Witam!
Mój problem jest dość nietypowy i wiele osób nie może go zrozumieć. Problem ten właściwie dotyczy kontaktów z wszystkimi ludźmi, ale w przypadku kontaktów z dziewczynami sprawa staje się szczególnie wyraźnia i uciążliwa. Chodzi o to, że mam odwagę podejść do dziewczyny i zacząć rozmowę, ale potem ta rozmowa nie idzie. To jednak nie wynika ze strachu. Po prostu mnie przychodzą do głowy różne tematy "naukowe", o których mogę pogadać (i takie rozmowy z chłopakami są nawet udane), a dziewczyny są tym znudzone i nawet same mi mówią, że nie chcą ze mną gadać o sprawach "naukowych" czy "poważnych", tylko "o czymś wesołym". A mnie nic takiego nie przychodzi do głowy. Znam co prawda jakieś dowcipy, ale opowiadanie dowcipów to nie jest wesoła rozmowa. Często słucham, jak inni ludzie rozmawiają i przy tym się śmieją, ale nie potrafię naśladować takiego sposobu rozmowy. Zawsze przychodzi mi do głowy jakaś informacja naukowa, a nie coś śmiesznego. A kiedy chcę zadawać pytania dziewczynie, żeby to ona mówiła, to zwykle ona nie chce odpowiadać. Zauważyłem, że inni chłopacy potrafią zadawać dziewczynom jakieś inne pytania, które dziewczyny rozśmieszają i wtedy one chętniej odpowiadają, ale ja nie umiem takich śmiesznych pytań wymyślić. Krótko mówiąc, umiem tylko prowadzić rozmowę, która się sprawdza z profesorem, czasem z innym chłopakiem, ale nigdy z dziewczyną.
Niedoświadczony, Henk - ja czytałem już te artykuły, ale w praktyce wcale mi nie wychodzi zastosowanie tego sposobu rozmowy. Mógłbym sądzić, że to kłopoty początkującego, ale widzę, że inni nie mają takiego problemu i potrafią tak rozmawiać, chociaż nigdy takich artykułów nie czytali. Tak więc musi być jakiś konkretny powód, że mi to nie wychodzi. Z takich artykułów mogę sobie zapamiętać gotowe przykłady fajnych słów, ale sam nie umiem spontanicznie takich wymyślać.
Albo inna sprawa - cytuję za artykułem: "Pomyśl o jakichś przygodach które ukazują Cię w świetle spontanicznego , lubiącego przygody, zabawnego, romantycznego i nie przewidywalnego." - nie mam takich przygód, a kiedy czytam cudze i podaję jako swoje, to szybko się gubię w kłamstwie, kiedy dziewczyna zada jakieś dodatkowe pytanie.
Henk - co do zmiany lifestlu - kiedy pójdę na imprezę, to po prostu źlę się tam czuję, bo ludzie tam rozmawiają o jakichś sprawach, których ja nie rozumiem, a kiedy ich dopytuję, to tylko się śmieją, że nie znam tego tematu. Tak więc samo pójście na imprezę nic mi nie pomaga, a tylko mnie dołuje, że nie pasuję do towarzystwa. To nie jest taki problem, że za dużo czasu poświęcam nauce. Nawet, kiedy mam wolny czas i mogę się spotykać z ludźmi, to po prostu się tam czuję jakbym siedział na igłach, bo nie potrafię się z nimi dogadać. Tzn. jeszcze może się dogadam z chłopakiem, który gada o swoich studiach, ale z dziewczynami już gorzej.
Tak się składa, że w szkole sam pisałem teksty do kabaretów i w ogóle potrafię ułożyć śmieszny tekst do wygłoszenia, ale w żywej rozmowe to zupełnie co innego, bo tam nie klepiesz z pamięci gotowego tesktu, tylko musisz coś na poczekaniu wymyślić, a to już gorzej... Tzn. umiem na poczekaniu powiedzieć coś, co się wiąże z sytuacją, ale to nie będzie nic śmiesznego. Tak więc nie wiem, czy oglądanie kabaretów, gdzie jakiś aktor klepie śmieszny tekst mi pomoże... Sam był umiał ułożyć taki śmieszny tekst, ale z długopisem przy kartce papieru, a nie w żywej rozmowie.
Twój problem tkwi braku umiejętności komunikowania/rozmawiania z ludzmi, nie tylko z kobietami.
