Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Udany sylwester

Portret użytkownika Knight Rider

Przypuszczam że będzie to kolejny wpis o imprezie sylwestrowej. Postanowiłem napisać o tej imprezie bo dla mnie była ona bardzo udana pod względem nie tylko zwyczajnej, dobrej zabawy, ale tez tego do czego staram się dążyć również poprzez forum. Ktoś powie, przecież dążysz do tego żeby ruchać jak najwięcej lasek! To prawda ale... Owszem, dążę do tego, ale niestety nie doszło do tak zwanego fuck close tego wieczoru, jednakże co się odwlecze to nie uciecze jak rzecze pewne porzekadło. Ruchanie przyjdzie z czasem na początku trzeba się ogarnąć, a fajnie jeśli przy tym dobrze się bawisz tak jak ja wczoraj. A wczoraj byłem królem imprezy co czułem, a ponad to słyszałem to od dziewczyn które mówiły mi wprost: "Ty to jesteś dzisiaj wodzirejem imprezy, z każdą tańczysz, rozkręcasz imprezę". Uwielbiam być w tej roli, wtedy nie ma laski która odmówi mi tańca. Wystarczy że wyciągnę rękę w jej stronę, ona posłusznie idzie ku parkietowi przerywając plotki z koleżankami. Moja pewneść siebie tamtego wieczoru była spowodowana zajebisty social proof, który zdobyłem z kilku powodów, zaczynając od tego ze byłem organizatorem tej imprezy. Większość dziewczyn, singielek, była koleżankami mojej koleżanki, która informowała wszystkich kto rządzi na tej imprezie. Dowiedziałem się o tym również od dziewczyn, które mi o tym powiedziały. A więc mogłem wybierać, dziewczyny nie opierały się. Rozmawiałem, tańczyłem (podczas tańca też rozmawiałem) z prawie każdą dziewczyną na imprezie. Każda była bardzo pozytywnie nastawiona. Zabrałem jedną blondynkę na spacer, jak mówiła słabo się czuła, więc postanowiłem poprawić jej zdrowie świeżym powietrzem. Ja sam piłem oczywiście, w końcu to sylwester, ale udało mi się zachować świetny balans, zachowując dobry humor pijąc niewielką ilość wódki. Na spacerze zatrzymałem się, i pewnie pocałowałem ją i tak całowaliśmy się dłuższą chwile. Byłem pewny i śmiały w swoich poczynaniach po tym jak usłyszałem od niej że to wspaniale że się spotkaliśmy, czuła że coś jest między nami od momentu samego poznania (co dla mnie było zdziwienie bo nie dawała żadnych oznak zainteresowania jak poznawaliśmy się na początku imprezy), dopiero zerwała z chłopakiem, a ze mną czuje się świetnie bla bla bla (nie ukrywam, wóda dodała mi pewności siebie, ale jak pisałem nie piłem dużo a na pewno wyglądałem na jednego z bardziej trzeźwych co usłyszałem od znajomych). Nie często słyszę tak szybko takie teksty od dopiero poznanych lasek ale myślę że to efekt alkoholu + mojego zajebistego sociala na tej imprezie + ewentualnie jej smutku po zerwaniu. Po powrocie do klubu bawiłem się dalej tak samo jak wcześniej, porywając do tańca każdą napotkaną dziewczynę. Miewałem swego czasu takie sytuację, że jak już poderwałem dziewczynę na imprezie to już jej nie opuszczałem. Doświadczenie pokazało że to nie daje dobrych efektów, po za tym dla mnie to było trochę na siłę. Dobrze i swobodnie czuję się gdy wracam do niej co jakiś czas, przy czym ona bardziej docenia ten czas który jej poświęcam. Kolejna rzecz która już wiem z doświadczenia, a która się potwierdziła podczas tej imprezy to tańczenie/poznawanie jak najwięcej dziewczyn przypadkowo, spontanicznie, tak jak poznałem tę blondynkę, idą gdzieś tam, możliwe że nawet na kielicha, gdy ona przechodziła z naprzeciwka, a ja po prostu zabrałem ją do tańca o nic nie pytają czy prosząc. Potem sama przyznała że podobało jej się to w jaki sposób ją "porwałem". Wiem że nie jest to nic odkrywczego, jednak gdy się tego doświadczy to zupełnie co innego niż sucha teoria i opowieści innych. Oczywiście nr zabrałem, dzwoniłem pogadałem, pośmiałem się z jej wtop po pijaku, stwierdziłem że dziś ją zabieram na imprezę, ona odpowiada że jest umówiona (i jakby się tłumacząc) z koleżanką. Dobra spoko w takim razie miłego wieczoru bo mój będzie miły idę na poprawiny. Wspomniała też że o tym że nie wyglądałem na pijanego (mimo iż z każdym piłem, jako organizator) a przy tym nie zamulałem. Przed zakończeniem rozmowy wspomniała że spotkamy się jakoś w niedalekim czasie "jak będę jeszcze chciał". Odpowiedziałem (oczywiście śmiejąc się) ze się zastanowię i ewentualnie zadzwonię, co było szczerą prawdą, bardziej kręcą mnie brunetki ale dziś o tym nie myślę, minie czas sylwestrowo-noworocznej zabawy i wtedy będę się zastanawiał. Impreza udana mimo pewnych incydentów, w których uczestniczyłem, ale samce tak mają ze jak popiją to im się włącza kozak i myślą że każdemu dadzą rade. Niby zbędna sytuacja ale może czasem trzeba dać upust swoim pierwotnym instynktom.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Santi

No to widze że impreza udana

No to widze że impreza udana Smile A to njważniejsze by przede wszystkim dobrze się bawić. A tak z ciekawości ile osób było na tej imprezie??

Portret użytkownika Knight Rider

Ponad 30.

Ponad 30.

"Wiem że nie jest to nic

"Wiem że nie jest to nic odkrywczego, jednak gdy się tego doświadczy to zupełnie co innego niż sucha teoria i opowieści innych." - wlasnie bardzo dobrze, ze o tym napisales, bo np. ja o tym nie wiedzialem, dzieki Tobie bede teraz tak samo robil