
Korzystam z dobrodziejstw tej strony już od prawie roku, mimo, że staram się udzielać na forum w miarę wiedzy i doświadczenia nie napisałem jeszcze żadnego bloga, nie czułem takie potrzeby. Jakoś mnie dziś naszło, żeby m. in. napisać trochę o sobie, o moim dotychczasowym życiu i się wygadać. Wiek? po nicku nie trudno się domyślić, imię nieważne bo i po co to komu, aktualnie pracuję, nie uczę się. Nie trafiłem na tą stronę jak większość z Was z powodu „jak wrócić do byłej”. Na początku 2009 roku pracowałem przez około miesiąc z kilka lat starszym ode mnie kolesiem, z którym dobrze mi się gadało i był oczywiście „męski” temat
o kobietach, z tym, że to co on opowiadał z jego „młodości” to mi włosy dęba stawały (typowy natural/pies na baby), teraz jest w związku, naopowiał się o jego podrywach, jak postępował z kobietami i trochę mi się w to wszystko nie chciało wierzyć (eh te iluzje, ale teraz wierze mu w 100%), i tak oto pan google znalazł dla mnie tą strone i tak zaczęła się moja przemiana z kokona w motyla
(takie skojarzenie przyszło mi do głowy). Ale jak większość przeżyłem już swoja „pierwszą miłość”, trwało to ok. 3,5 roku, dziewczyna śliczna, uroda i figura modelki (mój ideał chyba do dziś z wyglądu… dużo osób ją namawiało nawet moja siostra żeby spróbowała sił w tym „zawodzie”), poznałem ją u qmpla na sylwku, pierwszy raz jak ją zobaczyłem (jeszcze przed sylwkiem) poczułem coś dziwnego, tak jakby ktoś mi powiedział telepatycznie, że będę z nią w związku, sprawdziło się
tyle, że nie było tak kolorowo jak w filmach
cóż, m. in. wpływ jej rodziny sprawił, że skończyliśmy ze sobą (jej rodzina chciała dla niej bogatego księcia z bajki), poza tym wg mnie ten związek już pod koniec był raczej „wypalony”, a ja patrząc z perspektywy czasu myśle, że byłem po części frajerem
. Z jej strony wyglądało to tak jakby ona zadecydowała o „naszym” końcu, ja po prostu wiedziałem, że to się skończy prędzej czy później. Więc nie błagałem o powrót itp. Jeszcze chwile pisaliśmy smsy, ale raczej koleżeńskie, później z jej strony zaczęły się jakieś jazdy i wypominania przez smsy, nie pamiętam szczerze co się wtedy działo. Po kilku miesiącach się spotkaliśmy (z jej inicjatywy), chciała wiedzieć co tam u mnie, jak sobie radze itp., miałem wrażenie, że myślała, że będę podłamany, że będę wrakiem człowieka (każdy wie o co chodzi), ja intuicyjnie nie dałem jej tej satysfakcji i pokazałem oczywiście, że się dobrze bawię, że kręcę aktualnie z jedną dziewczyną (nie kłamałem). Więcej się już z nią nie widziałem, wysyłałem jej tylko życzenia urodzinowe i na święta na „nk”, ona nawet nie odpisywała, więc już od ponad roku w ogóle nic jej nie wysyłam (i basta!!). Koniec o „byłej”
.
<?xml:namespace prefix = o ns = "urn:schemas-microsoft-com:office:office" />
Chcę jeszcze wspomnieć o moim pierwszym podrywie po tym długim związku, jeszcze na długo zanim trafiłem na tą stronę. Nigdy wcześniej nie podrywałem przypadkowych kobiet, aż pewnego dnia, gdy wsiadałem do pociągu jadącego do mojej mieściny, zauważyłem pewną ślicznotkę i włączył mi się jakiś instynkt łowiecki
czułem instynktownie, że jak będę się zastanawiał i dumał to strach mnie opanuje i dupa z tego wyjdzie (dziś wiem, że zastosowałem regułę „3 sekund”). Podążyłem za nią (to trwało kilka sekund), ona usiadła i było miejsce wolne koło niej, spytałem się czy wolne, po czym usiadłem, spytałem gdzie jedzie, Ona : Do …, Ja: no to jesteśmy skazani na siebie przez 3 godziny (coś w tym stylu powiedziałem z wielkim uśmiechem, nie pamiętam dokładnie
) no i tak przez te 3 godziny gadaliśmy, śmialiśmy się, jakbym był wzbogacony wiedzą z tej strony wtedy to pewnie stosowałbym kino itd. i dlatego do niczego więcej nie doszło. Na sam koniec naszego gaworzenia, a nie gdzieś w środku (też instynktownie, tzw. domknięcie?) spytałem o nr tel., widać było, że była happy
i chętnie się wymieniła numerami
mimo, że nie mam już z nią kontaktu (raczej ze względu na odległość jaka nas dzieli) miło wspominam ten „pierwszy raz” 
A teraz chciałem krótko napisać o tym jak wczoraj poderwałem, a raczej dałem się poderwać jednej HB8
. Wybrałem się na balety z kilkoma znajomymi, trochę alko wypiliśmy jeszcze przed disco (nie byłem nawet trochę podpity), na disco nie piję już od dłuższego czasu, wole się bawić na parkiecie. W pewnym momencie koleżanka strzeliła jakiegoś focha i koledzy poszli do niej pytać co się stało itp., ja miałem na to wyjebane, na mnie fochy już nie działają, i zacząłem się sam bawić na takim niby małym podeście, 2m ode mnie bawiła się jakaś grupa, w tej grupie dziewczyna, nasze wzroki się nagle skrzyżowały jak miecze świetlne z Gwiezdnych Wojen
wiedziałem, że rozpoczęła się walka o „dominację” na wzrok (znane chyba większości)
zauważyła, że nie dam za wygraną i dłońmi mi pokazała żebym do niej podszedł, jednocześnie ulegając i spuściła wzrok w dół (WIN!!!
