Witam.
Na stronie w różnych art, blogach, czy na forum można wyczytać wiele razy żeby nie oddawać sterów kobiecie " bo sie rozje***cie". Ok, tylko na czym tak na prawdę polega "oddawanie" sterów?
JAk wy to widzicie? Kiedy można o tym mówić, że tak się dzieje?
Czy chodzi o sytuacje z życia codziennego - podejmowanie decyzji gdzie idziemy, co robimy, co jemy, co oglądamy. Jeżeli kobieta częściej mówi co by wolała, albo daje propozycje, z których wybieramy jedno rozwiązanie - to mowa o tym że ona trzyma stery?
Czy chodzi bardziej o włażenie w tyłeczek kobiety. Tzn. że robimy to co ona zapragnie - pieskujemy biegamy wokół niej, wszystkie zachcianki spełniamy?
Jak wy to wszystko widzicie:
Kiedy kobieta trzyma stery. Napiszcie mi co świadczy o trzymaniu sterów przez kobietę ;]
Kejsztyn to jak to jest z ta zajebistoscia? W jednym poscie piszesz ze masz w powazaniu co ktos o Tobie sadzi i czy uwaza Cie za zajebistego kolesia, tutaj zas piszesz koledze ze to Jego maja uwazac za zajebistego kolesia. To jak to z tym jest, bo chyba jestes niekonsekwentny w tym swoim byciu zajebistym kolesiem. Wyjasnisz mi? Bo jak masz dawac niekonsekwentne rady nowym userom to moze daj sobie jednak na wstrzymanie.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Na pewno bardziej chodzi o to drugie. Jednak pozwalanie jej na decydowanie we wszystkim też jest niekorzystne.
Szybko się znudzi takim facetem, który nie potrafi postawić na swoim i to ona zawsze wybiera co będą robić, gdzie pójdą itd...
Facet musi być kreatywny. Reszta to nudziarze...
Przestań się spinać, a nigdy nie będziesz musiał się relaksować.
Dobra dobra kolego Kejszyn, bo pojechałeś z piskiem opon nie zapinając pasów. Dobrze wiem że facet musi być konkretny, mieć swoje zdanie, nie ulegać.
Jednak chodzi mi o głębsze zrozumienie tematu.
CZy trzymanie sterów waszym zdaniem - decydowanie o takich codziennych duperelach pierdołach, czy może bardziej chodzi o t0 - że jak sie coś wali w związku - i widzimi fochy ze strony kobiety i teksty pewnie w stylu: "ja nie wiem czy bede umiała to wytrzymać, czeste nieporozumienia itp." - mniejsza o co sie focha - chodzi o to że ona nam daje szantaż: że albo my sie zmienimy [nie bedziemy sie denerwować itp cos tam bla bla] albo bedzie trzeba zakonczyc zwiazek. I dużo kolesi pewnie w tym momencie zaczyna pieskowac, obiecywac ze tak nie bedzie, ze sie zmienia itp.
Ja mialem odwrotna sytuacje - ona mi zaczela cos tam ze ja mam jakies tajemnice ze nie mowie jej wszystkiego, ze ma ograniczone zaufanie [bo moze pare razy jakies duperele nieścisłe wynikły] ale zapewnialem ją ze moze byc spokojna, mowie jej tak jak jest i nie mam tajemnic, nie okłamuję jej. Ale ona dalej swoje fochy itp.. czasem kłótnie lekkie. Wiec w koncu tak jakby zerwalem, bo powiedzialem ze po co mamy byc w zwiazku w ktorym nie ma zaufania - dla mnie to jest fundament + szacunek i szczerość [ale te 3 są bardzo powiązane ze sobą]. No to miala zrypane kilka dni.. nie mogla sie ogarnac itp.. do pracy nawet nie poszla na drugi dzien jak wieczorem jej to powiedzialem.. zalamana.
No ale na weekend wyjechalismy wspolny [ten miniony] no i na spokojnie wyjasnilismy sobie, dogadalismy sie i jest ok
Wiec generalnie ona ma tą swiadomosc ze jak przegnie to ja nie bede mial oporów.
Mam takie zdanie: wszystko fajnie ekstra super, ale jak jest przesada - za dużo fochów o nic, humorków, zarzutów to mnie to męczy i koniec i kropka.
Wiec generalnie pod tym wzgledem mam swoje stanowisko.
Ale czesto np. ona probuje narzucic jaki film ogladamy, co zjemy, gdzie pojdziemy - jak przyjezdzam do niej i jestem w jej miescie. Z drugiej strony fakt ze jak ona do mnie przyjezdza to ja raczej jestem reżyserem weekendu, bo postanawiam co robimy itp, chociaz tez czasem miewa jakies sugestie od siebie ;].
