Portal Uwodzicieli
Witryna poświęcona relacjom damsko męskim oraz budowaniu międzyludzkich więzi emocjonalnych.
Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipiscing elit END.

Starcie nr 3...

Wcześniejsze dwa spotkania opisane w poprzednich blogach. / Pannę nazwijmy Zosia /

Sobota upłynęła pod znakiem wyjazdu przez całą Polskę. Od tak, taki kaprys. Najgorzej, że nie mój ale musiałem jechać. Nosi mnie na wykładach jak mam siedzieć 1.5 godziny a co dopiero 8 godzin w busie...Osobiście dla mnie tragedia ale jakoś miałem dobry humor po piątkowym spotkaniu. Miałem dużo czasu, żeby rozmyślać o tym co zwaliłem a co zrobiłem dobrze i z czego mogę być zadowolony. Przemyślałem sytuację. Wracając z północy dostaję od Zosi sms-a, że chciałaby się teraz tak bardzo przytulić i że mam na siebie uważać. Miło, nie powiem. Wymieniliśmy z 5 sms-ów z których wynikało, że zainspirowałem jądość porządnie. Parę piwek po drodze i droga zleciała jak z bicza strzelił.

Wróciłem do domu. W sumie o 6 nad ranem w niedzielę. Pospałem do 11 i przez moją głowę przeszła myśl, żeby zobaczyć się z Zosią po raz kolejny. Powinienem dać zatęsknić - wielu z Was powie...ale kłóci się to z poglądem - rób to na co masz ochotę. Miałem ochotę miło spędzić czas po tej podróży. Taka forma zadośćuczynienia za kompletnie zwaloną sobotę. Zadzwoniłem do Zosii i zaproponowałem 17. Zmieniła na 17.30 bo wybierała się do kościoła. Przyjąłem do wiadomości.

Podjeżdżam pod Zosię o 17.30 i widzę, że z każdym spotkaniem jest coraz bardziej odwalona. Buzi w policzek na przywitanie i w drogę. Zdecydowaliśmy się na kino. Ona płaciła za bilety, ja za popcorn i colę. Podział musi być. To nie sponsoring. Tytułu filmu nie zdradzę ale powiem, że nie polecam filmu z Sonią Bohosiewicz. Dla mnie osobiście bardzo kiepski film i szkoda czasu. Ale tutaj film nie był najważniejszy.

Zosia po lewej, ja po prawej. Ogólnie na początku sztywno. W połowie filmu pomyślałem: " Kur*a film taki nudny to weź się zajmij czym innym". Zacząłem głaskać Zosię palcami po dłoni ale z układu jej ciała wyszło na to, że nie miała czym wcinać popcornu. Przerzuciłem się na jej drugą rękę od łokcia do dłoni. Lekko głaszcząc widziałem, jak raz po raz przymykała swoje oczka z uśmiechem na twarzy. Głaskałem, głaskałem i nagle stop! Myślę: " zobaczymy jak zareaguję jak przestanę". Przestałem ale swoją dłoń trzymałem na jej ręce. Widziałem jak spuściła wzrok z wymalowanym pytaniem " Co jest?". Z uśmiechem na ustach zacząłem ją głaskać dalej aż doszedłem do jej dłoni. Lekko smyrałem jej dłoń aż nasze palce splotły się w jedno i tak było do końca filmu.W trakcie filmu obdarowałem ją buziakiem w policzek. Tylko raz na dość długi czas oparliśmy swoje głowy o siebie i wiedziałem, że jest dobrze. Wyszliśmy z kina trzymając się za ręce. Wychodząc z sali powiedziałem lekkim głosem: " Zosiu"... Odwróciła się i pocałowaliśmy się. Szliśmy dalej za rękę aż do samochodu. Odwiozłem Ją do domu. Musiała już wracać ale w samochodzie się Nam trochę przeciągnęło. Zaczęliśmy się całować. W chwili przerwy zapytała czy przypadkiem nie za wcześnie jak na 3 spotkanie. Odbiłem mówiąc, że z tego się dzieci nie robi. Całowaliśmy się dalej. Odkleiłem się trochę od Niej mówiąc, żeby już szła. Nie śpieszno jej było do wyjścia. Dała buziaka i wyszła.

Mam nadzieję, że narobiłem jej trochę mętliku w głowie. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Kino też jest dobrym miejscem na randkę na przełamanie "lodów" dotykowych. Zasada jest jedna: wcześniej musisz zbudować w jej głowie swoją dobrą markę.

Odpowiedzi

Portret użytkownika Zef

Jak dla mnie to wróciłeś z

Jak dla mnie to wróciłeś z tarczą a nie na tarczy:) Mission complete:)

Portret użytkownika Marlboro

Nic nie zjebałeś, jest

Nic nie zjebałeś, jest nieźle, akcja na +

W kinie stosuj kino Laughing out loud