Od pewnego czasu spotykam się z dziewczyną. Niby jest miło, na 3 spotkaniu zacząłem ją całować, długo się nie opierała. Następne spotkania to oczywiście normalne pocałunki, zbliżanie się do siebie, ale jest jedno ale...
Zawsze to ja jestem inicjatorem tego, że będę ją całował. Pierwsza rzecz, czy nie powinno być tak, że to ona też powinna przejmować inicjatywę?
Drugą kwestię przytoczę z grubsza - siedzimy, ja ją całuje, wywiązuje się rozmowa za chwilę, mówię o sylwestrze, że chce z nią spędzić ten dzień. Tutaj zaczyna się gadanie, że pracę kończy o 13, że nie wie jeszcze co będzie robiła. Zamykam jej gadanie pocałunkiem i pytam konkretnie: spędzamy razem tego sylwestra - tak lub nie? Ona mówi - nie wiem. Postawiłem sprawę jasno, że nie ma takiej odpowiedzi, ale jak już powiedziała, że tak, to mówiła to z takim średnim przekonaniem.
Podłączyć można to sytuację o spotkanie u mnie. Proponuje jej, żeby do mnie przyjechała, na co już dwa razy odpowiadała mi, że nie chce i woli spotkać się gdzie indziej. Pytanie - o czym świadczą jej te wszystkie zachowania?
Mam wrażenie, że nie traktuje mnie poważnie, choć normalnie jakby ktoś z boku patrzył to myślałby, że jesteśmy parą.
Ciężki przypadek... Poczytaj lewą stronę <<< A proponuję Ci zrobić jej p&p. Dowiesz się jak Cię traktuję. Nie potrzebnie naciskałeś na tego sylwestra... Gdy powiedziała, że nie wie trzeba było powiedzieć, że nie ma sprawy i natychmiast zmienić temat... Wydaje mi się ponadto, że trochę jej pieskujesz... Pocałunek ma być dla niej nagrodą, a nie zamykaczem gadania, które wcale Ci się nie podoba.
<<< Lewa strona!!!
Zamykam jej gadanie pocałunkiem i pytam konkretnie: spędzamy razem tego sylwestra - tak lub nie?Ona mówi nie wiem..
..no a co ma Ci powiedzieć, jak idziesz z kobietą do łóżka to pytasz kobietę mam Ci ściągnąc majtki teraz czy później? Unikaj zadawania pytań na które laska odpowiada tak lub nie. Mówisz zdecydowanie co macie robić i ona to z Tobą robi. A jak jej się nie podoba są inne dziewczyny. I jak będziesz miał takie nastawienie, będzie Ci łatwiej z kobietami. Co do zaciągnięcia jej do Ciebie, ona wie co się może wtedy stać, widzisz kobiety nie chcą tego planować, one chcą żeby to się działo pod wpływem chwili, emocji, bez planowania, żeby potem sobie mówić. Ona był taki cudowny, że to się poprostu stało. Ok jeśli ona nie chce przyjść do Ciebie nie naciskaj, ok to idziemy do Ciebie;) jeśli powie nie zabierz ją na lodowisko:).. a seks to jest kwestia logistyki, tylko nie wpływaj nim na nią logicznie. Jeśli mieszkasz z rodzicami czy ona, jakaś impreza u Twoich czy jej znajomych. A tym jak ona Cię traktuje, to się nie przejmój całujecie się, przytulacie. To nie potrzebujesz oficjalnej etykiety związku. Bo po co? i ona wie jak wyglądają wasze spotkania i Ty też wiesz.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Co do sylwestra, jej odpowiedź mogła świadczyć o wielu rzeczach, np. szykuje się impreza, ale jest nie pewna. Dalej, jeżeli kobiecie dajesz wybór A lub B, ona zawsze wybierze C. Zauważyłeś to? Ja tak miałem zawsze.
"To idziemy tu czy tu?"
"NIE WIEM"
I tutaj masz ten problem, kobieta rzadko sama podejmie decyzję na "zaraz", one muszą sobie wszystko na spokojnie poukładać. Przytoczę Ci pewną historię, którą opowiadała mi koleżanka.
Była z chłopakiem od 7 miesięcy, bez jakiegokolwiek zbliżenia erotycznego. Kiedy zapytałem ją dla czego, ona mi odpowiedziała "No X się pytał czy chcę to zrobić, a ja nie wiedziałam..." na co ja "A chcesz to zrobić?" ona "Tak chce, ale co mam mu powiedzieć, ze tak chodzmy sie bzykać? To zniszczy cała magie". Może Ci pomoże to co napisałem, może nie, ale warto wiedzieć, że MY robimy potem myślimy, ONE najpierw myślą i rozgryzają wszystkie możliwe opcje, a potem działają.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
DrMentor napisał ale warto wiedzieć, że MY robimy potem myślimy, ONE najpierw myślą i rozgryzają wszystkie możliwe opcje, a potem działają.
