie którzy już to wiedzą bo pisałem w innym wątku na forum;p).
Na wyjeździe wakacyjnym po raz pierwszy w życiu odważyłem się podejść do dziewczyn, które zauważyłem spacerujące po parku. Nie miałem kompletnie pojęcia jak zacząć więc po prostu poszedłem i się przedstawiłem one się również przedstawiły. Dalej były pytania skąd są i co tu można ciekawego porobić w tym mieście itd. Był to mój pierwszy raz ale od razu się udało, poszliśmy razem na piwo na następny dzień umówiliśmy się ponownie. A w między czasie próbowałem jeszcze kilku "podrywów". Raz podszedłem do dziewczyn pytając czy nie wiedzą jak dojść gdzieś tam, przez półgodziny rozmowy udało zdobyć się 8 cyfr numeru tel. Następnie idąc zauważając, że dziewczyna sobie je cipsy na ławce po prostu zapytałem czy mogę się poczęstować:p. Mogłem ale okazało się, że dziewczyny są młode po czym przyszedł ich opiekun... Były jeszcze ze 3 próby tej nocy jednak kompletnie nie udane.
Tej nocy byłem po jakiś 3 piwach dlatego tak łatwo mi przychodziło zagadywanie;p. Nie wiem czy w dobry sposób to rozgrywałem jak na początki ?
No ale przejdźmy do pierwszej udanej próby. Następny dzień jak i przez cały tydzień spotkaliśmy się wspólnie one z koleżankami ja z kolegami.
Jakoś tak wyszło, że prawie każdy po tym czasie jakoś bardziej się zakolegował z jedną z tamtych. W tym również ja. Jednak tamte były łatwiejsze, ja "wybrałem" trudniejszą, zresztą takie właśnie lubię. Któregoś razu poszliśmy we dwoje na miasto było ciemno ona troszkę alkoholu wypiła ale nie była jakoś specjalnie pijana tylko duuużo mówiła;). Oczywiście dawałem jej się wygadać:). W końcu złapała mnie za rękę ( nie za dłoń tylko tak "pod łokieć") mówiąc że będzie się mnie trzymała bo ciemno a ona wypiła itd.
Pewnego dnia umówiliśmy się na imprezę - dziewczyny lekko się upiły, w tym również ta "moja" - siedziała nie ruchomo przy drzwiach z jakąś godzinę. Podszedłem do niej , rozmawialiśmy dużo... w końcu położyłem jej rękę na plecy (jak w poradach Gracjana:D) a ona... "weź tą rękę" - odpowiedziałem okej ale czemu? "bo nie jestem łatwa". Powiedziałem, że to dobrze bo lubię dziewczyny, które nie są łatwe ale ta ręka nie była niczym złym. Po kilkunastu minutach kiedy się już ogarnęła rozmawiałem z nią... powiedziała "wiesz co? następnym razem bądź odważniejszy". Do tej pory nie wiem co to miało znaczyć skoro po położeniu ręki na plecach odpowiedziała mi tak jak mi odpowiedziała. Żegnając się z nią dałem jej buzi w policzek (zaznaczam, że nie witam ani nie żegnam się z nią nigdy w ten sposób). Ona powiedziała "o nie nie nie... i się odsunęła" coś tam jeszcze mówiła ale ja odszedłem. Na drugi dzień nie była za to obrażona.
Niestety z powodu odległości nie mogę się z nią zbyt często spotykać. W końcu wyjechałem ale zamierzam tam jeszcze wrócić - już się z nią umówiłem. Od tamtej pory mojego wyjazdu codziennie piszemy do siebie... i moje pytania są takie - jak dalej postępować, co zrobiłem dobrze a co źle. Po prostu chce uczyć się na błędach na przyszłość;).
A najbardziej zastanawia mnie o co chodziło z tym "bądź odważniejszy".
"bądź odważniejszy". - Toż to zwykły shit test.
Piwo na odwagę jeszcze nikomu nie zaszkodziło, tak myślę
Następnym razem upij się z nią, skoro lubi
Zaproponuj, że będziecie pić razem, jak zapyta coś typu: chcesz mnie upić? To odpowiedz, że nie... tylko siebie i ty pij dwie kolejki a ona jedną...I zaznacz, że tak długo będziecie pić, póki nie puści pawia ( lepiej oby nie...) albo będzie turlać się ze śmiechu
No i podejdź do tego z luzem i poczuciem humoru, pobudzaj ją...
Te "bądź odważniejszy" ...to po prostu, najpierw chciała zaznaczyć, że masz do czynienia (wszystkie tak twierdzą) z kimś ogarniętym i znającą swoją wartość laską, a jak chwile z nią pokręciłeś plus jej stan po alkoholu....reszte się domyśl
Zdziwisz się. To 'bądź odważniejszy' oznacza, że naprawdę wpadłeś jej w oko. Ale jesteś w jej oczach jeszcze trochę pizdą.
Ona powiedziała, żebyś zabrał rękę, bo nie chciała wyjść na łatwą. Wystarczyło wtedy powiedzieć, że szanujesz ją i nigdy nie przyjdzie Ci coś takiego do głowy, ale że nie możesz się powstrzymać i naturalnie tak wychodzi. W ten sposób bierzesz winę za to, co się dzieje na siebie.
Podsumowując, nie cofaj się, tylko.. Bądź odważniejszy.
"I zaznacz, że tak długo będziecie pić, póki nie puści pawia ( lepiej oby nie...) albo będzie turlać się ze śmiechu
" - słowa z filmu Strictly sexual o ile się nie myle. A co do tematu to tak jak radzi kolega MusculinePickUp.
To co robić żeby w jej oczach nie być tą pizdą ??
zaczac sie dobrze uczyc z przedmiotow z ktorych jestes slaby, poprawic relacje ze znajomymi z ktorymi te relacje masz slabe, z kims z kim sie klocisz sie pogodz i poznaj lepiej, pomagaj w domu, zacznij cwiczyc sport, ktory zawsze chciales uprawiac- pojdz chociaz raz, wtedy bedziesz mogl powiedziec ze ci sie poprostu nie podoba, hmm itd