Tu masz świetnie opisany i wyjaśniony ten problem:
www.podrywaj.org/myślisz_że_masz_problem_z_podrywaniem_dziewczyn_może_problem_tkwi_w_czymś_innym_przekonaj_się
----------------------------------------------------------
...każdy tworzy własną indywidualność...
Jak u Ciebie sprawa z dziewczynami? Miałeś jakąś? Masz jakieś koleżanki?
Może problem polega na tym, że jesteś spięty przy płci przeciwnej. Wielu tak miało, ja również, z kolegami rozmawiało się na luzie, tematy same się nawijały, a już przy jakiejś fajnej panience brakowało języka w gębie. Obserwuj, czy jest tak u Ciebie.
Na moje oko to brakuje Ci po prostu obycia. Rozmawiaj jak najwięcej z obcymi, w szczególności płcią przeciwną, a sam się w końcu wyrobisz
Pokażę ci pewien przykład.Przedwczoraj spotkałem pewną swoją znajomą, na widok której mam ochotę zawsze ją wyruchać na pieska, ale mniejsza o to. Przepisywała taki zeszyt do bierzmowania, w którym są cytaty z Biblii i takie tam, a jako że gadaliśmy wcześniej i była miła, to trochę jej pomogłem, dyktowałem jej co tam było napisane żeby szybciej pisała.
Specjalnie robiłem pauzy z delikatnym uśmiechem do niej przy słowach "ciała", "staje", było nawet "wkładali ręce" albo "otworzyła się" a gdy ona się zaśmiała również, poganiałem ją i mówiłem żeby ogarnęła to swoje zboczenie.
Gdy zapytała o co chodzi w zdaniu "Łamali chleb po domach" to nawet się nie zastanawiałem, co powiedzieć, tylko mówiłem to, co pomyślałem jako pierwsze. Odpowiedziałem "Jak to nie wiesz? Chodzili od domu do domu i łamali chleb drzwiami" to była czysta głupota, i tak miało właśnie być, ona walnęła śmiechem, ja mniejszym i atmosfera była jeszcze lepsza.
Było wesoło, a czy przepisywanie zeszytu do bierzmowania i czytanie cytatów z Biblii samo z siebie jest zabawne? Nie.
Musisz dać na luz, gadać co ci się żywnie podoba i przede wszystkim - śmiać się.
________________________________________________________
Przy jednej dziurze to i kot zdechnie
Wszystko jest możliwe. Niemożliwe po prostu wymaga więcej czasu - Dan Brown
Przyjaźń może zakończyć się miłością, ale miłość przyjaźnią nigdy - C.C.Colton
ufol doskonale Cie rozumiem, mialem (i nadal po czesci mam) w 100% identyczny problem. Bardzo duzo o tym czytalem i wyjasnie Ci, skad to sie bierze i jak z tym walczyc.
Mozg czlowieka sklada sie z dwoch pólkul: lewej i prawej.
Prawa półkula odpowiada za kreatywność, komunikację, poczucie humoru, abstrakcyjne myślenie.
Lewa półkula odpowiada za logikę, skomplikowane myślenie i porządkowanie myśli.
U każdego człowieka ważniejsza (przeważająca) jest jedna z tych półkul.
Jeśli przeważa prawa półkula - taka osoba jest kreatywna, umie prowadzić lekkie rozmowy, potrafi gadać ze znajomymi godzinami o niczym.
Jeśli przeważa lewa półkula - taka osoba myśli logicznie, posiada inteligencję matematyczną/przestrzenną, umie prowadzić skomplikowane, głębokie rozmowy.
Nasz problem jest taki, że u nas MOCNO przeważa lewa półkula. Przez to podchodzimy do rozmów za bardzo analitycznie. Czasem trudno nam prowadzić lekkie, zabawowe rozmowy, śmiać się ze znajomymi. Znasz to uczucie, że jak jesteś w gronie znajomych, to nie wiesz po prostu co powiedzieć? Z każdą chwilą coraz bardziej zamykasz się w sobie, jesteś coraz bardziej spięty. Chujowe uczucie.
Rozwiązanie polega na tym, żeby 'wyłączyć' lewą półkulę i aktywować prawą. Wtedy przestaniemy analitycznie myśleć i słowa same zaczną nam przychodzić na język. To nie jest zawsze łatwe i nie zawsze się udaje. Ja mam wypróbowane takie 2 techniki, dzięki którym można się wprowadzić w lekki, zabawowy nastrój, bez żadnego analitycznego myślenia.
