
Blog nie będzie o niczym konkretnym. Nie będziecie mogli z niego wynieść jakiejś wielkiej wiedzy lub czegoś czego nie da się znaleźć na stronie. Wzięło mnie na podsumowanie czasu, który minął odkąd tu się pojawiłem. Moich postępów i opisaniu krótkich epizodów. ( A tak szczerze mam jeszcze matmę do zrobienia ) Mały rachunek swoich błędów. Gdy czyta się taki tekst może uda się wtedy spojrzeć na niektóre sprawy z innej perspektywy. Albo za rok jak to się przeczyta, wtedy będzie można z uśmiechem na twarzy spojrzeć za siebie by podziwiać ten kawał drogi, który przeszło się od początku. Drogi, której nie będzie się żałować. Każdy ma drogę swą i każdy dąży do innego celu. Część osób ( a może i nawet większość ) wpada na stronę, czyta, zadaje pytania na które można sobie samemu odpowiedzieć czytając artykuły. Jednak czy oni wiedzą czego chcą. Mają swój cel ? Jedni chcą stać się PUA. Inni chcą mieć spokojny związek, w którym będą mogli dawać kobiecie szczęście z tego powodu, że mogą mieć takiego faceta. Ja szukam lepszej wersji samego siebie. Chce zdobyć kobietę która mi się podoba. Jeśli mam ochotę z nią stworzyć związek to chce do tego doprowadzić. Jeśli chce ją przylizać chce umieć do tego doprowadzić. No ale jak to się zaczęło ? Każdy na początku miał dużo swych wad. Ja też byłem pełny iluzji. Nie wiedziałem czego kobiety chcą. Nigdy nie dałem z siebie zrobić pieska. Może i był zachowania, które prawie do tego doprowadziły jednak nigdy ostatecznie nie dałem się kobiecie. Czasem, potrafiłem stać się facetem, którego chcą kobiety. Umiałem doprowadzić, że dziewczyna jechała do mnie na rowerze 6 kilometrów choć tego nie chciałem. No i potem ona stałą przed moim domem a ja jej nawet nie miałem ochoty wpuścić. Czasy gimnazjum, choć z tej przygody nadal się śmieje. Jedak te drugie momenty były nikłe. Pamiętam jak potrafiłem gadać długo na gg z dziewczyną oddaloną 150 km ode mnie i te myśli, że może coś z tego być. Jednak w tym momencie zapaliła mi się lampka. Szczerze, nie pamiętam czemu tu trafiłem. Pewnie fraza związana z podrywaniem jednak nie jestem wstanie powiedzieć co wpisałem w wujka google. Jednak przeleciałem szybko wszystkie 7 lekcji. Czytałem i analizowałem. Nie umiałem uwierzyć, że to co tu było napisane to prawda. Oczywiści kiedyś słyszałem, że kobiety lubią wkręcać, że mają chłopaka. Nie miałem pojęcia, ze istnieje więcej takich ST. Przez kilka tygodni nie zrobiłem niczego konkretnego. Pojedyncze informacje z tej strony przedzierały się do mojej podświadomości. Potem wracałem po więcej ich. Mimo to nadal na spotkaniach z kobietami nie umiałem uporządkować i ogarnąć tego wszystkiego. Mieszało się to i owo i mimo spędzonego dobrze czasu tkwiłem w martwym punkcie. Stawałem się już jednak coraz lepszy. Minęło troche czasu i dość przypadkowo wpadłem w swój pierwszy LTR. Mimo pewności siebie i tego co już doświadczyłem to było coś nowego. To jednak trzeba przerobić na swojej skórze i nie sposób nie popełnić błędów. Tak i tym razem było. Uważam ten pierwszy LTR za nowe doświadczenie. Byliśmy 3,5 miesiąca. Na początku było dobrze. Ja nigdy nie okazywałem, że mi zależy. Emocje zawsze kontrolował chłodny umysł. To był wielki sukces. Ona nie była wstanie mi założyć swej różowej smyczy. Wspominała, że to kiedyś robi co ja oczywiście ripostowałem. Jednak po jakimś czasie ona nagle zero zainteresowania. Ja również jak lustro. 