A więc tytułem wstępu. Witam .
Ona „Ż”
19 lat. HB8. Zna swoja wartosc , jest zdecydowana , podbijajacych już sporo spławila. Potrafi się nimi nawet pobawic jeśli trafi się wielki ofiara . Na szczescie ? schemat wyglada tak ze ona na samym poczatku stawia hasło –zostanmy kolegami . Zainteresowani lataja jak pieski i tak się poki co konczylo.
Jeden powazny zwiazek za nia (16-18). Potezny odcisk na psychice za sprawa spapranej mlodosci. (13-16).. Ojciec robil burdy w domu. Siegnelo się jej siotrze i matce. Obecnie wszystko posklejane i trzyma się , ale Ż nie ma zamiaru mu wybaczac i zapominac. Leczy do teraz depresje. Osoba która o tym nie wie , patrzac z boku nigdy by tego o niej nie powiedziała.
Ja „K”
20 lat na karku . 1 poważny? związek który trwał 2 lata. ( 16-18 lat.) . Przy 18 się skończyło , od tamtego momentu kryzys w związkach i umawianiu się z dziewczynami . Nowe koleżanki owszem były poznane na imprezach ale straciłem poczucie pewności siebie wiec w związki się nie pchałem.
Przed obecnymi wakacjami stwierdziłem że trzeba się kopnac w dupe wziasc za siebie , gdyz stan singla który na poczatku mi się nawet podobal obecnie mi się znudzil.
Tu pojawia się ona. Ż. Poznana w pracy. 10 dni spędzone na krótki urywanych rozmowach w czasie przerw . O niczym. HB8 , pierwsza myśl w głowie – za wysokie progi.
Ostatnie 3 dni wspólnej pracy – Będę cipą jak nie spróbuje. Pytanie kiedy wyjdziemy do kina , porażka , poklepanie po plecach z tekstem możemy zostać dobrymi kolegami , Ż w „matrymonialne” związki nie chce się bawić. Wtedy jeszcze nie wiedziałem że to oblany ST. Stety , niestety jestem zbyt uparty żeby się poddać tak łatwo więc jeszcze tego samego dnia na koniec pracy wystartowałem z propozycją pójścia na „niematrymonialne” piwo.
Odopwiedź twierdząca. Wymiana numerów. Termin.
Zmiana nastawienia o 180 stopni. Umowienie się z HB8 przypomniało mi że jestem unikalny. Mentalny kop w góre.
Spotkanie 1
Krótkie ustalenia przez telefon i zmiana planu. Z poczatkowego piwa zrobiło się nagle zaproszenie – Zrobie obiad , wpadnij zjemy razem. Zaproszenie przyjete. Po konsumpcji wyjazd na miasto. Rozmowa kleiła się jak najbardziej na duzy plus , mało kina , gama róznorodnych rozrywek była. Nie nudziła się. Mogę smialo ocenic to spotkanie wysoko , dodatkowo pozniejszy es utwierdzjac mnie w przekonaniu ze Ż chce jeszcze , bo po spotkaniu jest szczesliwa?.
W tym momencie przez zupelny przypadek wpadam na strony PUA. Chłone wiedze jak gabka . Staram się stosowac się do rad. Po wczesniejszym mentalnym kopie , wiedza zwieksza tylko pewnosc siebie etc.
Tydzien przerwy w kontaktach. Kilka nieznaczacych wymian wiadomosci na gg. Ż tez preferuje tylko kontakty twarza w twarza. Esemsy i gadu uważa za zbedne zło. Od biedy toleruj rozmowy telefoniczne.
Umowienie się na spotkanie nr2.
Ponowne zaproszenie do domu. Wyjazd na miasto .Spotkanie rozrywkowo wypadło na pewno gorzej niż poprzednie. Kina na troche lepszym poziomie niż ostatnio ale ciagle slabo. (Troche niezobowiazujacych , niedwuznacznych przytulancow.) Najwazniejsza jest interesujaca sytuacja. Ż otwiera się przede mna , nastepuje spowiedz z jej dotychczasowego zycia.
Po spotkaniu sms - nigdy się w ten sposób przed nikim nie otworzylam ...