TECHNIKA 1: Wspomnienie
Pewnie kiedyś w przeszłości miałeś czas, że udało Ci się wprowadzić w rozmowny, wesoły nastrój. Wtedy uwaga ludzi skupiała się na Tobie. Mówiłeś ciekawie, wszyscy się śmiali z Twoich żartów. Po prostu pomyśl teraz o tej chwili. Dokładnie 'poczuj' to wspomnienie. Przypomnij sobie, co wtedy czułeś. Twój mózg automatycznie wytworzy te same emocje i znajdziesz się w tym samym, zajebistym stanie.
TECHNIKA 2: Blokuj wewnętrzne myśli
Kiedy przeważa lewa, analityczna półkula, prowadzisz cały czas wewnętrzny dialog. Myślisz logicznie o różnych rzeczach, analizujesz wewnętrznym głosem sytuację, w której jesteś. Musisz koniecznie przerwać te analityczne myśli. Skup się na innych ludziach. Spróbuj poczuć to, co oni w tej chwili czują. Spróbuj odgadnąć ich potrzeby. Poczuj, co oni chcieliby teraz usłyszeć - i powiedz to. Jeśli uda Ci się 'wyjść z siebie' i żyć interakcją z innymi ludźmi, znowu będziesz umiał prowadzić zabawne, ciekawe rozmowy.
Oprócz tych technik, musisz pracować nad swoją prawą, gadatliwą półkulą mózgu. Po pierwsze, JAK NAJWIĘCEJ rozmawiaj z ludźmi. Wykorzystaj każdą okazję do spotkań. Po drugie, codziennie ćwicz jedną z powyższych technik (to zajmuje parę - parenaście sekund. Nie myśl, że to jest jakieś 30 minut medytacji) i wymyślaj nowe techniki, które zdają się dla Ciebie działać.
Powodzenia i życzę Tobie i sobie pokonania tej jebanej analitycznej logiki ;]
~ Raq
Weź sobie kartkę, i zapisz na niej kilka, kilkanaście tematów które uważasz za luźne i atrakcyjne do rozmowy z kobietą. Poźniej jakoś ,,rozwiń" się w tych tematach, np poczytaj w internecie, pochodź na jakieś zdarzenia związane z tym tematem ( np do kina, teatru, pokaz mody, galeria malarska ) itp Weź również tą kartkę z tym tematami, stań przed lustrem lekko się uśmiechnij i zacznij prowadzić sam ze sobą rozmowę, za każdym razem gdy będziesz próbował zejść na jakiś poważny temat uszczypnij się w rękę. I pamiętaj przy tym abyś w miał uśmiech na twarzy i wyluzowaną, spokojną mowę ciała abyś nie miał poważnej miny i nie stał/siedział spięty.
Witam ponownie!
Cieszą mnie Wasze bardzo sensowne wypowiedzi w tym temacie. Odniosę się do kilku fragmentów.
henk napisał:
"...jakieś koło naukowe? Samorozwój, a ponadto może jakąś interesującą kobietę tam poznasz, która będzie obeznana w temacie..."
Już próbowałem zagadywać dziewczyny, które jakoś były związane z interesującymi mnie dziedzinami, ale słabo to wyszło. Okazało się, że "dziewuszyńskie" podejście do tych dziedzin jest zupełnie inne. Zresztą poniekąd taki problem mam też przy rozmowach z chłopakami: niby interesujemy się podobnymi sprawami, ale zupełnie inaczej o tym myślimy i łatwo o kłótnię. Ale przede wszystkim - jeśli nawet poznaję dziewczynę czy chłopaka, który interesuje się tą samą dziedziną, to rozmawiamy o tej dziedzinie, ale nie wychodzi z tego żadna relacja przyjacielska czy podryw.
MySoul napisał:
"Twój problem tkwi braku umiejętności komunikowania/rozmawiania z ludzmi, nie tylko z kobietami.
Tu masz świetnie opisany i wyjaśniony ten problem:
www.podrywaj.org/myślisz_że_masz_problem_z..."
Rzeczywiście, mój problem w tym tkwi, ale autor tego artykułu pisze m.in:
"Czasem jestem w takich sytuacjach gdy przebywam w grupie nieznajomych osób boję się wyrazić swoje zdanie na dany temat. W ogóle czasem boję się odezwać. To jest dziwne, bardzo dziwne. Przecież potrafię rozbawić moich znajomych i to bardzo często.(...)Zakotwiczyłem sobie, że każda nieznana osoba to mój znajomy i rozmawiam z nią na luzie."