3 tygodnie zleciały jak z bicza strzelił. Wiadomo inne kobiety, kumple i nawet nie było czasu o niej myśleć. Jednak ten okres był niepokojący i trzeba było to wszystko wyjaśnić. Spotkaliśmy się. Przekazałem jej informacje, że ma dwa dni albo nie musi się odzywać. Czy dobrze to rozegrałem ? Trudno mi jedno znacznie osądzić. Ale spotkaliśmy się. Ona tłumaczyła, że to za szybko jednak chce wrócić. Ja jej oczywiście przypomniałem o szczerości, szacunku i zaufaniu na co ona się zgodziła. Cały czas chłodny. Potem na koniec poluzowałem, myślę tylko, że trochę za szybko. Dałem jej drugą szanse. Też można dodać mi błąd. Jednak te głupie myślenie. Mój pierwszy LTR i w sumie jej też. Ona sama nie wie jak się zachować i pewnie dla niej to dziwna sytuacja. Pieprzenie tego głupiego głosiku, którego nie potrafiłem wtedy zagłuszyć. Czas na małą dygresję. Gdy już wszedłem w ten związek przyszła ostateczna faza na moje postanowienie. Chciałem kontrolować swe emocje i nie dać ich poznać po sobie. Umieć poskromić każde uczucie. To daje OGROMNĄ przewagę w kontaktach z kobietami. Nie wychodzimy na needych, nie okazujemy, że nam zależy, nie damy się tak łatwo manipulować i można by tak wiele wymieniać. No bo trudno się powstrzymać gdy wasze języki penetrują najdalsze zakątki swych ust swych wybranek, wasze dłonie leżą na jej ponętnym biuście a ona zamierza was tym manipulować. Ja się jej nie dałem. Odrzucała mnie, to usiadłem sobie na dywanie i bawiłem się telefonem. Oczywiście nie od razu, bo wyjdzie, że jestem jakiś pro. Przyszło to z czasem. Ale potrafiłem kontrolować te emocje, które sprawiają, że robimy głupie rzeczy. Do meritum. Potem wszystko wróciło na jakiś czas do normy. Pracowałem nad jej inicjatywą jednak nie było efektów. Potem znów 3 tygodnie przerwy i spotkanie, nasze ostatnie w LTR. Ona niestety powiedziała to pierwsza. Ja też miałem taki zamiar jednak najpierw wolałem szczerze porozmawiać. Bo w końcu dla mnie podstawową zasadą to jest szczerość. No przynajmniej jedną z tych kilku podstawowych. Na koniec tylko chciałem by powiedziała mi co jej nie pasowała. Ja potrafiłem spontanicznie powiedzieć coś ona nic. Wykręcała się ale miałem to już w dupie.Była dla mnie zbyt infantylna w związku. Rozeszliśmy się na dobre. Po drodze jeszcze kawałek musieliśmy iść razem to ja uśmiech na ryjcu bo jak by inaczej. Przecież jakaś baba, obojętnie jak piękna, nie pozbawi mnie mojej pozytywnej energii. Byłem wolny i teraz mogłem uszczęśliwić tą masę kobiet, która tylko czeka tam gdzieś aż facet do niej podjedzie. Nawet coś tam z nią żartowałem jeszcze po drodze. Jak by nigdy nic się nie zmieniło. No właśnie bo dla mnie to wszystko umarło już wcześniej. A teraz zakopaliśmy tylko zwłoki. Te same, które odkopaliśmy po pierwszej dłuższej przerwie. Ledwo oddychały i miały uszkodzone płuca i inne narządy. Ja jednak ślepo wierzyłem, że wyleczymy pacjenta. Teraz już do niej nie chce wracać. Bo co się stanie jeśli odkopiemy ciało po 2 miesiącach ? Nie będzie już wyglądać tak samo. Nie widziałem jej 1,5 miesiąca. Jedyne co nas łączyło to znajomi. Mam dobre kontakty z jej najlepszą przyjaciółką i kumplem. Ale udało mi się uniknąć spotkania aż do września. Przez 1,5 miesiąca wakacji korzystałem na tyle ile pozwalała mi praca. Nowe kobiety, cały czas zdobywanie doświadczenia którego nigdy za mało. No pracy było dużo więc zdaje się, że można było więcej wycisnąć z tych wakacji. No ale nie mogłem nie pomóc tacie. No i tak przewinęło się kilka kobiet. A tu w jakimś klubie jakaś dziewczyna. A tu gdzieś się zagadało ładną kobietę w większej grupie jak byliśmy. Jednak nie ciągnie mnie teraz do związku. Wole kumpli niż coś stałego z kobietą. To mnie strasznie ogranicza. Choć może trafi się wreszcie taka, która spełni moje oczekiwania. A wzrosły one przez te 10 miesięcy. Kiedyś nie miała konkretnych wymagań. Musiała być nie brzydka i nie głupia. Teraz to się diametralnie zmieniło. Teraz muszą się bardzo natrudzić bym mógł je zakwalifikować jako kobieta dla mnie. Wiem, że stawianie takich wymagań jest