
Delikatny blask rozpływa się wokół panującej ciemności. Ledwo zauważalne sylwetki ludzi poruszają się dookoła bezkresnej odchłani. Wyczuwasz strach, dobrze znasz to uczucie, to on towarzyszy Ci od dłuższej chwili i nie oddali się przez najbliższe minuty. Czujesz zatracenie, dezorientacje, całkowitą pustkę w głowie. Spoglądasz na swój ubiór, jesteś zaskoczony, odróżniasz się. W jaki sposób możesz się przełamać? To trudne.
Wraca świadomość, znasz swoją pozycje, lecz ani trochę Cie to nie pociesza. Wręcz coraz głębiej pozostajesz w przekonaniu, iż znajdujesz się w niewłaściwym miejscu, o nie właściwej porze. „Mogę Pana o coś zapytać?” Słyszysz ten głos? Prędzej czy później go usłyszysz, nie jest to mile doświadczenie. „yyy... tak?” odpowiadasz patrząc w podłogę, lekko jąkając się ze strachu, zgarbiony, z opuszczoną głowa. Wyczuwasz emocje, emocje które nie są pozytywne. Masz wzbudzić szacunek, zaufanie, a jedyne co sobą oferujesz to obraz nędzy i rozpaczy. Dobrze wiesz, że nie taki miałeś zamiar, lecz nic innego nie potrafisz. Nie na tym poziomie.
Mija pół roku.
Oczy wędrują po znanym już dobrze terenie, obserwują zmiany jakie zaszły od ostatniej wizyty, nie ma jedynie obcych sylwetek, pojawiają się znajome twarze, które wywołują poczucie bezpieczeństwa. Kolejny raz ten głos...” Przepraszam, możemy porozmawiać?” nie wywołuje to już negatywnych emocji, ale z przygarbioną sylwetką poruszasz się w stronę dobiegającego głosu.
„słucham?” pada odpowiedź. Można w niej zauważyć entuzjazm, zaangażowanie, zaufanie!
Głupia uwaga wszystko niszczy. Czerwienisz się opuszczasz głowę i oddalasz się. Nie wykonałeś poprawnie zadania. Spaliłeś. Nie jesteś dumny, lecz nic z tym nie robisz.
Mija rok.
Dumnie krążysz pomiędzy sylwetkami, wyprostowany, pewny siebie, lekko egoistyczny. To Ty pierwszy zaczynasz konwersacje. „Witam, jestem pewny, że po rozmowie ze mną Pana wybór będzie bardziej trafny.” z wypowiedzi dosłownie wypływają emocje. Delikatnie, powoli, wyraźnie, przede wszystkim pewnie wypowiadasz kolejne słowa. Kontakt wzrokowy pozwala Ci kontrolować emocje towarzysza, wiesz które słowo wywołuje w nim pożądaną reakcje. Nie udaje się z tym? Uda z następnym, wiesz przynajmniej o czym nie rozmawiać. Trafiasz na docinki? Śmiejesz się z nich, masz dystans do siebie, byle kto nie wyprowadzi Cie z równowagi. Znasz dobrze pojecie postawa asertywna, dążysz do doskonalenia siebie, aby każdy cal Twojej osobowości był wzorem do naśladowania.
Pewien etap w życiu masz zakończony. To transformacja frajera w człowieka dominującego, który potrafi rozmawiać na różne tematy, potrafi patrzeć w oczy nie czując żadnego dyskomfortu. Potrafi manipulować... ale o tym na następnej stronie.
Odpowiedzi
Jak interpretowac ten wpis?
czw., 2010-09-30 21:34 — AlejandroJak interpretowac ten wpis?
Sytuacja ktora opisalem, to praktycznie rok mojej pracy z klientami. Poczatki bardzo trudne, niesmialosc powaznie dawala sie we znaki, wspolpracownicy nie pomagali, dla nich to byla dobra zabawa.
Co to ma do podrywania? Na pierwszy rzut oka - nic. Patrzac na to z obecnym nastawieniem, bez problemu moge powiedziec, ze podrywanie i praca z klientami sa bardzo podobne.
Na poczatku czujesz dyskomfort, nie wiesz co mowic, niby znasz jakies tam wyuczone regulki o swoich produktach, niby wiesz jak sie zachowac, czytales tyle rzeczy, ale jednak kiedy przychodzi co do czego, nie masz pojecia co powiedziec. Czas oswaja Cie ze wzrokiem ludzi, z ich wygladem. Przyzwyczajasz sie do poznawania nowych ludzi, sprawia Ci to przyjemnosc. Po niedlugim czasie jestes w swoim zywiole. Twoja wiedzy znacznie wykracza ponad potrzeby klientow, jestes dla nich interesujacy, podchodzi do Ciebie trzech roznych ludzi, kazdy pyta o to samo, a Ty potrafisz na trzy inne sposoby opowiedziec wszystkie informacje na temat zagadnienia.
Wspaniale, prawda? Podstaw zamiast sklepu Twoje otoczenie - zamiast klientow kobiety - zamiast produktow - Twoja osobowosc.
Macie problem z niesmialoscia? Zatrudnijcie sie przy pracy z klientami, to Was na parawde zmieni!
Powodzenia koledzy.
No w końcu przeczytałem, taka
pt., 2011-07-08 14:38 — rosemayerNo w końcu przeczytałem, taka praca pomaga, ale znam też przypadki osób które nie potrafiły się odnaleźć i rezygnowały ze stanowisk.