- do mnie te stwierdzenia zupełnie nie pasują. Mogę równie łatwo porozmawiać z obcą osobą, co z kolegą ze studiów, ale zawsze to będą rozmowy o konkretach, natomiast nie umiem rozmawiać towarzysko, niezależnie od tego, jak długo znam daną osobę. Tak więc wyobrażanie sobie, że ją znam dłużej, niczego mi nie ułatwia.
wisman napisał:
"Może problem polega na tym, że jesteś spięty przy płci przeciwnej. Wielu tak miało, ja również, z kolegami rozmawiało się na luzie, tematy same się nawijały, a już przy jakiejś fajnej panience brakowało języka w gębie."
Na pewno przy ładnej dziewczynie pojawia się większe napięcie, bo mi bardziej zależy na sukcesie - tak samo przed ważnym egzaminem mocno się stresuję.
i dalej wiseman pisał:
"Na moje oko to brakuje Ci po prostu obycia. Rozmawiaj jak najwięcej z obcymi, w szczególności płcią przeciwną, a sam się w końcu wyrobisz"
Staram się wyszukiwać okazje do rozmów z obcymi, a nawet zagadywać na ulicy, ale ma to też zły skutek, że im więcej razy jakaś obca osoba mnie spławi, tym więcej się dołuję i do następnej osoby podchodzę w coraz gorszym nastroju.
Rejos29 pisał:
"...gdy zapytała o co chodzi w zdaniu "Łamali chleb po domach" to nawet się nie zastanawiałem, co powiedzieć, tylko mówiłem to, co pomyślałem jako pierwsze. Odpowiedziałem "Jak to nie wiesz? Chodzili od domu do domu i łamali chleb drzwiami" to była czysta głupota, i tak miało właśnie być, ona walnęła śmiechem..."
- widzisz Rejos29, ja bym nigdy nie wymyślił takiej głupoty. To zupełnie nie mój sposób myślenia. Ja bym w takiej sytuacji zaczął dawać dziewczynie naukowe wyjaśnienia, że za czasów Chrystusa używano chleba niefermentowanego, który jest kruchy i dlatego się łamał.
Rejos29 pisał:
Musisz dać na luz, gadać co ci się żywnie podoba i przede wszystkim - śmiać się.
- kiedy mówię, co mi się żywnie podoba, to właśnie mówię takie naukowe rzeczy, które wcale nie są śmieszne.
Raq na pewno miał rację, pisząc:
"Nasz problem jest taki, że u nas MOCNO przeważa lewa półkula. Przez to podchodzimy do rozmów za bardzo analitycznie. Czasem trudno nam prowadzić lekkie, zabawowe rozmowy, śmiać się ze znajomymi."
- to nawet w testach psychologicznych mi wyszło, że u mnie przeważa lewa półkula.
Lunej pisał:
"I pamiętaj przy tym abyś w miał uśmiech na twarzy i wyluzowaną, spokojną mowę ciała abyś nie miał poważnej miny i nie stał/siedział spięty."
Nie wiem, jak sztucznie wywołać uśmiech? Kiedy próbuję się śmiać na siłę, to wychodzi kiepsko. Nie wiem też, co mam zrobić, żeby nie być spięty?
Co do innych Waszych rad, np. polecanych ćwiczeń, to oczywiście je wypróbuję.
Weź krzesło, usiądź przed lustrem i rozsiądź się wygodnie, spójrz sobie w oczy i delikatnie, życzliwie się do siebie uśmiechnij. Ja Ci nie mówię żebyś się śmiał na siłę czy szczerzył jak głupi do sera, tylko uśmiechnij się życzliwie do samego siebie wygodnie siedząc, a później spróbuj korzystać z tego uśmiechu w rozmowie z ludźmi, będziesz sprawiał wrażenie pogodniejszego i bardziej wyluzowanego przez co nie będziesz wychodził aż tak mocno na ciągle poważnego.