zdrowe. Kobieta widzi, że się cenisz i znasz swą wysoką wartość. Wie, że nie jesteś jak setka napalonych chłopczyków, którzy lecą za nią gdzie tylko ona chce. No jednak przychodzi moment, konfrontacji z byłą. Rozpoczęcie roku. Idziemy w 4 w tym jej przyjaciółka, z którą de facto mam dobre stosunki. No i oczywiście idę z moją najlepszą mową ciała i uśmiech na twarzy. Stał się to już nieodłączne elementy mojej fizycznej strony. Nawet gdy nie widzę ładnej kobiety mogę iść przez miasto uśmiechnięty. Pracowałem jednak na tym sporo czasu. Początki pamiętam jeszcze dziś. Co chwile trzeba było korygować ramiona, brodę podnosić do góry i wypinać klatkę. Wolniejsze ruchy i uśmiech. Ale wszystko przyszło z czasem i robię to już z automatu. Przywitałem ją neutralnie i po chwili one gdzieś polazły. Potem wiadomo z kumplami napić się trzeba i poszliśmy do baru. W między czasie dzwoni ta przyjaciółka i chcą obie do nas dołączyć. My w grupie 12 osób ale mówię niech przyjdą, mi to zwisa. No w barze raz tylko zwróciłem się do byłej ale wdawałem się w żywe dyskusje z drugą i już ostatnią kobietą w tym gronie. Jej przyjaciółką. Dostrzegłem, że nie jest zadowolona ale nie wnikam. Po co ? Potem już szkoła. Maturalna klasa a ja zero chęci na powtórki i naukę. Bez konkretów, kobiety się przewijają ale żadna nie umie przyciągnąć mojej uwagi na dłużej. Może i lepiej bo trzeba matury zdać z jak najlepszym wynikiem. Pomijałem oczywiście pojedyncze przypadki zagadywania do kobiet. Skoncentrowałem się na LTRu bo w nim udało mi się zdobyć najwięcej doświadczenia na własnej skórze a nie czytanie suchej wiedz i potem obserwacja tego u płci pięknej i testowanie tego. Teraz patrząc wstecz mogę orzec, że wiele się zmieniło. Stałem się lepszy niż ten ja sprzed 10 miesięcy. Teraz poczekamy z rok i znów przyjdzie czas by zobaczyć czy nie stoję w miejscu. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ta strona, rady i ludzie tutaj wywarł duży wpływ na moje życie. Na pewno nie był bym tym kim jestem, gdybym wyłączył przeglądarkę przed trafieniem na ten portal. No chyba trochę się rozpisałem i pewnie większości może nie interesować historia kogoś obcego. Ja będę zadowolony gdy będę mógł to przeczytać kiedyś. Pisałem wszystko dla siebie. Jeśli ktoś skorzysta to dobrze. Jeśli nie to nie będe zdziwiony. W końcu to wszystko i jeszcze więcej jest już na stronie. Tylko więcej chęci u nowych na czytanie. W życiu niczego nie dostaje się na srebrnej tacy.
Nowym osobą życie byście używali głowy. Bo ręce opadają gdy czyta się to co na forum można spotkać. Starym wyjadaczom powiem tylko tyle byście się nigdy nie cofali i nigdy nie łamali swych zasad. Ale o tym to wiecie więc bez takich truizmów. Na koniec cytat, który mi się bardzo podoba i powinien dać do myślenia nowym.
" Kogo płomień zazdrości otoczy, ten na koniec, jak
skorpion, zatrute żądło skieruje przeciw sobie. " Fryderyk Nietzsche
Odpowiedzi
Bardzo ciekawie opisałeś
czw., 2010-09-09 12:58 — seboluuuBardzo ciekawie opisałeś swoją historię. Na prawdę, podoba mi się Twój styl pisania. Gratuluję pozytywnej metamorfozy. Z pewnością musiałeś nad nią ciężko pracować, ale z pewnością, jak sam wiesz - opłacało się
Powodzenia na dalszej drodze samodoskonalenia!
Heh jakbym czytał o sobie,
czw., 2010-09-09 14:27 — adams1-8Heh jakbym czytał o sobie, też mam tak że jakoś moje wymagania do lasek wzrosły :D
Great!
czw., 2010-09-09 16:32 — Masti234Great!
Nie zmieniaj się, pamiętaj,
czw., 2010-09-09 19:22 — szustiNie zmieniaj się, pamiętaj, kto nie idzie do przodu, ten się cofa. Powodzenia!
btw. Moje wymagania co do kobiet też się zwiększyły, ale oprócz tego czuje, że jestem ważniejszy od wszystkich, że jestem ponad wszystkimi, dobrze, że wiem czemu ;]