Witam wszystkich;-) Mój target zaproponował żebyśmy się spotkali w kawiarni, ja pomyślałem, że lepiej będzie u niej w domu (ze względu na komfort itp.). W końcu zmiękła i zgodziła się na spotkanko na chacie teraz tylko pozostaje ustalić kiedy... Wstępnie oboje zgodziliśmy się na ten tydzień (ale ona coś kręci, że konkretnie to nie może mi powiedzieć bo ma dużo spraw i może nie znależć czasu). Ja tak na serio to mogę tylko we czwartek wieczorem bo też jestem zalatany i teraz za bardzo nie wiem jak to rozegrać żeby zgodziła się na ten właśnie dzień. Proszę poradźcie jak jej zaproponować ten konkretny termin? Czy zadzwonić kilka dni wcześniej czy może wystarczy we czwartek rano???
zadzwoń wcześniej, powiedz widzimy się czwartek, o tej i o tej.
Tylko jak powie że nie może i takie tam, nie namawiaj, nie proś o spotkanie. Dajesz termin i albo się dostosuję albo nie.
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
Zadzwoń dzisiaj i się umów jak nie będzie wiedziałą czy może czy nie to powiedz że ty też masz różne obowiązki i chcesz wiedzieć. Nie gódź się na to że ona da Ci później znać. Jeżeli teraz się nie określi to nie nalegaj, pogadaj jeszcze chwilę i skończ rozmowę
Całe życie pracujesz na szacunek, stracić możesz w sekundę swój dobry wizerunek.
ZLOT W ŁODZI 25 stycznia
http://www.podrywaj.org/forum/zl...
widze że dalej nie odpuszczasz sobie....
Ja sobie nigdy nie odpuszczam
To jedna z moich największych wad.
Nie wiem jak to wyglądało ale nie zbyt lubię wpierdalać się dziewczyną do domu. Może ma gigantyczny bałagan.
No i zadzwoniłem tak jak radziliście tyle, że dopiero dzisiaj, bo wczoraj po dodaniu posta nie logowałem się już na portalu. Jak dzwoniłem to sygnał był jakiś dziwny, więc pomyślałem, że zaraz się poczta włączy i od razu się rozłączyłem... Pomyślałem, że spróbuje za godzinkę, a tu niespodzianka Ona zaraz oddzwania... Pogadaliśmy chwilkę o pierdołach i przeszedłem do natarcia.
Ona od razu zmartwiona mówi, że ma urwanie głowy i dziś nie da rady. Ale chwila, chwila... ja chciałbym się spotkać jutro wieczorem. Wyczułem, że się ucieszyła i odparła, że jak jutro to nie ma problemu. Ustaliliśmy, że najpierw skoczymy na basen, a potem do Niej
Martwi mnie tylko jedna rzecz, bo zapytała czy będę jutro w robocie i jak potwierdziłem to odparła, że pogadamy jeszcze w pracy. Żeby tylko nie wymyśliła znów jakiejś wymówki...
to uznaj to jako ostatnią odmowę z jej strony
Kobiety dojrzewają do 10 roku życia, potem rosną już im tylko cycki
No i stało się tak jak przewidziałem. Zadzwoniła przed chwilą i odwołała spotkanie bo musi dłużej zostać w pracy bo jest ostateczny termin i trzeba przygotować jakieś dokumenty... Ciekawe ile w tym prawdy a ile strachu przed spotkaniem ze mna? Zresztą niewazne. Szkoda, że wczoraj nie powiedziała, że nic z tego nie będzie, czułbym się teraz mniej zawiedziony.
Kurde...Dlaczego ona zawsze do mnie wraca? Zupełnie jak bumerang. Minął miesiąc odkąd postanowiłem ją olewać i nawet mi nieźle szło, a tu dziś wpadłem na nią w korytarzu (sytuacja sam na sam). Szybka decyzja, że się tylko przywitam i lecę w swoją stronę. Ale ona mnie wyprzedziła od razu pytając kiedy może się zrewanżować za ten ostatni incydent...
No i skończyło się na tym, że ją odprowadziłem po robocie na przystanek (można powiedzieć, że to raczej ona mnie odprowadziła). I ustaliliśmy datę wypadu na kawę na najbliższy czwartek (coś tam tylko pojęczałem, że boję sie teraz z nią umawiać bo z reguły ni e dotrzymuje słowa). Poradźcie jak się mam teraz wobec niej zachowywać, żeby nie wyszło jak zawsze...