Jedną z najbardziej popularnych iluzji dotyczących sfery damsko-męskiej, która dotąd była również moim udziałem, jest przekonanie, że lasek nie można/nie da się/nie wypada podrywać na ulicy, w parku, na rynku, czyli generalnie na otwartym terenie. Na dyskotece, na imprezie, na otwartym terenie jeżeli już, to w jakimś większym towarzystwie, w którym znalazły się nieznajome dziewczyny - to i owszem. Ale większość facetów, w tym ja, czuje paniczny strach żeby samotnie podejść do obcej dziewczyny na ulicy. Umysł już pracuje, żeby to uzasadnić: bo wystraszy się, by uzna mnie za jakiegoś agresora, zboczeńca, bo jest zajęta, ma mało czasu, idzie w swoją stronę i nie będzie tracić czasu na rozmowę z jakimś obcym, nie mówiąc już o tym, by miała podać jakieś namiary na siebie. Ta iluzja jest tak silna i tak paraliżująca, że większość facetów nawet tego nie próbuje. Ograniczają się do tych miejsc, gdzie robią to niemal wszyscy - w klubach, na dyskotekach, zmniejszając tym samym swoją szansę na poznanie fajnej dziewczyny, która mogła mieć już tego wieczoru wielu adoratorów.
Chyba nigdy nie próbowałem poderwać żadnej dziewczyny na ulicy. Nawet gdy się jakiejś pytałem o drogę, to do głowy mi nie przyszło, by ten krótki kontakt jakoś utrwalić. Tak silne były we mnie iluzje i strach przed wyśmianiem z ich strony czy przylepieniem łatki, nie śmiejcie się, jakiegoś zboczeńca, co zaczepia dziewczynę w parku czy na ulicy. Ta iluzja to chyba efekt pieprzonego wychowania, wbijania do głowy, że są miejsca, gdzie coś robić wypada i są takie, że tego samego nie wypada. Bo tam, gdzie ludzie generalnie spotykają się z nastawieniem, by się poznać, laski czują się bezpieczniej, a w miejscach, które nie pełnią bezpośrednio takiej roli, laska może uznać cię za agresora. A przecież to kompletna bzdura, gdziekolwiek jesteś, wszystko zależy od twojego nastawienia, zachowania się, podejścia do drugiej osoby. Tyle pięknych dziewczyn mijam każdego dnia, nie wierząc nawet w to, że mógłbym je zatrzymać choć na moment, zagadać. Przyznam, że to dla mnie poważne wyzwanie. Chcę poznawać dziewczyny na ulicy, nawet już wiem, jak się do tego zabrać. Ale irracjonalny strach przed tym, biorący się z tej iluzji, ciągle we mnie tkwi.
Odpowiedzi
Każdy kiedyś musi przejść
ndz., 2010-07-25 15:21 — RuudeKażdy kiedyś musi przejść chrzest i się przemóc. Żeby wygrać trzeba grać. Wiadomo, że nie zawsze wygrasz, ale nie wygrasz na pewno nie robiąc nic.
a mnie osobiście wk*rwia
ndz., 2010-07-25 16:43 — promoa mnie osobiście wk*rwia poznawanie lasek na wszelkiego rodzaju imprezach, klubach itp... wolę te przypadkowo poznane, chociażby na ulicy czy też w parku, gdzie nie przeszkadza głośna muzyka a rozmowa nie musi się ograniczać do wykrzyczenia paru błaznowskich tekstów. Błędem jest też rozumowanie że jak dziewczyna przychodzi do klubu tzn że chce kogoś poznać, może po prostu przyszła się pobawić ze znajomymi? Reasumując - nie ma znaczenia gdzie, rzecz gustu i tego kto co lubi.
. kropka.
Idź do centrum handlowego, do
ndz., 2010-07-25 16:52 — KisexIdź do centrum handlowego, do takiego np. empiku. Tam bywa sporo dziewczyn z reguły kulturalnych(bo umieją czytać). Ja tam zagadałem do jednej za pierwszym razem i bardzo miło się gadało. Poproś, żeby Ci doradziła z czymś to jak trafisz dobrze to będzie nawijać i nawijać, a Ty słuchaj i nie przerywaj, a czasem coś wtrąć od siebie:)
normalka ten strach jak
ndz., 2010-07-25 18:15 — Trancernormalka ten strach


jak chcesz się lepiej przemóc, to zobacz mój ostatni blog...
a ściślej mówiąc to, jak ludzie zareagowali na me podejście.....
na bank cie zmotywuje
takiej reakcji to nawet ja się nie spodziewałem
Kazdy to ma, ja zaczelem
ndz., 2010-07-25 19:34 — RAdziuPUAKazdy to ma, ja zaczelem dosyc brutalnie bo palilem sobie dyszki, ale to dla mnie bylo za slabe, nie podchodzilem. Przeczytalem artykul Gracjana pare razy, zaczelem sobie tlumaczyc ze nic nie trace jedynie moge zyskac... Wyobrazalem sobie jak fajnie moze byc jak bede z ta dziewczyna, co moge STRACIC JESLI NIE PODEJDE!!! I nagle poczulem w sobie wewnetrzny impuls, glos; IDZ, IDZ... Poszedlem, przelamalem sie, wygralem...
Widzisz, mi naprzyklad w
ndz., 2010-07-25 20:05 — AzinekWidzisz, mi naprzyklad w przelamaniu pomogla moja praca, w ktorej po prostu musze zaczepiac ludzi, im wiecej ludzi zaczepie tym wiecej zarobie, zaczepiam tez czesto mlode dziewczyny zawsze usmiech, pewnosc siebie, wyprostowana pozycja i w 90% przypadkow mi pomagaja.
Nic nowego nie odkryłeś..
ndz., 2010-07-25 21:09 — EwenementNic nowego nie odkryłeś..