koluniu gadaj o EMOCJACH.... rzucaj aluzje seksualne.. stosuj tez NLS (blogi hoon'a) rob tez otwarte petle.. zrob tez szescian..do tego badz tajemniczy + wprowadz kino a laska bedzie pod wrazeniem
i nie gadaj o pierdolach !! nie gadaj o rzeczach oczywistych tylko takie co zmuszaja do glebszej wypowiedzi
Zasady portalu
Dlej nie czytalem ale juz ci moge odpowiedziec...uwierz mi na slowo rozmowa NIC nie znaczy!MOzesz z nia gadac o teletubisiach nawet ale liczy sie tylko to co pzrekazesz jej swoja mowa ciala tonem głosu i dotykiem tylko to sie liczy a to ze zcasem s=jest cisza to sie tym nie pzrejmój,wtedy poczekaj az ona sie odezwie i poczuje sie do tego zobowiazania i zaplusuje to na twoja korzysc...uwierz nie ma znaczenia o czym gadasz wazene co robisz i jak sie zachowujesz oraz co mowi twoja postawa ciala...podrywalem kiedys laske(dla treningu)mialem w planach podrywac ja 15 minut...los chcial ze z 15 minut zobilo sie 1 h i 15 minut,wiesz jak wytrzymalem?Nie pzrez wymyslanie tematow choc to tez bo mialem pretekst ale swoim kontaktem wzrokowym mowa ciala niskim tonem glosu i dotykiem ciagle sie usmiechala i co jakis czas smiala a ja tylko co jakis czas kino kino i jeszcze raz kino kontakt wzrokowy ciagly usmiech a to o czym gadacie to...czasami milczalem i wtedy ona zaczepiala jakims pytaniem wiec widzisz da sie tylko rozmowa nie jest porblemem bo to pretekst...
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"
Wczoraj rozmawiałem sobie na gg z pewną dziewczyną. Oczywiście to nie tak dobre ćwiczenie, jak rozmowa na żywo, ale nie mogłem chwilowo rozmawiać inaczej. Zresztą w tej rozmowie przez gg ujawnił ten sam problem, co na żywo. Otóż dziewczyna szybko stwierdziła, że rozmowa ze mną jest dziwna, a nawet że się mnie boi, ponieważ nie rozmawiam normalnie, tylko mówię książkowymi myślami. Nie rozumiałem, o co jej chodzi, więc dopytałem, co dokładnie ma na myśli. A ona przytoczyła jakieś tam powiedzonko arabskie, które ja wcześniej wrzuciłem do rozmowy jako żart. Nie rozumiałem, dlaczego nazwała to książkową myślą, bo ja tego nie znałem z żadnej książki, tylko z ustnego opowiadania, ale postanowiłem w dalszej rozmowie nie mówić nic ciekawego o innych krajach, zwyczajach, w ogóle tylko opowiadać o jakichś banalnych sprawach, np. jak się spóźniłem na autobus. I wtedy taka rozmowa się dziewczynie podobała. Co do Waszych rad, żeby działać mową ciała - ale ja nie umiem tak sztucznie kontrolować swojej mowy ciała! Mogę oczywiście przez chwilę sztucznie spowolnić moją naturalnie szybką mowę, ale będę musiał cały czas się kontrolować i o tym pamiętać, a już z tym sztucznym wywoływaniem uśmiechu to zupełnie trudna sprawa - już o tym pisałem. Jakieś sztuczki kinestetyczne - kiedy sobie zakuję na pamięć, w jakiej sytuacji mam jak dotknąć dziewczyny, to to wychodzi koszmarnie nienaturalnie!
Ale to nie ma być sztuczne...na początku będziesz skrepowany ale im częściej będziesz to robił tym naturalniej będzie ci to wychodziło i będzie ci się to wbijało w pamięć...nie myśl ze pstrykniesz palcami i zaczniesz od razu tak od zaraz robił to perfekcyjnie...co do uśmiechu to nie przejmuj się,wprawdzie musi być ale patrz jej w oczy i na jej uśmiech a sam zaczniesz się uśmiechać to naturalne mechanizmy ludzkie,nie musisz się sztucznie wysilać i szczerzyc wystarczy ci na nią spojrzeć a sam zaczniesz to podświadomie robił...a co do głosu to cóż musisz dużo ćwiczyć i stosować im częściej i więcej tym lepiej aż samo ci wejdzie w nawyk...rozumiem ze jak stosujesz to pierwszy raz to możesz czuć się głupio dziwnie i nienaturalnie ale z czasem będzie się to normalizowało....
,,Nie rób priorytetu z kogoś kto ma Cie tylko za opcje"