Tylko czasem sie zastanawiam nad tym wszystkim.. moze to sie biuerze ze zbyt duzo sie naczytalem i na tej stronie i nie tylko o tych wszystkich zasadach, prawidlowej postawie samca Alfy itp i czasem zamiast cieszyc sie zyciem, byc wyluzowanym, czlowiek zawraca sobie glowe czy aby nie dostaje st, czy nie traci sterów na moment, czy dobrze coś odbił..
Dokladnie tak Rise. Niektorym tutaj sie w dupach poprzewracalo i z cipki staja sie "skurwielami bez serca" jakich malo:) myslac ze to zrobi z nich mezczyzne. Niestety popadaja ze skrajnosci w skrajnosc. Sterowanie w zwiazku polega na umiejetnym dozowaniu tak Twoich jak i Twojej partnerki potrzeb przy zalozeniu ze w najwazniejszym sprawach masz robic tak, zeby Ona czula ze jednak ma cos do powiedzenia, jednak decyzja ma byc spojna z Twoja. Na fochy sie nie reaguje wcale. Kobiety lubia meskie decyzje, wiec mozeez ich podejmowac mnostwo, jednak czasem mozesz Jej pozwolic wybrac, tak jak nie zawsze musisz miec plan dzialania na wszystko. Masz Jej dawac tyle miejsca zeby czula ze czasem moze sprawdzic czy idzie w dobra strone wlasnie dlatego ze jest z Toba. Tyle i az tyle.
Żeby zdobyć Kobietę, musisz być gotowy Ją stracić.
PUA:
http://m.youtube.com/watch?v=BRw...
Racja. CZęsto są sytuacje że pyta mnie co bym wolał podając kilka decyzji - znając tą strone itp. zawsze stanowczo odpowiadam konkretnie, pewnie wielu kolesi by może dumało, zastanawiało się, myślało albo odp "nie wiem".
Ja unikamjak ognia słowa "nie wiem" chyba że spyta o coś o czym faktycznie pojęcia nie mam. Ale jeżeli są to kwestie wyboru czegoś, no to zawsze staram się twardo i konkretnie wybrać.
Mr Snoofie dobrze prawisz
czasem dla odmiany można nawet spełnić jakąś zwariowaną zachciankę kobiety [np. bedzie namawiala zeby w parku zabaw wsiasc na jakiegos konika , czy cos z czego bedzie mogla sie pośmiać.. - tak niech sie posmieje
a co tam] moze błachy przykład, ale wiadomo o co cho 
Ale fakt faktem. Ta strona jest głównie o uwodzeniu/podrywaniu, i więcej można tu znaleźć osób z podejściem: "Podrywam, zaliczam, i nie angażuję się" niż tych, które wolą zbudować z jedną osobą jakiś związek [co wg. mnie jest o wiele, wiele, wiele trudniejsze niż opanowanie podrywu].
I o ile te wszystkie zasady opisane na stronie prawidłowej postawy samca Alfy są dobre na początek znajomości, o tyle w prawdziwym związku mogą czasem sporo komplikować. I wydaje mi sie, że jednak mimo wszystko trzeba zachować rozsądek i kierować się też emocjami a nie jedynie wiedzą i wpojonymi zasadami/regułkami. Trochę trzeba wyluzować / upłynnić swoje podejście
Takie twarde trzymanie sie wszystkich zasad regułek, zwracanie uwagi czy wszystko poszło okej, odbiłem prawidłowo st, wykonałem kilka p&p, do tego szczypta negów i zastanawianie sie nad tym wszystkim może nieźle zryć banię..
Sam jakis czas temu jak jeszcze nie byłem w związku, a już zainteresowalem się owym portalem - wychodzilem na miasto i zamiast być wyluzowanym, odprężonym miałem w głowie: "tylko pamiętaj jakie masz otwieracze, żeby nie spierd. żadnego" , "żeby dobrze zagadać, śmiać się" , "żeby dalej temat pociągnąć" , "mowa ciała" , p&p, negi itp.
Można z tym oszaleć
Bo cholernie dużo czytałem i nabijałem sobie głowę tym i to mnie powoli zjadało. Działało trochę inaczej niż miało.
Zamiast myśleć pozytywnie i wyluzowanie - ja myślałem żeby te wszystkie elementy zastosować, żeby nie spier. nic, żeby wlasnie być wyluzowanym..
No ale na szczęście trafiłem na dziewczynę, której wpadłem w oko i to w sumie ona wykazała na początku więcej inicjatrywy bo aż przyjechała do mnie pierwsza po długiej pauzie jak sie poznaliśmy na wyjeździe w góry.
No i generalnie ona mi też wpadła w oko, i wpadała coraz bardziej ;] Aktualnie jest nam dobrze, chociaz są momenty lekkich kryzysów jak ten króy opisałem jak i szereg innych.