Ogólnie powiem wam dziwna sytuacja.
Mam od początku studiów dwójkę przyjaciół i są parą. Ona bardzo ładna HB9, nie ukrywam, że bardzo mi się podoba, ale wiadomo nie będę przyjacielowi odbierał kobiety.
Między mną a nią było różnie, raz się zbliżaliśmy, raz kłóciliśmy, ale zawsze miałem zasadę że nigdy nie mogę zrobić nic więcej poza wyciągnięciem gdzieś na miasto czy na piwko, pocałowanie w policzek, ogólnie tylko taki przyjacielskie gesty no i komplementy.
Dziewczyna lubi dominować, stawiać na swoim, podejmować decyzje za innych, rozkazywać, stawiać warunki etc.
Po przeczytaniu lekcji i artykułów po lewej postanowiłem przetestować to na niej na tyle na ile się da, zwłaszcza w postawie, pewności siebie, trzymaniu się własnego zdania, decydowania za siebie itd.
Wyszła taka sytuacja że przy mnie przez przypadek zdradziła tajemnicę, którą jej powierzyłem. Byłem w takim szoku, że nic jej nie powiedziałem. Ale z rana wystosowałem sms'a w stylu: "O tej i o tej, masz taki tramwaj, ja wsiadam 10 minut później i sobie przed zajęciami powaznie pogadamy, ale najpierw to ja będe mówił co ma mam do powiedzenia, a potem ty będziesz mogła się tłumaczyć z tego co zrobiłaś".
Zrobiła mi awanturę, że nie jestem jej matką, że jakim prawem jej wydaje polecenia i w ogóle. Nie pamiętam co jej tam zacząłem odpisywać, ale postanowiłem się zamknąć i przemilczeć.
Po 2 dniach pytam czy chce ze mną o czymś pogadać, powiedziała że nie, więc wyrzygałem jej wszystko co mnie w niej wkurza i boli, uśmiechnąłem się delikatnie, odwróciłem się powoli, spokojnie z lekko uniesioną brodą i poszedłem w swoją stronę. Dzisiaj ona do mnie piszę czy mogę jej pomóc z pracą licencjacką, a wiem że nikt jej nie chciał pomóc.
Napisałem jej: "Hola, hola, czekaj, czekaj! Teraz nagle mnie znasz i chcesz ze mną rozmawiać jak jesteś w czarnej dupie i potrzebujesz pomocy. A gdzie przepraszam i przyznanie się do winy?". Strzeliła znów focha, więc olałem.
Dodam, że ona postepowała podobnie wobec mnie, gdy ja narozrabiałem pół roku temu. A miałem już dość dominacji laski, która myśli, że jest udzielną księżną i że jak jest ładna to jej wszystko wolno.
Gdybyście widzieli jej szok jak jej powiedziałem: "co z tego, że jesteś ładna? jeżeli myślisz, że uroda latynoski, duże cycki i zgrabna fajna dupa pozwalają ci traktować facetów jak zabawki czy jak murzyńskich niewolników. Jesteś głupia jeżeli tak myślisz, a ja Ci to próbuję uświadomić na każdym kroku. i nie przestanę dopóki nie zrozumiesz."
Co robić z taką panną żeby jej uświadomić, że to nie ona nosi spodnie i że nie jest pępkiem świata? Mi się też chyba szacunek należy?
Walisz co mylisz i nie pozwalasz jej na to, by Cię nie szanowała... I to bardzo dobrze... Zarzuca focha? Jeszcze lepiej Ty nie zarzucaj. Nie psuj sobie nią dnia i baw się dobrze... Jedyne co do zarzucenia to te sms-y z zarzutami... Trzeba było odrazu powiedzieć przy wszystkich co o niej myślisz nie dając się ponieść emomcjom...
Cały czas nie odpuszczaj. A wina jest po jej stronie więc zrobiłeś bardzo dobrze że jej wygarnąłeś w końcu nie uszanowała twoich prywatnych spraw którymi sie z nia podzieliłeś.
Przecie nie wypiszę tu cytatu jakiegoś s-mistrza
Macie jakieś konkretne porady jak uczynić ją bezbronną? Żeby po prostu przestała się zachowywać jak suka, którą nie jest bo znam ją 2 lata i jest cholernie wrażliwą osobą.
Ale ty chyba pisałeś że ma chłopaka?
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
Być może umiejętne NEGi pomogą? To chyba najlepszy sposób na złamanie suko tarczy, właśnie umiejętne NEGi. Czyli mówienie tego co myślisz, co już wcześniej zrobiłeś jak sam napisałeś. To było bardzo dobre posunięcie.
Pamiętaj tylko, żeby nie przesadzić i nie posunąć się do ewidentnego obrażania.
No ma chłopaka, jego często tak samo traktuje. Bawi mnie to jak on powie jej komplement a ona do niego sukotarczą. Jak oni tak ze sobą 2 lata wytrzymali to ja nie wiem. Jest fajnie między nimi tylko wtedy kiedy jest tak jak ona chce i kiedy ona ma ochotę na to żeby było fajnie.
Tak samo w relacjach ze mną. Dziwne jest to, że jak on nie ma dla niej czasu to ona chce go spędzać ze mną, jak ja nie mam też specjalnej ochoty to foch.
