
Witajcie!
Chciałbym wam napisać co tam u mnie szczególnie ze nie często pisze bloga i się wypowiadam...
Ci co czytali moje poprzednie wpisy pewnie myślą ze znów będzie o moim ,,małym" problemie...lecz tu was zaskoczę...opowiem wam co się zdarzyło w ostatni piątek...otóż żeby wymigać się ze studniówki i tańców a szczególnie z poloneza podpisałem pakt z diabłem i gram na turniejach szachowych...o takim w piątek się dowiedziałem i zostałem zobowiązany to pójścia...myslicie pewnie nudy,albo i tak jak były laski to pewnie brzydkie kujonki...i tu was zaskozce bo wyszukalęm wsród uczestnikow dwie laski...jedna pzrecietna ktorajuz znalem wczesnej,i druga,której nie znalem,ale mnie wcięło kiedy ja zobaczyłem...dlaczego?Bo miała styl,figurę,ładną buzie,szyk i cholernie wysoką inteligencje(wygrała wszystkie swoje mecze,powiecie ze to nie świadczy o inteligencji ale naprawdę umysł miała),wiec jak ja zobaczyłem pierwsza myśl to było:
-Kur**!
(oczywiście nie chodziło mi o nią...)
Następną myśl byłą taka:
-Dobra odhaczę sobie tą koleżankę i tamtą fajną...
wiele razy słyszałem od kumpli wow jaka laska,aja sobie myślałem:
-Wy się napalajcie a ja zadziałam...
Niestety nie było tak fajnie...o ile z tą co znałem dłużej nie było większego problemu i od razu zagadałem...ale numeru jeszcze nie brałem...tak po rozpoczęciu turnieju miałem mało okazji i czasu...popełniłem dwa błędy...pierwszy nie zagadałem jak przechodziła obok,a drugi nie spojrzałęm na jej nazwisko kiedy wpisywane były wyniki,dopiero później się zorientowałem że trzeba było tak zrobić,potem znaleźć ją to nie byłby już problem....ale kurcze zawsze miała obstawe znajomych a ja nie miałem skrzydła...
Może się usprawiedliwiałem ale pod koniec pogadałem z tamtą co dobrze znam i zabrałem od niej numer...poszedłęm na przystanek a tam była ona,znajomi i trenerka...myślę sobie podejdę...ale kurcze jak ja odciągnąć?Zaraz tramwaj przyjedzie jak ją namówić na danie mi numeru w tak krótkim czasie?Byłem na siebie zły ze nie udało i nic nie mogłem zrobić...przyjechał tramwaj widzę że wsiada to ja tez za nią...i widzę kumple wsiedli tez,ale myślę sobie trudno może się wykrusza...na którymś przystanku z rzędu,oni są razem z nią,a ona?wysiada ,już chce wysiąść,ale widzę ze jej kumpel idzie z nią,więc sobie myślę...szlak nie ma sensu drzwi się zamykają a ja widzę ze ona się rozdziela z nim i idzie w druga stronę...myślę sobie szlak trzeba było wysiąść!I z ta myślą szedłem piechotą do domu zły ze mi się nie udało i że nie wysiadłem z pocieszeniem ze mam chodziarz jeden numer ale ze złością ze nie udało mi się z tamtą...:-/
Strasznie bylem na siebie zły i na siebie klęsnąłem...mam tylko nadzieje że przed końcem roku będzie jeszzce jakiś turniej i ona tez tam będzie i może mi się uda za drugim razem bo aż wstyd ze tak zaczepistą laskę przepościłem przez palce...:-/
Odpowiedzi
No twoja strata, tylko nie
ndz., 2011-01-23 18:28 — CristianoNo twoja strata, tylko nie rozumiem, nawet jak by to byl jej chlopak to co?
Mam nadzieje ze bedziesz mial jeszcze szanse ja spotkac pozdro.
Tez mam taką nadzieję...
ndz., 2011-01-23 18:30 — SangatsuTez mam taką nadzieję...
I dobrze (zapamiętaj ta
ndz., 2011-01-23 18:44 — czesio199029I dobrze (zapamiętaj ta sytuację) kiedy znów będziesz miał opory żeby do jakiejs podejść przypomnij sobie jaki zły byleś na siebie wtedy kiedy tego nie zrobiłeś.
Kurcze masz racje teraz widzę
ndz., 2011-01-23 20:27 — SangatsuKurcze masz racje teraz widzę ze mogłem tak zrobić...:-/