Ż informuje ze wyjezdza na tydzien na wakacje i może być nie osiagalna.
W ciagu tygodnia wymiana 1 esa , drugi zostaje zignorowany.
Tydzien od powrotu , 2 tygodnie od ostatniego spotkania . Telefon martwy , wiec przez gg . Tez lipa. Kolejny tydzien .W koncu po 2 zignorowanych wiadomosciach na gg , Info ze telefon jej padl , daje mi numer swojej matki , zastepczy na który mogę zadzwonic .
Tydzien przerwy. Miesiac od 1 spotkania. Mój telefon . Zaciesz w słuchawce. Termin . Zalatwione.
Spotkanie nr3 .
Ż twierdzi ze jest przeziebiona ale i tak chce się spotkac.
„Wymuszam” na wstepie przeprosiny za jej ignoracje i brak kontaktu.
Dostałem za to dobra kolacje i maslane oczy.
Rozmawiamy . Ogladamy film . Kino . Mnostwo. Wlosy , szyja , uszy, biodra... Tak kolezanek na pewno nie dotykam.
Bez protestów. Wyglada na zadowoloną.Z rozmowy wynika jasno ze zastanawia się kiedy się znowu spotkamy... Tylko tyle czy az tyle?
Ż odprowadza mnie na autobus. Próbuje KC. Mysłalem ze zrobilem to pewnie , obecnie mysle ze mi się wydawalo . KC zamienia się w przylepienie się Ż do mnie, przytulenie , maslane oczy do zobaczenia...
Sedno sprawy , stos pytań , info ogólne
Wszystko jest w jak najlepszym porządku? Imo czegoś brakuje . Jakiegos puzzla w układance. Miedzy 2-4 tygodniem miała szanse się skontaktować z własnej inicjatywy. (Brak kontaktu wytłumaczyła brakiem telefonu i apatia do ludzi która czasami pojawia się przez depresje?) Nie zrobiła tego.
Raport jest chyba calkiem dobry , wiec powinna była zadzwonic?.To jest zabawa w Push and Pull?
Na panne praktycznie negi nie działają, naprawde musze wymyslic cos wysublimowanego zeby przynioslo efekt.
Kino wyglada w relacjach 90%-10%? Standard?
Próbuje niepotrzebnie przyśpieszyć sprawy?
Jakieś dobre rady w związku z jej przeszłościa? Podswiadomy problem z facetami? Jeśli tak to jakies rady jak tego się pozbyc? Jak to dalej rozegrać?
Dokładne określenie czego od niej chce czy jeszcze nic nie zmieniac?
Jakie bledy?
3 spotkania były więc stwierdzilem ze czas na jakies wnioski , wlasna intuicja poki co przynosi calkiem niezle efekty ale rady bardziej doswiadczony z pewnoscia będą cenne.
Gratuluje tym którzy przebrneli przez caly post , naprawde duzo tekstu mi wyszlo 
Calkiem ciekawe, między innymi jest może to co sam zauważyłeś (albo mi się ubzdurało), że po poznaniu teorii PUA poczułeś się pewniej, ale tak naprawdę w jakimś sensie bardziej spięty, skoro drugie spotkanie nie było fajerwerkiem.
Zawsze twierdzę, że kobiety ze "skomplikowanych rodzin" to całkiem odmienny typ od identycznie wyglądających dup, ale pochodzących z wesołych rodzinek z klasy średniej. Więc niedziałanie pewnych schematów, albo czasem działanie zupełnie zaskakujące bierze się z tego, że one mają w głowie bardzo pojebane wzory męskości. Heh, to niesamowite, ale są porządne, piękne kobiety, które docenią Cię dopiero wtedy gdy potraktujesz je jak najzwyklejszą szmatę, i bynajmniej nie idzie tu o zgrabnego nega.
Jeśli miałbym coś doradzić, to tylko tyle, że wasza relacja jest już na wystarczającym etapie aby ona wreszcie zobaczyła, że kręcą się w okół Ciebie inne dupy. To zawsze jest ważne, a czasem kluczowe.