"O idealizowaniu! Czyli: pępkach świata, barbarzyńcach, magnatach i..." - Pewnie czytałeś, sam świata nie zwojujesz.
Może uświadomij trochę tego kolegę, jak on nie ma czasu to do ciebie i na odwrót, wygląda jak byście obaj byli w związku z nią. Daruj ją sobie i zajmij się innymi dziewczynami, wiem że ciężko bo sam jestem w tej chwili w nieciekawej sytuacji.
Żeby uczynić ją bezbronna to wydaje mi się że w tej chwili musiała by zatęsknić za chłopakami, czyli obaj ja w odstawkę
(chłodnik) żeby zatęskniła i utkwiło jej to w pamięci.
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
To się nie uda, bo on jest strasznym pantoflem. Ponadto jest takim zazdrośnikiem, że dziewczyna nie może się seksownie ubrać gdy idzie gdzieś z nim a będą inni faceci. Poza tym są ze sobą 2 lata, jeszcze się oburzy, że buntuję go przeciwko niej. Wolę nie ryzykować.
Co do tego, że wygląda na to jakbyśmy byli we dwójkę z nią w związku to też takie plotki chodziły, ludzie gadali, że jakiś trójkąt coś tego... ona nawet raz powiedziała że chciałaby to zrobić z nami oboma, co ja skwitowałem, że nie dziele się kobietą z innymi mężczyznami, a jedyne trójkąty jakie wchodzę w grę, to takie, w których jestem ja i 2 kobiety.
Więc ja tu nic więcej nie wymyśle po tym jak opisałeś tego gościa, jeśli tamten się nie zmieni to i ona też nie (a prawdopodobnie go żuci jednak życie lubi zaskakiwać).
Bierz się za inne i tyle w temacie;)
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
stary - w/g mnie robisz ok. Ogranicz wymiany smsowe i bądź konsekwentny w działaniu. Coś mi mówi, że za kilka tygodni ten gość pójdzie w odstawkę, a Ty możesz być głównym kandydatem na jego miejsce
________________________________________________________________
"Szczęście to łza, którą się otarło i uśmiech, który się wywołało."
Maxence van der Meersch
"ŻYCIE NALEŻY PRZEŻYĆ TAK, ŻEBY WSTYD BYŁO OPOWIADAĆ, ALE MIŁO WSPOMINAĆ"
"Dziewczyna lubi dominować, stawiać na swoim, podejmować decyzje za innych, rozkazywać, stawiać warunki etc."
ten akapit powinien brzmieć: "Dziewczyna na pozór sprawia wrażenie jakby lubiła dominować, przejawia skłonności jakby była w stanie decydować za siebie, lubi pieseczki, za które może podjąć decyzje, lubi rozkazywać żeby poczuć się nagrodą, etc"
Nie ma czegoś takiego jak dominująca kobieta. I każdą da się zmienić w potulną.
__________________________________________________________
Kobiety są nienormalne ale u nich to normalne.
No starzy wyjadacze podsumowali jak należy i opisali jak należy, a ja widze jak wiele pracy przede mną.
Moje mysli tworzą moją rzeczywistość.
Prawdziwa wolność jest w umyśle.
Rzeczywistość jest taka jaka powinna być, ona jest moim przewodnikiem i wskazuje mi co powinno być zrobione.
Czyli po prostu nie ustępować, robić i mówić to na co mam ochotę. Wtedy panna się zdziwi i zacznie nabierać szacunku.
Może być trudność w tym, że przez 2 lata jak się znamy byłem bardzo uległy, miałem do niej słabość.
Nie chcę jej odbijać przyjacielowi, bo ona może być i SHB, ale sam wygląd to nie wszystko. A charakterek to ona ma...
Działa!!
Ponownie zwróciła się do mnie o pomoc w sprawie pracy licencjackiej, ale o wiele milej niż wczoraj.
Że była miła to nagrodą była moja pomoc.
Potem z racji iż pracuję i nie mogę czegoś załatwić, poprosiłem ją o pomoc i załatwienie tego dla mnie. Odmawiała, ale przekonywałem, negowałem, jeszcze raz przekonywałem i się zgodziła.
Wróciliśmy do tematu jej błędu. Ona mi mówi że jej się nie chce o tym gadać, a ja jej: ale ja mam ochotę o tym gadać bo zjebałaś i trzeba za tobą na każdym kroku powtarzać co zrobiłaś złego i co powinnaś zrobić żeby było jak przedtem. A jeżeli dalej nie chcesz rozmawiać to popełniasz największy błąd w życiu i możesz stracić kogoś, bez kogo będzie ci ciężko mimo, że masz faceta.
Zmiękła.
1:0 dla mnie
Próbowała gierek ale wszystkie wyczaiłem
"Ale to twoje urodziny i ty to powinieneś sobie sam załatwić rezerwację na lożę, przecież jesteś mężczyzną" - "Tak, jestem mężczyzną, pracuję i nie mam czasu żeby się zwalniać i jeździć po mieście. Dlatego Ciebie proszę o pomoc bo nie masz nic lepszego do roboty, więc możesz zrobić mi przysługę, skoro ja też ci kiedyś pomagałem i nie mówiłem nic. A przynajmniej nie będziesz się nudzić i będziesz mieć satysfakcję, że zrobiłaś coś dobrego. Poza tym pewnie chcesz mieć gdzie usiąść w Piątek?"