...chyba odwrotnie, kobiety najpierw robią potem myślą. Dlatego chcą żeby to się stało pod wpływem chwili, żeby zwalić na coś co doprowadziło do tej sytuacji. Kobieta nie chce brać odpowiedzialności za sex, więc zawsze bedzie szukała czegoś na co będzie mogła to zrzucić, albo na faceta który był taki cudowny, albo na to, że była pijana.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Ronolouis, źle mnie zrozumiałeś:) Tak jak piszesz, kobiety nei chcą brać na siebie odpowiedzialności, a więc MYŚLĄ o tym. My nie tracimy nic poprzez seks, więc działamy.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Tak to prawda kobiety MYŚLĄ, ale jak już MYŚLĄ to MYŚLĄ źle.
O czym myśliciel myśli, empiryk udowadnia
Dla tego też, to naszym zdaniem jest przejęcie "władzy" w związku;)
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Wszystko dobrze, dzięki za wypowiedzi, ale ostatnia rzecz, która mnie zastanawia to jej zachowania odnośnie przyjechania do mnie - razem spotkaliśmy się już 4 razy więc wydaje mi się, że nie powinna mieć oporów, tak jak pisałem były pocałunki, przytulanie, spacerowanie po mieście za rękę, a ona zawsze ma jakąś wymówkę.
A z tym sylwestrem to w ogóle wydaje mi się to dziwne, jeżeli dochodzi do takich sytuacji jak pisałem wyżej. Jak dla mnie to powinna zgodzić się bez wahania
Ale ja mam taką pewną wykształconą cechę mianowicie jeżeli coś chcę osiągnąć to doprowadzam często na moje zdanie, więc dlatego nie mogłem dopuścić do myśli, że ona może w ogóle nad czymkolwiek się zastanawiać, dlatego dałem jej wybór.
Jeszcze raz się zapytam :
Zawsze to ja jestem inicjatorem tego, że będę ją całował. Pierwsza rzecz, czy nie powinno być tak, że to ona też powinna przejmować inicjatywę?
Dobrze by było, jakbyś to Ty był tym bodźcem. Pokazujesz, że wiesz czego chcesz i jesteś konkretny w tym co robisz.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Czyli mam rozumieć, że mam brać to czego chcę i tyle? Właśnie w ten sposób pojmowałem zapraszanie ją na sylwestra, nie interesowało mnie czy ona powie tak czy nie, bo ja chciałem, a ona miała tylko to potwierdzić.
Aha ważna rzecz, ja nie rozmawiam z nią w stylu "wiesz co, może byś do mnie przyjechała" , tylko mówię konkretnie " jutro umówimy się tu i tu i jedziemy do mnie" a ona odpowiada, że nie. Jak mówię o normalnym wyjściu to nie ma przeciwwskazań, nawet sama inicjuje.
Widocznie nie pasuje jej opcja spędzania czasu u Ciebie. Spędzaj więc czas u niej:) I tak na jedno wyjdzie.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Była taka sytuacja, że powiedziałem jej w mniej więcej takim stylu, dobra jest miło, ale też zimno i chodźmy do Ciebie, na co oczywiście powiedziała - nie. Więc nie wiem co jest grane? Ona się widocznie boi tego, że moim jedynym celem jest jej przelecenie, a tutaj oczywiście w gronie facetów (pozdrawiam wszystkie kobiety przeglądające forum) mogę powiedzieć, że aby się zakochała to jest mój cel, ale niczego nie robiłbym na siłę, a mam wrażenie, że ona myśli, że biorę ją do siebie i po chwili będę nalegał na seks. Tego nie kumam.
Może robisz to w taki sposób, że ona odbiera to jako "chodźmy się ruchać"? Seks ma wyjść sam z siebie, tak samo związek - jeżeli w ogóle jest mowa o czymś takim. Skoro mówi nie, w momencie spędzenia razem czasu sam na sam u kogoś w domu, znaczy że ma albo jakieś przestrogi, albo coś źle robisz.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Spotkam się z nią jeszcze raz, będę konkretny i tyle. Spotykając się z nią będę kompletnie obojętny na to co się stanie, powiem, że sylwestra spędzimy u mnie, jeżeli będzie miała jakiekolwiek opory to niech brzydko mówiąc - spierdala.
Do czasu spotkania kompletna olewka, zero wiadomości, telefonów. Dam jej do zrozumienia, że ona nie jest jedyna.
Bardziej dałbyś jej to do zrozumienia, umawiając się z jej koleżanką, ale nie będziemy bawić się w krzywdzenie kobiety, skoro nic Ci nie zrobiła.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą...
Nie patrz mi na ręce, bo Ci łeb ukręcę!
Może to wyszło na chwalenie, ale ona już wie o dziewczynach/kobietach, które mnie podrywają w szkole/pracy, ale widocznie nie dało to efektu, który miał wystąpić, ale tak jak napisałem wyżej albo decyduje się na sylwestra u mnie albo w ogóle zapominam o niej i zabieram się za takie, które same dopraszają się, abym coś robił w ich kierunku.