No i nie napisałeś w jakim momencie "kina" ona wyznacza barierę. A skoro jej nie wyznacza, to nie kumam, czemu nie bierzesz co masz brać.
Maleone ma rację z tym żeby pokazać, że wokół Ciebie są inne dziewczyny ale w tym przypadku musi to być subtelny sygnał żeby jej nie spłoszyć.
Aż taka biedna nie jest skoro podbijających przekształca w pieski.
Ż. wykazuje zainteresowanie więc wszystko jest na dobrej drodze, tylko nie stań się przyjaciółką poprzez te jej zwierzenia...
Ciekawa historia. Informuj jak się rozwija.
Moge uscislic.
Drugie spotkanie nie było fajerwerkiem pod wzgledem rozrywek , natomiast pod wzgledem poznawania tego co w jej glowie siedzi bylo niezlym rarytasem.
Dzien wygladal tak ze najpierw wpadlem do niej na rodzinny obiad , (Wydaje mi sie istotne ze jej matka mnie polubiła ,ma z nia swietny kontakt) potem out na miasto . Mielismy isc do kina ale nastapil lekki fiasek (zle sprawdzona godzina ). Chodzenie po galerii , po sklepach z pierdolami było zabawne , nie zostało potraktowane jako porazka ale zawsze moglo byc lepiej.
Z tego spotkania imho wazniejsza byla ta wyzej wspomniana spowiedz .
Subtelny sygnał o innych laskach. Kompletnie nie mam pomyslu jak to zaaranzowac, na chwile obecna nie przychodzi mi nic do glowy. Dodam ze dzieli nas troche kilometrów.
Nieokreslona granicy kina lub jej totalny brak. Najprostsze rozwiazania sa zazwyczaj najlepsze. Kompletnie o tym nie pomyslalem. Tak wlasnie objawia sie 2 letnia stagnacja.
I jeszcze o pieskach. Od 3 lat ma pieska na wylacznosc. Taki prawdziwy Don Kichot ,bardzo malo poradny zyciowo, damska przyjaciolka w meskiej skorze. Moze nie doceniam przeciwnika ale uwazam ze on kompletnie nie stanowi zagrozenia. A na podstawie krotkich opowiesci Ż jasnym jest zeby nie zachowywac sie tak jak on.
Troche przeraża mnie taka chłodna kalkulacja .
Znowu sprecyzuję. Ojciec dalej mieszka z nimi. Z jej siostra i matka w miarę się z nim o dziwo dogadują . Zachowują się jak typowo przeciętna rodzina.
Był miernym ojciem , obecnie stara się nadrobić .
Całkiem wysokie stanowisko zajmuje w pracy ,w wiekszej czesci zywiciel rodziny, jesli chodzi o opiekowanie się domem jest ogarniety.
Dodatkowo jest tak jak mowisz . Przyjacielem domu od tapetowania jest powyzej wymieniony Don Kichot. Naprawde watpie zeby byl potrzebny 2 , tamten stara sie ponad stan
Mamusia raczej nie wykazuje staran ponad norme. Obiad dostalem poprostu z "przydzialu." Przyjechalem przed pora obiadowa , dziwne byloby gdyby nie zostal zaproszony do stolu.
Tyle jesli chodzi o szczegoly tla domowego.
Fakt ze nie bede skakal i spelnial zachcianek ostatnio jej chyba udowodnilem. Zanim przyjechalem na spotkanie nr3 przez telefon spytala czy nie mam pozyczyc telefonu gdyz jest odcieta w jakis sposob od swiata. Stwierdzilem ze sie zastanowie.
Na meetingu padlo pytanie o telefon - nie dostala go , jasno jej powiedzialem ze za 2 tygodniowa ignoracje nagrod nie dostanie. Calkiem dobrze to chyba podzialalo gdyz jej mina mowila - "Ale jak to?"
Do gnojenia facetów i ustawowego zalenia sie nie ustosunkuje . Ani na tak ani na nie. Bo nie mam nawet przeczuc jaki stan jest na rzeczy.
"Strach jej dupe sciska"
Szczerze powiediawszy tak odebralem w wlasnej glowie jej obecne zachowanie .