hehe
) no i tak bawiliśmy się przez jakieś półtorej godziny z małymi przerwami, chciałem sprawdzić jak wyjdzie mi ten „podryw” w ogóle nie pytając się jej o nic (do tej pory nie wiem jak ma na imię hehe), jedynie tańcząc uwieść ją
kino takie stosowałem, że sam się sobie dziwiłem (gdybym miał rozumowanie z czasów przed trafieniem na tą stronę pewnie nawet bałbym się jej dotknąć, żeby sobie czegoś nie pomyślała i po dwóch piosenkach by sobie poszła do innego), głaskałem ją delikatnie po całym ciele i włosach, wąchałem jej cudownych długich czarnych kręconych włosków (na głowie of corse
), całowałem w szyje, w policzki, po ramionach, rękach, nasze ciała były niemal jednością w tym tańcu, było bosko
(czułem, że rozumiemy się bez słów) pierwsze słowa jakie do niej wypowiedziałem to „nie podsłuchuj!”, gdy qmpel przyszedł i chciał coś mi powiedzieć a ona nastawiła głowę, żeby posłuchać
nie tłumacząc się jej z qmplem wyszedłem z parkietu, ją zostawiając
wróciłem po kilku minutach na parkiet, ona od razu mnie wypatrzyła i podbiła do mnie z hasłem „już się bałam, że wyszedłeś i już do mnie nie wrócisz” (cos takiego), odpowiedziałem że trochę strachu jej nie zaszkodzi
i dalej zaczęliśmy się miziać
gdy zaczynałem ją całować w usta (kobiety mają faktycznie coś nie tak w głowach, ostatnio jakiś artykuł o tym był
pozwalają się macać i całować wszędzie ale precz od ust
) odpychała mnie lekko, albo przekręcała głowę, ale ja się nie poddawałem i próbowałem wieeeeelokrotnie skosztować jej ust (widać było, że jest zadowolona, że ciągle próbuje
), kiedyś bym nie rozumiał czemu nie chce dać się pocałować, teraz wiem, że nie chciała wyjść na łatwą (chwała za to), poza tym byli jej znajomi, więc nie mogła sobie na to pozwolić. Miałem ubaw jak stosowała na mnie ST niewerbalne
co mi się przypomina to to, że co jakiś czas uciekała w inne miejsce parkietu, i pokazywała palcem jakby wołała pieska, że mam do niej przyjść, o nie moja czarnulko nie ze mną takie numery
ja się odwracałem od niej i bawiłem się dalej w najlepsze
albo jak ona zaczynała tańczyć z kimś innym (żeby wzbudzić zazdrość najprawdopodobniej) ja robiłem to samo, to nie mijało 10 sekund a ona była już z powrotem wtulona we mnie
na koniec naszego „tańca godowego ;)” przyszli jej znajomi i powiedzieli jej, że jadą, ona do mnie, że musi już jechać i patrzy na mnie smutnym wzrokiem
bez chwili zastanowienia jednocześnie zacząłem się pytać o nr do niej i szukać telefon po kieszeni, wyciągnąłem powiedziałem, żeby wpisała, wpisała ale coś wydawał mi się za krótki, pytam, ona że to gg
dobre i to nie?
za kilka dni się odezwę, teraz nie mam ochoty
poza tym za chwile jadę z kolegą na WOŚP, mówił, że zapozna mnie z kilkoma fajnymi dziewczynami od niego z grupy także może być ciekawie, tym bardziej, że zostaje tam na noc 
Chce jeszcze krótko poruszyć temat ubiegłych wakacji, były najlepsze w moim życiu póki co
poznałem mase ludzi (co się wcześniej nie zdarzyło), spontaniczne wyjazdy, biby, dyskoteki, dużo okazji na poruchanie
mnóstwo sportu, itp. itd., była nawet panna, która po kilku godzinach znajomości chciała zerwać dla mnie ze swoim kolesiem z którym jest nadal już od ponad 2 lat
Trudno w to uwierzył ale to dzięki tej stronie uwierzyłem w siebie, robie to na co mam ochotę, mam o niebo większą pewność siebie niż kiedyś, w mojej głowie kłębi się jeszcze mnóstwo już dawno zakorzenionych iluzji ale staram się je wywalić z mojej czachy
przy okazji chciałem podziękować Gracjanowi i reszcie ludzi z tej strony za wyjście z „matrixa”
się rozpisałem
choć i tak to wszystko w wielkim skrócie, ciekawe czy ktoś dotrwał do końca tego bloga
jak będę miał coś do przekazania co nadaje się na bloga na pewno napisze, a tym czasem żegnam, idę szorować ząbki i na WOŚP 
Odpowiedzi
Super artykuł, świetnie się
ndz., 2010-01-10 16:08 — Masti234Super artykuł, świetnie się go czyta, nieźle opisane ;D troche sie rozpisałeś ale warto było czytać

życze świetnej zabawy na WOŚP
pozdrawiam
Hmm, tak, wspólny taniec to
ndz., 2010-01-10 23:09 — glinx11Hmm, tak, wspólny taniec to dobry sposób na podryw. U mnie na Sylwku przelizaliśmy się i przemacaliśmy z babką po trzech minutach znajomości, które upłynęły nam tylko na tańcu - oczywiście niemal wyłącznie dotykowym.